-
Liczba zawartości
6765 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
PRIM – nejlepší české hodinky!!!
pmwas odpowiedział yorki_man → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Jakość wykonania tych Primów nie odbiega znacząco od jakości wykonania innych 'popularnych' zegarków z tej epoki. Ostatnio przejąłem od dziadka wostoka, którego nosił kilkadziesiąt lat - jest kompletnie zużyty, mimo niby wyższej jakości. Wrzucę kiedyś, bo warto zobaczyć . Niska wodoszczelność była na pewno problemem, choć z drugiej strony wtedy produkowano sporo nieszczelnych zegarków... Główną bolączką zegarków z tej epoki są - wspomniana wodoszczelność oraz powszechnie stosowane mosiężne koperty, które po prostu się zużywają - niestety ładny zabytkowy zegarek to taki, który leżał w szufladzie nienoszony. Jeśli był noszony - jest zużyty i ma ogromne przetarcia. Czy to będzie Prim czy ruski czy szwajcar - jeśli był noszony, z reguły ma powycierana kopertę i tarczę w kropki, nie ma przebacz. -
Rozwalić? W życiu!!! Mechanizmów z przetopionych kopert starczy na pasówki!
-
Hamilton 917, ok. 1947 roku... Złocony, ładny Niestety nieoryginalna koronka...
-
Zegarek to niższej klasy Waltham - 11 kamieniowy (chyba) model Ellery. Faktycznie około 1880 roku. Zegarek ma jedną poważną wadę - nie ma lunety (wyłamana) pod deklem koperty. Uszko da się dokupic, z lunetą będzie gorzej. wartość głownie "sentymentalna", materialna - sporo niższa niż cena ew. naprawy...
-
Ale piękny! Muszę sobie kiedyś sprawić chińczyka, tylko ciągle są "ważniejsze" wydatki Tamten pokazywany przez kiniola najpewniej ma wychwyt podwójny (duplex), twój ma ewidentnie kotwicowy.
-
Trudno powiedziec, bo to juz szwajcarski Elgin z okresu po wyburzeniu fabryki w USA... Ładna maszyna
-
Jest co podziwiać
-
Ale to już "wyższa pólka"
-
Był jeszcze cudny diver Lanco i Lip w podobnej stylistyce. Nawet ostatnio w bazarku coś takiego było. Chyba za 1500zł, jeśli mnie pamieć nie myli... Myślę, ze 1500-2000 starczy, żeby coś takiego kupić. https://www.lip.fr/en/history/nautic_ski/nautic_ski_automatic/nautic-ski_automatique_671502.html Obecnie produkowany model (na automacie Citizena) to 500 euro.
-
"zapomniane arcydzieło" - Elgin 761. Jeden z najwspanialszych płaskich automatów ever... http://zegarkiclub.pl/forum/topic/78578-elgin-761-zapomniane-arcydzielo/ Polecam - warto zobaczyć. Odkopałem i "naprawiłem" mój stary wpis, na dole dodałem zdjęcia prezentowanego egzemplarza. Czasem to tak jest, ze kupimy "dobry" zegarek i dostajemy szmelc, a czasem kupimy szmelc i udaje się go odratować - jak w tym przypadku
-
Ciekawy "pół-amerykański" Tissot http://zegarkiclub.pl/forum/topic/147268-chftissotson-locle-20-kamieniowy-tissot-na-usa/ Zapraszam na relację
-
Klasa - piękny mechanizm!
