Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

pmwas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6729
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez pmwas

  1. pmwas

    Burgmeister BM156-122

    Raz miałem fajny chinski zegarek - Conrad wyprodukowany przez Sea-Gulla, fazy księżyca i duży datownik, tez za jakieś grosze. Ale sprzedałem, bo wkurzał mnie idiotyczny napis „large date” na tarczy
  2. Wskazowki pod kolor kurtki
  3. pmwas

    Burgmeister BM156-122

    Dobrze. On jest na mnie ciut za duży, ale bardzo nie odstaje. Do tego… on się ludziom podoba. Naprawdę, za 450zł super rzecz. Wszak w tej cenie to tylko kwarce, a tu dość ciekawy automat. I wyglada na sprawny, po w moich wcześniejszych ładnych Chińczykach - w Parnisie automat padł po chwili używania, a w Alfie ukręcił się gwint koronki po tygodniu. Ten chyba będzie dobry - oby, bo naprawdę jest fajny
  4. Witajcie Dzisiaj krótka recenzja zegarka „modowego” z Niemiec. Zegarek kupiłem, bo był… tani, a przy tym wyglada… jakoś. I ma efektownie wyeksponowane na tarczy dwa koła balansowe. Tak, bardzo chciałem już od jakiegoś czasu kupić zegarek z tym mechanizmem, ale w poszukiwaniach albo trafiałem na zegarki tanie i strasznie „chińskie”, jak np modele marki Ailang, albo na znacznie już ładniejsze, ale drogie, do tego nielubianych przeze mnie „lipnych” marek lansowanych na produkty niemal luksusowe (i z tradycjami) - mowa tu oczywiście o zegarkach Ingersoll czy Carl von Zeyten. W tej sytuacji wybór marki modowej, jaką jest Burgmeister (w zasadzie coś na kształt bardziej znanego Fossila) wydawał się rozsądnym kompromisem. I tak zostałem właścicielem… tego: Zegarek przyszedł w oryginalnym pudełku, które jako żywo przypomina metalową puszkę od herbaty i - choć nawet estetyczne - poszło do recyklingu, bo miejsca w mieszkaniu coraz mniej… Była też obrazkowa instrukcja obsługi w formie świstka papieru złożonego na pół, gwarancja, adres serwisu w Düsseldorfie i - a jakże - certyfikat zapewniający o cudownej jakości kupionego czasomierza. A jak jest w rzeczywistości? Otrzymujemy ładny chiński zegarek. Przeciwnicy tzw. dziurbilionów pewnie już pukają się w głowy, ale zegarek jest ładny. Ładne proporcje koperty, ładne detale - jak ząbkowany bezel i koronka w starym stylu, ozdobne (niefunkcjonalne!) śrubki w uszach i czarna tarcza z estetycznym wzorem i rozdzielonymi na podobieństwo dawnych „regulatorów” wskazaniami minut i godzin - jak dla mnie projekt jest naprawdę przemyślany. Co poszło nie tak? Cóż - pomysł zastosowania niebieskich (malowanka, niestety nie są barwione termicznie) wskazówek na czarnej tarczy raczej nie sprzyja czytelności wskazań, a przy tym wskazówka minutowa i sekundowa zamontowane centralnie praktycznie się od siebie nie różnią. Zatem czytelność żadna, a luma też raczej z gatunku żenujących.., Ogólnie wskazowki raczej na minus, choć z drugiej strony… są całkiem ładne. Tzn byłby, gdyby nie były malowane, a barwione termicznie. Jakość tarczy nie jest zła. Nie jest to nic wielkiego, ale zrobione całkiem dobrze. I co ważne - choć ma dwa otwory w tarczy, nie ma tu chińskich tradycyjnych detali jak podziałki sekundowe w stylu tourbillionów, głupich oznaczeń tarczy (w stylu ‚double flywheel’) itp. Moim zdaniem obyłoby się tez bez za dużego napisu AUTOMATIK, ale nie jest źle. Rowniez jakość wykonania koperty jest bez zarzutu. Dekiel zakrecany, estetyczny. Pod przeszkleniem widać mechanizm, tylko nie wiem po co logo marki znalazło się na szkle… Jest tez powtórzone na wahniku i chyba starczy, a ten czarny napis to już jest trochę za dużo. Za tłoczno, że tak powiem. W zegarku zastosowano chiński automatyczny mechanizm z dwoma kołami balansowym. Mechanizm posiada jednokierunkowy automat nakręcający z możliwością ręcznego dokręcania, a dwa balanse są napędzane przez dwie niezależne przekładnie chodu z dwoma niezależnymi sprężynami. Jedna z przekładni odpowiada za wskazanie czasu, druga… za nic. Tylko jest i wprawia w ruch drugi balans. Wykonczenie mechanizmu „na bogato”, ale kiepskie jakościowo. Podobnie jak wykończenie części… wszystko działa, ale koła balansowe mają widoczne bicie - ot, chińszczyzna. Ale pracuje dobrze. Po co mu dwa balanse pisałem w „publikacjach”. Teoretycznie ma to poprawić dokładność chodu poprzez zjawisko rezonansu, ale nawet jeśli to działa, to na pewno nic nie wniesie w zegarku tak słabym jakościowo. Zatem raczej jako ciekawostka dla ozdoby, bo za prawdziwy ‚chronometre a resonance’ trzeba zapłacić sporo więcej. Ten egzemplarz spóźnia ok 10s na dobę, a jego regulacja jest trudniejsza, bo trzeba zegarek rozebrać i zatrzymać jeden balans. Zostaje jeszcze kwestia ceny… Zegarek oficjalnie kosztuje 550euro i… cóż, tyle dać za chiński zegarek raczej nie warto. Podobną kwotę zapłacimy za Zeytena i… tez mocno przepłacimy. Ja za moj zegarek dałem ledwie 450zł i to już sensowniejsza cena. Za 5 stówek zegarek jest bardzo dobry. Za 2,5 tysiąca - już gorzej
