Może pamiętacie - lub nie - moje „przekopy” z wiecznie rozsypującym się tanim Shanghaiem. Tak, tanie chińskie zegarki to tanie chińskie zegarki i ich recenzje zawsze powinny podkreślać, że nawet jest testowany egzemplarz akurat działa, to nie wiadomo, jak długo podziała i nie znaczy to, że inne też będą działać.
Dlatego testy długodystansowe zostawię na kiedy indziej, podobnie jak wnioski n/t dokładności chodu tego cuda, dziś skupię się na krótkim opisie zegarka, który właśnie dzisiaj przybył do pobliskiego paczkomatu.
Po co mi kolejny Chińczyk? Po nic. Chyba się nudzę. A przy okazji - jest zielony i trafił się na polskim Allegro, więc łatwo było go kupić.
Model jest w ciągłej produkcji i sprzedaży, więc pewnie komuś nie przypasował i tak… trafił do mnie!
ZuanShi, inaczej Diamond.
Marka szanghajskiej fabryki, niby ta bardziej „prestiżowa”. Co w przypadku zegarka za około 250zł brzmi raczej groteskowo, natomiast pod marką Diamond fabryka wypuszcza tez całkiem ładne (pytanie czy dobre) i sporo droższe modele z mikrorotorem czy tourbillionem, więc… powiedzmy, że to bazowy Diament.
Marka rzekomo założona w 1939… jeśli to prawda, to musiała importować do Chin zegarki z Europy, ponieważ Chińczycy produkcję własnych czasomierzy rozpoczęli około roku 1955.
Diament bez skazy za 250zł? Zobaczmy
Na wstępie dodam jeszcze, że zegarek kupiłem z drugiej ręki za 180zł, a widoczny na zdjęciu pasek to moja modyfikacja, zegarek przyjechał z tym:
Było to modne w latach 50-tych w USA, ale szczerze mówiąc nic ładnego
Jak w dwóch słowach opisać ten zegarek? Typowy Chińczyk. Po prostu.
Od zarania chińskiego zegarmistrzostwa, chińskie zegarki wyglądają tak samo i choć ostatnimi czasy chińscy producenci zmodernizowali się bardzo i bardzo tez poszerzyli oferty, standardowe chińskie zegarki w starym stylu i wytwarzane w starych technologiach pozostają dostępne. I wciąż są śmiesznie tanie.
Standardowo mamy tu zatem stalową kopertę i złote detale tarczy (w tym zbrojenie szkiełka). Nie jest to oczywiście reguła, bo wersje srebrno-srebrne też były i są, ale często spotyka się połączenie złotych detali ze stalową kopertą i osobiście tak lubię. Ładnie to wyglada.
Sekundnik - tez typowo - z czerwoną końcówką, koronka…
…z przytłoczonym logo, szkło plastikowe, wypukłe.
Dekiel zakręcany wielokątny - upierdliwy w otwieraniu przy braku dedykowanego klucza.
Wszystko prawilnie.
Tarcza szlifowana promieniście, zielona.
Zdjęcia nie oddają jej koloru, wcale nie jest taka mdła. Całkiem ładna zieleń.
Wskazowki polerowane na połysk, pytanie tylko ile czasu potrzeba, by wdała się korozja…
Na 12 osadzono jakiś różowy kamyczek… skoro diament, to pewnie różowa pantera - hehe…
Tak to leży na nadgarstku. Długie uszy są płaskie, więc zegarek raczej z tych mniejszych, a uszy odstają…
Ale wyglada całkiem fajnie.
Zdjęcia mechanizmu nie mam, bo nie chcę zaczynać od podrapania dekla - podejrzewam, że to standardowy Tongji (zwany czasem potocznie „zuan”), jednak dziwią mnie trzy pozycje koronki (druga oczywiście niepotrzebna, bo datownika brak).
Z początku nawet myślałem, że zegarek jest zepsuty, bo do pozycji nastawiania godziny koronka wyskoczyła dopiero za 10 razem… Teraz już wyskakuje ładnie, ale ewidentnie ma trzy pozycje, i nie jest to chyba awaria.
Po nakręceniu mechanizm chodzi i wydaje się mniej więcej „trzymać czas”, choć chrobotanie w pozycji tarczą do góry nie za dobrze świadczy o jakości montażu (pewnie źle wypolerowany czop osi balansowej).
Jak się będzie sprawował? Zobaczymy. Z ew. usterkami na pewno sobie poradzę, ale mam nadzieję, ze nie będę musiał,
Werdykt? Pozytywny. Czego można chcieć od mechanicznego zegarka w tej cenie?
Zrobione jest to zupełnie ładnie, a ja akurat lubię też to chińskie „tradycyjne” wzornictwo i miło, że można kupić nowe, a nie jakieś stare wycieruchy.
Gdyby nie tragiczna jakość montowanych w nich mechanizmów, byłby to całkiem fajne zegarki, a tak raczej w kategoriach ciekawostki przyrodniczej…
Zuan to Zuan - tania rzecz, a cieszy