-
Liczba zawartości
6693 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
ZEGARKI RADZIECKIE - INFORMACJE, CIEKAWOSTKI, MITY
pmwas odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Na to wyglada, ale muszę poszukać zbliżenia - nie wiem, czy mam... -
ZEGARKI RADZIECKIE - INFORMACJE, CIEKAWOSTKI, MITY
pmwas odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Zapomniał o moim (hmmm... niegdyś) mechanizmie z 1957 -
"RUSKIE" OKAZJE NA AUKCJACH - Okazje, unikaty, bardzo dobre stany na aukcjach
pmwas odpowiedział Voli → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
http://www.ebay.com/itm/1947-OLD-Firework-Salut-First-Molnija-Molniya-Molnia-USSR-SOVIET-Pocket-WATCH-/142518548566?hash=item212ec47856:g:PFsAAOSwE0JY~ctW nie tani, ale wygląda, ze dobrze -
Longines na rynrek USA - damka - rozmiar 6: Więcej tutaj: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/153785-stary-damski-longines-na-rynek-usa/
-
Nie ma mostka balansu i samego koła balansowego. Ponieważ te czesci są numerowane, trzeba by wymienić cały mechanizm, najlepiej na identyczny. Koszt sprowadzenia samego mechanizmu to ok 200zl. Mniej wiecej. Moge pomóc, jesli ci na tym zegarku zależy...
-
Gdy odpowiadasz masz ikonkę "więcej opcji" w prawym dolnym rogu obok ikonki "wyślij" - wtedy dodasz zdjęcie.
-
Zegarek ma nieoryginalne wskazówki, do tego brakuje mu części - balansu i kotwicy wraz z mostkami. Pytanie co do niego masz, a co nie. Jeśli masz brakujące części - można by naprawić, jeśli nie - cały mechanizm trzeba by wymienić, co w przypadku tego mechanizmu nie byłoby trudne... Zegarek ma ładną, złoconą kopertę, co jest jego największym atutem, oraz przyzwoitą tarczę. Koszt części i naprawy na pewno co najmniej zbliży się jednak do wartości zegarka...
-
Pewne natomiast jest, ze duże morskie chronometry zostały nabyte w ramach - powiedzmy - reparacji wojennych, gdy cała maszyneria z Glashutte wyjechała na wschód. Więc rożnie z tym w CCCP bywało...
-
Ano właśnie... na NAWCC jest jeszcze jeden taki mechanizm, ale w zasadzie nie wiemy, czy mogą mieć związek z tym Sumnerem. I pewnie się nie dowiemy
-
Spoko - mechanizm żyje, tylko do czyszczenia
-
Mechanizm Illinois grade 103 sygnowany dla Charles'a Sumnera z Boston Niestety na temat samego sprzedawcy źródła internetowe milczą, pewnie jakiś mały zakład... Wskazówki i koperta dojadą z USA i będzie cudeńko
-
Jedna - kompletna - należy do Krzyśka i wkrótce do niego wraca. Natomiast Paul wysłał mi dwie, a właściwie póltorej - w częściach, z których poskładałem jedną calą.
-
Witam!!! Ostatnio podjąłem się trudnego zadania - przeglądu Zarii 2015 z kolekcji Krzysztofa. Wszystko szło super, do czasu dgy, w końcowej fazie montażu, upuściłem jedno z malutkich kól naciągowych. K***m, ch***m, i tym podobnym (przepraszam, ale to prawda) nie było końca i właśnie dlatego nie lubię grzebać w nieswoich zegarkach. Koniec końców - kółka nie znalazłem już nigdy, natomiast przypomniało mi się, ze kolega z WUS kiedyś usiłował uruchomić jedną 2015 poprzez poskładanie jednego kompletnego zegarka z dwóch popsutych. Eureka - na pewno tych kółek miał dwa komplety, bo przecież z reguły nawet w niekompletnych mechanizmach są. Dostałem - dwa zepsute zegarki Zaria 2015, całkowicie rozmontowane. Projekt po prostu nie wypalił i kolega się poddał. Cóż, Zaria 2015 to koszmarnie trudny zegarek. Poskładanie go do kupy to istny koszmar. już gdzieś pisałem - uchodzący za trudny w montażu 'de luxe' 2209 to dziecinada przy 2015 i nie ma w tym żadnej przesady. I tak - niestety - przyszły dwa komplety części, które jednak nie starczyły na jedną Zarię... Tu widzicie gotową Zarię Krzyśka oraz na wpól złożony mechanizm 2015 i kupkę części. Pogięty nieco włos to "małe piwo". Nie