  5. A pewnie, że wiem, ale do tego trzeba by go rozmontować Ale sam fakt, ze mierzy pokazuje, że balanse pracowały w tym momencie dość równo. Ja zresztą zamierzałem od początku otworzyć zegarek i spróbować wyregulować oba balanse osobno, ale nie wiem, czy się na to finalnie zdecyduję…
  6. Owszem, nie majątek - za Zeytena trzeba dac 5x tyle Ale to Carl von Zeyten, nie jakiś Burgmeister 😂 Temat chinskości zegarka poruszę jeszcze na pewno w recenzjach
  7. Balanse idą sobie na tyle równo, że Timegrapher daje radę… Beat error waha się od 0,5 do 4,5ms, więc widać, że słyszy oba wychwyty…
  8. Witajcie! Dzisiaj chciałem pokrótce omówić temat zegarków z dwoma balansami. Noszę się z tym zamiarem już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz zaopatrzyłem się w pomoc dydaktyczną Ogólnie temat dwóch balansów pojawia się co jakiś czas na forach anglojęzycznych, ciężko jednak znaleźć publikacje na ich temat po naszemu, a myślę, że temat ciekawy… Zacznąć wypada od tego, że zastosowanie dwóch kół balansowych ma służyć osiągnięciu jednego z dwóch celów: - rozdzielenia różnych funkcji zegarka na dwa osobne mechanizmy - poprawy dokładności chodu zegarka Pierwszy jest dość oczywisty, choć jednocześnie rzadko stosowany w praktyce, i dotyczy np mechanicznych chronografów (tzn. zegarków ze stoperem), w których osobny balans (i automatycznie wychwyt) obsługuje wskazanie czasu, a osobny wskazanie stopera. Dzięki temu włączenie stopera nie wpływa na chód zegarka i dokładność wskazań czasu. Widziałem również wzmiankę o zegarku (marki Vacheron&Constantin), w którym „szybki” balans z mniejszą rezerwą chodu wykorzystywany jest podczas noszenia zegarka, a „wolny” balans z długą rezerwą podtrzymuje przez wiele dni wskazanie datownika, gdy zegarek leżakuje. I na tym skończę omawianie pierwszej grupy zegarków, ponieważ w zasadzie to nie one są głównym tematem tego opracowania. Myśląc o tym opracowaniu (i szukając informacji w sieci) byłem raczej zainteresowany drugą grupą mechanizmów, wykorzystujących dwa koła balansowe w celu poprawy dokładności chodu. Tutaj również mamy dwie koncepcje, jedną bardziej, a drugą mniej oczywistą. Zaczynając od pierwszej - są to mechanizmy z dyferencjałem. Dyferencjał, czyli mechanizm różnicowy, tak jak w samochodzie pozwala kołom jednej napędzanej osi obracać się z różną prędkością, tak w zegarku pozwala dwóm balansom napędzanym jedną sprężyną pracować z różną częstotliwością, jednocześnie uśredniając ich bieg. Dzięki temu jeśli np w danej pozycji jeden z balansów ma większą odchyłkę (lub coś na moment zaburzy pracę jednego z kół) będzie ona zmniejszona przez drugi balans. Można sobie zadać pytanie, czy - przy skomplikowaniu i kosztach związanych z wyprodukowaniem mechanizmu z „dyfrem” - nie taniej by było zainwestować w lepiej wyważony balans, czy bardziej dokładny wychwyt, ale trzeba przyznać, że dyferencjał w zegarku na pewno sam w sobie robi kolosalne wrażenie. O ile wiem, pomysł z zastosowaniem mechanizmu różnicowego w zegarku jest względnie nowy, natomiast drugie z rozwiązań sięga czasów - a jakże - Bregueta. A nawet wcześniejszych, bo autorem obserwacji zjawiska rezonansu (bo o nim mowa), zaobserwował już Hyugens w XVII stuleciu. Zaobserwował on mianowicie, że jak dwa mechanizmy zegarowe z wahadłem zamocować do jednej podstawy, po czasie ich wahadła zaczynają iść równo - jakby wpadały w rezonans właśnie. Breguet podchwycił temat, przenosząc go na grunt zegarka kieszonkowego z oscylatorem balansowym. Teoria była taka, że - jak dwa wahadła u Huygensa - także dwa koła balansowe na jednej płycie mechanizmu wpadną w rezonans i będą miały tendencję do wyrównywania swoich częstotliwości. Podobno działa, ale niestety nie trafił mi się jakoś taki mechanizm, bym mógł to sprawdzić. Zdjęcia mechanizmu można zobaczyć tu: THE WAY OF RESONANCE – Grail Watch Pte. Ltd. W założeniach Bregueta - aby mechanizm rezonansu mógł zadziałać, balanse musiały być blisko siebie, a ich częstotliwości musiałby być bardzo do siebie zbliżone, tzn każdy z nich musiał być wyregulowany w granicach +_ 5s/24h Ponadto koła balansowe powinny