-
Liczba zawartości
6691 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Właśnie, kapitału
-
To chyba najładniejsza wersja Veritasa... Ta wczesna, z czarnymi napisami też była ładna. Późniejsze to juz nie to
-
Piotrze, każdy Marion jest ładny. Nawet jak nie jest Taka moja szajba - szkoda tylko że są takie drogie Piękna trójeczka. zwłaszcza magia marki Veritas, ech... kiedyś, parę lat temu odpuściłem jednego na alle i poszedł chyba za sześć czy osiem stów. Teraz myślę, że mi rozum odjęło
-
Doszedł. Prawie miesiąc się "toczył", wiadomo - święta... U.S.Watch Co. Wprawdzie najniższy model - 7 kamieniowy G.A.Read, ale w oryginalnej, srebrnej kopercie. Piękny zabytkowy zegarek
-
Piękna sprawa
-
Wyglądaja fajnie. Gdybym miał wolną kasę (sorry, dużo wolnej kasy) może bym i kupił, choć pewnie wybrałbym już prędzej któryś z rzeźbionych modeli Magrette
-
Jest OK, ten pasuje idealnie. Jesli miałbym go zmieniać, to na coś, co wygląda jak oryginalny Bo zamieniac jeden idealnie pasujący kamień w oprawce na inny idealnie pasujący kamień w oprawce... Po co, skoro jest dobrze ? A jeśli chodzi o łożysko balansu... Pewnie kiedyś trafi mi się nowszy 1857 na części z lepszym, to kwestia czasu...
-
Wczoraj pół dnia pracowałem nad Walthamem. Obecnie najsłabszym punktem jest pogięty włos. Nie jest idealnie płaski, a zwoje nie trzymaja do końca równych odległości, ale udało mi się tak go poprawić, że zwoje przestały się stykać... Oczywiscie można by wziąć nowy włos, ale niestety z uwagi na bardzo szeroka obręcz montowaną na osi, trzeba za każdym razie odcinać ze trzy wewnętrzne zwoje i taki włos, jeśli okaże się niedobry, nie nadaje się juz do niczego... Więc zostawię ten, bo pasuje do koła balansowego. W miejsce wklejonego "tymczasowego" kamienia osi kotwicy dopasowałem idealny kamien w oprawce, niwelując luz na tej osi. Po złożeniu mechanizm chodzi bardzo ładnie we wszystkich pozycjach, za wyjątkiem pozycji tarcza w dół, bo w tej czasem się zatrzymuje. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, oś jest nowa, łożysko skręcone dobrze, luzu pionowego osi balansu nie ma, powinno hulać, a nie hula. Owszem, górne łożysko balansu ma trochę luzu poziomego, ale zeby to mogło zatrzymać zegarek? Mało prawdopodobne... Póki co sie nie dowiem, bo model 1857 ma specyficzne, bardzo płaskie oprawki w górnym łożysku i nie mam nic na wymianę, a wywalać z jedynej oprawki dobry kamień (tylko z nico za szeroką dziurką) jest ryzykowne...
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
pmwas odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
A to ruskie? Bo nie wygląda Przydałyby się zdjęcia napisów na deklu (o ile jakiekolwiek ma), zdjęcie mechanizmu najlepiej i przenosiny do odpowiedniego działu, bo to raczej nie jest rosyjski zegarek... Chyba że ma jakieś ruskie napisy, to co innego -
Foreign to znakowanie zegarków sprowadzanych do (a nie zrobionych w) Wielkiej Brytanii. Z zegarków radzieckich widziałem tak znakowane Poljoty (na mechanizmach 2609 - tym 'wysokim' jak w Sportiwnych, jaki i na nowszym 2409 i 2415) oraz Sławy na 2601 (k26). Najciekawsze są stalówki z lumą. Choć złocone z lumą też są spoko ty masz ciut "zwyklejszy" zegarek, za to z lepszą wersja mechanizmu.
