-
Liczba zawartości
6729 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Ogólnie spoko, tylko co on ma z łożyskiem balansu? To tak ma być???
-
Sam zegarek należał do mojego dziadka. Kupił go do złotej bransolety i używał jako garniturowca... Ta złota bransoleta to trochę jak kwiatek do kożucha była Muszę Sławci kupić brązowy pasek i zrobi się z niej zegarek...
-
Dzisiaj na tapecie jeden z najpospolitszych ruskich wynalazków, Sławcia 2414... Tyyyyyle tego Projektanci z Moskwy postanowili zrobić względnie płaski mechanizm z dwoma bębnami i zrobili, co oczywiście wymagało zdwojenia niektórych elementów i dołożenia innych, przez co ilość części staje się przytłaczająca Zauważcie, że bębny mają dekielek z drugiej strony, niż byście się tego spodziewali. Między bebnami musi być kółko zębate, które je łączy w jedną jakby całość, poza tym jest jeszcze jedna zębatka odwracająca kierunek pracy przekładni, bo bębny pracują "odwrotnie". Widzicie też kompletną przekładnię chodu z kołem wychwytowym. Do załozenia mostka przekładni koło sekundowe trzeba zdjąć (tzn trzeba go nie zakładać ) Tu wszystko jasne - po przykręceniu kolejnych mostków można założyć koła naciągowe i kotwicę. I na drugą stronę Poniżej składanie łożyska balansu i dalej mechanizmu od strony tarczy. Strzałka wskazuje wcięcie, w które należy włożyć nóżkę sprężynki trzymające kamienie. Potem sprężynkę obracamy o jakieś 45*. Remontoir to łatwizna, ale datownik - gorzej. Przydadzą się zdjęcia - jeśli nie zrobicie swoich, polecam moje Naprawdę, przy rozkładaniu wszystko jest bardzo jasne, ale jak zostajemy z gołą płyta i kupką części - nie jest to ni cholery intuicyjne... Mechanizm ma ciekawe sprzęgiełko cierne - to miedziane ażurowe kóleczko w centrum jest napędzane spod spodu przez 3 koło przekładni i może poruszać się niezależnie od stalowego ćwiertnika. Rozwiazanie proste, ale zawodne, bo szybko się to wyciera. Datownik należy do wybitnie upierdliwych - sprężynka zapadki pozycjonującej datownik co chwila spada z zapadki i tak się bawisz. Okropny! tarcza mocowana jest śrubkami z boku mechanizmu (strzałka) Montaż zespołu balansu niby łatwy, ale.... Przesuwka regulatora chodzi bardzo leciutko i spróbuj przekręcić zameczek, żeby zablokować włos - cała przesuwka odjeżdża, a toto ani drgnie. Trzeba trzymać przesuwkę drugim narzędziem, co jest mało wygodne... Zapuszkowany... Ufff... okropny czasopochłaniacz... Schodzi z nim znacznie dłużej niż z "normalnym" mechanizmem. Faktem natomiast jest, ze 2414 nie ma najgorszej "prasy" i z reguły pracuje bezproblemowo, o ile nie wyrobimy sprzęgiełka wskazówek, co przy braku szybkiej zmiany daty jest dość prawdopodobne. Poniżej jeszcze (z mojego starego bloga o 2427) - modu automatu i podwójnej daty. Automat na bazie sprzęgników z rolkami (nie zapadkami), prosty jak budowa cepa, dwukierunkowy. I mechanizm szybkiej zmiany daty w 2428/27 - wbudowany w pierścień centrujący Tyle, dzięki
-
"RUSKIE" OKAZJE NA AUKCJACH - Okazje, unikaty, bardzo dobre stany na aukcjach
pmwas odpowiedział Voli → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
http://allegro.pl/baltica-rzadki-stary-model-i6713727287.html#thumb/2 Bałtika... nie znam tego modelu na tyle, żeby powiedzieć, ze na 100% oryginalny, ale mechanizm prawidłowy, wczesny 21k... -