być zamontowane bez zastosowania przesuwki regulatora chodu (ograniczającego pracę oscylatora bakansowego), z regulacją chodu realizowaną za pomocą wkrętów na obręczy koła balansowego. Pomysł w zasadzie umarł wraz z jego autorem i dopiero niedawno do tematu powrócono. Powrócono oczywiście w kręgach haute-horologerie, konstruując mechanizmy najwyższej jakości tak, aby spełnić postulowane przez Bregueta kryteria konstruowania takich mechanizmów. Mechanizmy te nie mają dyferencjału, zatem każdy z wychwytów napędzany jest osobną przekładnią z osobnego bębna sprężyny. Znów - są to mechanizmy jakościowo tak perfekcyjne, że w zasadzie można postawić pytanie, czy naprawdę trzeba im jeszcze pomagać wykorzystując zjawisko rezonansu - z jednym balansem pewnie tez spokojnie przeszłyby w cuglach certyfikację COSC. I tu swoje „3 grosze” postanowili dodać - oczywiście - Chińczycy, którzy skopiują (i często sprofanują) każde arcydzieło zegarmistrzostwa. Widoczny tu mechanizm to dwubalansowy automat z dwoma bębnami sprężyny i dwiema niezależnym przekładniami chodu. Jedna z nich napędza wskazanie czasu, druga - w zależności od modelu zegarka - albo nie robi nic (oprócz zasilania drugiego z wychwytów, albo napędza wskazanie bocznego sekundnika. Pomyślałem, ze najlepiej by było dorwać właśnie taki zegarek i sprawdzić, jak bardzo "rozjeżdżają się" wskazania sekundnika i wskazówki minutowej, ale że nie bardzo mam ochotę zaprzyjaźniać się z Aliexpres, wziąłem to, co było dostępne w kraju... A zatem oto mój 'Chronomètre à Résonance' : Skośnooki Niemiec to dośc popularne od wielu już lat zjawisko - marka niby niemiecka, ale zegarek chiński. Kosztuje toto 450zł, wiec kwotę, za jaką prawdziwego chronometru nie dane by mi było nawet potrzymać Z kryteriów postulowanych przez Bregueta ten mechanizm spełnia tylko jedno, ale za to podstawowe. Ma dwa, osobno napędzane, koła balansowe blisko siebie na jednej płycie. Widać tu przesuwkę regulatora chodu, a ponadto bicie jednego z kół raczej nie pozwala wierzyć w precyzyjną regulację chodu do kilku sekund na dobę... Czy w takim badziewnym zegarku może zajść zjawisko rezonansu oscylatorów balansowych? Krótko mówiąc - nie. Ale że "nigdy nie mów nigdy", posłucham tego zegarka i dopiero będę wyciagał wnioski. Mówiać zupełnie szczerze - w ogóle zastanawia mnie, jak niby takie zjawisko miałoby zachodzić, zwłaszcza w przypadku leciutkich kół balansowych generujacych niewielkie drgania, ale życie często zaskakuje, a przecież w zegarku kieszonkowym drgania pracującego balansu czasem dają się wymacać... Zaraz po nakręceniu koła pracowały totalnie "każde sobie", dajac przy tym przepiękny efekt akustyczny. Nawet to nagrałem, ale niestety nie umiem wrzucić na Forum nagrania z dyktafonu Potrząsnąłem kilka razy zegarkiem, zeby wybić balanse z rytmu i w pewnym momencie uzyskałem chód tak równy, ze można by pomyśleć, że zegarek ma tylko jeden balans i... przez następne godziny kołą nieznacznie się tylko rozjeżdżały, szybko wracając do w miarę równego, wspólnego chodu. Trzeba by chyba zainstalować szybką kamerę monitorująca pracę nieniepokojonego zegarka przez kilka kolejnych godzin, bo bardzo cieżko będzie jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy te balanse w tak tanim, beznadziejnym zegarku w rzeczy samej jakoś na siebie oddziaływują... Niemniej - temat uważam za ciekawy i warto poczytać wiecej. Stron poświęconych zagadnieniu wcale nie jest mało, niestety w większosci są po angielsku, ale w sumie... co to dla nas ? Zawsze można skorzystać z usług google, jakby co... Pozdrawiam i życzę miłego dnia!!!
  9. Dzisiaj taki skośnooki niemiec…
  10. Starczy tego ZuanShi idzie spać, jutro muszę wymyślić coś innego… Dobranoc !
  11. Nie wiem, czy to coś warte… ale pokazuje tak
  12. Jak widać polskiego orła to stan nie jest najgorszy. Ta z 1818 odstaje od reszty. Takie da się kupić za kilka stówek, a już sa czytelne. Teraz pora na dwójki Najtrudniej o złotówki i mam tylko jedną. Dwójki mam z 16 17 i 18-go… I wycierucha z 1820-go… więc idzie dobrze
  13. Pierwsza mała subkolekcja ukończona przybyciem rocznika 1817 w wersji bitej starszym stemplem… Wszystkie 3 roczniki - 4 warianty wczesnej piątki Stany średnie, ale ceny dobrych stanów idą w tysiące PLNów. 1818 jest rzadsza, więc zadowoliłem się wycieruchem…
  14. Jeszcze mi się nie znudził… Zakup - strzał w dychę
  15. Po 5 dniach zegarek jest minute do przodu. Przyspiesza głównie w nocy, leżąc na pleckach. Gdybym go odkładał pionowo na boku - pewnie byłby dokładniejszy
  16. pmwas

