Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

pmwas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6691
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez pmwas

  1. W ramach moich zakupów udało mi się także zmontować kompletny 3602 2CzZ z '48 roku. Chodzi ładnie, stan dobry, więc zrobię sobie pasówkę w stali... Już nawet kupiłem kopertę i dawcę tarczy, mam nadzieję, ze się to ładnie ze sobą zgra
  2. Lepsza fotka mechanizmu: Mostki oryginalne, zachował się też w całości mosiężny wychwyt. Ale polowanie trwa nadal ... Dla paskowych "talibów" - jak widać te wczesne paski po prostu lubiły się nieco "rozjeżdżać", taki ich urok...
  3. Zreszta, Czelabinsk działał od 11.1947, wiec mogą istnieć także Mołnie CzCzZ z 1948, kto wie
  4. Molnie CzCzZ z 49 znalazł i miał Kolega oldfox (WUS) z Petersburga... Sprzedał i mam
  5. Mołnia... Czelabińsk... 4-49
  6. Cieżko... Można spróbować umiarkowanie mocno punkąć w okolicę otworu, zeby go trochę zwęzić, ale można uszkodzić. Odrobinka kleju epoksydowego tez się sprawdza, ale to trochę "rruciarstwo". Można tez wymienić - łatwo dostać...
  7. I jest Srebrne koło balansowe i mosiężne koło wychwytowe Przełożyłem też oryginalny mostek kotwicy i oryginalny mostek balansu jak widać, ma "75" wyryte od spodu... Balans wymagał wymiany przerzutnika (tzn całego, z płytami) Była tez w zestawie mosiężna kotwica, ale: złamana Więc musiałem zostawić stalową... Chodzi ładnie.
  8. Wiele firm robi lepsze i gorsze wersje swoich mechanizmów, wiec nie da się wykluczyć. Myślę też, że prawie każda firma jest gotowa ustalić szczegóły umowy indywidualnie z odbiorcą. Oczywiście, niektóre firmy będą zamawiać gotowe i wykończone mechanizmy, a inne będą ebauche wykańczać, czy nawet modyfikować. Cała afera z ETĄ zresztą nie polega na tym, ze ETA nie sprzedaje mechanizmów - owszem, sprzedaje. Ale gotowe. Ebauche są tylko dla Swatch Group i tu cały problem. Kiedyś Adriatica magła nakupić tanich mechanizmów i sobie je powykańczać, a dziś - nic z tego. Stąd chińsko-szwajcarskie (dodam, ze z naciskiem na chińsko) Claro, stąd taki boom na Sellitę...
  9. A skąd, nie da się nakręcić automatu w ciągu dnia. Pewnie, ze się nie da. Jeśli jest zepsuty, to się nie da Jak piszę, niektóre trzeba wstępnie nakręcić, ale potem podczas noszenia ma osiągać maksymalne naciągnięcie sprężyny. A już automaty bez dokręcania koronką, np. niektóre Seiko czy Orienta - obowiązkowo szybko nakręcające - spokojnie nakręcą sprężynę w parę godzin, a w 10 to już na pewno. W automacie koniec sprężyny przeskakuje, żeby nie ciągnąć sprężyny nakręconej do oporu (jak to się da w zegarku naręcznym). Sprężyna nakręca się maksymalnie, przeskakuje i dalej trochę się nakręca i tak można w nieskończoność. A jest to tak skonstruowane dlatego, że automat można nakręcić na 100% nosząc go. Jak się dobrze wsłuchać, przeskakiwanie sprężyny da się nawet w niektórych zegarkach usłyszeć.
