-
Liczba zawartości
6693 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Vratislavia Conceptum Chronohistoria - Unboxing
pmwas odpowiedział RagnarPL → na temat → Testy i recenzje
Ech… kwarc A taki ładny zegarek… niestety nigdy nie przekonam się do żadnego kwarca, choćby najpiękniejszego… Jedno, co mi się NIE podoba, to przerwa w podziałce wskazowki minutowej stopera. Zegarek stylizowany a morski chronograf i podziałka jest stylizowana na podziałkę rezerwy naciągu - wyszło moim zdanie raczej słabo, bo wskazówka w pozycji zerowej pokazuje pustkę, jakby była źle ustawiona. -
Gdzieś już kiedyś pisałem, dawno temu, ale to dawno i nieprawda. Nawet nie bardzo da się już to znaleźć, zdjęcia diabli wzięli, a zegarek zasługuje na recenzję, zwłaszcza, że kolejne wersje modelu pozostają w ofercie. Beijing Beihai... model na 50-lecie producenta z Pekinu. Był to rok 2008, czyli czasy, gdy chińskie zegarki kojarzyły się z czymś tanim, acz nie tak złym, a sama Beijing Watch Factory najbardziej kojarzona byla z niedrogim modelem z szarą tarczą w stylu retro, którego nazwy już nie pomnę. Aspiracje producenta z Pekinu są wysokie i fabryka - choć nawet jej prezes w wywiadzie potwierdza, że technologicznie nie dorównuje szwajcarskim producentom - stara się produkować zegarki co najmniej przyzwoite. Aktualnie firma robi zegarki w gamie od "budżetowych" modeli na mechanizmach Miyoty, po złote turbillony z mechanizmami in-house w cenie niedrogiego samochodu. Nie wiem na pewno, czy Beihai był pierwszym modelem o 'hi-end'owych" aspiracjach, ale na pewno był to początek tego typu działalności Beijinga. Wiem, że z tym "hi-end'owym" to może troszkę przesadziłem, biorac pod uwagę, że mowa o zegarku, który wówczas kosztował bodaj 2000zł, ale chodzi mi raczej o ogólny kurs i "feel"... Zdjęcie pokazuje "widok ogólny" pierwszego Beihaia, jak pisałe, limitki wyprodukowanej w kilku partoach łącznie liczących 2008 sztuk... jesli to prawda. Zegarki z różnych partii różniły się detalami, z których najbardziej rzucającym się w oczy był napis "Made in China" lub "CHINA MADE" u dołu tarczy. Drugim - np trój- lub czteroramienne koło balansowe. Czy zegarków było łącznie 2008 czy kilka razy po 2008 sztuk... nie wiem. Fakt - dużo ich nie było, bo znaleźć tego Beihaia na rynku wtórnym jest obecnie dość trudno. Zegarek przyjeżdżał z fabrycznym certyfikatem... ...indywidualnie numerowanym. Zdjęcie na certyfikacie pokazuje wersje "CHINA MADE", ale numer jest zgodny z tym na deklu. Zegarek zapakowano w ładne pudełko. Zewnętrzne - kartonowe... ...i właściwe pudełko wykończone skórą - nie wiem, czy prawdziwą, pewnie nie.... Pudełko zrazu piękne... ...z czasem uległo dezintegracji, klej rozpełzł się wszędzie, a element wykończenia nad zawiasem pudełka się podarł... Jak widać zastosowałem taśmę naprawczą, żeby nie straszyło, ale to nie to, co było... Na usprawiedliwienie producenta dodam, ze pudełko mojego Prima również bardzo nadgryzł ząb czasu i chyba najtrwalszym póki co okazuje się opakowanie Amfibii 1967 I pora na sam zegarek... Projekt stalowej koperty to klasyczna elegancja. Praktycznie bez ostrych krawędzi, bez elementów szczotkowanych, wszystko gładkie i wypolerowane na połysk. Duże, rzucajace się w oczy uszy są proporcjonalne i kształtne, koronka - ładna i wygodna. Szkiełko (chyba szafirowe) jest bez antyrefleksu (a szkoda, bo Chińczycy potrafią dać AR do Parnisa, a tu nie ma), jest lekko wypukłe, wiec czasem wygląda na wypukłe, a czasem na płaskie, zależnie od kąta i światła. Ładnie. Tarcza to zrzynka z zegarka marki Patek Philippe, choć akurat z modelu kwadratowego. Niemniej podobieństwo jest tak duże, ze nie można mówić o przypadku. Ogólnie Chińczycy nie widzą niczego złego w kopiowaniu projektów i tym razem również nie było inaczej. Srebrne, polerowane wskazówki i czarny, mały sekundnik, przetłoczenie w poziome pasy i logo fabryki w Pekinie. 