-
Liczba zawartości
6691 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Dostałem odpowiedź - zegarek raczej nie jest oryginalnym G&L. Najpewniej fałszywka z epoki.
-
Te bez logo uważa się również za moskiewskie, tylko bez logo. Fabryka w Czelabiśsku została otwarta pod koniec 1947 - o ile dobrze pamiętam, w listopadzie - więc nie mogła wyprodukować mechanizmu 2-47
-
Gwieżdziste logo "wymiata"
-
Ładniej było 29.09
-
Nabytek z alle... Złoty, damski zegarek (mały, ma około 30mm średnicy) w pudełku... Tarcza porcelanowa, mocowana śrubeczkami... Złota koperta z resztkami niebieskiej emalii.. ...i ząbkowanym brzegiem. Na wewnętrznym deklu... ...marka... ...Gutkaes&Lange. Gutkaes&Lange to - z początku - manufaktura z Drezna, utworzona po tym jak Lange dołączył do Gutkaesa po powrocie z Paryża, pod koniec I połowy XIX wieku. Zanim w Glashutte rozpoczęli produkcję własnych mechanizmów od podstaw, wytwarzali już zegarki - siłą rzeczy na bazie dostępnych mechanizmów (ebauche). Tutaj mamy... ...mechanizm typu Lepine, cylindrowy. Pudełko z nazwą zakładu zegarmistrzowskiego - niestety wujek Google nie wie o takowym. Ja natomiast nie wiem, czy to oryginalny Gutkaes&Lange, czy też (jak w przypadku wielu podobnych - i często złotych i niezłych jakościowo - np 'Breguetów') ktoś tylko tak napisał, żeby łatwiej czasomierz sprzedać. Wysłałem zdjęcia do pana Donnera (glashuetteuhren.de), to też nie wie. Będzie szukał... Bardzo jestem ciekawy odpowiedzi - liczę, ze to oryginalny G&L, a nie podróba z epoki, ciekawe tylko czy w ogóle da się to na 100% ustalić...
-
A owszem. Zresztą z początku mechanizmy sygnowano Internat'l Watch Co. New York, czyż nie ?
-
Też patrzę i też widzę. Ale jak napisałem - nie wypatrzyłem nigdzie marki i - o ile nie ma pod tarczą - nie wypatrzę.
-
Wykończenia dobrej jakości - widac, że z dobrej manufaktury. Niestety - jesli producent się nie podpisał, przeważnie nie da się ustalić kto dokładnie dany mechanizm wykańczał. To trochę jak niepodpisana ETA 2824 - nie wiesz, z jakiego zegarka pochodzi.
-
Tak, te zegarki na 125 lecie były całkiem fajne. Mam wrażenie, że projektanci marki muszą jeszcze dojrzeć - niektóre Ingersolle są super inne to istna tragedia.
-
Wygląda, ze całkiem spoko zegar
-
Dzięki! Właśnie - ślepa uliczka to dobre określenie. Lata produkcji tego wychwytu to okolice roku 1815, czyli w zasadzie początkowy okres stosowania wychwytu kotwicowego. Nie wiem jednak, bo nie znalazłem takich informacji, czy został on opracowany jako ew. alternatywa dla istniejącego już typowego, swobodnego wychwytu kotwicowego z przerzutnikiem, czy też oba wychwyty rozwijały się równolegle i ten z zębnikiem po prostu "umarł"...
-
Akurat miano "Elgin" mają wcześniejsze kalibry, ale moze rozmiar został... Twój Elgin to RR grade, bo rok 1880 to jeszcze przed zaostrzeniem kryteriów. Illinois model 3 grade 106 tez był RR w tamtym czasie, a pozniej by się juz nie załapał.
