Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kieszonkowe

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1693
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Kieszonkowe

  1. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    A ja myślę że jeśli w koło jest "byle jakość" to traci się chęć do pisania. A czego "Yodkowi" nie można zarzucić to tego że nie pisze tylko dlatego żeby pisać Pozdrawiam Roman
  2. Rozumiem że Twoja uwaga dotyczyła kieszonki kol. "mkl1" (i tego czym się pochwalił w swojej/robionej? kieszonce), a nie szkiełek robionych w Gdańsku A dla wybitnych znawców tematów szkiełek (i nie tylko) mała zgaduj zgadula - dwa z tych pięciu szkiełek są z epoki trzy dorabiane w Gdańsku przyjmujemy numerację od lewej od 1 do 5. Dla utrudnienia z tych "epokowych" usunąłem naklejki wymiarowe takie jak są na szkle na noniuszu (też z "epoki") do mierzenia szkiełek. Niech znawcy się wypowiedzą które są NOWE a które STARE. Dodam że ceny tych nowych wcale nie idą w setki/ tysiące złotych . Jeśli się trafi z kształtem w istniejące formy. Ale tanie nie są - jak mawia Kol. @Safinowski - "kto nie ma miedzi niech w domu siedzi" . Miłego dnia Roman
  3. Nie rozumiem Twojego postu ???? Szkiełka które są robione w Gdańsku (zwłaszcza te do XIX wiecznych i wcześniejszych kieszonek - ale nie tylko) są robione że szkła mineralnego i tak jak napisałem wcześniej - docinane, następnie gięte w piecu a na koniec doszlifowywane do formatu. Z tego co mi wiadomo to są jeszcze chyba dwa miejsca w Polsce które to robią. Wszyscy pozostali zaopatrują się u tych wytwórców. Miłego tygodnia Roman
  4. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Układ "łapek" mocujących mechanizm widziałem. Dlatego w moim pytaniu pierwsza była tarcza / ... Rozstrzygającym będą tu zdjęcia katalogowe lub innych budzików. Ze względu wzorniczego tak stojący budzik wygląda znacznie ciekawiej. Natomiast ze względu statyki - oparcie na odchylanej klapce mniej pewnie. Ale budziki to nie moja "działka" i użyję tu ostatnio modnego na forum stwierdzenia "ale ja się tam nie znam.." Pozdrawiam Roman p.s. Przejrzałem internet i rzeczywiście myliłem się wszystkie modele które tam znalazłem tego budzika tak stoją - no cóż wzornictwo / stylistyka wzięła górę nad statyką
  5. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Witam, bardzo fajny budzik - mam tylko jedno pytanie czy tarcza/mechanizm nie powinien być obrócony o 90 stopni ? Miłego końca weekendu Roman
  6. Witaj, chyba wyraźnie napisałem to jest szkło (i na dzień dzisiejszy tylko takie dorabiamy w Gdańsku) A proces produkcji jest identyczny jak dla każdego szkła formowanego przycięcie diamentem, kształtowanie w odpowiednich formach na gorąco, a następnie szlifowanie do formatu. Mam co prawda dwie maszynki do kształtowania szkiełek z tworzywa ale przy dostępności aktualnie tych szkiełek jak też przy możliwości innego ich dorabiania stoją jako eksponaty w mojej kolekcji . Miłego końca tygodnia Roman
  7. Właśnie przyszły długo oczekiwane szybki od 0,7 do 1,2 mm Będzie z czego docinać i wyginać szkła do zegarków Pozdrawiam Roman