12 i nakładane indeksy godzinowe, bez indeksów minutowych, krótkow mówiąc - poza przetłoczeniem - mamy tu tylko tyle, ile naprawdę potrzeba. Czy to dobrze? Co kto lubi. Jak ktoś lubi "tłok" na tarczy - pewnie nie spodoba mu się ten minimalizm, a minimaliści na pewno zastanawiają się, po co te paski? Coś pomiędzy, ale ładne... wiadomo - Patek Warto też zauważyć całkiem łądne wykonczenie końcówki osi centralnej... Po drugiej stornie koperty znajdziemy ładnie opisany, przeszklony dekiel. Warto zauwazyć, ze napisy są głebokie, nie zwyły grawer laserowy jak chyba w większości współczesnych zegarków. Mechanizm to SB-18, będacy w sumie całkiem dobrym mechanizmem, a przy tym kunsztowną imitacją produktu z górnej półki. Mamy tu pasy genewskie na górnej płycie, złocone napisy, przykręcane szatony z rubinowymi łożyskami, mikroregulację, szlif perłowy na pozostałychych płytach, niebieskie śrubki... Wszystko to - wzorowane ewidentnie na produktach z Glashuette - wygląda oszałąmiająco pięknie z daleka i przerażająco tandetnie z bliska... Pasy genewskie - jakkolwiek wykonane dośc przeciętnie, ujdą jeszcze w tłoku, natomiast rażą wpuszczone w płytę szatony, a już na pewno (przepraszam za jakość, ale zoom nie daje rady)... ...ostre, niewykończone krawędzien płyty czy beznadziejne wręcz wykonanie mostka balansu. Znów - z daleka wygląda to całkiem ładnie, tylko od patrzenia z bliska "zęby bolą". I ten kontrast miedzy wyciosanym siekierą mostkiem, a polerowanym mikroregulatorem z fazowanymi krawędziami - dwa światy w jednym zegarku. Czy to źle? Cóż - na pewno lepsze, niż często spotykana obecnie w tańszych Beijingach Miyota z serii 82, przynajmniej coś innego i ciekawszego. A przy tym chodzi to całkiem dokładnie, nawet po tylu latach (choć przyznam, ze umiarkowanie cieżkiej eksploatacji). A skoro o Miyocie mowa - warto jeszcze dodać co nieco o projekcie tego mechanizmu, bo jest on trochę śmieszny, trochę bezsensowny, a już na pewno bardzo chiński, bo chyba nikt inny (nawet Rosjanie) by na to nie wpadli. I nie mówię tu o nieczynnej środkowej pozycji koronki do przestawiania nieistniejącego datownika - to znajdziemy także w zegarkach szwajcarskich bez funkcji daty, a o tym, ze mamy tu mechanizm z naciagiem recznym zaprojektowany jako automat i - zarazem - z dolną sekundą zaprojektowany jako mechanizm z sekundnikiem centralnym. Wiąże się to z dwoma bezsensownymi, a zarazem ponoć awaryjnymi, detalami projektu tegoż mechanizmu. Po pierwsze - koło na bębnie sprężyny nie jest kołem zapadkowym, zapadka znajduje się dwa koła dalej, idąć przekładnią w stronę wahnika, którego oczywiscie nie ma. Wiekszość chyba automatycznych "chińczyków" to mniej wiecej klony wspomnianej Miyoty, która to zapadkę ma na kole przekładni napędzanej wahnikiem, zatem tutaj przekładnia automatycznego naciągu pozostała w szczątkowej formie, służąć jako przerośnięta zapadka mechanizmu naciagowego. Nie będę tego rozbierał, ale po prostu pod górną płytą są dwa dodatkowe, zupełnie niepotrzebne koła. Po drugie - czwarte koło przekładni chodu (tzn koło sekundowe) nie trafia w godzinę szóstą, jest bodaj gdzieś na 5-tej. Blisko, ale nie tam, gdzie ma być, więc pod tarczą również dołożono koła dodatkowej przekładni dla dolnego sekundnika. Żeby mechanizmu za bardzo nie pogrubić, jest to trochę "upakowane", a przede wszystkim niepotrzebnie komplikuje mechanizm. Piszę,że niepotrzebnie, bo oba mankamenty poprawiono w kolejnej wersji tego mechanizmu, który - choć na oko wygląda podobnie - ma nieco pozmieniane położenie kół i wałka naciągowego, dzieki czemu sekundnik nakładanyn jest zwyczajnie na przedłużoną oś czwartego koła przekładni (będącego już prawidłowo na szóstej), a spręzyna ma normalną zapadkę, a nie jakąś pozostałośc automatu, którego nie ma. Po co to piszę? Nie