Wiesz - nie miałbym jednak aż takiego żalu. O amerykańskich zegarkach w Polsce opowiada się niestworzone rzeczy, jak pisałem, a wynika to głównie z uwagi, ze patrzymy często przez pryzmat "dolarówek". Na przykład, ze "amerykan to na pewno szajs", jak to kiedyś usłyszałem w Bytomiu - różne bzdury. Kiedyś znalazłem piękną kopertę, krytą, do 18-tki. W środku - szwajcarska podróba bardzo niskich lotów, a sprzedawca chciał kupę kasy, bo "gdyby miał amerykański mechanizm, to byłby tańszy". Że tez tacy nie mogą Veritasami handlować . Ja wolę zegarmistrzów, którzy mówią uczciwie, ze nie podejmą się naprawy, niż takich, jak jegomość (zresztą z naszego Forum), który podjął się, i tak zmasakrował piękny mechanizm, ze mi się płakać chciało *(przepolerowane zdobione płyty, balans z anglika, znacznie większy i cięższy, oś o wiele za wysoka i wygięty do góry mostek balansu, i - o ile w ogóle już ruszył - dokładność - kilka godzin na dobę!!!) Co ciekawe - wysłałem Panu Grzegorzowi Safinowskiemu balans z Elgina, bo oryginalny był "nie do naprawienia, bo ktos to Panie tak zepsuł przede mną...", a okazało się, ze nie byo problemu żeby go wycentrować i wyprostoweać na nowej osi. Niestety nawet po interwecnji Pana Grzegorza, choć zegarek działa, do dawnej świetnosci - niestety - i tak nie powrócił, bo to już fizycznie niemożliwe. Taki to majster był Niestety nie wiem, kto w Krakowie jest dobry, ale do takiej naprawy potrzebny jest po prostu przyzwoity zegarmistrz, zadnego geniusza nie trzeba. Poszukaj w dziale "fachowiec poszukiwany", pewnie coś o krakowie tam będzie