Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

pmwas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6766
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez pmwas

  1. Dzięki !!! Akurat włosa nie musiałem dotykać, bo przy wszystkich uszkodzeniach, które znalazłem, włos był dobry... Co do łożysk... Nie chcę póki co ruszać, podobnie jak koła zapadkowego... Zwłaszcza koła zapadkowego, bo mam bzika na punkcie oryginalności części, a koło w zasadzie działa dobrze. Jedyne co by można zrobić, to spróbować poprawić łożysko 3-go koła, ale może kiedyś i na to przyjdzie czas. Póki co mechanizm wylądował na półce, a ja skupię się na poszukiwaniu koperty, co nie będzie łatwe, bo mechanizm ma nietypowy rozmiar... Podobno czasem udaje się ustrzelić angielską kopertę w takim właśnie rozmiarze, choć oni z reguły robili mechanizmy na zawiasach, co utrudnia poszukiwania... Dzięki też za wspaniały komentarz i uzupełnienie!
  2. pmwas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Nowy nabytek... Pierwszy na świecie mechanizm produkowany taśmowo... http://zegarkiclub.pl/forum/topic/142950-pocz%C4%85tki-ta%C5%9Bmowej-produkcji-zegark%C3%B3w-mechanicznych-w-usa/?do=findComment&comment=1913783 CUDO !
  3. Roxbury. Opis tu: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/142950-pocz%C4%85tki-ta%C5%9Bmowej-produkcji-zegark%C3%B3w-mechanicznych-w-usa/
  4. Maszyna parowa i Rewolucja Przemysłowa, którą spowodowała, przyniosła całkowicie nową koncepcje produkcji dóbr. Stary, mało wydajny system manufakturowy miał zostać zastąpiony przez wielkie fabryki, produkujące szybko i tanio ogromne ilości produktów w sposób powtarzalny. Nie mogło być inaczej - zmiana dotychczasowego systemu produkcji musiała z czasem dotknąć także branży zegarkowej, co nastąpiło po raz pierwszy w okolicach połowy XIX stulecia. Przepychanki między Europą a USA o to, kto faktycznie wynalazł i zastosował taśmowy model produkcji w oparciu o standaryzowane części trwają. Na czoło stawki wysuwa się dwóch kandydatów - szwajcarski Vacheron i (z grubsza biorąc) amerykański Waltham, a w zasadzie jego poprzednicy, z których Waltham finalnie powstał - American Horologue Co i Boston Watch Co z Roxbury. Faktem jest, system szwajcarski różnił się od amerykańskiego. W Szwajcarii w tamtym czasie wprowadzono kapitalną metodę usprawnienia produkcji, poprzez powierzanie konkretnym podwykonawcom produkcji konkretnej części. Następnie transport części jechały do fabryki finalnie składającej mechanizm. System zaproponowany przez Aarona L. Dennisona, założyciela American Horologe Co., był nieco inny, i to ten bardziej kojarzy nam się z "produkcją masową". W fabryce, założonej przez Dennisona w 1850. roku, powstawały od podstaw kompletne mechanizmy, przy czym każdy dział fabryki produkował swój element, z których to elementów kolejne działy składały kompletny mechanizm. Czyli podobnie, tylko w jednym miejscu, a ponadto proces, dzięki zastosowaniu w tego typu fabrykach potężnego silnika parowego napędzającego maszyny, był maksymalnie (jak na owe czasy!) zautomatyzowany, podczas gdy w Szwajcarii części robione były wciąż w osobnych manufakturach. Powyższe zdjęcia przedstawiają dwa wczesne mechanizmy z Waltham, zaprojektowane i produkowane od około 1860. roku. W krótkim czasie w USA zaczynają powstawać nowe fabryki: United States Watch Co w Marion: National Watch Co w Elgin: Czy Illinois Watch Co w Springfield Można by tak wymieniać niemal w nieskończoność, fabryk powstało wiele, jedne odniosły większy sukces, inne