  8. Właśnie przyszły długo oczekiwane szybki od 0,7 do 1,2 mm Będzie z czego docinać i wyginać szkła do zegarków Pozdrawiam Roman
  9. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Szanowny Panie Marku. Proszę się nie nie obrażać na Koleżanki i Kolegów którzy zareagowali słusznie na Pana post jak i na tych którzy tą reakcję poparli. Pamięta Pan naszą dyskusję na temat datowania budzików na podstawie "gmerków" lub cyfr wybitych na werkch. Cieszę się że wówczas uznał Pan nasze racje i teraz ostrożniej feruje Pan wyroki o datowaniu. Mam nadzieję że teraz też tak się stanie. Mam nadzieję że katalog który przywiozłem do Grudziądza też w tym też Panu pomaga. Miało być tego typu publikacji trochę więcej mam ich sporo w swojej bibliotece ale Koledzy z tego forum jak i z innych podnieśli rwetes. Że jestem piratem, że zaraz będę płacił kary za prawa autorskie, że zaraz zawita do mnie ZAiKS i.t.p. Nie wiem co prawda na jakiej podstawie to pisali bo raczej nie znają przepisów UE o "Ochronie praw autorskich i wartości intelektualnej" - ale skutecznie mnie zniechęcili do dzielenia się moimi zbiorami. Może kiedyś "jak mi przejdzie" to powrócę jeszcze do tego tematu. A najśmieszniejsze jest to że ci sami Koledzy którzy tak głośno krzyczeli o piractwie cały czas posługują się publikacjami w PDF-ach piracko ściągniętymi z internetu i dalej je udostępniają chwaląc się tym nawet na forum. Ale "ad rem" pozwoliłem sobie zrobić zestawienie zdjęcia katalogowego budzika Kingston i Pana budzika (wykorzystałem tu katalog dostępny w domenie publicznej oraz Pana zdjęcie które tylko poddałem obróbce cyfrowej aby proporcje obydwu były zbliżone) Niech się Pan nie gniewa (ale mimo dużej sympatii dla Pana i tego co Pan zrobił dla propagowania mody na budziki) nie można tego nazwać REKONSTRUKCJĄ ba moim zdaniem nie można tego nawet nazwać WARIACJĄ NA TEMAT. Proszę przeczytać definicje rekonstrukcji którą podałem przy okazji dyskusji mojego tematu o "Renowacji tarcz porcelanowych.." Niestety Pana działanie nie ma nic wspólnego z rekonstrukcją !!!!! - i chyba się Pan z tym zgodzi. Jak zwykle na koniec mała historyjka: Za młodych lat miałem zaszczyt pracować pod kierunkiem znanego konserwatora zabytków ś.p. prof. Jerzego Stankiewicza. Projektując adaptację jednej z otwartych baszt obronnych w murach miasta na potrzeby muzealne. Zaproponowałem jej zamknięcie / zamurowanie ścianą o konstrukcji szachulcowej przez niektórych błędnie zwanej murem pruskim. Gdy profesor to zobaczył zapytał mnie "panie kolego co za banialuki mi tu pan projektuje" Ja na to ależ panie profesorze pierwotnie wzdłuż murów i baszt miejskich od wewnątrz biegły drewniane krużganki oparte na drewnianych słupach i zastrzałach. Służyły one do przechadzania się straży i obrony oraz ostrzału wzdłuż murów podczas ataku na miasto. Wraz z rozwojem artylerii mury zostały obsypywane wałami ziemnymi które znacznie skuteczniej tłumiły kule armatnie a krużganki mogły zostać zabudowane murem i wykorzystywane na pomieszczenia