-
Istnieje seria mechanizmów IWC zwyczajowo nazywanych 'Elgin'. Związki tej zwyczajowej nazwy z Elgin Nat'l Watch Co. sa nieznane i w zasadzie uważa się, ze ich nie ma, ale faktycznie mechanizmy te są konstrukcyjnie podobne do ówczesnych 16-tek z Elgin, więc kto wie, na czym wzorowali sie konstruktorzy
-
Cześć! Dzisiaj zajmę sie zegarkiem, który nabyłem parę dni temu na allegro. Kupiłem go ze względu na nietuzinkowy mechanizm, bo sam zegarek to - niestety - składak. Nawet bardziej składakowaty, niż poczatkowo myślałem, jak sie okazało. Skoro składak, to skoncentruję się na mechanizmie, bo to dzisiaj gwóźdź programu. Tak wygląda mechanizm (prawie) rozłożony. Prawie, bo zapomniałem odkręcić dolnego mostka balansu od płyty... Niestety, podczas rozkładania zegarka zarysowałem płytę walcząc z zapieczonym kołkiem Ale wróćmy do rzeczy - mechanizm posiada ciekawy rodzaj wychwytu kotwicowego, stosowanego chyba tylko w Anglii. Może o czymś nie wiem, ale w zegarkach francuskich czy szwajcarskich nigdy takiego nie widziałem... Wychwyt ten jest odmiana wychwytu kotwicowego angielskiego, w którym kotwica zakończona jest zębnikiem, współpracującym z małym kołem zębatym na osi balansu: Ciekawe jest to, że olbrzymie koło wychwytowe jest równocześnie czwartym kołem przekładni z osią sekundową. Oś sekundowa w kole wychwytowym wygląda nieco dziwnie, ale skoro w szpindlakach działa - cóż, zobaczycie Warto zauważyć, że koło wychwytowe ma kilka zgiętych zębów, ale nie prostowałem, bo jeden i tak już jest złamany, co z pewnością nie wpłynie dobrze na pracę mechanizmu. Pora na ślimaczek: To wciąż prosty ślimak, ale już z tych lepszych, wyposażonych w mechanizm (dodatkową sprężynkę) utrzymującą chód mechanizmu w trakcie nakręcania. Mamy już poskładany ślimak i bęben, więc można składać sam mechanizm. Na zdjęciu powyżej pokazałem wszystkie części mechanizmu poukładane NIEPRAWIDŁOWO na dolnej, głównej płycie. Warto zobaczyć, że olbrzymi wychwyt zajmuje prawie ćwiartkę tej płyty! Zwróćcie przy okazji uwagę na element "stop-sekundy" blokujący kotwicę po przestawieniu przełącznika z boku mechanizmu. Ponieważ części wychwytu są tak wielkie, nie da się ich wstawić pod dolny mostek balansu w trakcie montażu - zegarek trzeba składać do góry nogami, niezależnie od preferencji. Ponieważ trzecią rękę straciłem w bitwie jakiś czas temu, mogłem jedynie zrobić zdjęcie "po" : W trakcie montażu owijam łańcuszek wokół ślimaka i przewijam na bęben po spięciu płyt kołkami. W przypadku wychwytu kotwicowego ważne, by przewinąć łańcuch przed zamontowaniem trzeciego koła przekładni. W szpindlakach i cylindrach ma to mniejsze znaczenie, choć też szkoda rozkręcać części wychwytu do "nadświetlnej". Ciekawe, że w moim zegarku ślimak robił w porywach pól obrotu i blokował się. Musiałem - niestety - ponownie rozebrać zegarek i szukać przyczyny. Po założeniu jedynie ślimaka i koła centralnego, ślimak wciąż się blokował, więc ewidentnie coś było nie tak z zazębieniem ślimaka z osią centralną. Zanim jednak chwyciłem za pilnik, by opiłować blokujący się ząb (wyglądał... dobrze), postanowiłem jeszcze przyjrzeć się elementom zazębionym, ale poza mechanizmem i znalazłem przyczynę usterki. Okazał się nią wystający - może na kilka mikrometrów bolec ślimaka (ten, którym spina się go w jedną całość). Trzeba uważać - w życiu bym nie pomyślał, że tam może być aż tak mało miejsca! Naprawdę, koło centralne mija się z osią ślimaka o grubość włosa... Po