-
Liczba zawartości
6729 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Mój wanna be Franck Muller Musiałem go przygotować - problem z datownikiem i szkło pokryło się przez lata nalotem od wewnątrz 😶 Noworuski Poljot. Przy okazji - ciekawa koncepcja z zapadką na mniejszym kole naciągowym…
-
O oni nie rozbili i dalej mają…
-
Wieczorem
-
-
Na zimny wieczór…
-
Całkiem ładny zegarek kieszonkowy - Kałasznikow, Moskwa koperta z czernionej stali, troszkę musiałem odświeżyć Mechanizm sygnowany FB - Brandt… Chyba ebauche FHF… Niestety wskazówka jest nieoryginalna, a tarcza ma urwaną jedną nóżkę. Szkoda, bo byłoby cudeńko, a tak jest tylko dobry
-
Glashutte. Niestety odrestaurowany, ale i tak ładny
-
Noworuski składak Ale i tak ładna rzecz….
-
Edox z lat 60-tych.
-
I tak i nie, bo póki co mowa o minimalnym wyjściu poza skalę. Jestem prawie pewny, że gdy był całkiem nowy, wskazówka nie wychodziłą poza, tylko dochodziła do końca skali. Nieważne w sumie - czas pokaże czy wyruszy jeszcze dalej
-
Działa w zasadzie dobrze, można by go nie nakręcać do oporu i już. Tylko mam wrażenie, że wtedy z czasem będę go nakręcał coraz mniej. Ogolnie wystarczy poprawić położenie wskazowki, tylko zastanawia mnie, czy to usterka, czy po prostu ten typ tak ma?
-
Dzisiaj wytoczyłem moj pierwszy „poważny” zegarek. Kupiłem 20 lat temu
-
Nie wiem, czy już było, bo polskich nie śledzę. Moj Xicorr choruje… Za każdym nakręceniem wskaźnik rezerwy ląduje kawałeczek dalej i już wychodzi poza skalę. Niby powinien nakręcać się o tyle, o ile się wcześniej rozkręcił, ale jak widać wskaźnik nie wraca o tyle, ile powinien. Czy to wada tego modelu czy mojego egzemplarza?
-
-
Na popołudnie stary Tissot
-
Chciałem dziaiaj ubrać Burana, ale go zepsułem. Mechanizm 26669 ma wadę konstrukcyjną datwownika - z jednej strony trzeba go ustawiać systemem 21-24-21-24 dla dnia miesiąca i 23-3-23-3 dla dnia tygodnia, ale ustawiając dzień tygodnia można go zablokować i rozregulować cały datownik, który teraz przestawia się rano Zatem ubrałem moje ruskie „cudo”… Od lutego nienoszony, bo notowania Kremla ostatnio spadły…
-
Nie żaden bieda-Vacheron, tylko lux-Wostok
-
Shanghai - wciąż o dziwo działa
-
Vratislavia Conceptum Chronohistoria - Unboxing
pmwas odpowiedział RagnarPL → na temat → Testy i recenzje
Ech… kwarc A taki ładny zegarek… niestety nigdy nie przekonam się do żadnego kwarca, choćby najpiękniejszego… Jedno, co mi się NIE podoba, to przerwa w podziałce wskazowki minutowej stopera. Zegarek stylizowany a morski chronograf i podziałka jest stylizowana na podziałkę rezerwy naciągu - wyszło moim zdanie raczej słabo, bo wskazówka w pozycji zerowej pokazuje pustkę, jakby była źle ustawiona. -
Gdzieś już kiedyś pisałem, dawno temu, ale to dawno i nieprawda. Nawet nie bardzo da się już to znaleźć, zdjęcia diabli wzięli, a zegarek zasługuje na recenzję, zwłaszcza, że kolejne wersje modelu pozostają w ofercie. Beijing Beihai... model na 50-lecie producenta z Pekinu. Był to rok 2008, czyli czasy, gdy chińskie zegarki kojarzyły się z czymś tanim, acz nie tak złym, a sama Beijing Watch Factory najbardziej kojarzona byla z niedrogim modelem z szarą tarczą w stylu retro, którego nazwy już nie pomnę. Aspiracje producenta z Pekinu są wysokie i fabryka - choć nawet jej prezes w wywiadzie potwierdza, że technologicznie nie dorównuje szwajcarskim producentom - stara się produkować zegarki co najmniej przyzwoite. Aktualnie firma robi zegarki w gamie od "budżetowych" modeli na mechanizmach Miyoty, po złote turbillony z mechanizmami in-house w cenie niedrogiego samochodu. Nie wiem na pewno, czy Beihai był pierwszym modelem o 'hi-end'owych" aspiracjach, ale na pewno był to początek tego typu