mniejszy, a jeszcze inne upadły zanim je na dobre otwarto. Produkowano dziesiątki modeli mechanizmów w różnych rozmiarach i klasach wykońzenia, w ilościach, które w okresie upadku amerykańskiego przemysłu zegarkowego, grubo przekroczyły już 100 milionów sztuk (same tylko dwie największe fabryki - Elgin i Waltham razem wyprodukowały ok 100 mln, a trzeba doliczyć resztę producentów). Za pierwszy mechanizm produkowany w USA uchodzi jednak (w sumie niesłusznie) Waltham model 1857. Prezentowany tu egzemplarz pochodzi z roku 1865, więc posiada już wiele udoskonaleń i modyfikacji, stopniowo wprowadzanych w kilkunastoletnim okresie produkcji. Jak to z reguły bywa, najwięcej zmian wprowadzono w pierwszych kilku latach, które siłą rzeczy ujawniły wiele problemów, z którymi należało się zmierzyć... I tu dochodzimy do pytania, dlaczego uważam, ze model 1857 jest niesłusznie uważany za pierwszy? Dlatego, że pierwszym modelem produkowanym przez American Horologe Company był 8-dnowy prototyp, którego powstało "tyle co nic" i mało kto o nie w ogóle wie. Ale, nawet jeśli (jako prototyp) zostanie on pominięty w rozważaniach, to pierwszy był taki pełnopłytowy mechanizm sygnowany (za wyjątkiem pierwszych wyprodukowanych sztuk) Samuel Curtis, od nazwiska jednego z inwestorów. Jest on podobny do modelu 1857, bo z niego '57-ka się wywodzi, ale to inny mechanizm.... Specjalnie zaczynam od stanu "wyjściowego". mamy tu kupkę standaryzowanych części, z których montowano te zegarki. Czysto teoretycznie, gdyby wziąć kilka Curtis'ów i pomieszać, a potem losowo dobierając elementy, poskładać je z powrotem, wszystkie powinny działać prawidłowo. Czyli oprócz niższej ceny zegarka produkowanego taśmowo, nabywca dostawał istotną obietnicę szybkiego i taniego serwisowania, w razie uszkodzenia czasomierza. Części nie trzeba było już naprawiać czy dorabiać, można było po prostu zamówić. Coś, co dzisiaj jest całkowicie oczywiste, wtedy było rozwiązaniem rewolucyjnym... Składamy Bęben sprężyny sporo w życiu wycierpiał... Bęben otworzyłem, sprężyna jest nasmarowana (chyba niedawno...), więc jej nie ruszałem. Na uwagę zasługuje stosunkowo małe i pełne koło centralne z cienkim czopem. Koło balansowe wykonano ze stali. Dolny czop jest krótszy, chyba zużyty, a sama oś wygląda na wymienioną (balans nie jest całkiem płaski). Włos w tych zegarkach montowano pod kołem balansowym, co oczywiście bardzo utrudniało wymianę. W lepszych wersjach Walthama (już modelu 1857) zostało to zmienione już w latach 1860-tych, w gorszych "pokutowało" dużo dłużej... Mechanzim ma wychwyt angielski, również stosunkowo szybko zastąpiony wychwytem szwajcarskim. Do tych mechanizmów nie ma części zamiennych - to (jak pisałem) zupełnie inny model i części z wczesnych Walthamów to zupełnie inna bajka. Ze znalezionych defektów: - szczerbate koło zapadkowe: - obcierająca o kotwicę płytka przerzutnika; musiałem przesunąć ją nieco w górę na osi (minimalnie!) - możecie sobie wyobrazić, jak bardzo się bałem - uszkodzony kamień łożyskowy 4-go koła przekładni i lekko zgięte oba czopy tegoż... - oraz nieco obluzowany dolny kamień łożyskowy 3-go koła. Widać, ze (niestety) ktoś kiedyś skręcał zegarek na siłę, nie upewniwszy się, ze czopy są w otworkach. Szkoda... Niestety, nie mam narzędzi, żeby poprawnie naprawić to łożysko, a kamień siedzi w sumie pewnie, wiec lepiej taki, niż nieprofesjonalnie naprawiony... Pyty mechanizmu mają nabite od spodu numerki - pełne 549 lub samo 49. Koła przekładni wskazań mają je wydrapane... Tradycja stemplowania płyt w USA