  10. Hehe, temat jakości mechanizmów Swiss Made od dawna budzi emocje na forum, a im gorsze robią mechanizmy, tym większe Nie rozbieram i nie wypowiem się arbitralnie na temat jakości Sellit, ale jeśli to, co P. Norbert tu pisał jest prawdą, to niestety tandeta pierwsza klasa... Oczywiście, pytanie, czy gdyby rozebrał Eternę znalazłby to samo - nie wiemy. Starczy wymienić dwie czy trzy części na lepsze i nie ten mechanizm. Sprzegniki automatu zdychają i w ETAch i w Sellitach i w klonach ETY produkowanych przez Sea-Gulla. Niestety - tak mają. To malutkie sprzęgniki typu zapadkowego, które oprócz tego, ze same w sobie (ten typ) są mniej trwałe od tych z rolkami, to jeszcze są malutkie, a jakby było mało, nie są odłączane przy dokręcaniu ręcznym (więc częste dokręcanie koronką też im nie służy). W epoce globalizacji nie przejmowałbym się w zasadzie częściami z Chin (gdyby nie cała ideologiczna otoczka), raczej ich jakością. Można zrobić idealne kółko w Chinach, można zrobić marne w Szwajcarii, co za różnica. Jeśli części są dobrze zrobione i z dobrych materiałów, to mogą sobie być z Chin. Odniosę się natomiast do rezerwy chodu. Teoretycznie sprawny mechanizm powinien mieć te 36-40h rezerwy i teoretycznie powinien dokręcać się przez cały dzień noszenia. Z zastrzeżeniem, ze - jak podaje instrukcja - część automatów należy nakręcić wstępnie koronką, bo automaty nakręcają różnie, jedne szybciej, drugie wolniej. Pamiętam, że jak kupiłem Prima (wolno nakręcający, jednokierunkowy automat), to miał marną rezerwę do póki go nie dokręciłem. Od tego czasu ma prawidłową, tylko trzeba wstępnie nakręcic. Z kolei Vostok 2416 nakręci się sam bez problemu. Uważam, że jeśli zegarek automatyczny noszony cały dzień nie "trzyma" rezerwy, to najczęściej jest z nim coś nie tak, chyba że naprawdę ktoś cały dzień z opartymi nadgarstkami pisze na komputerze.
  11. Урал 3608 tak, tak, kupiony na Forum
  12. Warto pamietać, ze zegarki amerykańskie w zasadzie wywodzą się z angielskich. Wpływy szwajcarskie to późniejszy okres, i - co by nie powiedzieć - to jednak szwajcarska koncepcja mechanizmu zegarka na koniec zawojowała cały świat... W okolicach połowy XIX wieku jednak zegarek szwajcarski faktycznie z reguły nie wytrzymywał porównania z angielskim, czy (później) amerykańskim. Z czasem role się odwróciły i mechanizmy amerykańskie zaczęły wyglądać praktycznie jak szwajcarskie: Podczas gdy Anglicy ciągnęli swoje gigantyczne kluczykowce jeszcze długo w "międzywojniu": Ten tutaj z 1925-go Warto zauważyć, natomiast, że fabryka w Elgin starała się kontynuować "wyścig zbrojeń" aż do swojego upadku w 1964-tym, co zaowocowało wypuszczeniem na rynek około roku 1960-go płaskiego automatu: Mechanizm niestety był za drogi, by w erze kryzysu podbić rynek Do tego ma wadę konstrukcyjna w postaci zbyt słabego czopa jednego z kół przekładni automatu, który łamał się podczas agresywnego dokręcania manualnego (gdyby nie padli, pewnie by poprawili, bo łatwo). Szkoda, bo poza tym to wspaniały mechanizm, bardzo płaski, a przy tym niezawodny, i sporo egzemplarzy (o ile nie padnie wspomniane koło) pracuje wciąż idealnie. Warto też zauważyć durabalance - koło balansowe z regulacją chodu w postaci ciężarków na wygiętych ramionach. Szwajcarzy podobne rozwiązanie w masowo produkowanym mechanizmie wprowadzili dopiero niedawno, Amerykanie Durabalance stosowali we wszystkich zegarkach z końca produkcji...