-
Często można, ale te we wczesnych Walthamach są duże i charakterystycznie szlifowane. Ciężko Zresstą, to że ten egzemplarz w ogóle coś usiłuje cykać to spory sukces. Zmasakrowany strasznie, więc nieoryginalny kamień w osi kotwicy to najmniejsze zmartwienie Faktem jest, ze musiałem go troszkę podkleić, ale na razie może być. Muszę doprowadzić włos do porządku, spróbowac znaleźć dłuższą oś kotwicy, nasmarować sprężynę i zobaczyć, czy mu to pomoże. Przy takich "nastawach" ograniczników kotwicy szczerze wątpię, ale zobaczymy, życie zaskakuje W sumie prostota tych mechanizmów bywa piękna. Dezel, tu cos zepsute, tam coś zepsute, a chodzi, i to we wszystkich pozycjach, nie "wykotwicza się"... Z takimi defektami (nawet przy uwzględnieniu różnic wielkości nowsze mechanizmy pewnie by nie poszły, a 1857 - spoko.
-
Właśnie. Mechanizm z 1864 roku ma w sobie to "coś". Z drugiej strony nie jest to mechanizm warty np rozbierania innego Walthama z tego okresu (chyba, ze udało by się pozyskać np koło wychwytowe z egzemplarza, któremu brakuje mostka balansu), a nawet gdyby próbować go naprawić prawidłowo, koszt przewyższyłby jego finalną wartosć. Jako że szkoda go też na cześci, mam pole do popisu, mogę się bawić w MacGyvera W tym zeagrku najwięcej kłopotu sprawia mi koło wychwytowe, ale z włosem umieszczonym pod kołem balansowym też łatwo nie jest. Póki co włos jest wklejony do obręczy na osi, bo już mi się bolce, którymi można go przymocować skończyły (prawidłowo za każdym razem powinno się brać nowy i dociąc go po zamocowaniu włosa, w praktyce stary, króciutki bolec często daje się wsadzić z powrotem, ale niestety wylatuje z pęsety w kosmos i tyle go widzieli), niemniej jak juz doprecyzuję jego długość, to postaram się zamocować oba końce prawidłowo Koszmarem jest też znalezienie ogromych kamieni łożyskowych, jakie w tych zegarkach montowano - z reguły są marnej jakości i nawet jak już się dorwie "dawcę", przeważnie pękają przy próbie usunięcia ich z płyty... Z przykrością stwierdziłem też, że zegarek utracił swoją piękną, diamentową nakrywkę w osi balansu, więc dostał ode mnie rubinowy zamiennik. Szkoda
-
Foreign ma - jeśli dobrze widzę - 21 kamieni Swietna wersja z nakrywkami wszędzie
-
Taki mi się dezel trafił. Przyjechał razem z innym nabytkiem, rozwalony w trzy cholery i od tego czasu nic nie idzie dobrze. Koperta, którą mu dokupiłem (warranted sterling fine) okazała się platerowaną mosiężną podróbą z epoki (po tylu latach wciąż działa !!!), a mechanizm okazał się totalnie zmasakrowany, i póki co mam tylko połowiczny sukces, ale mam. Jest to dość wczesna wersja Walthama model 1857. Niestety wcześniej ktoś majstrował przy wychwycie - jeśli dobrze rozumiem została wczesna kotwica na chyba nieco za krótkiej osi, nowsze, nie do końca pasujące koło wychwytowe (wczesne Walthamy miały inny kształt ząbków), które przeskakuje tylko po usunięciu jednego z ograniczników kotwicy, no i tradycyjnie połamana oś balansu, z pokruszonymi kamieniami łożyskowymi i zniszczony włos. Jak na razie udało mi się zegarek uruchomić, z nowym włosem, jeszcze nie do końca dopasowanym przy wewnętrznym mocowaniu, ma około -30minut/dobę. I amplituda taka sobie, choć przy przekonstruowanym wychwycie to akurat nie dziwi... Kotwica i koło wychwytowe są za nisko, co wymusiło obniżenie płytki przerzutnika na osi, ogólnie widać, ze zegarek mechanizm przeszedł w życiu o wiele za dużo. Ale to WmEllery z 1864. roku - wg danych fabrycznych opuścił fabrykę w Waltham w czasie trwania wojny secesyjnej. Taki staruszek... Zdjęcia póki co zrobione telefonem...