magazynowe i.t.p. Na co profesor "Panie kolego czy ma pan na to jakąkolwiek dokumentację historyczno ikonograficzną że to mogło kiedykolwiek na przestrzeni wieków tak wyglądać bo jeśli nie to nie twórzmy fikcji - jak mały Kazio sobie coś wymyślił jak to mogło w danym okresie wyglądać - jeśli nie wiemy nie mamy przekazów to wstawiajmy materiał zupełnie inny epoce - stal nierdzewną, szkło, lustro .... żeby patrzący od razu wiedział że jest to współczesne i nie jest to żadna rekonstrukcja bo nie mamy dowodów że to kiedykolwiek tak wyglądało. A tak to tylko zakłamujemy historię " Myślę że Profesor którego zawsze darzyłem dużym szacunkiem miał rację - jeśli by Pan wstawił ten mechanizm w płytę lustra, stali i.t.p. z podpisem mechanizm budzika Junghans z lat około 1911 stosowany m.in. w budzikach Kingston , Hawana to dla przekazu historycznego było by to z mniejszą szkodą niż pokazywanie na wystawie tego tworu z podpisem REKONSTRUKCJA !!! Miłego końca tygodnia Roman
  10. Witam w wtorkowy poranek widocznie jednak grzeczny byłem (i daleko mi jeszcze do piekła ) wczoraj kurier dostarczył przesyłkę w której był między innymi taki woreczek (na pierwszym planie ) Tak wiem są na tym forum osoby które potrafią same dorobić kluczyk lub osoby które twierdzą że to potrafią zrobić - ja do nich nie należę a myślę że do końca mojego życia zgromadzony zapas mi wystarczy a jeśli nie to trudno zwrócę się wtedy do tych osób po instruktaż i będę dziergał . A ile tego zgromadziłem to nie wiem ale w/g coraz modniejszej na naszym forum miary zegarmistrzowskiej - jest tego sporo ponad pół kilo Miłego dnia pełnego uśmiechu i dobrych zakupów Roman
  11. Ja też często piszę w cudzysłowie lub dodaję emotkę przymrużonego oczka - czego wiellu kolegów nie dostrzega . Tak masz rację sporo XVIII wiecznych kieszonek miało tego typu szkła i zwykle były to szkła wysokie bardzo półkoliste. Dlatego wyjaśnienie z ograniczeniem kolebania do mnie najbardziej przemawia. Pomyśl kładziesz zegarek na szkle i jak się on wtedy zachowuje. Tak samo przemawia do mnie obniżenie wysokości czy zapobieżenie rysowaniu jak też usuwanie śladu po piszczeli szklarskiej. Później co mnie przekonuje to moda. Ale dlaczego było to podszlifowanie a nie np. szlif kryształowy ???. Natomiast raczej nie miało to nic ze zmniejszeniem sprężystości z moich obserwacji szkło było najpierw formowane a później dostawało z wierzchu szlif. Pierwsze moje przymiarki do tego typu szkieł były ze zrobieniem formy do gięcia z "bąblem" na dnie ale brzegi takiego wyoblenia wychodziły nie ostre a na dodatek od spodu też było wyoblenie. Dopiero maszynka do szlifu rozwiązała ten problem (ale ponieważ był to prototyp to po kilkudziesięciu użyciach szlag go trafił) Krzysztof Ty i kol. "mkl1" wszędzie widzicie "aureolki" Ciebie rozumiem bo cały czas siedzisz po kościołach Ale mi staremu stetryczałemu pier...e - bliżej do piekła niż do nieba ja tam żadnych aureolek na białym tle nie widzę co najwyżej piekielne czarne dziury Miłego tycodnia Roman p.s. A i tak wiary bym w to wolał nie mieszać
