Moje UAZy zdają się pokazywać, że wiele zależy od egzemplarza.
Pan Mariusz z Tarmotu też pisał, że te "dubajczyki" są różne, jedne mają mało usterek a inne całą masę. Czyli ja mam tego z drugiej grupy. Natomiast pomarańcza jest całkiem ok, choć trudno jeszcze orzec, bo ma dopiero 10000km.
Choc czarny na tym etapie był już po wymianie uszczelki głowicy...
Ja markę Chrysler lubię, choc nigdy nie miałem. To taka sympatia bez pokrycia. Podoba mi się historia Chryslera. Marzy mi się Chrysler Airflow, choć to akurat marzenie, którego nie zamierzam spełniać.
A jak szukałem auta to również myślałem o 300C 5,7l, jednak sprowadzenie nówki to za duży koszt, a rozbitka z założenia nie chciałem.
Niemniej ilekroć widzę najnowszy model 300C to budzi się we mnie zazdrość. Bardzo mi się to auto podoba. Była taka seria limitowana Motown. Oj, lubiłbym to auto.
Bo ja to nie chcę mieć auta które po prostu jeździ i jest funkcjonalne. Ja chcę auto, na którego widok się cieszę.
I Giulia to takie właśnie auto i to właśnie jakoś łagodzi ból towarzyszący płaceniu rat leasingowych
No i jest 🍊 UAZ.
Taki piękny samochód, tak się cieszę, że się uparłem i - choć wszyscy mowili że zglupiałem - kupiłem go.
Bo czarnego, jaki jest ładny, to po prostu nienawidzę, choć w sumie miło mieć auto, którego nie szkoda.
W nosie go mam, obiją - nie szkodzi, zepsuje się - trudno, ale jednak jeździ i zarabia.
Taki patologiczny związek. Razem zle, ale bez niego też zle