Elgin C.H.Hulburd - super płaski zegarek z USA
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → Publikacje, Artykuły
Będę zaszczycony Naprawdę muszę powiedzieć, ze mi się poszczęściło - w życiu nie spodziewałbym się, ze znajdę Hulburda nad Wisłą ! -
Model Hulburd debiutował na rynku w pierwszej połowie lat 20-tych. Nazwany C.H.Hulburd mechanizm nosił imię trzeciego (tzn. aktualnego) prezesa giganta z Elgin, i był być może spełnieniem jego osobistej wizji. Zdjęcie z elginhistory.com W odróżnieniu od innych produktów Elgin National Watch Co., te zegarki wykańczane były w znacznej mierze ręcznie, przy czym z poczatku każdy egzemplarz otrzymywał inne detale wykończeń - we wczesnych materiałach reklamowych znajdziemy deklarację "no two of them alike", oznaczającą, że nie ma dwóch identycznych egzemplarzy. Mamy tu zatem coś w rodzaju "prestiżowego", manufakturowego zegarka stworzonego przez jednego z pionierów produkcji wielkoseryjnej - taki sobie paradoks, ale w latach 20-tych Elgin był na topie i firmę było na to po prostu stać. Efektem prac był taki oto mechanizm, zupełnie niepodobny do czegokolwiek, co w Elgin powstawało wtedy czy później. 19 kamieniowy mechanizm rozmiaru gdzieś między 12 a 14 był najcieńszym jaki produkowano w Elgin i najcieńszym produkowanym wówczas mechanizmem w USA. Oczywiście płyty, jak i elementy mechanizmu były bardzo starannie wykończone, ale już w duchu nowych czasów, kiedy to odchodzono od finezyjnych, "koronkowych" zdobień. Poniżej porównanie z - i tak bardzo płaskim - modelem Streamline, także z lat 20-tych. Jako produkt "prestiżowy" zegarek miał obligatoryjnie kopertę złotą, dostępne były także wersje platynowe. Cena była "z kosmosu" i najtańszy zegarek kosztował $350, a najdroższy aż $750, przy średnich dochodach rocznych na poziomie $1400 i średniej cenie złotego zegarka kieszonkowego wahającej się między $100 a $200. Dodam jeszcze, ze złocony, pięknie wykończony Streamline to wydatek około $40-$50: Czyli prawie 10x różnica w cenie, a Streamline też do najtańszych zegarków na rynku nie należał... Kopertę tego modelu wykonał dla Elgina Wadsworth, ale nie wiem, czy emaliowane wykończenia powstały w fabryce Wadswortha, czy w Elgin. Koperta posiada nietypowo zainstalowaną koronkę - na przeciwko uszka na łańcuszek... Tak wygląda Hulburd rozebrany na części. Pierwsza seria posiadała inwarowy balans, który jednak nie okazał się dobrym rozwiązaniem (stosowano go wówczas także w modelu B.W.Raymond), i następne serie dostały już zwykły balans kompensacyjny. Inwarowy balans z Elgin łatwo rozpoznać po przecięciu wieńca znajdującym się daleko od ramienia balansu. Poniżej widać też stalowy wychwyt szwajcarski, precyzyjny regulator chodu i specjalne podkładki mocujące mechanizm w płaskiej kopercie. Składanie mechanizmu jest dość proste - jest to zasadniczo zwykły mechanizm z czterema kołami przekładni i wychwytem szwajcarskim. Na uwagę zasługuje pojedyncze łożysko bębna sprężyny - aby zmniejszyć grubość zrezygnowano tu z dolnego łożyska. Rozwiązanie znane każdemu miłośnikowi cylindrów, z oczywistych względów gorsze, niż "normalne" ułożyskowanie z obu stron. Martwi mnie też naprężęnie wywierane na śrubkę koła naciągowego, która de facto trzyma bęben