  13. Produkcja taśmowa/masowa nie wyklucza solidności i niezawodności, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że potrafi ją zapewnić. Części produkowane taką metodą wcale nie muszą być gorsze jakościowo od "manufakturowych", bo proces produkcji jest powtarzalny. Reszta zależy już od projektu, i szeroko rozumianej polityki firmy, czyli uzytych materiałów, stanu maszyn i szczelności kontroli jakości Minusem w przypadku kopert czy płyt mechanizmu może być powtarzalność zdobień, choć np Waltham w niektórych mechanizmach zostawiał artystom dużą dowolność w tym względzie (niektóre mechanizmy wyższej klasy nie mają powtarzalnego wykończenia, ale to rzadkość). Indywidualnie grawerowane koperty są bardziej wyjątkowe, ale i sporo droższe. Warto też zauważyć, że w takiej fabryce wiele elementów zegarków wyższej klasy było już wykańczanych ręcznie - np. balans zegarka "kolejowego" był robiony typowo, jak każdy inny, ale potem następował żmudny proces jego wykańczania i regulacji, dłuższy i dokładniejszy, niz w przypadku balansu do siedmiokamieniówki. Zresztą starczy rozebrać mechanizmy produkowane współcześnie w dobrych fabrykach - z reguły jakość wykonania części jest fantastyczna, większość problemów dotyczących nowych zegarków to smarowanie czy regulacja, a przedwczesna awaria to z reguły też smarowanie lub błędy projektowe...
  14. Dzięki !!! Akurat włosa nie musiałem dotykać, bo przy wszystkich uszkodzeniach, które znalazłem, włos był dobry... Co do łożysk... Nie chcę póki co ruszać, podobnie jak koła zapadkowego... Zwłaszcza koła zapadkowego, bo mam bzika na punkcie oryginalności części, a koło w zasadzie działa dobrze. Jedyne co by można zrobić, to spróbować poprawić łożysko 3-go koła, ale może kiedyś i na to przyjdzie czas. Póki co mechanizm wylądował na półce, a ja skupię się na poszukiwaniu koperty, co nie będzie łatwe, bo mechanizm ma nietypowy rozmiar... Podobno czasem udaje się ustrzelić angielską kopertę w takim właśnie rozmiarze, choć oni z reguły robili mechanizmy na zawiasach, co utrudnia poszukiwania... Dzięki też za wspaniały komentarz i uzupełnienie!
  15. pmwas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Nowy nabytek... Pierwszy na świecie mechanizm produkowany taśmowo... http://zegarkiclub.pl/forum/topic/142950-pocz%C4%85tki-ta%C5%9Bmowej-produkcji-zegark%C3%B3w-mechanicznych-w-usa/?do=findComment&comment=1913783 CUDO !
  16. Roxbury. Opis tu: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/142950-pocz%C4%85tki-ta%C5%9Bmowej-produkcji-zegark%C3%B3w-mechanicznych-w-usa/
  17. Maszyna parowa i Rewolucja Przemysłowa, którą spowodowała, przyniosła całkowicie nową koncepcje produkcji dóbr. Stary, mało wydajny system manufakturowy miał zostać zastąpiony przez wielkie fabryki, produkujące szybko i tanio ogromne ilości produktów w sposób powtarzalny. Nie mogło być inaczej - zmiana dotychczasowego systemu produkcji musiała z czasem dotknąć także branży zegarkowej, co nastąpiło po raz pierwszy w okolicach połowy XIX stulecia. Przepychanki między Europą a USA o to, kto faktycznie wynalazł i zastosował taśmowy model produkcji w oparciu o standaryzowane części trwają. Na czoło stawki wysuwa się dwóch kandydatów - szwajcarski Vacheron i (z grubsza biorąc) amerykański Waltham, a w zasadzie jego poprzednicy, z których Waltham finalnie powstał - American Horologue Co i Boston Watch Co z Roxbury. Faktem jest, system szwajcarski różnił się od amerykańskiego. W Szwajcarii w tamtym czasie wprowadzono kapitalną metodę usprawnienia produkcji, poprzez powierzanie konkretnym