działalności Beijinga. Wiem, że z tym "hi-end'owym" to może troszkę przesadziłem, biorac pod uwagę, że mowa o zegarku, który wówczas kosztował bodaj 2000zł, ale chodzi mi raczej o ogólny kurs i "feel"... Zdjęcie pokazuje "widok ogólny" pierwszego Beihaia, jak pisałe, limitki wyprodukowanej w kilku partoach łącznie liczących 2008 sztuk... jesli to prawda. Zegarki z różnych partii różniły się detalami, z których najbardziej rzucającym się w oczy był napis "Made in China" lub "CHINA MADE" u dołu tarczy. Drugim - np trój- lub czteroramienne koło balansowe. Czy zegarków było łącznie 2008 czy kilka razy po 2008 sztuk... nie wiem. Fakt - dużo ich nie było, bo znaleźć tego Beihaia na rynku wtórnym jest obecnie dość trudno. Zegarek przyjeżdżał z fabrycznym certyfikatem... ...indywidualnie numerowanym. Zdjęcie na certyfikacie pokazuje wersje "CHINA MADE", ale numer jest zgodny z tym na deklu. Zegarek zapakowano w ładne pudełko. Zewnętrzne - kartonowe... ...i właściwe pudełko wykończone skórą - nie wiem, czy prawdziwą, pewnie nie.... Pudełko zrazu piękne... ...z czasem uległo dezintegracji, klej rozpełzł się wszędzie, a element wykończenia nad zawiasem pudełka się podarł... Jak widać zastosowałem taśmę naprawczą, żeby nie straszyło, ale to nie to, co było... Na usprawiedliwienie producenta dodam, ze pudełko mojego Prima również bardzo nadgryzł ząb czasu i chyba najtrwalszym póki co okazuje się opakowanie Amfibii 1967 I pora na sam zegarek... Projekt stalowej koperty to klasyczna elegancja. Praktycznie bez ostrych krawędzi, bez elementów szczotkowanych, wszystko gładkie i wypolerowane na połysk. Duże, rzucajace się w oczy uszy są proporcjonalne i kształtne, koronka - ładna i wygodna. Szkiełko (chyba szafirowe) jest bez antyrefleksu (a szkoda, bo Chińczycy potrafią dać AR do Parnisa, a tu nie ma), jest lekko wypukłe, wiec czasem wygląda na wypukłe, a czasem na płaskie, zależnie od kąta i światła. Ładnie. Tarcza to zrzynka z zegarka marki Patek Philippe, choć akurat z modelu kwadratowego. Niemniej podobieństwo jest tak duże, ze nie można mówić o przypadku. Ogólnie Chińczycy nie widzą niczego złego w kopiowaniu projektów i tym razem również nie było inaczej. Srebrne, polerowane wskazówki i czarny, mały sekundnik, przetłoczenie w poziome pasy i logo fabryki w Pekinie. 12 i nakładane indeksy godzinowe, bez indeksów minutowych, krótkow mówiąc - poza przetłoczeniem - mamy tu tylko tyle, ile naprawdę potrzeba. Czy to dobrze? Co kto lubi. Jak ktoś lubi "tłok" na tarczy - pewnie nie spodoba mu się ten minimalizm, a minimaliści na pewno zastanawiają się, po co te paski? Coś pomiędzy, ale ładne... wiadomo - Patek Warto też zauważyć całkiem łądne wykonczenie końcówki osi centralnej... Po drugiej stornie koperty znajdziemy ładnie opisany, przeszklony dekiel. Warto zauwazyć, ze napisy są głebokie, nie zwyły grawer laserowy jak chyba w większości współczesnych zegarków. Mechanizm to SB-18, będacy w sumie całkiem dobrym mechanizmem, a przy tym kunsztowną imitacją produktu z górnej półki. Mamy tu pasy genewskie na górnej płycie, złocone napisy, przykręcane szatony z rubinowymi łożyskami, mikroregulację, szlif perłowy na pozostałychych płytach, niebieskie śrubki... Wszystko to - wzorowane ewidentnie na produktach z Glashuette - wygląda oszałąmiająco pięknie z daleka i przerażająco tandetnie z bliska... Pasy genewskie - jakkolwiek wykonane dośc przeciętnie, ujdą jeszcze w tłoku, natomiast rażą wpuszczone w płytę szatony, a już na pewno (przepraszam za jakość, ale zoom nie daje rady)... ...ostre, niewykończone krawędzien płyty czy beznadziejne wręcz wykonanie mostka balansu. Znów - z daleka wygląda to całkiem ładnie, tylko od patrzenia z bliska "zęby