wiem - taka ciekawostka. O ile się nie zepsuje, dla użytkownika nie ma to żadnego znacznenia. W przeciwieństwie do niedorobionych wykończeń Ponarzekalem trochę, trochę pochwaliłem, trochę źle, ale raczej dobrze - jeśli mam krótko podsumować - Beihai to ładny i ciekawy zegarek. A już napewno był bardzo łądny w swojej klasie cenowej w tamtym czasie. Prezentuje się pięknie in gdyby mechanizm wykończono staranniej - byłoby prawdziwe cudo, a tak jest... po prostu dobrze. Z czasem znalazłem w nim kilka razących wad, ale im dłuzej u mnie jest, tym bardziej nie załuję jego zakupu. Nietuzinkowy, piękny, a przy tym wciąż... chiński
-
Hear ye, hear ye!!! Dawca znaleziony, zapłacony, będzie remont Najlepsze, że celujemy w stworzenie „funkiel-nówki” i ponawiam prośbę o trzymanie kciuków. Jak wszystko pójdzie dobrze, będzie naprawdę piękny, wczesny UAZ 469 Moze się jeszcze okaże, że bardzo dobrze wyszło, że się sturlał
-
UAZ oczywiście dotarł na miejsce. Demolka nadwozia jest sroga, potrzebny będzie dawca i wyglada, że do wymiany będzie sporo… Pozostaje trzymać kciuki i mam nadzieję, że UAZ wroci piękniejszy 💪
-
To limitowana Amfibia 1967, fabryczna. Było ich 1967 sztuk (albo 2x1967 bo były dwie wersje) i udało mi się dorwać jedną z kilku ostatnich. Kolejnej dostawy nie było
-
Dalej Amfibia Kawał zegara
-
Dziś limitka Amfibia 1967
-
Było już na forum, ale… …to naprawdę robi wrażenie. Piękna inżynieria
-
SB-18.. stylistyka to zrzynka z Glashutte, jakość wykończeń średnia a projekt mechanizmu zawiera kilka nonsensownych rozwiązań, co poprawiono w kolejnym modelu. Ale w sumie jest to coś innego niż sztampowa Miyota
-
-
Ciagle to samo… …jutro będzie zmiana
-
Pojechał…
-
Tak, a po drugie... jakkolwiek spora część rodziny była za złomowaniem, to jednak okazuje się, że nie tylko mnie jest tego grata zwyczajnie żal... Skoro jeździ o własnych siłach, to może niech jeszcze pojeździ.
-
Nie - po prostu zostałem przekonany .
-
Za 2 stówy ładny nabytek Nie… ogólnie ładny nabytek!
-
W czwartek jedzie się naprawiać. Tyle energii i czasu już w niego włożyłem, że chcę go ratować
-
w tym stanie może 10000. Ale podobny „wisi” na OLX za 11 i chętnych brak, a całkiem ładny.
-
Nie pali się w sumie, to może warto próbować. Choć wyglada strasznie… Najlepsze, ze jeździ w sumie jak przed upadkiem
-
Od boku przedni lewy błotnik tez wyglada na zgięty Wiekszosc odlamanych elementów chyba pozbieralismy. Najlepsze, ze jedna szyba przednia przetrwała
-
Wlasnie - potrzeba opinii uprawnionego rzeczoznawcy, że auto utraciło wartość historyczną, potem wniosek o wykreślenie z ewidencji zabytków i dopiero potem złomowanie… Ogólnie to chciałbym go naprawić, bo mi go szkoda, tyle starań, tyle naprawiania i poświęconego czasu i dup - ni ma… nawet z nieszczelnym i niepełnosprawnym silnikiem tak sobie pięknie radził w terenie do tego ostatniego zjazdu
-
Sęk w tym, że nie mam za dużo kasy, a do tego nie mam go gdzie trzymać. W tym stanie nie wjedzie do garażu - nie przejdzie miedzy schodami a płotem z tymi pootwieranymi drzwiami, poza tym trzeba by go na lawecie wieźć to już chcę do serwisu lub na złom, żeby dwa razy za lawetę nie płacić. Nic, gdybym miał kasę to bym go „zrobił” na tip-top, ale tanio się go nie naprawi, a drogo nie mogę. Napiszę do rzeczoznawcy i na żyletki
-
Ogólnie jeśli rzeczoznawca nie będzie miał obiekcji, to będziemy złomować Nie ma głosów za ratowaniem - wszyscy za utylizacją
-
Szedł na spiętych napędach i reduktorze, hamując silnikiem. Zszedł z trajektorii i nie szło tego skorygować, nieuchronnie szedł w lewo i się wywalił
-
Najpierw rzeczoznawca musi się wypowiedzieć, czy to kwalifikuje do wykreślenia z rejestru zabytków, ale… chyba nie może być inaczej…
-
Tez myślę, że próba naprawienia nie bedzie ekonomicznie uzasadniona. W zasadzie całą budę trzeba by wymienić, bo rama chyba przeżyła