żebym chciał go prostować, po prostu daje się ułożyć tak, żeby działał. Pewnym problemem była złamana oś sekundowa (drugiej albo nie było, albo zgubiłem ją przy rozpakowywaniu przesyłki), ale to problem bardziej kosmetyczny - po prostu nie będzie sekundnika i już... Największym problemem były połamane osie kół wychwytowych. Jedno koło miało "załatwione" oba czopy, drugie tylko jeden. Normalnie złamany czop można by wymienić, ale znajdź speca który nawierci oś cienką jak najcieńsze wiertła. Wpadłem na pomysł, żeby złamany (górny) koniec obrobić tak, by powstał tam nowy czop, po czym przemieścić kamień w mostku w dól. Pomysł świetny, ale niestety próba obrobienia tak małej osi skończyła się źle. Jednak mostek z kamieniem przesuniętym w dół dał mi jeszcze jedną możliwość: Oba widoczne powyżej mechanizmy z Pensy mają identyczne jak 2015 koło wychwytowe na krótszej osi. Po obniżeniu kamienia do poziomu płyty oś ma odpowiednią długość. Kłopot? Koło wychwytowe jest za wysoko. A zatem podjąłem próbę dopasowania elementu do kal. 2015 To twarda stal, więc łatwo pęka, więc udało mi się to dopiero za trzecim razem, ale tych mechanizmów "jak psów", więc co szkodzi? Najpierw - dobra centracja nabijarki: Delikatnie wygiąłem koło wychwytowe w dół Nie jest to wystarczające - zęby wówczas też są skierowane ku dołowi. Pod koło dałem dopasowaną podkładkę zrobioną zew wskazówki i... łup - tym razem mocniej: Nie lubię się chwalić, ale - podoba mi się Kamień w dół: I pasi!!! W pozycji tarczą do góry koło minimalnie obcierało o płytę (u góry - przy osi), więc obniżyłem kamień jeszcze o mikrometry, tuż poniżej poziomu płyty, by zniwelować luz na osi niemal do zera. Składam dalej... I jest! O dziwo - chodzi, nakręca, wszystko "cacy". I to tyle - jedna Zaria wkrótce jedzie do właściciela, druga - jak się okazało - zostaje Wielkie dzięki dla kolegi z WUS - bardzo przyjemny prezent
-
Dekiel, cały bęben... Tylko musiałbym pomierzyć. Jak juz dojrzeję, to rozbiorę i pomiarze. Cały mechanizm ma 40mm, gdybys miał bęben z 40mm Lepinea - mozna by spróbować
-
Właśnie - w tych mechanizmach jest płaski dekielek, a "maltanka" jest na spodzie bębna. Odwrotnie niz w innych "cylindrach".
-
I mój drugi (a w zasadzie pierwszy) Lepine Jeszcze cieńszy niż poprzedni ! Zegarek ma cudowną, złoconą, srebrną kopertę, Mechanizm to drugiej generacji kaliber Lepine'a, z pierwszej połowy 19-go wieku: Był on poważnie uszkodzony - musiałem wymienić os koła centralnego (niestety przez nieuwagę koło nabiłem odwrotnie, co nie wpływa na funkcję, ale na wygląd trochę tak), sprężynkę zapadki naciągu i - jak się potem okazało - włos. Tutaj z nowym włosem, również od tego samego dawcy Oryginalny - niestety - był wygięty jakieś 4mm od mocowania i pękł, gdy próbowałem wyprostować. Ponizej widać, jak daleko od mostka odstawał zgięty włos - trzeba go było prostować, czego jednak nie wytrzymał... Bęben sprężyny - niestety - nie pasował, wiec musiałem dać oryginalny. Pokrywa bębna została zniszczona - była mocno pogięta. Usiłowałem ja wyprostować (dosłownie wyklepać), z dość opłakanym skutkiem (choć przynajmniej jest płaska), niestety nie udało mi się doprowadzić do zamknięcia bębna. Żeby całość się nie rozleciała - nabiłem po drugiej stronie mosiężny pierścień i zegarek nawet trochę działa, choć wciąż potrzebuje bębna Zegarek ma cudowną, metalową tarczę, tym razem mocowaną na wcisk. Wskazówki nie są oryginalne - kupiłem je specjalnie z myślą o tym zegarku - złote pasują do koperty, a czarne końcówki - do tarczy. Na szczęście - udało się je dopasować i zamontować w zegarku. I co? I git, jak to mówią. Zegarek chodzi, lecz - pewnie z uwagi na walnięty bęben - co jakiś czas staje. Jak chodzi - nawet nieźle "trzyma czas".