na miejscu... Pod tarczą minimalistyczny remontoir, elementy polerowane na wysoki połysk, łożyska kól przekładni i wychwytu przykręcane... Co ciekawe, górną stronę natomiast wyposażono w łożyska oprawione w złoto i mocowane na wcisk oraz płaskie oprawki kamieni nakrywkowych rodem z mechanizmów szwajcarskich - jak już kiedyś pisałem, moda się zmieniała i pewne rozwiązania wywodzące się jeszcze z zegarmistrzostwa angielskiego wypierane były przez rozwiązania spod Alp... Niestety mój mechanizm nie ma ochoty chodzić bez cieniutkiej podkładki pod mostkiem balansu i wygląda mi to na uszkodzenie dolnego czopa. Łożysko dolne nosi zresztą ślad próby skręcenia mechanizmu z czopem poza łożyskiem, co często bardzo źle się kończy Z podkładką chodzi ładnie, choć w pozycji tarczą do góry hałasuje, co też wskazuje na uszkodzenie czopa. Tak to wygląda po złożeniu. Rdza jest powierzchowna i - choć bardzo redukuje walory wizualne mechanizmu, nie zagraża jego istotnym elementom. Kopertę wykonano w przedziwnej technologii dwóch warstw - pod warstwą żółtego złota jest warstwa białego złota. Idę o zakład, ze to białe złoto, bo fabryka Wadsworth nie oszukiwała przy nabijaniu oznaczeń i 'solid gold' z Wadsworth to na pewno solid gold. Jak wydać w miejscu gdzie brakuje emalii - głębokie zdobienia grawerowane były do głębokości warstwy żółtego złota i może o to chodziło, a może po prostu fabryka akurat miała białego złota za dużo? Po prostu nie wiem, ale faktem jest, ze ktoś kiedyś piłował dekiel i dotarł do białego metalu, co być może uchroniło kopertę przed przetopieniem... Tarcza powinna być tak - 12 przy uszku. Tarcza jest mocowana na wcisk, więc można sobie ustawić jak komu pasuje, choćby skośnie Przynajmniej w tym modelu, ponieważ większość Hulburdów posiadała także sekundnik... Materiały reklamowe pokazują tarczę ustawioną tak. Ogólnie - jestem wniebowzięty moim znaleziskiem, bo to jeden z zegarków, których nie da się kupić. Bo po prostu ich nie ma. Elgin przewidział dla Hulburdów tylko 8000 numerów seryjnych, a ponadto najpewniej faktycznie wykończono i sprzedano sporo mniej. Od początku wiadomo było, ze bardzo drogi Hulburd rynku nie zawojuje, myślę, ze traktowano to jako model prestiżowy i pokaz możliwości wspaniałej fabryki z Elgin. Trzeba przyznać, robi wrazenie...
-
Acha, pogrzebałem w necie i znalazłem materiały reklamowe. Złocony Elgin Streamline kosztował wtedy około $40-$60, złoty "zwykły" Elgin około $100, złoty Lord Elgin 21 kamieni $175, a najtańszy Hulburd... $350 Za platynowego trzeba było dać jeszcze drugie tyle... Tymczasem wg danych statystycznych średni dochód roczny w 1920-tym to $1400. Ten zegarek kosztował majątek - mało kogo było stać... Poza tym ktos to kiedyś źle poskładał, a ja powieliłem - ma być tak: Od razu lepiej...
-
Niestety jest ciut zardzewiały i ma nieco uszkodzony dolny czop lub łożysko - muszę dokładnie obadać raz jeszcze... Ale to Hulburd, mógłby nawet nie chodzić. Najlepsze, ze dorwałem go u zegarmistrza w Krakowie. Myslałem, że dostanę zawału, jak otworzyliśmy dekiel...
-
Cichość... Może zatem Hulburd zrobi wrażenie i rozrusza temat? Najcieńsza amerykańska 12-tka i jeden z najbardziej poszukiwanych Elginów. Zegarek nie do zdobycia Jeśli to sen - nie ważcie się mnie budzić!!!