trwała do około połowy XX wieku. Pomimo, że części pochodzące z produkcji taśmowej pasowały do każdego z produkowanych w danym momencie mechanizmów danego modelu (co świetnie obrazują liczne składaki spotykane na aukcjach w internecie), na pewnym etapie produkcji część otrzymywała numerek i była już przypisana do konkretnego egzemplarza. Następnie była wykańczana tak, by do tego egzemplarza pasować (klasa wykończenia, zdobienia płyt itd.) Podobnie numerowane od spodu były koła balansowe, i w amerykańskim zegarku koło takze MUSI być oryginalne, inaczej wartość leci na łeb na szyję. Czemu? To proste - w jednej fabryce, nawet w obrębie jednego modelu, powstawały mechanizmy o różnej klasie jakościowej i przewidzianej dokładności chodu. Balans by przypisany do zegarka jak wszystkie jego płyty i są to elementy, których po prostu się nie wymienia, nawet jeśli są uszkodzone. Zupełnie inaczej rzecz się ma np z powojennymi zegarkami radzieckimi czy większością szwajcarskich, gdzie uszkodzony balans, czy mostek można wymienić i jest to poprawnie przeprowadzona naprawa... Oczywiście, widuje się też fabryczne pomyłki... Mechanizmy składane były w partiach po 10 (w przypadku Illinois'a) identycznych sztuk i pewnie pracownik pomyli mostki. Ewentualne mostki mogły zostać zamienione w trakcie serwisowania dwóch sztuk eksploatowanych np przez tą samą firmę (choćby kolej). Take home message - w zegarkach z USA raczej nie wymieniamy części, a na pewno nie te numerowane. Będzie lepiej chodzić, ale znacznie straci na wartości... Łożyska balansu... Jedna ze śrub jest wkręcona na siłę - nie wykręcałem... Przekładnia chodu z angielskim wychwytem. Ja wybrałem najwygodniejszy dla większości amerykańskich pełnopłytowców sposób składania górą do dołu, jednak ten mechanizm jest inny. Po pierwsze - nie ma jeszcze możliwości włożenia bębna na koniec montażu, po skręceniu dwóch głównych płyt ze sobą (patent Burta), po drugie - ma dodatkowy mostek od strony tarczy i wielki otwór na trzecie koło przekładni. Dlatego podczas składania należy koło trzecie i czwarte usunąć, bo czwarte wypadnie a trzecie będzie przeszkadzać. Wiem, co mówię, bo ja wyjąłem tylko czwarte i o mało nie rozgniotłem trzeciego, które zaklinowało się pomiędzy łożyskiem, z którego wypadło, a kołem centralnym. Oba koła można włożyć później, przez otwór od strony tarczy... Zapadka i jej sprężynka są wypolerowane na wysoki połysk. Specjalnie uformowana śrubka zapewnia płynną pracę zapadki. Od strony tarczy to już wszystko. Pozostaje przypiąć tarczę pinami (nóżki mają dziurki, w które wsadza się bolce po drugiej stronie płyty) i założyć balans i wskazówki: Niestety, już bez obcierania płytki przerzutnika o kotwicę, mechanizm wciąż nie bardzo chce chodzić w pozycji tarczą w dół. Czop jest krótki, ale nie bardzo krótki - myślę, ze z cieńszym kamieniem łożyskowym szedłby jak burza, ale nie chcę za bardzo ingerować w oryginalność elementów. Zostawię jak jest Jak pisałem - firma produkująca te mechanizmy szybko upadła, ale na jej "gruzach" powstała słynna fabryka w Waltham, produkująca dobrej klasy zegarki do 1950-go roku (a stoi dalej i podziwiana jest po dzień dzisiejszy). Pierwszy mechanizm by wysokiej klasy, 15 kamieniowy i pięknie, starannie wykończony. Kawał historii, to dla mnie ogromny zaszczyt móc ją Wam tu przedstawić
  5. Baltika z Czystopola? Hmmm... Hmmm.... bardzo hmmmm ;-) Ciekawe czy to oryginał? Bałtika to marka stosowana przez PCzZ z racji połozenia. Nie ma Kam z Pietrodworca i chyba nie powinno być Bałtiki z Czystopola...