-
Określeniem "kaliber Lepine'a" określa się płaskie mechanizmy zegarkowe opracowane właśnie przez Lepine'a pod koniec 18 wieku, znacznie różniące się od dominujących, pełnopłytowych grubasów. W miejsce dwóch pełnych płyt pojawiła się jedna, z nakładanymi mostkami. W miejsce łańcuszka napędzającego (poprzez ślimak) wrzecionowy wychwyt - bęben spręzyny z mechanizmem genewskim i wychwyt cylindrowy lub ankrowy szwajcarski, zajmujące znacznie mniej miejsca. Balans umieszczono w poziomie przekładni, a nie - jak to dotychczas roniono - ponad górną płytą mechanizmu. Brzmi znajomo? Pewnie, bo to właśnie zaproponowany przez Lepine'a ogólny projekt mechanizmu zegarka, w różnych modyfikacjach, dożył dzisiejszych czasów, podczas gdy mechanizmy pełnopłytowe, produkowane do początku XX wieku w Anglii i USA, z czasem przeszły do historii zegarmistrzostwa. W tym miejscu pokażę - mam nadzieję - dwa mechanizmy. Jeden (choć nie do końca sprawny) jest już gotowy, drugi oczekuje na części, które w ciągu miesiąca powinny się pojawić. Zaczynamy zatem od mojego drugiego i mniej ciekawego Lepine'a, a pierwszy i piękniejszy - mam nadzieję, wkrótce. Tak to wygląda w częściach. Znamy, lubimy. Ot - cylinderek. Niestety, mechanizm okazał się uszkodzony. Ktoś usiłował dopasować wałek bębna sprężyny z grubszego mechanizmu. Grube zintegrowane z wałkiem) koło zapadkowe blokowało się pod przykręcaną nakrywką, a sam bęben jest usytuowany za nisko i zębnik trze o płytę. Problem miały rozwiązać podkładki: Cóż, nie mam lepszego wałka, więc jedynie zeszlifowałem koło zapadkowe tak, by pracowało płynnie po dokręceniu nakrywki na mostku. Pomimo podkładek, zębnik wciąż ociera o płytę i zegarek czasem staje. Tylko nowy, dopasowany wałek bębna mógłby rozwiązać ten problem... Na obrazkach dobrze widać, jak montuje się bęben w tych mechanizmach - najpierw wałek trafia w otwór w mostku, potem nakłada się bęben, na to wszystko małe, stalowe koło z haczykiem na wewnętrzny koniec sprężyny (bywa przykręcane lub - jak tutaj - kołkowane), wkłada sprężynę i zamyka bęben. Proste Reszta części po myciu - oczekuje na montaż: Zegarek montuje się szybko, bo - jak to kluczykowy cylinder - ma mało części: Podczas montażu widać znaczne zużycie mechanizmu. Łożyska noszą ślady naprawy, a i tak jest w nich sporo luzu. Pasowałoby je nawet wymienić, gdyby zegarek miał znów ładnie chodzić.. Wychwyt cylindrowy: Jak pisałem - bęben jest za nisko, a przez to koło wskazówki godzinowej układa się nieco krzywo. Jak kiedyś dorwę lepszy wałek, na pewno wymienię. Teraz pozostało jeszcze ułożenie włosa tak, by był możliwie płaski i o nic nie obcierał (znaleźć taki zegarek który nie miałby pogiętego włosa to rzadkość, ten oczywiście nie "zawiódł" moich oczekiwań i ma włos wyraźnie zdeformowany)... ...i do koperty Piękny mechanizm. I bardzo płaski. Te mechanizmy są wyraźnie bardziej płaskie nawet od innych "cylindrów" o podobnej budowie, nie mówiąc już o szpindlakach i innych pełnopłytowcach: Koperta zegarka wykonana jest ze srebra i ozdobiona została pierścieniami złocenia na lunecie i deklu. Z tyłu grawerunek. Niestety, ktoś chyba lutował dekiel ponownie, nie uwzględniwszy przesunięcia zawiasu. Rysunek wyrównano do zawiasu, a nie do dołu koperty. Wskazówki ludwikowskie bardzo ładne, natomiast dorabiany sekundnik - szpetny... Ogólnie - piękny, płaski zegarek. chodzi - niestety - jak chce. Cienka sprężyna nie daje dużo mocy i zegarek łatwo zatrzymać byle oporem - w zegarku z wychwytem szwajcarskim bęben pewnie zrysowałby płytę, ale by szedł, a tu - jak zębnik dotknie płyty, mechanizm zatrzymuje się. pocyka parę godzin i stoi. Szkoda wielka i nie muszę chyba mówić, jak wkurzył mnie naprawiany bęben. Bo poza tym - cudeńko. Śliczny zegarek, naprawdę.