-
Popytaj... Ceny czyszczenia i smarowania są skrajnie różne, jeden Ci powie 80, drugi 100, trzeci 300zł. Części przekładni chodu to z reguły gorsze. Zależy też jak bardzo lubisz ten zegarek. za cenę dobrego serwisu nie kupisz nowego zegarka mechanicznego, ale jeśli go nie lubisz i nie nosisz, to moze faktycznie szkoda kasy - twój wybór. Acha, przekłądnia chodu na pewno musi byc walnięta. Przy sprawnej przekładni chodu wskazówka minutowa i godzinowa NIE UMIEJĄ poruszać się niezależnie. Wygląda na wyłamany ząbek.
-
Jeśli godzinowa i minutowa poruszają się niezależnie, to Ci przekładnia wskazań (pod tarczą) się rozleciała.... Gdzies juz widziałem takie coś... części do 2416 nietrudno zdobyć (za wyjątkiem samego automatu, o który trudniej) - daj do zegarmistrza, to ci naprawi...
-
Mołnia i inne 36xx - linia czasu
pmwas odpowiedział Narfas → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Parę fotek z wnętrza Saljuta: Rozebrany... Wychwyt stalowy, jak mniemam wymieniony... Podczas przykręcania łozyska balansu trzeba uważać... Moment nieuwagi i zadrapiecie, jak i ja zadrapałem Składanie zacząłem od tiretu i przekładni chodu, ale w tym zegarku nie jest to najmądrzejsiejszy z pomysłów. Zegarek ma zwykłą przekładnię chodu z czterema kołami, zakończoną szwajcarskim wychwytem kotwicowym. Nic takiego... Mechanizm jest też cieniutki i ma bardzo miękkie mostki - trzeba uważać, żeby nie powyginać... Zwróćcie uwagę na krótka śrubkę - po drugiej stronie jest mechanizm nastawczy i wkręcając długą możemy narobić dziadostwa... Mechanizm nastawczy ma małą (i wątpliwie przyjemną) niespodziankę, w postaci super-mocnej sprężnyki wodzika... To odlatuje. Pracując nad Salutem zgubiłem dwie (jedna znalazła się po miesiącu), bo po prostu z założona beczka stabilność jest żadna... Sposoby są dwa - albo najpierw montujemy remontoir, a potem przekładnię chodu (bez beczki sprężynka nie lata), albo najpierw przykręcamy mostek remontoiru do połowy, potem napinamy sprężynkę i szybko dokręcamy śrubkę mostka... Widuje się też sprężynki wygięte tak, by zmniejszyć naprężenia, ale tak się nie powinno tego rozwiązywać... Mostek kotwicy spiłowano, bo balans haczył. To drugi problem z "cienkim" 3602 - między balansem a mostkiem kotwicy prawie nie ma miejsca, więc niewielka deformacja balansu, nawet w postaci nieznacznie zgiętego czopa, prowadzi do kontaktu między balansem a mostkiem. Poza tym - 3602 to bardzo wdzięczny mechanizm do nauki zegarmistrzostwa. Duży, wszystko świetnie widać, łatwo złapać... Nie jest może najłatwiejszy, ale też nie trudny. I częsci, jakby co, ła two zdobyć -
ZIM 15 kamieni, ЧК-6 - zegarki kieszonkowe
pmwas odpowiedział rk7000 → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
W pewnym sensie były jakby dwie generacje. Jedna przed wojną - przerwa na produkcję pocisków do Katiuszy (sic!) - druga po wojnie. Mechanizmy jakoś ewidentnie się od siebie nie różnią, tak na oko... -
ZIM 15 kamieni, ЧК-6 - zegarki kieszonkowe
