Temat jest dość powszechny, znam go rownież mocno od strony samochodów.
Miałem naście lat temu M5 i złapałem się na tym, że czuję satysfakcje, że nie pojechałem nim gdzieś, chociaż rozważałem czy jechać, bo by się ubrudził i jakos tam podniszczył....
Pewna osoba miała M3 CSL e46, bardzo kolekcjonerskie auto wyceniane wręcz kosmicznie, ten samochód był w idealny stanie, i ta osoba nie mogła się przemóc, by nim jeździć. Paraliż.
W końcu padł pomysł, żeby kupić drugi M3 CSL, tylko w gorszym stanie i nim jeździć, a pierwszy egzemplarz tylko oglądać, i tak się stało
Może więc kup jakiś drugi zegarek, również pożądany, ale mniej fajny niż AT i tańszy, i z nim się trenuj z używania.....