-
Stosunkowo wczesny Columbus. Wyższy model 16 kamieni, piękne wykończenia. Niestety wymiana osi balansu średnio mi się udała i wygiąłem nieco balans. Ale cóż, warto było uruchomić Koperta z moich "zasobów"
-
Domyśliłem się Spoko, tylko teraz mój wyglądał głupio - tak "ni z gruszki ni z pietruszki".
-
Cóż - nie przepadam za panami z Gerlacha. Ani za ich podejściem do klientów. Ani za ich podejściem do forumowiczów. I nikogo nie nazywam idiotą. Nie wiem, jakeś to "wykminił". EDIT: ładnie to tak edytować posta po uzyskaniu odpowiedzi ? Pamiętam kiedyś, jak jeden z użytkowników 'handryczył' się o bezel nietrafiajacy w indeksy godzinowe. Wtedy zdaje się druga strona mogła się wypowiedzieć, co też czyniła. Oczywiście - to niby tani zegarek. Ale przecież to zegarki perfekcyjne jakościowo, AAA+ i takie tam, więc chyba jednak bezel powinien trafiać w indeksy. Czy nie ? Oczywiście producent nie czuł się winny, bo i czemu? I tu dochodzimy do sedna - porządny producent z reguły przejmuje się faktem, ze produkt nie spełnił oczekiwań klienta. Zwłaszcza producent typu ambitnej fundacji tworzącej coś wyjątkowego, w małych ilościach. Tymczasem tu jest na odwrót - niektórzy klienci okazują się nie spełniać oczekiwań producenta
-
Nie rozumiesz - nie chodzi tu o animozje między prezesami forów. Nie chodzi nawet o to, ze zegarki się psują - droższe też się psują. Chodzi o podejście do sprawy tzn do klienta. Lubisz Gerlachy, bo żaden ci się nie zepsuł. Niestety doświadczenia niektórych forumowiczów wskazują, że szybko przestałbyś je lubić gdyby jednak któryś okazał się wadliwy, i to wcale nie z powodu samej usterki. Niestety - w Gerlachu kupujący, który ma zastrzeżenia do produktu jest wrogiem i często jest traktowany nieelegancko (czegośsiępanspodziewałzatakiepiniądze ). Oni po prostu tacy są i inni nie będą. Albo się zgadzasz i podziwiasz, albo jesteś idiotą i wypad. Same zegarki - moim zdaniem niektóre są bardzo ładne, tego nie da się ukryć.
-
Takie sobie kupiłem: Quartier au Locle, XIX wiek, w złoconej, nieco wytartej kopercie: I ze zadu... Mechanizm na zawiasie pod otwieraną lunetą: Taki: Bezkamieniowy szpindlak, na dokładnym (jak na szpindlaka) chodzie, po serwisie. Nawet niezłe detale: Zwraca uwagę "F S" na regulatorze - to na Anglię? Na USA? Quartier na ryki europejskie robił też standardowe "cylinderki", sygnowane na deklu, ten chyba trochę ciekawszy warto zauważyć pewne podobieństwa: Jednak poza wielkością, mechanizmy pod względem jakości wykończeń dzielą lata świetlne. Pierwszy na pewno jest z Locle, drugi to chyba francuz, ale czy na pewno??? Strasznie ciężko się połapać w tych staruszkach...
-
PRIM – nejlepší české hodinky!!!
pmwas odpowiedział yorki_man → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Jakość wykonania tych Primów nie odbiega znacząco od jakości wykonania innych 'popularnych' zegarków z tej epoki. Ostatnio przejąłem od dziadka wostoka, którego nosił kilkadziesiąt lat - jest kompletnie zużyty, mimo niby wyższej jakości. Wrzucę kiedyś, bo warto zobaczyć . Niska wodoszczelność była na pewno problemem, choć z drugiej strony wtedy produkowano sporo nieszczelnych zegarków... Główną bolączką zegarków z tej epoki są - wspomniana wodoszczelność oraz powszechnie stosowane mosiężne koperty, które po prostu się zużywają - niestety ładny zabytkowy zegarek to taki, który leżał w szufladzie nienoszony. Jeśli był noszony - jest zużyty i ma ogromne przetarcia. Czy to będzie Prim czy ruski czy szwajcar - jeśli był noszony, z reguły ma powycierana kopertę i tarczę w kropki, nie ma przebacz. -
Ech... przyszła paczka z USA, niestety największe szkło jakie znalazł mój znajomy sprzedawca (52,3mm) okazało się o dobry milimetr za małe - nie ma mowy nawet o wklejeniu. Także gdyby ktoś z Kolegów znalazł "wysokie" szkło do szpindlaka ok 53,3mm byłbym zobowiązany...
-
Rozwalić? W życiu!!! Mechanizmów z przetopionych kopert starczy na pasówki!