pmwas odpowiedział rk7000 → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Wcześniejsze nie miały nabitej daty. Podobnie jak wczesne Zwiezdy. te przedwojenne zawsze są bez daty. Natomiast raz znalazłem na deklu Zwiezdy podpis zegarmistrza z datą bodaj 1939. Oba mechanizmy na licencji LIPa - i T18 i kieszonkowy - zawitały w SSSR jeszcze przed wojną. Zresztą gdzieś kiedyś czytałem, że pierwsze radzieckie włosy do Kirowek były produkowane właśnie przez ZiMa, ale nie wiem, czy to prawda... EDIT Jeszcze informacje z WUS - wygląda na to, ze ZiMy były produkowane w latach (około) 1937-1940 i 1946 do lat 50-tych. Brak jest dokładnych danych. Ale na pewno przed wojną, a nawet przed wspomnianym "GOSTem" -
Mołnia i inne 36xx - linia czasu
pmwas odpowiedział Narfas → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Wydaje mi się, ze pierwsze zegarki produkowane wg tej normy to Zimy. I faktycznie, one w 1941 już produkowane były. A nawet wcześniej, bo chyba historia Zima, jak i Zwiezdy, zaczyna się jeszcze przed wojną... Fabryka w Czelabińsku rozpoczęła pracę (wg danych znalezionych w necie) w listopadzie 1947 roku, wiec zakładając, ze bez opóźnień zaczęli robić 3602, mogliby się do 1948 z pierwszymi seriami wyrobić... -
Mołnia i inne 36xx - linia czasu
pmwas odpowiedział Narfas → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
W ramach moich zakupów udało mi się także zmontować kompletny 3602 2CzZ z '48 roku. Chodzi ładnie, stan dobry, więc zrobię sobie pasówkę w stali... Już nawet kupiłem kopertę i dawcę tarczy, mam nadzieję, ze się to ładnie ze sobą zgra -
Mołnia i inne 36xx - linia czasu
pmwas odpowiedział Narfas → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Lepsza fotka mechanizmu: Mostki oryginalne, zachował się też w całości mosiężny wychwyt. Ale polowanie trwa nadal ... Dla paskowych "talibów" - jak widać te wczesne paski po prostu lubiły się nieco "rozjeżdżać", taki ich urok... -
Mołnia i inne 36xx - linia czasu
pmwas odpowiedział Narfas → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Zreszta, Czelabinsk działał od 11.1947, wiec mogą istnieć także Mołnie CzCzZ z 1948, kto wie -
Mołnia i inne 36xx - linia czasu
pmwas odpowiedział Narfas → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Molnie CzCzZ z 49 znalazł i miał Kolega oldfox (WUS) z Petersburga... Sprzedał i mam -
Mołnia i inne 36xx - linia czasu
pmwas odpowiedział Narfas → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Mołnia... Czelabińsk... 4-49 -
Mołnia i inne 36xx - linia czasu
pmwas odpowiedział Narfas → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Cieżko... Można spróbować umiarkowanie mocno punkąć w okolicę otworu, zeby go trochę zwęzić, ale można uszkodzić. Odrobinka kleju epoksydowego tez się sprawdza, ale to trochę "rruciarstwo". Można tez wymienić - łatwo dostać... -
Mołnia i inne 36xx - linia czasu
pmwas odpowiedział Narfas → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
I jest Srebrne koło balansowe i mosiężne koło wychwytowe Przełożyłem też oryginalny mostek kotwicy i oryginalny mostek balansu jak widać, ma "75" wyryte od spodu... Balans wymagał wymiany przerzutnika (tzn całego, z płytami) Była tez w zestawie mosiężna kotwica, ale: złamana Więc musiałem zostawić stalową... Chodzi ładnie. -
Sellita SW200 a rezerwa chodu - problem