  6. Złota I Salut z '48-go. Trochę zmęczony
  7. Te tarcze były wszystkie tak samo robione. Szara i miedziana i złota różnią się kolorem barwienia. Te z 1947 roku mają bardzo grubą warstwę farby, z której zrobione sa cyfry. W przypadku poprzedniej Mołni 1947 padła sugestia, ze to chyba luma, ale nie sadzę, bo co ze wskazówkami? To po prostu gruba warstwa farby, w mojej na pewno, w tamtej chyba też. Ropzumiem niby, ze moze sprzedajacy "spanikował", ze zegarek jest niesprawny i chciał jednak dopasować go do opisu aukcji... Tylko dziwne, ze nie wyczyścił mostka - na pewno zdjęcia chodzącego zegarka zrobił przed czyszczeniem, czyli przed czyszczeniem zegarek cykał. Ciekawe... Przecież gdyby "robił" go dwa razuy, mostek byłby wyczyszczony Acha, odnośnie dobrych chłopów - w Polsce nie ma tradycji zachowywania oryginalnych części mechanizmu za wszelką cenę. W USA zegarmistrz, który wymieni numerowany mostek z balansem zamiast naprawić oryginalny balans, uważany jest za partacza czy niemal przestępcę*. U nas to normalka. Kiedyś dostałem Rassiję z dużo późniejszym mechanizmem Rakiety i majster był taki dumny, że mi zużytego trupa na prawie nówkę wymienił Tylko ja jakoś nie podzielałem jego entuzjazmu *niemniej - nie oceniam tak surowo naszych zegarmistrzów - inne tradycje po prostu...
  8. Jak wrócę do domu jutro Melduję posłusznie - kolor jest złoty, nie ma to nic wspólnego z kolorami miedzianek, choć technologia wyglada na podobną.
  9. Szkło bardzo wpływa na kolor widoczny na zdjęciu - zabiera sporo blasku... Tarcza faktycznie ma kolor złoty. Nie wiem, czy da się to podrobić/zabarwić -wiele rzeczy się da, ale wygląda jak oryginalna złota tarcza do Mołnii. Gdyby takie istniały, nie miałbym wątpliwosci Wskazówki są złocone i mają początkowa korozję na końcach, czyli raczej nie zostały pozłocone niedawno... Nie wiem. Dla mnie wygląda OK, jeśli to fałszerstwo, to bardzo dobre... P.S. Też skupiłem się głównie na mechanizmie, bo ilość wymienionych elementów mnie poraziła... Na zdjeciach z aukcji był mosiężny wychwyt i srebrne (!!!) koło balansowe. A tu części z późniejszej Mołnii. Dostałem obietnicę, ze wymontowane części przyjadą i bedę mógł się pobawić w restaurację zabytku Niestety dlatego nie lubię kupować od zegarmistrzów. Dla zegarmistrza zegarek ma chodzić jak najlepiej i część zużytą się wymienia. Dla kolekcjonera - jeśli części zasadniczo się różnią, moze nawet nie chodzić, byle miał oryginalne...