podwykonawcom produkcji konkretnej części. Następnie transport części jechały do fabryki finalnie składającej mechanizm. System zaproponowany przez Aarona L. Dennisona, założyciela American Horologe Co., był nieco inny, i to ten bardziej kojarzy nam się z "produkcją masową". W fabryce, założonej przez Dennisona w 1850. roku, powstawały od podstaw kompletne mechanizmy, przy czym każdy dział fabryki produkował swój element, z których to elementów kolejne działy składały kompletny mechanizm. Czyli podobnie, tylko w jednym miejscu, a ponadto proces, dzięki zastosowaniu w tego typu fabrykach potężnego silnika parowego napędzającego maszyny, był maksymalnie (jak na owe czasy!) zautomatyzowany, podczas gdy w Szwajcarii części robione były wciąż w osobnych manufakturach. Powyższe zdjęcia przedstawiają dwa wczesne mechanizmy z Waltham, zaprojektowane i produkowane od około 1860. roku. W krótkim czasie w USA zaczynają powstawać nowe fabryki: United States Watch Co w Marion: National Watch Co w Elgin: Czy Illinois Watch Co w Springfield Można by tak wymieniać niemal w nieskończoność, fabryk powstało wiele, jedne odniosły większy sukces, inne mniejszy, a jeszcze inne upadły zanim je na dobre otwarto. Produkowano dziesiątki modeli mechanizmów w różnych rozmiarach i klasach wykońzenia, w ilościach, które w okresie upadku amerykańskiego przemysłu zegarkowego, grubo przekroczyły już 100 milionów sztuk (same tylko dwie największe fabryki - Elgin i Waltham razem wyprodukowały ok 100 mln, a trzeba doliczyć resztę producentów). Za pierwszy mechanizm produkowany w USA uchodzi jednak (w sumie niesłusznie) Waltham model 1857. Prezentowany tu egzemplarz pochodzi z roku 1865, więc posiada już wiele udoskonaleń i modyfikacji, stopniowo wprowadzanych w kilkunastoletnim okresie produkcji. Jak to z reguły bywa, najwięcej zmian wprowadzono w pierwszych kilku latach, które siłą rzeczy ujawniły wiele problemów, z którymi należało się zmierzyć... I tu dochodzimy do pytania, dlaczego uważam, ze model 1857 jest niesłusznie uważany za pierwszy? Dlatego, że pierwszym modelem produkowanym przez American Horologe Company był 8-dnowy prototyp, którego powstało "tyle co nic" i mało kto o nie w ogóle wie. Ale, nawet jeśli (jako prototyp) zostanie on pominięty w rozważaniach, to pierwszy był taki pełnopłytowy mechanizm sygnowany (za wyjątkiem pierwszych wyprodukowanych sztuk) Samuel Curtis, od nazwiska jednego z inwestorów. Jest on podobny do modelu 1857, bo z niego '57-ka się wywodzi, ale to inny mechanizm.... Specjalnie zaczynam od stanu "wyjściowego". mamy tu kupkę standaryzowanych części, z których montowano te zegarki. Czysto teoretycznie, gdyby wziąć kilka Curtis'ów i pomieszać, a potem losowo dobierając elementy, poskładać je z powrotem, wszystkie powinny działać prawidłowo. Czyli oprócz niższej ceny zegarka produkowanego taśmowo, nabywca dostawał istotną obietnicę szybkiego i taniego serwisowania, w razie uszkodzenia czasomierza. Części nie trzeba było już naprawiać czy dorabiać, można było po prostu zamówić. Coś, co dzisiaj jest całkowicie oczywiste, wtedy było rozwiązaniem rewolucyjnym... Składamy Bęben sprężyny sporo w życiu wycierpiał... Bęben otworzyłem, sprężyna jest nasmarowana (chyba niedawno...), więc jej nie ruszałem. Na uwagę zasługuje stosunkowo małe i pełne koło centralne z cienkim czopem. Koło balansowe wykonano ze stali. Dolny czop jest krótszy, chyba zużyty, a sama oś wygląda na wymienioną (balans nie jest całkiem płaski). Włos w tych zegarkach montowano pod kołem balansowym, co oczywiście bardzo utrudniało