Widzieliście już tego złoma wykopanego na aukro... Pokazywałem go parę dni temu... Okropna, ohydna, zardzewiałą sława, ale za to rzadka, 32-kamieniowa. Koperta z tyłu tez mały koszmarek... Ale z przodu już nie az tak, a tarcza - prawie marzenie! Warto by było toto naprawić, ale... jak??? Wyszedłem z założenia, ze 2427.K5, którym kiedyś było to zardzewiałe coś na zdjęciu, jest po prostu 2427 z nieco zmienionym automatem. Dlatego podstawą było odratowanie tych elementów, które na pewno nie są wymienne... A perspektywy nie były ciekawe - oba koła automatu byuły całkiem zablokowane... No tak - syf z malarią. To zardzewiałe ostatnie koo przekładni pewnie da się wymienic, ale reszta musi zostać... Niedobrze, ze tak to wygląda po kąpieli w wielu środkach czyszczących, penetrujących i smarujacych. Ciekawe jednak, ze mechanizm działa dobrze. Blokuje się jak trzeba... w końcu światełko w tunelu. Wkrótce przyjechał też "dawca" w zasadzie kompletnego mechanizmu i odbudowa ruszyła pełną parą. Szybko okazało się, ze wstępne zaożenia, ze po prostu przełozę sobie automat i będzie grało, okazały się błędne. K5 to zupełnie nowy mechanizm, praktycznie zaprojektowany od nowa: Trzeba było pół mechanizmu rozbebeszyć, zeby pozamieniać te mostki, ale okazało się to dziecinnie proste. Teraz najgorsze: No jaja jak berety, jak to mówią! Byłem pewien, ze ponieważ to K5 z "normalnym", ślizgowym łożyskiem, to sobie je podmienię na takie z 2427 i będzie OK, a tu taka wtopa. Chcąc nie chcąc, musiałem, po usunięciu wierzchniej warstwy rdzy, wstawić tą kupkę nieszczęścia z powrotem do mechanizmu Uff... nie tak, jak bym chciał, ale jest: Oczywiście widać, że to dwa mechanzimy złożone do kupy, bo część mostków ma ścięty brzeg. Można je wymienić, ale oczywiście w tej chwili nie posiadam. Może kiedyś, kto wie... Póki co mechanizm zabezpieczony zostaje deklem: I mamy gotowy zegarek! Stary trup znowu działa i odmierza czas. Niezbyt dokłądnie, bo przydałby się jeszcze normalny serwis pozostałej części mechanizmu, ale to i tak ogromny postęp! O ile to, ze mechanizm działa w zasadzie nie jest niespodzianką, o tyle to, ze nakręca się lepiej niż Sława którą czasem zakładam, z pięknym, błyszczącym 2427 jest już dużym zaskoczeniem. Nie wiem, ile by to pociągnęło noszone, podejrzewam, ze za tydzień padłoby zardzewiałe łożysko wahnika, a sprzegiełka tydzień póxniej, ale do kolecji nadaje się nienajgorzej, bo to bardzo rzadkie znalezisko! Mam już nawet dobry adres do wysyłki i zegarek zasili porządną kolekcję. A ja mam sporo radości z przywrócenia tego trupa do świata żywych. Można oczywiście wstawić tam po prostu 2427 i nawet go nosić, ale przecież w tych sławach chodzi m.in. także o mechanizm, którego uratowanie w możliwie najlepszym stanie było priorytetem. I udało się. Nie tak, jak bym chciał, ale i tak jestem zadowolony z efektu!