Ech, ostatnio przeglądając stare pliki trafiłem na zdjęcie wysłane mi w styczniu przez Polmotor… tam była moja pomarańczka
Moja, dla mnie sprowadzona, nowa i błyszcząca.
I muszę powiedzieć, że jest mi smutno. Oczywiście - gdybym miał tym ruskim wynalazkiem zrobić 21000 w pół roku, to pewnie dziś bym klął na czym świat stoi i dalej pomykałbym starą Imprezą, a wynalazek trzymał w garażu
Ale jednak… wciąż mi tak „łyso”, jak patrzę na to zdjęcie… kurde, niby dobrze się stało, a jednak jakoś… szkoda.
Ale skoro jest jak jest, to za tydzień chciałbym wytoczyć zgniłka gdzieś na jakiś lekki teren. Tak żeby go do reszty nie zabić, ale żeby pojeździł po czymś innym niż asfalt. Oby tylko pogoda pozwoliła…