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
pmwas odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Ależ proszę bardzo Bahuone, zachowuj się !!! -
każda jest cenna i każda moze być nieprawdziwa i myląca. Są mechanizmy 'typu 2CzZ' w ogóle bez sygnatur, są takie tylko z datą (1943-47 nawet) oraz 5Z i CzCzZ. Moim zdaniem to wszystko pochodzi z jednej fabryki w Czystopolu. Choc mogę się mylić. Ale tak sądzę. Były dwie fabryki, które ewakuowano do dwóch miast. 1GCzZ osiadłą w Złatouscie, 2CzZ w Czystopolu. Nie wiem, kiedy otwarto fabrykę w Czelabińsku (tzn konkretnie kto w czasie wojny robił mechanizmy 5 dniowe z Kirowa, Złatoust czy od razu Czalabińsk i czy w ogóle ktoś je podczas wojny robił). Najstarszy potwierdzony (tzn sygnowany) mechanizm z Czelabińska jaki widziałem to 3602 z 1950 roku 9chodzi mi po głowie, że może kiedyś widziałem 1949, ale może mi się zdaje, ja miałem 1950.). Jest z tym trochę kłopotu, bo zachowanych dokumentów faktycznie brak, albo nikt się z nimi specjalnie nie ujawnił Rekiniasty - nie dojdziesz. jak nie pamiętasz logo, to równie dobrze mogło tam być NKM 2CzZ Moskwa, albo 5Z. Sam mechanizm wygląda dokładnie tak samo.
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
pmwas odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
To wczesne logo fabryki zegarków w Złatouście. Nie mylić z Czelabińskiem, bo mieli podobne -
Ja w życiu widziałem więcej niesygnowanych inż 5Z'ów. Niektórym z lat 1943-45 brakowało stempelka. Chodziły plotki, że Czystopol i 5Z to wobec tego różne fabryki, ale uważam, że to nonsens
-
:blink: Brrrrrr... Roman, te tarcze z metalicznym połyskiem to normalka w roku 1930/31. Miałem też siedmiokamieniówke z taką samą...
-
Oczywiście. K43 z 2CzZ, 5Z i CzCzZ to ten sam mechanizm. Ciut inny niż 1GCzZ/ZCzZ... Widziałeś zapewne kieszonkowy zegarek z Drugiej Państwowej Fabryki Zegarków w Moskwie
-
Owszem, Wojtek rozbierał kiedyś jakiegoś 5Z... Ale czy ktoś to wszystko spamięta ??? Czy 5Z występowały w innej formie niż naręczna... A kto ich tam wie, w sumie. Myślę, że produkowali tez jednodniowe chodziki do pojazdów wojskowych i samolotów, choć te, co widziałem zawsze mogą mieć wymieniony mechanizm. O ile pamiętam mój metalowy, wojenny chodzik z samolotu miał mechanizm z Czystopola (niestemplowany), ale nie mam gwarancji, że nie był podmieniony, prawda ? Co do Złatousta jestem pewien, ze na K-43 robili pełny asortyment. 5Z to faktycznie głównie naręczne...
-
2 czas zawod zaczął produkować ten mechanzim w roku 1936. Pierwsza seria złocona, dalej niklowane. Projekt bazował na mechanizmie typ 1 z Kirowa, ale ma inną zapadkę, półmostek kotwicy zamiast mostka, inny mechanzim naciągowo nastawczy pod tarczą i inaczej położoną śrubkę mocującą włos do półmostka. W roku 1941/2 fabrykę ewakuowano do Czystopola, gdzie od 1942 roku produkowała głownie naręczne K-43 (i zegary wojskowe) na mechanizmie K-43, początkowo niestemplowane, później stemplowane 5Z. Od roku 1946 (czy może 1947?) fabryka stemplowała mechanizmy znanym dobrze logo CzCzZ. Najmłodszy CzCzZ jaki widziałem to rocznik 1950.