wymianę. W lepszych wersjach Walthama (już modelu 1857) zostało to zmienione już w latach 1860-tych, w gorszych "pokutowało" dużo dłużej... Mechanzim ma wychwyt angielski, również stosunkowo szybko zastąpiony wychwytem szwajcarskim. Do tych mechanizmów nie ma części zamiennych - to (jak pisałem) zupełnie inny model i części z wczesnych Walthamów to zupełnie inna bajka. Ze znalezionych defektów: - szczerbate koło zapadkowe: - obcierająca o kotwicę płytka przerzutnika; musiałem przesunąć ją nieco w górę na osi (minimalnie!) - możecie sobie wyobrazić, jak bardzo się bałem - uszkodzony kamień łożyskowy 4-go koła przekładni i lekko zgięte oba czopy tegoż... - oraz nieco obluzowany dolny kamień łożyskowy 3-go koła. Widać, ze (niestety) ktoś kiedyś skręcał zegarek na siłę, nie upewniwszy się, ze czopy są w otworkach. Szkoda... Niestety, nie mam narzędzi, żeby poprawnie naprawić to łożysko, a kamień siedzi w sumie pewnie, wiec lepiej taki, niż nieprofesjonalnie naprawiony... Pyty mechanizmu mają nabite od spodu numerki - pełne 549 lub samo 49. Koła przekładni wskazań mają je wydrapane... Tradycja stemplowania płyt w USA trwała do około połowy XX wieku. Pomimo, że części pochodzące z produkcji taśmowej pasowały do każdego z produkowanych w danym momencie mechanizmów danego modelu (co świetnie obrazują liczne składaki spotykane na aukcjach w internecie), na pewnym etapie produkcji część otrzymywała numerek i była już przypisana do konkretnego egzemplarza. Następnie była wykańczana tak, by do tego egzemplarza pasować (klasa wykończenia, zdobienia płyt itd.) Podobnie numerowane od spodu były koła balansowe, i w amerykańskim zegarku koło takze MUSI być oryginalne, inaczej wartość leci na łeb na szyję. Czemu? To proste - w jednej fabryce, nawet w obrębie jednego modelu, powstawały mechanizmy o różnej klasie jakościowej i przewidzianej dokładności chodu. Balans by przypisany do zegarka jak wszystkie jego płyty i są to elementy, których po prostu się nie wymienia, nawet jeśli są uszkodzone. Zupełnie inaczej rzecz się ma np z powojennymi zegarkami radzieckimi czy większością szwajcarskich, gdzie uszkodzony balans, czy mostek można wymienić i jest to poprawnie przeprowadzona naprawa... Oczywiście, widuje się też fabryczne pomyłki... Mechanizmy składane były w partiach po 10 (w przypadku Illinois'a) identycznych sztuk i pewnie pracownik pomyli mostki. Ewentualne mostki mogły zostać zamienione w trakcie serwisowania dwóch sztuk eksploatowanych np przez tą samą firmę (choćby kolej). Take home message - w zegarkach z USA raczej nie wymieniamy części, a na pewno nie te numerowane. Będzie lepiej chodzić, ale znacznie straci na wartości... Łożyska balansu... Jedna ze śrub jest wkręcona na siłę - nie wykręcałem... Przekładnia chodu z angielskim wychwytem. Ja wybrałem najwygodniejszy dla większości amerykańskich pełnopłytowców sposób składania górą do dołu, jednak ten mechanizm jest inny. Po pierwsze - nie ma jeszcze możliwości włożenia bębna na koniec montażu, po skręceniu dwóch głównych płyt ze sobą (patent Burta), po drugie - ma dodatkowy mostek od strony tarczy i wielki otwór na trzecie koło przekładni. Dlatego podczas składania należy koło trzecie i czwarte usunąć, bo czwarte wypadnie a trzecie będzie przeszkadzać. Wiem, co mówię, bo ja wyjąłem tylko czwarte i o mało nie rozgniotłem trzeciego, które zaklinowało się pomiędzy łożyskiem, z którego wypadło, a kołem centralnym. Oba koła można włożyć później, przez otwór od strony tarczy... Zapadka i jej sprężynka są wypolerowane na wysoki połysk. Specjalnie uformowana