Pewnie. Mnie te auta też już głównie bawią, bo co innego pozostaje.
Choć przyznaję, że jakkolwiek z tym czarnym badziewiem to wtopiłem tak, że bardziej się nie da, to przynajmniej dzięki temu jakoś sobie radzę z pomarańczą. Nie wkurza mnie cieknący uszczelniacz czy pompa, czy troszkę rdzy tu i tam.
Po doświadczeniach z czarnym, mogę się w zasadzie cieszyć, że tylko tyle.
Jedyny realny problem w pomarańczy to to nieszczęsne sprzęgło, które po porządnym rozgrzaniu nie zawsze chce się całkiem rozłączyć.
Fakt, że po wymianie pompy jest lepiej i juz nie miałem realnego problemu, że nie umiałem biegu wyłączyć po zatrzymaniu, ale czasem wciąż czuć wyraźny opór.
Inna sprawa, że gdyby od początku było tylko tak jak teraz, pewnie bym nie zauważył.
No i - co już mówiłem.
Gdybym ja to odebrał wtedy z Polmotoru, to...
1. Nie byłoby Giulii
2. Z tymi drobnymi - jak na UAZa - usterkami jeździłbym tam i z powrotem do Warszawy. Szybko by mnie diabli wzięli...
Minus tej sytuacji, to że finalny nabywca rozbił je na drzewie i jednak do zawsze będzie już "bite". Ale gdyby nie rozbił, to pytanie czy by sprzedał...
A zielona jeździ ładnie. Służy głównie do celów reprezentacyjnych i na wyjazdy rodzinne, bo do pracy czy do sklepu to szkoda
Z kolei z nieszczęść, które przytrafiły się Alfie, to to uszkodzenie podwozia - zresztą we Włoszech.
Ma niestety skrzywiony ten klocek dla podnośnika. I trochę otarc.
Tylko tyle i aż tyle. Bo dwa serwisy - w Lugano i w Katowicach potwierdziły, że nic takiego, ale w sumie szkoda.