  10. Powiem tak - poprosiłem sprzedającego, żeby dosłał mi wszystko, co w zegarku wymienił, bo na zdjeciu z aukcji było np mosieżne koło wychwytowe. Wiec zobaczę, co mi jeszcze dośle, głównie zależałoby mi na oryginalnym kole naciągowym. Skad wiem, ze mostek jest oryginalny - nie wiem. Ale jestem na 99% pewny. Wiem za to na pewno, że drugi nie jest oryginalny. Sprzedajacy serwisował ten zegarek i przy demontażu poszła śrubka, więc wziął drugi mostek z podobnym wykończeniem i podmienił. Także pasy schodzą się lepiej, ale mostek na pewno wymieniony. Pasy w Mołniach (i Salutach) z 1947 mogą się delikatnie nie schodzić, tego bym sie akurat nie czepiał - temat był już kiedyś poruszany. Podsumowujac - mostek bez dziury na bolec na pewno jest b. wczesny. Takie płytkie szlify też są raczej typowe dla znanych mechanizmów z 1947 roku. Więc zakładam, ze mostek jest z 1947 roku. I jest to mostek, który był w mechanizmie w momencie znalezienia zegarka przez sprzedającego. Jaka jest szansa, ze mechanizm z '47 miał mostek wymieniony na inny z 1947? Prawie zadna, ale nie zerowa
  11. Jedziemy W końcu z Biaorusi dotarła... Mołnia: Wprawne oko dostrzeże 5-cyfrowy numerek. Owszem - mostek ze zdjęć z aukcji był dołączony... osobno! Czemu? Cóż - to chyba, obok wyrobionego łożyska bębna, najczęstsza przyczyna podmianki... Ciężko to "po dobroci" usunąć, niestety, wiec jak nie po dobroci, to może siłą... Stal jest twarda, mostek miękki, wiec śrubka wylezie zabierajac ze sobą gwint. Ważne, zeby pod mostkiem by niewielki otworek, aby nie zdeformować mostka za bardzo... Ponieważ mój szpikulec by a krótki, do finalnego wypchnięcia śrubki użyłem "przedłużki" w postaci wałka naciągowego. Naprawdę, nie trzeba mocno walić - pomalutku, delikatnie i pójdzie. Jak widać, mostki z 1947 mają inaczej zbudowany naciąg - bez centrującego bolca w małym kole naciągowym. Niestety to koło bolec posiada, a sprzedającemu nie przyszło do głowy, żeby dołożyć oryginalne... Pewnie nie zauważył, bo ja zorientowałem się dopiero przy próbie montażu... Żeby zabezpieczyć tarczę mechanizm trafia do koperty na czas piłowania bolca... Twarda stal - trochę zeszło... Mostek nie przeszedł czyszczenia, a ja akurat nie mam czasu na zabawę Oczywiście śrubka z szerszym gwintem pasuje bez problemu... Zamiennik ląduje w woreczku - na pewno kiedyś się nada (jakby kto akurat szukał - pisać, bo ładny ) Dekielek z GOSTem Wałek ze sprężynującą wkładką w koronce - super elegancji, później takich nie robili... I WRESZCZIE !!! Mam swoje podejrzenia odnośnie mostka balansu... cóż... często bywa zmieniony i tak tu może być. I już. Miało być łatwo i przyjemnie - z pudełka na półkę, a tu taki "kanał". Dobrze, ze wysłał oryginalny mostek, to się chwali...
  12. pmwas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Taki zegareczek... To pamiątka rodzinna sąsiadki - dała mi w prezencie. niestety praktycznie bez mechanizmu (nie dość, ze wrak, to jeszcze podmieniony - za mały i otwory na kluczyk nie pasowały). Tarcza natomiast może być oryginalna, bo miała nóżki dogięte do nowego mechanizmu (!) Swego czasu kol. Władysław usiłował ten wrak naprawić, ale nie powiedziałbym, ze po naprawie zegarek chodzł, raczej pocykiwał... Trochę czasu zajęło mi znalezienie pasującego mechanizmu - cylinder ok 38-39mm z takim układem zębatek, że otwór na klucyk jest niemal idealnie na 12 to ciut rzadsze znalezisko... Koperta jest dwukolorowa, ale złocenie prawie zeszło... Mechanizm praktycznie nie miał włosa... Mój moze nie jest idealny, ale i tak jestem dumny. Do tego cudnie na nim chodzi, a to najważniejsze. Te stare cylinderki mają straszliwie mięciutkie włosy, takie bardzo, bardzo mięciutkie. Po pierwsze łatwo uszkodzić, a po drugie - z każdym sztywnym włosem z "normalnej" kieszonki zapiernicza jak 2892 Dlatego przerobiłem uszkodzony włos z Wołny - wyciąłem dobry kawałek, podocinałem, podoginałem i o dziwo działa Ja mówie, calkiem nieźle działa
  13. Miałem, ale sprzedałem ( :( ). A szkoda, lubiłem go. Minus za totalnie nieszczelną kopertę, poza tym same plusiki...
  14. Świetny Modyfikator -50 za kwarca, a wciąż świetny !!! Klasa...