pmwas odpowiedział Baele → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Wiele firm robi lepsze i gorsze wersje swoich mechanizmów, wiec nie da się wykluczyć. Myślę też, że prawie każda firma jest gotowa ustalić szczegóły umowy indywidualnie z odbiorcą. Oczywiście, niektóre firmy będą zamawiać gotowe i wykończone mechanizmy, a inne będą ebauche wykańczać, czy nawet modyfikować. Cała afera z ETĄ zresztą nie polega na tym, ze ETA nie sprzedaje mechanizmów - owszem, sprzedaje. Ale gotowe. Ebauche są tylko dla Swatch Group i tu cały problem. Kiedyś Adriatica magła nakupić tanich mechanizmów i sobie je powykańczać, a dziś - nic z tego. Stąd chińsko-szwajcarskie (dodam, ze z naciskiem na chińsko) Claro, stąd taki boom na Sellitę... -
Sellita SW200 a rezerwa chodu - problem
pmwas odpowiedział Baele → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
A skąd, nie da się nakręcić automatu w ciągu dnia. Pewnie, ze się nie da. Jeśli jest zepsuty, to się nie da Jak piszę, niektóre trzeba wstępnie nakręcić, ale potem podczas noszenia ma osiągać maksymalne naciągnięcie sprężyny. A już automaty bez dokręcania koronką, np. niektóre Seiko czy Orienta - obowiązkowo szybko nakręcające - spokojnie nakręcą sprężynę w parę godzin, a w 10 to już na pewno. W automacie koniec sprężyny przeskakuje, żeby nie ciągnąć sprężyny nakręconej do oporu (jak to się da w zegarku naręcznym). Sprężyna nakręca się maksymalnie, przeskakuje i dalej trochę się nakręca i tak można w nieskończoność. A jest to tak skonstruowane dlatego, że automat można nakręcić na 100% nosząc go. Jak się dobrze wsłuchać, przeskakiwanie sprężyny da się nawet w niektórych zegarkach usłyszeć. -
Sellita SW200 a rezerwa chodu - problem
pmwas odpowiedział Baele → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Hehe, temat jakości mechanizmów Swiss Made od dawna budzi emocje na forum, a im gorsze robią mechanizmy, tym większe Nie rozbieram i nie wypowiem się arbitralnie na temat jakości Sellit, ale jeśli to, co P. Norbert tu pisał jest prawdą, to niestety tandeta pierwsza klasa... Oczywiście, pytanie, czy gdyby rozebrał Eternę znalazłby to samo - nie wiemy. Starczy wymienić dwie czy trzy części na lepsze i nie ten mechanizm. Sprzegniki automatu zdychają i w ETAch i w Sellitach i w klonach ETY produkowanych przez Sea-Gulla. Niestety - tak mają. To malutkie sprzęgniki typu zapadkowego, które oprócz tego, ze same w sobie (ten typ) są mniej trwałe od tych z rolkami, to jeszcze są malutkie, a jakby było mało, nie są odłączane przy dokręcaniu ręcznym (więc częste dokręcanie koronką też im nie służy). W epoce globalizacji nie przejmowałbym się w zasadzie częściami z Chin (gdyby nie cała ideologiczna otoczka), raczej ich jakością. Można zrobić idealne kółko w Chinach, można zrobić marne w Szwajcarii, co za różnica. Jeśli części są dobrze zrobione i z dobrych materiałów, to mogą sobie być z Chin. Odniosę się natomiast do rezerwy chodu. Teoretycznie sprawny mechanizm powinien mieć te 36-40h rezerwy i teoretycznie powinien dokręcać się przez cały dzień noszenia. Z zastrzeżeniem, ze - jak podaje instrukcja - część automatów należy nakręcić wstępnie koronką, bo automaty nakręcają różnie, jedne szybciej, drugie wolniej. Pamiętam, że jak kupiłem Prima (wolno nakręcający, jednokierunkowy automat), to miał marną rezerwę do póki go nie dokręciłem. Od tego czasu ma prawidłową, tylko trzeba wstępnie nakręcic. Z kolei Vostok 2416 nakręci się sam bez problemu. Uważam, że jeśli zegarek automatyczny noszony cały dzień nie "trzyma" rezerwy, to najczęściej jest z nim coś nie tak, chyba że naprawdę ktoś cały dzień z opartymi nadgarstkami pisze na komputerze.