-
Model 1892... cudowne mechanizmy
-
Ruszamy dalej z kolejnym nabytkiem... Z "twarzy" Anglik, jak malowany... Ze zadu też, niestety koperta mocno wytarta... Zdjęcie mechanizmu - najpierw to z aukcji zrobione przez sprzedającego - ukazuje pełnopłytowy, brudny i niespecjalnie ładnie wykończony mechanizm. Zdjęcie średno zachęca do zakupu, toteż chętnych nie było. znaczy był - jeden Zdjęcia i opis nie informowały tez o zastosowanym wychwycie - układ łożysk i sekundnik w zasadzie wzbudziły u mnie nadzieje na otrzymanie cylindra lub dupleksu, bo zegarek wygląda na zbyt młody, by miał mieć wychwyt wrzecionowy... Zegarek rozebrałem na części i umyłem... Ktoś mocno pracował nad wbijaniem kołków - jednego nie mogłem za ch... jasną wybić. Nawet po rozebraniu było trudno i niebezpiecznie. Mechanizm ma bardzo "przyjaźnie" skonstruowany ślimak. Wszystko skręcane, bez pierścieni ciernych czy bolców... Łańcuszek czyściutki, bez rdzy, musiałem tylko poprawić (spłaszczyć na nabijarce) nit jednego z haczyków, bo blokował się w ślimaku, co groziło jego rozerwaniem... Sprężyna upiornie twarda - dobrze, że mieściła się w nawijarce, bo byłaby nieprzyjemna do ręcznego montażu... Patrząc na górną płytę już widzicie, że to jednak szpindlak. Młody szpindlak z sekundnikiem... Chyba przedstawiciel ostatnich niedobitków tego gatunku... Płyty ładnie się umyły. warto zauważyć, ze ładnie pozłocona jest tylko górna płyta, dolna to prawie czysty mosiądz... Oglądając części łożysk koła wychwytowego mamy wrażenie deja vu... To już było... ...w pierwszym poście! Z zegarka taki Anglik, jak ze mnie - mechanizm pochodzi z Francji. Technologia produkcji jest dokładnie identyczna jak pierwszego z prezentowanych szpindlaków, tylko wykończenia inne, jak w zegarkach angielskich... Znów - mostek z łożyskami balansu i wychwytu montuje się od góry... Składanie jest takie, jak mechanizmu z pierwszego wpisu, z tym, ze bez konieczności regulacji łożyska koła wychwytowego - okazało się perfekcyjnie wyregulowane. Znów - nawijam łańcuch na ślimak i przewijam później... W ramach oszczędności regulator także wykonano z mosiądzu. Brzeg przykrywającej go płytki został spiłowany Mostek balansu posiada rubinowy kamien nakrywkowy, jest on jednak nieoryginalny. To po prostu oprawiony kamień z innego zegarka przytrzymywany oryginalną - chyba - obręczą. Poniżej gotowy mechanizm od strony tarczy i montaż tarczy. Tarcza ma dwie nóżki - jedną obok zatrzasku mocującego mechanizm w kopercie, drugą - nietypowo - pod bębnem sprężyny. Górny czop osi balansu wygląda na naprawiany, do tego mostek wygięto nieco w dół. I to łożysko - coś się tu kiedyś ewidentnie podziało... Gotowy mechanizm trafia do koperty. Koperta wygląda jak srebro, ale nie ma punc. Może srebro, może nie... Wskazówka godzinowa srebrnego koloru - dorabiana. I mechanizm po - jak to mawiają - SPA... Wykończenia wyładniały, choć nie jest to "cudo - bóstwo"... Teraz może by sie już chętni znaleźli... Może, bo mechanizm ma dość niskiej klasy wykończenia. Jak zna życie, pewnie jego głównym atutem była cena Jak juz stanie, będę musiał poprawić regulację wychwytu, bo chodzi nierówno. Taki to zegarek mi się trafił... Ciekawe, czy to francuski udający anglika, czy w Anglii ktoś importował ebauche z kontynentu? Miło, że udało się przywrócić częśc dawnego blasku EDIT Na koniec wymieniłem kamień na lepszy - tzn lepiej pasujący do mostka: Sprawdziłem i oryginalnie był tam po prostu bardzo duży rubinek, ale spróbujcie takie znaleźć... Ten pochodzi z Walthama 1857 i wygląda pięknie Widzicie to w powiększeniu - patrząc bez powiększenia można nie zauważyć.
-
PRIM – nejlepší české hodinky!!!