bolą". I ten kontrast miedzy wyciosanym siekierą mostkiem, a polerowanym mikroregulatorem z fazowanymi krawędziami - dwa światy w jednym zegarku. Czy to źle? Cóż - na pewno lepsze, niż często spotykana obecnie w tańszych Beijingach Miyota z serii 82, przynajmniej coś innego i ciekawszego. A przy tym chodzi to całkiem dokładnie, nawet po tylu latach (choć przyznam, ze umiarkowanie cieżkiej eksploatacji). A skoro o Miyocie mowa - warto jeszcze dodać co nieco o projekcie tego mechanizmu, bo jest on trochę śmieszny, trochę bezsensowny, a już na pewno bardzo chiński, bo chyba nikt inny (nawet Rosjanie) by na to nie wpadli. I nie mówię tu o nieczynnej środkowej pozycji koronki do przestawiania nieistniejącego datownika - to znajdziemy także w zegarkach szwajcarskich bez funkcji daty, a o tym, ze mamy tu mechanizm z naciagiem recznym zaprojektowany jako automat i - zarazem - z dolną sekundą zaprojektowany jako mechanizm z sekundnikiem centralnym. Wiąże się to z dwoma bezsensownymi, a zarazem ponoć awaryjnymi, detalami projektu tegoż mechanizmu. Po pierwsze - koło na bębnie sprężyny nie jest kołem zapadkowym, zapadka znajduje się dwa koła dalej, idąć przekładnią w stronę wahnika, którego oczywiscie nie ma. Wiekszość chyba automatycznych "chińczyków" to mniej wiecej klony wspomnianej Miyoty, która to zapadkę ma na kole przekładni napędzanej wahnikiem, zatem tutaj przekładnia automatycznego naciągu pozostała w szczątkowej formie, służąć jako przerośnięta zapadka mechanizmu naciagowego. Nie będę tego rozbierał, ale po prostu pod górną płytą są dwa dodatkowe, zupełnie niepotrzebne koła. Po drugie - czwarte koło przekładni chodu (tzn koło sekundowe) nie trafia w godzinę szóstą, jest bodaj gdzieś na 5-tej. Blisko, ale nie tam, gdzie ma być, więc pod tarczą również dołożono koła dodatkowej przekładni dla dolnego sekundnika. Żeby mechanizmu za bardzo nie pogrubić, jest to trochę "upakowane", a przede wszystkim niepotrzebnie komplikuje mechanizm. Piszę,że niepotrzebnie, bo oba mankamenty poprawiono w kolejnej wersji tego mechanizmu, który - choć na oko wygląda podobnie - ma nieco pozmieniane położenie kół i wałka naciągowego, dzieki czemu sekundnik nakładanyn jest zwyczajnie na przedłużoną oś czwartego koła przekładni (będącego już prawidłowo na szóstej), a spręzyna ma normalną zapadkę, a nie jakąś pozostałośc automatu, którego nie ma. Po co to piszę? Nie wiem - taka ciekawostka. O ile się nie zepsuje, dla użytkownika nie ma to żadnego znacznenia. W przeciwieństwie do niedorobionych wykończeń Ponarzekalem trochę, trochę pochwaliłem, trochę źle, ale raczej dobrze - jeśli mam krótko podsumować - Beihai to ładny i ciekawy zegarek. A już napewno był bardzo łądny w swojej klasie cenowej w tamtym czasie. Prezentuje się pięknie in gdyby mechanizm wykończono staranniej - byłoby prawdziwe cudo, a tak jest... po prostu dobrze. Z czasem znalazłem w nim kilka razących wad, ale im dłuzej u mnie jest, tym bardziej nie załuję jego zakupu. Nietuzinkowy, piękny, a przy tym wciąż... chiński
-
Hear ye, hear ye!!! Dawca znaleziony, zapłacony, będzie remont Najlepsze, że celujemy w stworzenie „funkiel-nówki” i ponawiam prośbę o trzymanie kciuków. Jak wszystko pójdzie dobrze, będzie naprawdę piękny, wczesny UAZ 469 Moze się jeszcze okaże, że bardzo dobrze wyszło, że się sturlał
-
UAZ oczywiście dotarł na miejsce. Demolka nadwozia jest sroga, potrzebny będzie dawca i wyglada, że do wymiany będzie sporo… Pozostaje trzymać kciuki i mam nadzieję, że UAZ wroci piękniejszy 💪
-
To limitowana Amfibia 1967, fabryczna. Było ich 1967 sztuk (albo 2x1967 bo były dwie wersje) i udało mi się dorwać jedną z kilku ostatnich. Kolejnej dostawy nie było
-
Dalej Amfibia Kawał zegara