    Elgin

    Jak mechanizm sprawny, to każdy zegarmistrz z jakimkolwiek pojęciem sobie z nim poradzi. Zwykly serwis. Wskazówki ludwikowskie - zegarmistrz musi po prostu dobrać podobną. Tylko musi mieć… Ogolnie nie powinno być z naprawą istotnego problemu. Mechanizm w podstawowej 7 kamieniowej wersji, ale ogólnie zegarek ładny
  17. Przeczytalem z „zapartym tchem”. Pięknie napisana biografia, niezwykła historia niezwykłego człowieka. Nie „sucha historia” jak ze szkolnych podręczników. Wciągające i ciekawe. Pozycja o Piotrze I i Katarzynie II też zresztą świetne…
  18. pmwas

    Beijing Beihai

    Tak, obrzyn to niezle słowo. A szkoda, bo gdyby wykończenia płyt były dobre, byłby to naprawdę zjawiskowy zegarek. A tak jest tylko „spoko”. Ładne, ciekawe, „egzotyzne”, ale nieco niedorąbane, że tak powiem. Brakuje takiego „final touch”…
  19. Ja wiem? Mnie ten zegarek się podoba. Prosty, nic nie przekombinowali, tarcza naprawdę na żywo robi fajne wrażenie. Nie jest to nic wielkiego, ale ma w sobie takie „coś”…
  20. Los zdecydował - ostatnia paczka w tym roku to nie zegarek a moneta Wycieruch straszny, ale rok 1818… …jest rzadszy więc nie wybrzydzałem, bo od dawna szukałem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.