-
Te charakterystyczne, "białe" koła z 5Z... Przepiękny wczesny Czystopol, jeden z najładniejszych K43 jakie można sobie sprawić. Genialny! Brak przetarć może też sugerować stalowy dekiel, niektóre chyba miały Miałem kiedys wczesnego (niestemplowanego) K43 z Czystopola i miał na 99% stalową puszeczkę od spodu (i chromowaną od góry).
-
A sobie wczoraj pomajsterkowałem... Posiadacze zacnej (w sumie) maszyny jaka jest Fiat Stilo wiedzą pewnie, jak fantastyczny jest dostęp do lewego reflektora. Wymiana żarówki świateł mijania to z tej strony koszmar, bo między lampą a obudową akumulatora ledwo jest miejsce na przedramię dorosłego mężczyzny. Ja mam chudzieńką łapkę i mam spory problem. Niestety nie da się rzeczonej obudowy przesunąć, wykręcić, po prostu tam jest i przeszkadza. Najłatwiej jest się tam dostać od spodu, z kanału. i gdy miałem do kanału dostęp, sam wymieniałem żarówki, od spodu właśnie. Lata minęły i samochód należy w tej chwili do brata i ostatnio brat był w warsztacie celem wymiany żarówki świateł mijania. Wczoraj jechałem z nim do Katowic i zauważyłem, że reflektor swieci o wiele za wysoko, oślepiajac kierowców jadących z naprzeciwka... Co się okazało. Żarówka była włożona krzywo, więc i krzywo świeciła. Do tego wcelowanie bolcami pokrywy reflektora w dziurki, przy tak ograniczonym polu manewru to istny koszmar (mnie wychodzi za milionowym podejściem po godzinie pracy, chyba, ze jestem pod spodem). Więc... pan w warsztacie tak "zamknął" reflektor, że w środku znalazłem mały, zasuszony listek. Po prostu chwycił pokrywę zamkiem z jednej strony, z drugiej była luźna... Do tego wyrwał z mocowania żarówkę światła przeciwmgłowego. Cóż, godzinę zajęło mi naprawianie szkód - czyli kilka minut na zdjęcie pokrywy i poprawienie obu żarówek i kilkadziesiąt minut na próby zamknięcia cholernej lampy. Obdrapałem sie przy tym konkretnie Konkluzja - zawsze jak ktoś z naprzeciwka oślepiał mnie reflektorem, "nóz mi się w kieszeni otwierał" i wyzywałem do w duchu, że idiota sam majstruje zamiast do warsztatu jechać... Cóż, teraz widzę, że sporo osób mogłem niestety zwyczajnie obrazić. W zasadzie powinienem chyba podjechać sobie do panów w warsztacie, bo nie tylko źle wykonali swoją pracę i wzięli kasę nie przyznając się, że nie potrafią zamknąć lampy, ale nie sprawdzili, czy dobrze założyli zarówkę, narazili mojego brata i kierowców jadących z naprzeciwka na wypadek z powodu źle ustawionego reflektora i wreszcie narazili samą lampę na poważne uszkodzenie z tytułu otwartej pokrywy (wiadomo jakie są warunki pogodowe). Ale mi się nie chce, szkoda zachodu... Czasem nie rozumiem ludzi - wiem, ze wymiana zarówki w Stilo to koszmar. Ale jak nie umiem, to mówię, sorry, nie wyszło, nie da rady. A ci - zadowoleni z siebie, jeszcze wykasują. Wierzyć się nie chce...
- 997 odpowiedzi
-
- majsterkowanie
- narzędzia
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tylko ten niedojda ponoć rozwalił Luke'owi całą akademię I nagle całą jego wielką moc szlag trafił. Chyba, że ich we śnie dorwał, przebiegły drań Ogólnie Kylo to totalna porażka. Scenariusz to zwykła porażka. Jak mówię - byłaby fajna gra komputerowa. Ale nie "wielki" film na miarę pierwszej trylogii. Nie zbliża sie poziomem po prostu.
