Skoro oglądamy taśmowo produkowane zegarki z USA, mam dzisiaj co ssssspecjalnego.
Illinois grade 104, jeden z lepszych mechanizmów produkowanych w USA w latach 80-tych XIX wieku i drugi od góry w ówczesnej ofercie Illinois'a.
Mechanizm rozebrałem i umyłem, bo - chociaż chodził - jego historia serwisowa jest nieznana, a na pewno ostatnie lata przeleżał bez koperty...
Ech... muszę umyć tą tackę;)
Niedużo części, całość tych puzli łącznie z robieniem zdjęc zajęła mi jakieś 1,5 godziny
Bęben sprężyny ładnie wykończono tylko od góry (czyli gdzie widać), reszta raczej średnio.
Cóż - niewielu producentów decydowało się na stosowanie cudownych wykończeń niewidocznych elementów... a jeśli, to i tak tylko w naprawdę topowych, najdroższych wersjach.
Wykończenie górnej płyty od spodu też nie powala, ale z drugiej strony ktoś był uprzejmy mocno ją podrapać...
Na głównej płycie mechanizmu - akurat pięknie wykończonej z obu stron - montuję zębatkę naciągu.
Warto o niej pamiętać, zeby potem nie rozkładać złożonego mechanizmu z powrotem...
Wczesny projekt tego elementu jest do kitu - okrągłe elementy mają tylko po jednej śrubce mocującej. Cieżko to zmontować, łatwo uszkodzić gwint, a orientacja zewnętrznej obręczy nie jest wcale oczywista i aż się prosi, zeby ją zamontować odwrotnie i krzywo...
Projekt zmieniono w późniejszych wersjach, ale zastanawia mnie jakim cudem ktokolwiek takie coś w ogóle zaakceptował i puścił do produkcji?
Na górnej płycie zamontowałem dolny mostek balansu...
Jak już widzieliście, te mechanizmy składa się na plecach, stroną tarczy do góry.
Przy pewnej wprawie jest to proste, natomiast z początku wcale nie...
Tera trzeba jeszcze wsunać koło zapadkowe pod koło centralne. Nie jest to proste, b jak dokręcimy śrubki mocujące górną płytę - koło nie ma wystarczajaxego luzu pionowego, a jeśli ich nie wkręcimy - mogą nam czopy powypadać z łożysk.
Ja wkręcam śrubki tylko tak, żeby uniemożliwić rozłączenie się płyt, ale żeby dało się koło zapadkowe jakoś tam wepchnąć...
Ten defekt został zresztą również poprawiony w kolejnych wersjach, gdzie koło montuje się pod dodatkowym mostkiem od strony tarczy.
Zwłaszcza, ze jak już mamy je na miejscu, to trafienie wałkiem bębna sprężyny w kwadracik też nie jest proste (bo bęben jest zazębiony z kołem centralnym i się nie obraca).
Tu akurat mamy jeszcze starego typu bęben z kwadratem dla kluczyka, który pozwala łatwo obracać sam wałek, ale bez niego jest to po prostu upierdliwe.
Bęben ne miejscu, wiec przykrywamy go mostkiem i...
..odwracamy mechaznim z powrotem na plecy.
Jak pisałem, płyta główna mechanizmu jest wykończona ładnie.
Składamy po kolei chybotkowy mechanizm naciągowo-nastawczy...
Elementy są łądnie wykończone, bo to dobra wersja.
Ale znów zaoszczędzono $$$ na wykończeniu kół, których nie widać.
troszkę kłopotów sprawia podwójna spreżyna zapadki i chybotki.
Ja znów wkrecam śrubkę tylko do połowy, a dopiero potem zahaczam sprężynkę o chybotkę i dokręcam.
Z jednej strony ułatwia to wkręcenie śrubki, bo sprężynka nie jest naprężona, a z drugej nie muszę szarpać przykręconej do oporu sprzeżynki.
Teraz można przetestować mechanzim w obu pozycjach.
Do testów używam po prostu wałka z kotonką pozyskanego z zepsutej amerykańskiej koperty.
W Illinois'u model 2-3 zastosowano prosty mechaizm bez żadnych - modnych wówczas - udziwnień.
Łatwo się to skłąda i wsztsrko jest oczywiste, nie trzeba rozmyślać, co autor miał na myśli...
Można teraz załozyć tarczę.
Tarcza jest trzyczęściowa, klejona kitem (później tarcze lutowano), wiec trzeba uważać, bo lubi się to po 140 latach rozsypać.
Co ciekawe - spodziewałem się śrubek, a tu tarcza mocowana jest kołkami.
Mechanizm z tarczą czeka na balans.
Niestety przesuwka regulatora jest nieoryginalna, bolce są za blisko centrum balansu i trzeba było dopasować włos żeby jakoś działał...
Nie jest to zgodne ze sztuką,a el nawiercić prosto skośnej powierzchni regulatora (żeby dodać bolec w innym miejscu) nie umiem, a innego regulatora na zamianę nie mam.
Zresztą, żeby pasował bez przeróbek, trzeba by go pozyskać z dobrego mechanizmu z regulatorem Wheelera - czyli co najmniej grade 103, a znaleźć 103-kę w tak złym stanie, zeby nie było jej szkoda wcale nie jest tak łatwo.
Więc na razie musi tak być...
Tarcza w pięknym stanie, wskazówki oryginalne.
Patyny z płyt nie udało się "odmoczyć", a czyszczenie mechanizczne niklowanych płyt nie wchodzi w grę, bo uszkodzi się zdobienia.
Zatem mechanizm w stanie co najwyżej dobrym, za to mechanicznie sprawny.
Dobry zakup, ale... 104-ka nie może być złym zakupem ;D