Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

pmwas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6694
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez pmwas

  1. To nie koło zapadkowe tylko jednokierunkowe sprzęgiełko. W środku są rubinowe kółeczka
  2. 🤯 ja takie chcę 😍 Ale wciąż muszę się zadowalać raczej niższej klasy biżuterią 😕 Ten Poljot, jak na coś kupione bodaj za cztery stówy, wcale nie jest zły. Kurde, jaka to wtedy dla mnie była wielka kasa
  3. Wszak graver to wie Przepraszam, taki żarcik Oczywiscie to dzieło sztuki to musi być radosna twórczość dr Frankensteina
  4. Nazwisko na pewno zostało dołożone później. Pytanie, czy tarcza jest oryginalna, czy np została wymieniona, a ktoś wygrawerowal nędznie nazwisko na osłonie mechanizmu. Oczywiscie ktoś mógł tez skorzystać z podobieństwa, żeby podnieść wartość zegarka, wszak nie tylko Gugenmus musiał używać tych mechanizmów…
  5. Śmierdzi, natomiast mechanizm ma bardzo fajny… Widzialem to już wcześniej… https://auctionet.com/en/890600-fickur-silver-sk-spindelur-gugenmus-hger-du-roy-a-varsovie-polen-1700-talets-andra-halft/images
  6. Może i racja. Ale jak już ma datę, to częściej się nie wie „który dzisiaj”, a nie jaki dzień tygodnia…
  7. Poljot tzw Aeroklub Stary model Poljota składanego cholera wie gdzie… Bezsensowny datownik z dniem tygodnia, ale bez dnia miesiąca, tzw kaliber 26668. Dzień miesiąca dodatkowo miała wersja 26669. Poniewaz zegarek zaczął już mocno niedomagać - prawie 20 lat bez serwisu - musiałem go rozebrać i mu dołożyć nieco oliwy tu i tam. Eeeeee… nie naśladujcie tego, ale ponieważ pod mikroskopem łożyska wyglądały na czyste, to mu tylko dołożyłem oliwy, bez pełnego rozbierania i mycia. Zwyczajnie mi się dzisiaj nie chce, może kiedy indziej… Tak wyglada pod tarczą… Tak po zdjęciu płyty mocującej elementy wskazań… A tak pod deklem… Ot, taki Poljocik
  8. Kręcisz do godz 24 aż data przeskoczy, cofasz do 20, znów do 24 aż przeskoczy i znów do 20. I tak w kółko.
  9. Cofamy się w rozwoju - 2626N miał „pompkę”, a moj 26669 nie Ale i tak go lubię
  10. Witajcie! Dziś długodystansowy - można powiedzieć - test takiego rosyjskiego zegarka Buran. Zegarek kupiłem będąc na studiach - zrobiłem sobie wówczas prezent urodzinowy. Czy było to 13 czy 14 lat temu… nie pamietam. Pamiętam, że kosztował 600 złotych. Wiadomo - wtedy. Dziś pewnie byłby wyceniony inaczej, choć wciąż obecne na znanym portalu internetowym Burany (oczywiście te na tym samym mechanizmie) nie podrożały tak, jak reszta zegarkowego świata, co może sugerować, że pochodzą z zapasów. Ogólnie z „noworuskimi” zegarkami to jest tak, że często do końca nie wiadomo kto, gdzie i kiedy coś wyprodukował, czy mechanizm to nówka, czy jakiś leżak magazynowy itp. Jeśli moje informacje są dobre, to zastosowany tu przez Volmax - raczej beznadziejnie pomyślany - mechanizm 26669 jest produktem MakTime’mu, ale czy jest to od podstaw wyprodukowany nowy mechanizm czy nieco przerobiony składak z części pozostałych po dawnej 1-ej Moskiewskiej… nie mam pojęcia. Jedno jest pewne - jak na swoją cenę zegarek był atrakcyjny i - moim zdaniem - dalej atrakcyjny jest: Po czasie pierwsze skojarzenie, które nasuwa mi się na widok tego designu to Franck Muller. Stalowa koperta w kształcie wyoblonego prostokąta z czarną tarczą, na której sporo się dzieje. Od boku koperta również prezentuje się ciekawie, z ostro zakończonymi uszami, warto też zwrócić uwagę na ładną, choć dramatycznie niewygodną koronkę… Szklo mineralne łukiem wystaje ponad płaską kopertę, co fajnie wyglada, ale zwiększa ryzyko jego uszkodzenia. Dekiel również