pmwas odpowiedział yorki_man → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Ładny, bardzo ładny ! -
Stan jest bardzo dobry. Moim pierwszym kieszonkowym zegarkiem był właśnie Zenith, którego podarowała mi sąsiadka, więc mam dużą słabość do tej marki. Znalazłem go w antykwariacie na krakowskim Kazimierzu i nie mogłem się powstrzymać
- 1112 odpowiedzi
-
- zenith
- stary zenith
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Takiego Zenitha kupiłem wczoraj... Koperta jest srebrna, złocona różowym złotem i ma trochę przebarwień i nie wszystkie zeszły pomimo czyszczenia tak chemicznego, jak delikatnego polerowania -chemicznie jest trwałe, a z zakamarków się nie spoleruje... Warto natomiast zauważyć idealna tarczę z błyszczącym wykończeniem na zewnątrz i matowym w centrum oraz pięknie zachowany, 15 kamieniowy mechanizm:
- 1112 odpowiedzi
-
- zenith
- stary zenith
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Najpierw chciałem się ograniczyć do Elginów. To jednak rozciągnęło się na całe USA. No to USA... ale przecież amerykańskie wywodzą się z angielskich... No to może szpindlaczka, tylko jednego: Oczywiście ten szpindlak z około 1800 roku okazał się tak cudowny, że musiałem sobie kupić następnego, tym razem z Francji (pierwszy zegarek w tym poście). Potem doszło parę innych europejczyków z kontynentu, kotwicowy anglik, szpindlowy anglik i już mamy milti-kulti w kolekcji. Ciekawe kiedy mi się na większe zegary zbierze
-
Jeszcze na qniec fotka w większej rozdzielczości (choć nie wiem do jakiej zostanie zmniejszona automatycznie przez "silnik" forum) Jest cudowny
-
Kolejnym zegarkiem jest angielski szpindlak z podobnego okresu. nie sprawdzałem punc, ale sprzedający podawał 1830 rok, a że jest rzetelny - na pewno sprawdził. Na początek tej relacji taka myśl, która naszła mnie przedwczoraj, jak pracowałem nad tym właśnie zegarkiem, że wcale nie jest tak źle mieć zły dzień - o wiele gorzej, gdy masz zły dzień, ale o tym nie wiesz Oczywiście gdybym czuł się spowolniały umysłowo, nie brałbym się za taki zegarek, ale rzecz w tym, że czułem się lepiej niż zwykle. I tak zaczął się horror Tak wygląda zegarek rozebrany. Jest to szpindlak, więc i części ma niewiele. Miło, ze w zegarki nie ma rdzy. Nic a nic. Sprzedający podawał, że w zegarku ześlizguje się spręzyna, ale to nie była sprężyna. Zegarek miał feler, który w "szpindlu" nie rokuje dobrze - po prostu wychwyt przepuszczał koło wychwytowe, co faktycznie brzmi trochę jak uślizg spręzyny. Zauważyłem także pogięty (chyba celowo podczas układania) włos, a do tego włos by obrócony na osi i wychwyt po prostu był źle ustawiony. Po regulacji wychwytu zegarek nawet ruszył, z bardzo małą amplitudą i tylko poziomo, wciąz przepuszczając w skrajnych pozycjach, gdy wymusiłem jej zwiększenie i wychwyt dobijał do bolców ograniczających. Na to raczej nic nie poradzę, ale warto zauważyć, ze wychwyt wrzecionowy nie osiąga takiej amplitudy pracy balansu, więc na tym etapie wciąż naiwnie liczyłem na szybką, łatwą robotę. Jak widzicie - górna paleta nosi bardzo istotne ślady zużycia. oś jest też nieco pogięta, co wskazuje, ze ktoś przycisnął balans (np palcem), o co w tym zegarku (nieosłonięty balans) nietrudno. Bolec ograniczajacy pracę balansu - jak widzicie pięknie zrobiony - najpierw wyrównany równo z płytą, potem pozłocony - w tym zegarku był bardzo luźny. Idąc dalej: Widzimy tu mocowane na wcisk łożysko koła wychwytowego oraz slimak zrobiony w angielskim stylu, tzn. montowany z użyciem bolca, nie na wcisk jak w szpindlaku z Francji. Zauważcie, że pokrywa bębna jest z drugiej strony niż by się na pierwszy rzut oka wydawało. Składanie: Najpierw - porażki... Zacząłem od próby ustabilizowania luźnego bolca