  12. Czyli nie - "Idzie, idzie... " - bo ja mówiłem o szkle a Ty o szkiełkach Ale i tak jesteś lepszy w "cienkości" ode mnie bo ja najcieńsze z potłuczonych znalazłem 0,3 to tylko należy pozazdrościć bo ja mimo też sporego zapasu savoniettek coraz częściej mam problem z rozmiarówką. Ratuję się wtedy dorabianiem i gięciem szkiełek z grubszych tafli 1 do 1,5 a i z tymi szkłami w tafli są problemy. A starego szkła 0,3 savoniette nie podejmę się doszlifować. Pozdrawiam Roman
  13. Ja nigdzie nie napisałem że mam rację przedstawiłem tylko konkluzję z dawnej dyskusji (a Jan "Odludek" tylko ją poparł wtedy) Może i "szlif techniczny" może i ślad po piszczeli z dmuchania bańki (ale wtedy z tej bańki pozostałe były by idealnie półkuliste ) Janku masz rację Zegarki typu Montre de Coq miały wypukłe szkiełka i może chodziło o obniżenie wysokości drugiego dekla tylko po co skoro i tak były mocno kuliste. Dyskusja z NAWCC nie do końca mnie przekonuje a i tak chyba ostateczna konkluzja jest taka że nie wiadomo dlaczego. Pierwszy powód który podałem w moim wyjaśnieniu a i Ty go użyłeś jest też tam zawarty czyli obniżenie wysokości. Jest tam też wspomniana kwestia mody. Mnie jednak przekonują względy technologiczno / praktyczne czy te które ja przytoczyłem użytkowe. Krysztof możemy wciągać w świat zegarkowy modę ale błagam nie wciągajmy wiary . Wiedziałem że będziesz lepszy chociaż myślałem że faceci się chwalą grubszym a nie cieńszym A tak na poważnie jeśli masz dostęp do tafli szkła 0,2 do 0,7 to chętnie odkupię. Albo mam jeszcze lepszy pomysł zacznij robić szkiełka do Savoniettów sam będę zamawiał na wymiar. A z tego co wiem to przy cenach jakie są na dorobione szklane szkiełka w Polsce to może być całkiem niezły interes. Zastanawiamy się właśnie nad podniesieniem cen na dorabianie szkieł w Gdańsku bo były one dużo tańsze od średniej krajowej. Pozdrawiam Roman
  14. Szkła typu "bullseye" były wykonywane z dość grubego szkła bo tylko takie umożliwia wgłębny szlif - czegoś co niektórzy Koledzy błędnie nazywają soczewką. Te które swego czasu dorabialiśmy w Gdańsku były robione ze szkła 2 mm i grubszego z fazowanym brzegiem. W dyskusji którą prowadziliśmy kilkanaście lat temu też pojawiały się opinie typu moda. Materiały do których wtedy dotarłem i przedstawiłem mówiły o powodach które już wcześniej przytoczyłem. "Odludek" którego zdanie zawsze darzyłem dużym szacunkiem przychylił się do mojej opinii. Ale jak ktoś się upiera możemy twierdzić że za tym rozwiązaniem stała tylko moda . Miłej niedzieli Roman
  15. Nie masz raczej racji. W kieszonkach typu Savonette są montowane płaskie szkiełka z zagiętym obrzeżem wykonane z bardzo cienkiej tafli szkła. Te które mam ze starych zapasów są robione nawet ze szkła 0,4 mm !!!. Dzisiaj tak cienkiego szkła nie idzie kupić. Swego czasu znalazłem tylko 1 chińczyka który w swojej ofercie miał tak cienkie szkło. Ale jak przyszło co do czego to powiedział mi że może wysłać tylko muszę zamówić min. 50 kg. Przy moim przerobie to musiał bym jeszcze ze 100 lat żyć żeby to wszystko wykorzystać :).