śrubka zapewnia płynną pracę zapadki. Od strony tarczy to już wszystko. Pozostaje przypiąć tarczę pinami (nóżki mają dziurki, w które wsadza się bolce po drugiej stronie płyty) i założyć balans i wskazówki: Niestety, już bez obcierania płytki przerzutnika o kotwicę, mechanizm wciąż nie bardzo chce chodzić w pozycji tarczą w dół. Czop jest krótki, ale nie bardzo krótki - myślę, ze z cieńszym kamieniem łożyskowym szedłby jak burza, ale nie chcę za bardzo ingerować w oryginalność elementów. Zostawię jak jest Jak pisałem - firma produkująca te mechanizmy szybko upadła, ale na jej "gruzach" powstała słynna fabryka w Waltham, produkująca dobrej klasy zegarki do 1950-go roku (a stoi dalej i podziwiana jest po dzień dzisiejszy). Pierwszy mechanizm by wysokiej klasy, 15 kamieniowy i pięknie, starannie wykończony. Kawał historii, to dla mnie ogromny zaszczyt móc ją Wam tu przedstawić
  18. Baltika z Czystopola? Hmmm... Hmmm.... bardzo hmmmm ;-) Ciekawe czy to oryginał? Bałtika to marka stosowana przez PCzZ z racji połozenia. Nie ma Kam z Pietrodworca i chyba nie powinno być Bałtiki z Czystopola...
  19. Złota I Salut z '48-go. Trochę zmęczony
  20. Te tarcze były wszystkie tak samo robione. Szara i miedziana i złota różnią się kolorem barwienia. Te z 1947 roku mają bardzo grubą warstwę farby, z której zrobione sa cyfry. W przypadku poprzedniej Mołni 1947 padła sugestia, ze to chyba luma, ale nie sadzę, bo co ze wskazówkami? To po prostu gruba warstwa farby, w mojej na pewno, w tamtej chyba też. Ropzumiem niby, ze moze sprzedajacy "spanikował", ze zegarek jest niesprawny i chciał jednak dopasować go do opisu aukcji... Tylko dziwne, ze nie wyczyścił mostka - na pewno zdjęcia chodzącego zegarka zrobił przed czyszczeniem, czyli przed czyszczeniem zegarek cykał. Ciekawe... Przecież gdyby "robił" go dwa razuy, mostek byłby wyczyszczony Acha, odnośnie dobrych chłopów - w Polsce nie ma tradycji zachowywania oryginalnych części mechanizmu za wszelką cenę. W USA zegarmistrz, który wymieni numerowany mostek z balansem zamiast naprawić oryginalny balans, uważany jest za partacza czy niemal przestępcę*. U nas to normalka. Kiedyś dostałem Rassiję z dużo późniejszym mechanizmem Rakiety i majster był taki dumny, że mi zużytego trupa na prawie nówkę wymienił Tylko ja jakoś nie podzielałem jego entuzjazmu *niemniej - nie oceniam tak surowo naszych zegarmistrzów - inne tradycje po prostu...
  21. Jak wrócę do domu jutro Melduję posłusznie - kolor jest złoty, nie ma to nic wspólnego z kolorami miedzianek, choć technologia wyglada na podobną.
  22. Szkło bardzo wpływa na kolor widoczny na zdjęciu - zabiera sporo blasku... Tarcza faktycznie ma kolor złoty. Nie wiem, czy da się to podrobić/zabarwić -wiele rzeczy się da, ale wygląda jak oryginalna złota tarcza do Mołnii. Gdyby takie istniały, nie miałbym wątpliwosci Wskazówki są złocone i mają początkowa korozję na końcach, czyli raczej nie zostały pozłocone niedawno... Nie wiem. Dla mnie wygląda OK, jeśli to fałszerstwo, to bardzo dobre... P.S. Też skupiłem się głównie na mechanizmie, bo ilość wymienionych elementów mnie poraziła... Na zdjeciach z aukcji był mosiężny wychwyt i srebrne (!!!) koło balansowe. A tu części z późniejszej Mołnii. Dostałem obietnicę, ze wymontowane części przyjadą i bedę mógł się pobawić w restaurację zabytku Niestety dlatego nie lubię kupować od zegarmistrzów. Dla zegarmistrza zegarek ma chodzić jak najlepiej i część zużytą się wymienia. Dla kolekcjonera - jeśli części zasadniczo się różnią, moze nawet nie chodzić, byle miał oryginalne...
