Tak, nie żartuję. Kupiłem IWC za 57zł plus paczkomat, czyli chyba 66… jakos tak.
Tarcza nieoryginalna, bo to nie tarcza IWC.
Myślałem, że będzie przylepiona, ale nie doceniłem majstra klepki.
Słupki…
Ktos nawet wywiercił otworek w głównej płycie, żeby dopasować…
Oś sekundowa słomana…
W sumie to nawet nie wiem, czy to oryginalna oś, bo koło różni się od spodu wykończeniem od pozostałych.
W śmieciach miałem taki zdekompletowany mechanizm, z którego pożyczyłem koło…
Sęk w tym, że górny czop okazał się być za gruby… ale kamień łożyskowy tez można podmienić na ten z „dawcy”…
Tarcza również ze śmieciów…
I gra
Wskazówki każda z innej parafii.
Koperta chyba niklowa…
Wewnetrzny dekiel do polerki…
A w środku…
…IWC cal 57 ‚Americaine’ , na chodzie.
Dzisiaj go tylko poskładałem, reszta kiedy indziej.
Korcilo mnie, żeby wziąć od dawcy jeszcze główną płytę, ale zmieniłbym numer seryjny i… zostawiłem jak jest.
Ogolnie - niezły zakup za 66 złotych, choć oczywiście trzeba doliczyć cenę „dawcy”.
Ale i tak niezle, zresztą bez tego dezelka ten dawca pewnie zgniłby w paczce ze złomem