  16. To nie jest żadna soczewka bo czy można nazwać soczewką wklęsłe wyfrezowanie na górze środka szkiełka Tak jak już wcześniej napisałem to nie jest soczewka. Wtedy podczas dyskusji też różni "znawcy" wypowiadali się w różny sposób. Ba byli nawet tacy którzy chyba chcąc zabłysnąć sugerowali że to podfrezowanie miało na celu pomieszczenie wystających osi wskazówek. Tylko że to podfrezowanie jest z góry szkiełka a nie od spodu (od spodu to szkiełko jest idealnie półkoliste). Jedyne logiczne wytłumaczenie było takie (jakie znalazłem w jakiś mądrych angielskich książkach) że to podfrezowanie miało dwojaki cel. Po pierwsze obniżenie wysokości szkiełka - w starych szpindlach szkiełka byłe znacznie bardziej wypukłe niż w późniejszych kieszonkach Po drugie kładąc taki szpindel szkłem na dół dzięki tej wklęsłości zegarek się nie kolebał a szkło się nie rysowało. Tymi moimi poszukiwaniami i wiedzą podzieliłem się tak jak i teraz. Jednocześnie nie twierdząc że to jest to jedynie słuszna prawda. I wtedy ś.p. Jan stary Krakowski zegarmistrz przyznał mi rację. I już wtedy pozazdrościł mi moich zapasów tych szkiełek. Od tego czasu zapasy znacznie zmalały a niestety oprzyrządowanie do ich produkcji uległo zniszczeniu a nowego nie chce mi się już robić. Jednocześnie nie piszmy że to jest soczewka bo takiej funkcji to podfrezowanie nie pełni. "i to by było na tyle" Miłego końca dnia Roman
  17. Oj tak, oj tak Oj tak, oj tak Kolego @motoolo to ja byłem motorem - sprawcą sugerującym włożenie do bursztynu bardziej ozdobnego / rzeźbionego werku teraz (po całym tym szumie) wycofuję się z tego. Może ma rację Kol. @JASI szkoda niszczyć cały zegarek Lepine może lepiej poszukać samego werku. Co nie znaczy że temu zegarkowi nie należy się mały remoncik skoro jest ładny i kompletny . Masz ten werk ze stop sekundą który pierwotnie zamierzałeś tam wsadzić może to jest dobry pomysł. Dorobić puszkę z zawiasem, wyfrezować gniazdo i osadzić zegarek. Ponieważ jest on na zawiasie to będzie można go nakręcać otwierając - od przodu. Sam już nie wiem - przepraszam narobiłem zamieszania. Miłego weekendu Roman
  18. Tylko delikatnie, ręcznie nic na siłę. Bo raz spolerowane detale już się nie odzyska bez udziału grawera.
  19. Jeśli nie ma to tym lepiej - pierwsza metoda zaproponowana przez nas powinna zadziałać, Druga i trzecia też bez żadnego ryzyka wyoblenia grawerunku którego tak obawia się nasz Kolega . Miłego popołudnia Roman
  20. Kolego @motoolo powiem tak: Rację mają Koledzy @Regal @namor i @kiniol w postach #12, #8 i #5 Nie ma racji Kol. @mkl1 w swoim poście #10 ale na temat jego rad się nie wypowiadam (no chyba że nie wytrzymam ) Co do samego procesu złocenia galwanicznego to w tym procesie można nakładać bardzo cienkie warstwy złota rzędu kilku - kilkunastu μm czyli nic lub bardzo mało to zaszkodzi ostrości grawerunku. A tak jak już napisali Koledzy nie musisz w Twoim przypadki kłaść warstw podkładowych. Ja bym zrobił tak jak ci radził Kiniol zaczął od gruntownego mycia w Elmie lub Gronalu (zresztą ja też Ci tak radziłem) Jeśli nie będziesz zadowolony z efektu to spróbował bym lekkiej polerki przy pomocy baranka lub szczotki włosowej . Jeśli to nie da efektu to tak jak mówiłem w naszej rozmowie spróbował bym złocenia miejscowego. A jeżeli i to Cię nie zadowoli to dopiero wtedy udał bym się do galwanizerni. Można zdjąć starą powłokę elektrolitycznie. Później delikatny poler nawet ręcznie a następnie dokładne mycie i odtłuszczenie i μm warstwa złota. Można też spróbować kłaść złoto na złoto ale co z tego wyjdzie nikt nie jest w stanie zagwarantować. Pozdrawiam Roman