kolejnym złożeniu mechanizmu łańcuszek dał się przewinąć i można było założyć - od strony tarczy - trzecie koło i mostek przekładni oraz przekładnię wskazań z ćwiertnikiem. A także piękną, srebrną tarcze ze złotymi cyframi. W wychwycie z zębnikiem trzeba bardzo precyzyjnie zazębić balans z kotwicą (centralnie) inaczej zegarek nie ruszy. I gotowe. Dzieło wieńczy pięknie zdobiony mostek balansu z diamentem. Teraz wystarczy odblokować mechanizm stop-sekundy (zablokowałem do zdjęcia ) i... ...idzie A skoro idzie, i to ładnie, to można go wsadzić do koperty... ...i założyć komplet wskazówek. Minutowa i godzinowa w kolorze czerwonego złota (pewnie złocone), sekundowa jakby z innej parafii... Koperta złocona, z angielskimi puncami, wygląda na nieoryginalną, bo mechanizm jest jakby o jeden rozmiar za mały... Nieoryginalna jest również - jak się okazuje - piękna tarcza, bo jej standardowa (60-punktowa) podziałka sekundowa nijak się ma do pracy samego sekundnika!!! Zegarek to 15-sekundowy Roskell, którego sekundnik wykonuje cztery pełne obroty na minutę. Oryginalne tarcze były porcelanowe i miały sekundnik wyskalowany do 15 sekund (5 10 i 15 + podziałka). Żeby było jasne - ten sekundnik ma tak "zapierniczać", wskazówka minutowa i godzinowa pracują normalnie, spiesząc "ledwie" kilka minut na godzinę z powodu złamanego zęba w wychwycie (jak się przyjrzeć - w okolicach siódmej sekundy sekundnik przeskakuje o dwie pozycje zamiast jednej, co powoduje spieszenie). Reasumując - ciekawy mechanizm z rzadko spotykanym typem wychwytu, który - przy oczywistej przewadze swobodnego wychwytu kotwicowego z przerzutnikiem - na dłuższą metę nie miał szans przetrwania. W dobrym stanie te zegarki sa cenione i drogie, więc miło, że dorwałem (i miałem przyjemnośc rozebrać i opisać) choć takiego składaczka. Dzięki za uwagę i do zobaczenia !!!
-
Owszem, bo trudno taki zamek zamknąć Natomiast w USA zamek po prostu stosowano rzadko. Ja naprawdę widziałem chyba tylko raz - w Walthamie model 1857 z włosem na dole. Głowy nie dam, ale chyba tylko w tym...
-
Zamek w zegarkach szwajcarskich pojawił się wcześniej niż w amerykańskich. Tak szczerze mówiąc, to zastanawiam się, czy Amerykanie w ogóle kiedykolwiek zauważyli potrzebę zastosowania takiego rozwiązania, bo np. w tym oto Elginie... http://zegarkiclub.pl/forum/topic/148424-na-końcu-ery-kieszonek-elgin-543-u-s-a/ ...zamka nie ma, pomimo młodego wieku. Natomiast teraz przyszlo mi do główki, że zamek spotyka się w niektórych Walthamach z WCZESNEGO okresu produkcji, które miały włos pod kołem balansowym - to zamek miewały już około roku 1860. EDIT Korzystajac z okazji - nowy zakup - Waltham model 1883 na rynek brytyjski: Ponieważ to prawie anglik - więcej opisałem tu (2-gi post): http://zegarkiclub.pl/forum/topic/158663-angielski-zegarek-kieszonkowy/?do=findComment&comment=2346034
-
Kotwicę to chyba najłatwiej będzie dostać gdzieś w Niemczech, ale pewnie nie tanio. Jeśli ci bardzo zależy, skontaktuj się z tym gościem: https://www.glashuetteuhren.de/ Myślę, że jak ktoś ma załatwić, to pewnie on... Przy okazji podeślij mu zdjęcia, bo prowadzi bazę danych
- 26 odpowiedzi
-
Tylko mechanizm, bo o kompletny (nawet niedziałający) zegarek bardzo trudno. Więcej tu: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/165233-elgin-725-początki-zegarków-elektronicznych/
-