  23. Powiem tak - poprosiłem sprzedającego, żeby dosłał mi wszystko, co w zegarku wymienił, bo na zdjeciu z aukcji było np mosieżne koło wychwytowe. Wiec zobaczę, co mi jeszcze dośle, głównie zależałoby mi na oryginalnym kole naciągowym. Skad wiem, ze mostek jest oryginalny - nie wiem. Ale jestem na 99% pewny. Wiem za to na pewno, że drugi nie jest oryginalny. Sprzedajacy serwisował ten zegarek i przy demontażu poszła śrubka, więc wziął drugi mostek z podobnym wykończeniem i podmienił. Także pasy schodzą się lepiej, ale mostek na pewno wymieniony. Pasy w Mołniach (i Salutach) z 1947 mogą się delikatnie nie schodzić, tego bym sie akurat nie czepiał - temat był już kiedyś poruszany. Podsumowujac - mostek bez dziury na bolec na pewno jest b. wczesny. Takie płytkie szlify też są raczej typowe dla znanych mechanizmów z 1947 roku. Więc zakładam, ze mostek jest z 1947 roku. I jest to mostek, który był w mechanizmie w momencie znalezienia zegarka przez sprzedającego. Jaka jest szansa, ze mechanizm z '47 miał mostek wymieniony na inny z 1947? Prawie zadna, ale nie zerowa
  24. Jedziemy W końcu z Biaorusi dotarła... Mołnia: Wprawne oko dostrzeże 5-cyfrowy numerek. Owszem - mostek ze zdjęć z aukcji był dołączony... osobno! Czemu? Cóż - to chyba, obok wyrobionego łożyska bębna, najczęstsza przyczyna podmianki... Ciężko to "po dobroci" usunąć, niestety, wiec jak nie po dobroci, to może siłą... Stal jest twarda, mostek miękki, wiec śrubka wylezie zabierajac ze sobą gwint. Ważne, zeby pod mostkiem by niewielki otworek, aby nie zdeformować mostka za bardzo... Ponieważ mój szpikulec by a krótki, do finalnego wypchnięcia śrubki użyłem "przedłużki" w postaci wałka naciągowego. Naprawdę, nie trzeba mocno walić - pomalutku, delikatnie i pójdzie. Jak widać, mostki z 1947 mają inaczej zbudowany naciąg - bez centrującego bolca w małym kole naciągowym. Niestety to koło bolec posiada, a sprzedającemu nie przyszło do głowy, żeby dołożyć oryginalne... Pewnie nie zauważył, bo ja zorientowałem się dopiero przy próbie montażu... Żeby zabezpieczyć tarczę mechanizm trafia do koperty na czas piłowania bolca... Twarda stal - trochę zeszło... Mostek nie przeszedł czyszczenia, a ja akurat nie mam czasu na zabawę Oczywiście śrubka z szerszym gwintem pasuje bez problemu... Zamiennik ląduje w woreczku - na pewno kiedyś się nada (jakby kto akurat szukał - pisać, bo ładny ) Dekielek z GOSTem Wałek ze sprężynującą wkładką w koronce - super elegancji, później takich nie robili... I WRESZCZIE !!! Mam swoje podejrzenia odnośnie mostka balansu... cóż... często bywa zmieniony i tak tu może być. I już. Miało być łatwo i przyjemnie - z pudełka na półkę, a tu taki "kanał". Dobrze, ze wysłał oryginalny mostek, to się chwali...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.