w płycie przez delikatne uderzenie w płytę ponad nim. Co do stabilizacji - pełen sukces, natomiast uderzyłem o wiele za mocno. Myślałem, ze biję lekko, ale płyta okazała się bardzo miękka Na szczęscie to od wewnętrznej strony... Dwa... myślałem, że bardziej spodoba mi się ślimak z bolcem niż z pierścieniem mocowanym na wcisk - nic bardziej błędnego! Walcząc z bolcem zarysowałem koło i teraz wiem, ze za każdym razem powinno się użyć nowego bolca (i potem go dociąć). Zmuszenie starego, obciętego bolca do przejścia na druga stronę nie jest możliwe, ale (z braku nowych bolców), udało mi się go przekonać poprzez odpowiednie opiłowanie cienkiego końca. Uszkodzenie nie jest duze, ale dawno tak mi narzędzie nie ujechało, więc mam do siebie spory żal. Z drugiej strony - dobrze że nie na górnej płycie i dobrze, że tępe... Kontynuujmy: Zegarek ma cudownie zdobioną i złoconą górę, ale od strony tarczy jest bardzo brzydki. Chyba była tam cienka warstwa złocenia, która zeszła z czasem, a może i nie, może to goły mosiądz? Koło wychwytowe jest złocone, ale sposób jego nabicia na oś jest mało elegancki - nie to, co w poprzednim zegarku... I składamy. Mostek przekładni można założyć później, co ułatwi np przewinięcie łańcuszka, ale ja zrobiłem od razu... Jak pisałem - ie wiem, jak mówią ksiażki, mnie najwygodniej jest nawinąć łańcuszek na ślimak i potem przewinąć na bęben po złożeniu płyt. W szpindlaku mechanizm może być całkiem zmontowany (bez balansu, oczywiście), w wychwytach kotwicowych trzeba poczekać z włozeniem 3-go koła do mechanizmu do czasu przewinięcia łańcuszka. Patrząc na regulator - pamiętacie Quake'a? Oj... to przywołuje stare wspomnienia Po zmontowaniu zegarka zauważyłem, że poprawiony bolec teraz dotyka osi balansu, więc zdjąłem balans i... CO DO $%&^%#$ ?!!! Brawo... gdybym nie był wściekły, powiedziałbym, że zrobiłem piękne dzieło sztuki. Nie,nie zapomniałem o bolcu - w moim zegarku ktoś dogiął bolce regulatora tak, że włos trzeba najpierw przewlec pomiędzy nimi podczas montażu i demontażu, o czym akurat właśnie zapomniałem. W szpargałach znalazłem dosc podobny (na oko i na dotyk) włos, któremu wyciąłem wewnętrzne zwoje. Musiałem też nieco opiłowac nieszczęsny bolec (było ruszać???) i jeszcze raz poskładać mechanizm. Włos okazał się całkiem dobry - na początku spóżniał jakieś 15 minut na dobę, ale po korekcie ułożenia (o czym wspomnę później) odchyłka wzrosła do około -1 godziny, czyli będzie potrzebował skrócenia. Łatwiej skrócić niż wydłużyć, więc OK Teraz pozostała strona tarczy i można zegarek włożyc z powrotem do jego pięknej, krytej, srebrnej koperty! Sprężynę główną należy nieco naciągnąć, aby od pierwszego przekręcenia kluczyka zegarek startował (i by łańcuszek nie spadał, oczywiscie). Służy do tego koło zapadkowe pod tarczą. Warto zauważyć, ze w tych zegarkach centralny wałek bębna jest generalnie nieruchowmy, potem obraca się już tylko bęben. Dwa - nie jestem ślepy - wskazówki są amerykańskie. tak sobie myślę - zegarek przywędrował do mnie z USA, gdzie pewnie od lat sobie mieszkał - przez tyle dziesięcioleci mógł się trochę zamerykanizować, nie ? Sam mechanizm to prawdziwe CUDO. Po częsci dzięki zdobieniom, po części dzięki temu, że płyty zachowały się w niemal idealnym stanie. Sygnowany jest na mostku Jas Windsor London, nr seryjny 1714 i dodatkowo Frederick Sholeng (?) na górnej płycie. Pozostała mi jeszcze jedna rzecz - przycisk koperty. Oczywiście... gdybym miał tokarkę Myślę, że wytoczenie przycisku gdy ktoś ma narzędzia to "pryszcz, ja musiałem skonstruowac własny: Mamy tu przewierconą i opiłowaną kolumienkę pozyskaną z mojego "zasobnika" ze złomem (1), obtoczona starą koronkę zegarka naręcznego (2) i długi gwint z wałka