Temat w sumie "niszowy" i względnie mało znany, jednak każdy chyba zetknął się z zegarkami "elektromechanicznymi", czyli na baterię, ale z balansem. Najbardziej znanym (choć zupełnie innym konstrukcyjnie) zegarkiem tego typu jest zapewne Łucz 3055, mniej znany Łucz 3045 (na bazie bodaj Junghansa), ale zegarki "elektromechaniczne" miały swoje pięc minut i konstrukcji - lepszych i gorszych - powstało dość sporo. Skojarzycie z pewnością takowe Hamiltony czy francuskie Lipy i przy Francuzach właśnie chciałbym się na moment zatrzymać. Swego czasu Lip produkował całkiem sporo dosc udanych zegarków tego typu, natomiast mao kto wie, że początki zegarka elektrycznego to druga połowa lat 1950-tych. Przyznaję - nie zgłębiłem tematu az tak dalece, by wiedzieć dokładnie, który mechanizm jako pierwszy pojawił się na rynku, ale na pewno jako pierwsi prace nad tego typu mechanizmami prowadzili właśnie Francuzi z Besancon i... Amerykanie z Elgin. Nie osobno - w tamtym okresie producenci współpracowali ze sobą, również w temacie zegarka na baterię. Pierwszym owocem prac był - wypuszczony właśnie w okolicach roku 1960-go - mechanizm Elgin cal 725. Jak widać - mamy tu mechanizm elektryczny, z kołem balansowym, ale na baterię. Balans posiadał dwa palce przerzutnika - jeden współpracował z modułem elektrycznym, drugi dostawał impuls od koła "wychwytowego". Wybaczcie raz jeszcze, ale nie wiem, jak to miało działać. Patrzę na to jak "sroka w kosć" i nie wiem. Dla zainteresowanych - polecam źródła internetowe - ten mechanizm jest tu i tam opisany z detalami. Obowiązkową cechą tego (i w ogóle tego typu) mechanizmów jest cieniutki drucik współpracujący z kołem balansowym, który łatwo uszkodzić, co skutkowało znaczna awaryjnością modelu. Elgin podjął próbę poprawienia konstrukcji, czego owocem był cal. 910 z dwoma drucikami. O ile wiem, również awaryjny. Na dalsze prace Amerykanom brakło już czasu, ale Francuzi z powodzeniem dopracowali i sprzedawali swoje mechanizmy, oczywiście o wiele bardziej dopracowane. To tyle na dzisiaj - nie jest to może dogłębne ani przesadnie rozbudowane opracowanie, ale chciałem tylko zasygnalizować temat, Elgin 725 był niewątpliwie konstrukcja przełomową, bardzo innowacyjną i wartą odnotowania. Nie był udany, wprost przeciwnie, ale - jak wiemy - początki bywają trudne...
-
Zainwestuj KONIECZNIE. nienaprawienie takiego cuda to grzech
-
"RUSKIE" OKAZJE NA AUKCJACH - Okazje, unikaty, bardzo dobre stany na aukcjach
pmwas odpowiedział Voli → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Tak to bywa. Na olx ryzyko jest zawsze większe, ale kupiłem juz tam cudownego Elgina i Hamiltona 950, który do dziś jest jednym z moich najwspanialszych zegarków. Przykro, jak się trafi na oszusta -
"RUSKIE" OKAZJE NA AUKCJACH - Okazje, unikaty, bardzo dobre stany na aukcjach
pmwas odpowiedział Voli → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Bo dopiero kupiłem i czekam. Zegarek - jesli dobrze rozumiem - nie jest po serwisie, wiec zdjecia - i owszem - będą -
"RUSKIE" OKAZJE NA AUKCJACH - Okazje, unikaty, bardzo dobre stany na aukcjach
pmwas odpowiedział Voli → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Hmmm... jak to możliwe, że nikt nie chciał "szturmańca" z 1949??? Toż to absolutnie kultowy zegarek z pierwszego rocznika (bardzo rzadka wersja mechanizmu) i do tego -jak na 'szturmańca' w zupełnie przyzwoitym stanie. Przez was.... musiałem kupić Nie wiem po co - nie zbieram niby ruskich, ale... ech - ja od zawsze chciałem Szturmańskiego z 1949 roku... Po prostu nie mogłem się oprzeć.