  21. Witaj jeśli chodzi o wyjaśnienie stopsekundy to raczej mnie to nie przekonuje. Zatrzymywanie zegara wiąże się ze zmniejszeniem jego dokładności wskazań. Do badania odcinków czasu w laboratorium bardziej nadają się się czasomierze typu stoper. Tu inny zegarek ze stopsekundą (z moich pudeł ) ten ma bardziej szlachetny mechanizm bo już ma szatony Często te zegarki były opisywane na tarczach jako chronografy a co to za dokładny zegarek który nie wskazuje dokładnie czasu Jestem ciekaw Waszych opinii. Może uda nam się wspólnie dojść jakie było zastosowanie tego wynalazku. Ale obawiam się że podobnie jak z dyskusją na temat szkiełek "bullseyes" którą prowadziliśmy kilkanaście lat temu na forum do niczego pewnego nie dojdziemy. Wtedy ś.p. Jan "Odludek" zgadzał się z moją teorią po co były te szkiełka szlifowane. Ale i tak do niczego pewnego nie doszliśmy. Miłego dnia (w Gdańsku pada ) Roman
  22. Sięgnąłem do moich "kartonów" tu masz podobny mechanizm też z łamanym mostkiem balansu tylko znacznie uboższy, bez szatonów i niezależnego mocowania włosa ale też centralna stopsekunda. Ten łezkowaty przycisk na dole koperty przesuwa po obwodzie dźwignię a ta popycha języczek blokujący koło balansu. Nie chce mi się rozbierać zegarka więc zrobiłem zdjęcia mikroskopowe - może coś będzie widać W moim przypadku zagięcie blokujące dochodzi do osi balansu i dociskając ją blokuje nie jest to najlepsze rozwiązanie bo potrafi uszkodzić czopy. Inne rozwiązanie to palec wychodzi pionowo do góry i blokuje ramiona balansu. Moim zdaniem mniej inwazyjne (też gdzieś leży w pudłach ). Musisz przesunąć tą wystającą po obwodzie dźwignię i zaobserwować jak zachowuje się końcówka pod balansem. Jeśli przesuwa się w stronę osi (to jest to pierwsze rozwiązanie) brakuje wtedy odgięcia w poziomie. Jeśli podnosi się pionowo (to jest to drugie rozwiązanie) wystarczy wtedy przedłużyć w pionie lub odgiąć do góry. Miłego eksperymentowania Roman
  23. Witaj, dokładnie tak jak napisałem/podejrzewałem . Przesunięcie wystającej dźwigni po obwodzie powinno spowodować wysunięcie się trzpienia pod balansem i zablokowanie ramienia balansu a co za tym idzie sekundnika. Co prawda taka stopsekunda zatrzymuje też cały zegarek - zawsze zastanawiałem się nad zasadnością takiego rozwiązania. I nigdy nie znalazłem rozsądnego wytłumaczenia. Może Koledzy podpowiedzą ? Miłego dnia Roman
  24. Moje źródła podają daty kiedy faktycznie miał "zarejestrowaną działalność". Ale to są publikacje wydane 100 !!! lat temu. I oczywiście mogą się mylić wtedy jeszcze nie było tak potężnego narzędzia jak internet . Co do stop sekundy to jej zasada działania była bardzo prosta - dźwignia którą się przesuwało po obwodzie koperty przesuwała dźwigienkę która blokowała balans lub oś balansu zatrzymując w ten sposób sekundnik. Pozdrawiam Roman p.s. Jeśli ma jakieś dźwigienki przy kole balansowym to moja "szklana kula" dobrze "przewidywała" stopsekundę
  25. Witaj, moje "mądre książki" mówią że zegarmistrz George Blackhurst działał w Warrington w latach 1851-1858. Czyli dość krótko . Natomiast mechanizm wygląda na "in hause" i dość zacnie. Szatony na osiach, centralna sekunda. Czy był robiony od podstaw (dość krótki okres działania) czy składany z jakiś zewnętrznych "kitów" tego nie stwierdzimy. Ale raczej na pewno wyszedł z jego pracowni. Mógł być to zegarek z t.zw stop sekundą ale za mało widać na zdjęciach czy była mocowana gdzieś blokada. Jeśli działa to tylko (albo aż tylko ) poszukać koperty (z zawiasem do mocowania) anglika pasującej średnicą. Z rozstawem otworów na kluczyki może być problem z trafieniem - ale to zawsze można zaspawać srebrem i nawiercić nowe pasujące. Miłego dnia Roman p.s. Pełnią szczęścia byłoby trafić na kopertę z puncami z tego okresu ale to już może być trudne.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.