naciągowego do Mołnii, podzielony na dwa kawałki (3). Jeden kawałek robi za cienką częśc przycisku, drugi łączy koronkę i kolumienkę. Jak widać - w porównaniu z moim wspaniałeym rysunkiem technicznym - mniej więcej odpowiada specyfikacji Prawie gotowe. PIĘKNY zegarek, c'nie? Wstępne testy pokazały, że chodzi we wszystkich pozycjach, ale staje po 22 godzinach, więc następnego dnia - finalne korekty: Zwiększyłem nieco naciąg "wstępny" spreżyny, tak by dociągała do końca łańcuszka, a także poprawiłem ułożenie włosa, co - jak wspomniałem - poskutkowało spowolnieniem pracy zegarka. Klocek włosa został wbity nieco krzywo i zewnętrzny zwój włosa dotykał go podczas pracy. Można by spróbować obrócić klocek, ale wystarczajaco dużo już napsułem w tym zegarku, takze wolałem dogiąć włos przy klocku. Po tym manewrze amplituda nieco wzrosła, a częstotliwośc spadła, więc jeszcze (jak juz przechodzi dobę i stanie, zeby nie kusić losu) będę musiał skrócić włos, bo -1h to chyba poza zasięgiem regulatora (warto zauważyć, ze w szpindlakach regulator ma dużo większy zakres pracy niż w wychwycie kotwicowym i takie 20 minut w moim Francuzie to dla regulatora "pryszcz"). Ogólnie - super. Szkoda mi tych tych (drobnych bo drobnych, ale jednak) uszkodzeń, które zrobiłem. Bardziej niż włos, bo włos teraz jest nawet lepszy niż był. I podsumowując - w porównaniu z moim szpindlakiem z Francji - Anglik jest sporo ładniejszy, ale jednak jakośc wykonania zegarka z Francji bardziej do mnie przemawia. Głownie za sprawą jakości wykończeń i możliwości precyzyjnej regulacji koła wychwytowego, co tu jest rozwiązane jednak gorzej. Prościej, ale gorzej. Sam zegarek jest cudowny - widać, ze był dużo używany, ale stan ogólny oceniam jako świetny. Wszak w tych zegarkach wygląd liczy się bardziej niż oczywiste mechaniczne zużycie podzespołów. Czekam z niecierpliwością na następne. W pełni zgadzam się z jednym z Kolegów z CW - szpindlaki są uzależniające
-
Mołnia i inne 36xx - linia czasu
pmwas odpowiedział Narfas → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Owszem, indeksy minutowe powinny być zastąpione kwadransowymi, wtedy tarcza staje się o wiele bardziej czytelna. Jeśli rozdzielczośc pozwala, może tez dodać między kwadransowymi po dwa malutkie pięciominutowe, ale zaczyna sie wtedy tłok robić i potrzeba by była bardziej precyzyjna wskazówka z cieniutkim końcem. Myślę, że póki co zastosowanie kwadransowych byłoby najlepszym pomysłem. Po drugie - nie wiem, czy mechanizm ma zabezpieczenie antywstrząsowe, czy nie - jeśli nie to w zasadzie jest to 3600. I po trzecie - gdybym miał pasujące części i narzędzia, spróbowałbym usunąc wystający kawałek ćwiertnika, bo miejsce po wskazówce minutowej rzuca się w oczy. Fajniej by było, jakby takiego miejsca nei było. Tylko to wymaga narzędzi i (przede wszystkim) drugiego kompletu części, bo nie wiesz, czy ćwiertnik po takiej operacji będzie działał dobrze. Tyle gderania, ale ogólnie bardzo fajny projekt, podoba mi się ! -
ST 25 i NH 35 w zasadzie nie powinny różnić się w codziennym użytkowaniu. Jeden i drugi dobry i dość bezawaryjny. Akurat tym bym się nie przejmował.
-
Nie w żaden sposób wyjątkowy, zasadniczo oznacza, że to po prostu średniej klasy, dobry mechanizm. Dobry, ale dosc pospolity. Jak np eta 2804 w podstawowej wersji, porównując - w pewnym uproszczeniu - do dzisiejszych czasów. Jesli chcesz krótko - piękny i dobry amerykański zegarek. Nie jest to wspaniały, rzadki okaz, po prostu porządny złoty zegarek z tamtego okresu.
-
Sam mechanizm nie jest w żaden sposób wyjątkowy - zwykły średniej klasy amerykaniec. Koperta faktycznie ładna. Razem tworzą bardzo dobrej klasy zegarek, choc nie jest rzadki.
-
1,9TDI też uchodzą za niezniszczalne...