polerowany, z oznaczeniem limitacji, przykręcany na 4 wkręty… Limitacją bym się oczywiście nie ekscytował, myślę, że przy ówczesnym zamiłowaniu Rosjan do limitacji ciekawiej byłoby dorwać Burana nielimitowanego Dekiel oczywiście rysuje się mocno od noszenia, ale przy polerowanym deklu jest to nieuniknione. Klasa wodoszczelności… żadna. Ale to mały feler w „eleganckim” zegarku. Tarcza… W tej wersji jest czarna, choć była też chyba srebrna. Wskazowki minutowa i godzinowa - w stylu „retro” - są polerowane i srebrne podobnie jak indeksy godzinowe, zaś wypełnienie wskazówek, pozostałe wskazówki, napisy i cyfry (9 12 i 3) - białe. Luma na wskazówkach i cyfrach jest dość słaba, ale w elegancie wystarczy. Plus za to, że jest biała. Natomiast pasek z białym przeszyciem to późniejszy dodatek… Ze wskazań mamy tu - oprócz godzin, minut i sekund - również wskazanie 24h, dnia tygodnia i dnia miesiąca. Tarcza jest zaprojektowana ładnie. Jak wspomniałem - dzieje się na niej dużo, ale nie ma przesady. Całość wyglada interesująco, natomiast nie męczy. Ogólnie jeśli miałbym podsumować design zegarka - moim zdaniem bardzo na plus. Niby zwykły prostokątny elegancik, a dzieje się więcej niż zwykle, natomiast bez wrażenia natłoku czy przesady. Jest ciekawy i przy tym wciąż pozostaje elegancki. Wewnątrz zegarka znajdziemy - wspomniany już przeze mnie - mechanizm 26669 będący wersją rozwojową starego Poljota 2614N. Mechanizm jest przeciętnie wykończony, ale pracuje ładnie i całkiem dokładnie. Mechanizm jest bezsensownie zaprojektowany, z podwójnym datownikiem bez szybkiej zmiany daty (!). Jest to o tyle dziwne, że w czasach sowieckich Poljot produkował ten kaliber w wersji z szybką zmianą daty (tzw. „pompką”). Projekt jest o tyle bezsensowny, że ustawienie tego datownika jest trudne i „przeciętny” użytkownik szukający po prostu zwykłego zegarka może się nie połapać. Dzień miesiąca ustawia się w systemie 20-24-20-24, a dzień tygodnia kręcąc ciagle do przodu. Tzn. można tez ustawiać dzień tygodnia w systemie 24-3-24-3, ale niestety można w ten sposób zablokować i totalnie rozregulowac mechanizm zmiany daty. Szkoda, bo poza beznadziejnym projektem datownika, zegarek sprawuje się dobrze. Po kilkunastu latach mechanizm pracuje ładnie i całkiem dokładnie. Materiały nie korodują, błyszczące elementy nie matowieją - za 6 stówek był to naprawdę dobry czasomierz. I ładny. I po wielu latach uważam go za świetny zakup. Tylko ten datownik…
  11. Zdejmowanie wskazówek jest stresujące. Jeden błąd i można zniszczyć tarczę. To główny powód, dla którego bardzo nie lubię rozbierać naręcznych
  12. Mój wanna be Franck Muller Musiałem go przygotować - problem z datownikiem i szkło pokryło się przez lata nalotem od wewnątrz 😶 Noworuski Poljot. Przy okazji - ciekawa koncepcja z zapadką na mniejszym kole naciągowym…
  13. pmwas

    Mój upragniony 🍊 UAZ...

    O oni nie rozbili i dalej mają…
  14. Całkiem ładny zegarek kieszonkowy - Kałasznikow, Moskwa koperta z czernionej stali, troszkę musiałem odświeżyć Mechanizm sygnowany FB - Brandt… Chyba ebauche FHF… Niestety wskazówka jest nieoryginalna, a tarcza ma urwaną jedną nóżkę. Szkoda, bo byłoby cudeńko, a tak jest tylko dobry
  15. Glashutte. Niestety odrestaurowany, ale i tak ładny
  16. Noworuski składak Ale i tak ładna rzecz….
  17. pmwas

    Xicorr

    I tak i nie, bo póki co mowa o minimalnym wyjściu poza skalę. Jestem prawie pewny, że gdy był całkiem nowy, wskazówka nie wychodziłą poza, tylko dochodziła do końca skali. Nieważne w sumie - czas pokaże czy wyruszy jeszcze dalej
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.