  15. "Gajowy" na nato... super ! Ja Nowy Rok rozpocząłem z moją świeżo wyremontowaną Pabiedą: Piękna maszyna. Muszę przyznać, ze ten model Pabiedy, z lumą czy bez, to bardzo ładny klasyk. Tylko jeszzce musze szkło zmienić i będzie super...
  16. Może się mylę, ale jeśli pominąc pracowników CzCzZ, na żywo pewnie niewiele osób go widziało. A że na żywo nikt nie widuje to i zdjęc mało. A tych, co są Google nie wyświetla Tu jest: http://forums.watchuseek.com/f10/unusual-vostok-29-jewels-maybe-1960s-1753282.html Chyba ma napisane 2416, ale nie widać dobrze. Piszą, że 2416,
  17. Jetsem prawie pewny, że widziałem 2416, było to kiedys omawiane na jednym z ruskich forów, potem chyba podlinkowane na WUS? Jakoś tak. Ale zdjęcie byo inne, czyli to drugi egzemplarz. Pisali właśnie, ze 2416 to zupełnie co innego niż 2416B. Oczywiście - tam tez mogli się pomylić.
  18. "Atomowy" poljot to cudowny zegarek. I mój absolutnie podstawowy "garniturowiec". Moim zdaniem wizualnie lepszy od większości, jeśli nie wszystkich, złoconych i na równi ze złotymi - cudny kształt koperty, cudna tarcza, kwintesencja elegancji, a przy tym jeszcze tarcza ciekawa. Świetny zakup
  19. Bardzo ciekawe prototypowe Rakiety - widać, że testowali kilka opcji, zanim zdecydowali się na finalną. Z tego, co widzę, zdecydowali zresztą całkiem dobrze. Vostok pokazany przez Yakovlev'a, to płaski 2416. W praktyce nie do zdobycia. Widuje się fotografie trupowatych mechanizmów, kompletnego jeszcze nie widziałem, choć pewnie kiedyś "wypłynie". W Rosji byo wtedy "parcie" na cienkie automaty - póki co wiadomo o trzech - Poljot 24xx (de luxe), Zaria 20xx, i Wostok 24xx "A". Piszę "A", bo ten mechanizm to odpowiedź na od dawna zadawane pytanie, dlaczego standardowo spotykany automat Wostoka nazywa się 2416B Jak wiemy, do produkcji seryjnej weszły automaty Poljota i Zarji, ale tylko poljot powstał w "istotnych" ilościach. Zarje spotyka się rzadko, ale się spotyka, Wostoka wcale, więc można wnioskować, że projekt padł przed uruchomieniem produkcji seryjnej... Chyba że jakas króciutka seria bubli, które potem powyrzucano do kosza
  20. Odporność na wstrząsy podczas noszenia ma całkiem normalną, natomiast na upadki juz nie. Musisz po prostu uważać, zeby Ci nie spadł.
  21. Pojechałem, nic nie udowodnię, ale wciąż twierdzę, ze takie porównanie jest niesprawiedliwe. I juz. Również najlepszego na Nowy Rok i pomyślnych łowów
  22. Porównywanie tak odnowionego Prima do wolny z charkowską tarczą jest moim zdaniem dalece niesprawiedliwe. Two thumbs up, Sborez !
  23. Ja się upieram, ze cudownie wyszło. Do kolekcji - kupiłbym oryginał na zatoce (w chromie!), którego potem nie mozna nosić. Do noszenia wolałbym tak, bo jego nie szkoda, a wręcz należy nosic, no po to jest. A stalowe elementy wolniej (i ładniej) bedą sie zużywać. Ja jednak jestem bardzo za. To naprawdę zależy od tego, czy przedmiot ma byc użytkowy czy kolekcjonerski - dwie rożne rzeczy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.