Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kieszonkowe

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1704
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Kieszonkowe

  1. Dokładnie tak jak napisał Krzysztof używając metafory z malowaniem obrazów. W przypadku starych kieszonek nawet jak się ma olbrzymi zapas części/dawców to i tak znalezienie dobranie czegoś wymaga sporo czasu. Czasami trwa to miesiącami / latami i nawet ta "wena" nic nie pomoże . Moja ś.p. Babcia mawiała że "Zbytni pośpiech jest tylko dobry przy łapaniu....... " Miłego końca weekendu Roman
  2. Rok to mało !!! Musisz wziąć pod uwagę że w przypadku starych kieszonek to jest zabawa w poszukiwanie mechanizmu, części, kopert i.t.p. Nie można tu tak po prostu wejść do katalogu i zamówić brakujące elementy. Często nawet jak masz spory zasób części ze starych "dawców" to i tak tego co potrzebujesz nie masz. Z natury naprawa tego typu kieszonek zajmuje bardzo dużo czasu i czasami przypadek sprawia że kończy się pozytywnie. Oczywiście wszystko można dorobić tylko kto za to zapłaci, Pozdrawiam Roman p.s. A propos dorabiania - pokaż mi kogoś kto współcześnie dorobi łańcuszek galla czy dotoczy oś cylindra. Liczyłem na Krzyśka dostał nawet ode mnie kiedyś całą instrukcję jak to się robi - tylko On z czegoś musi żyć a nie bawić się w dotaczanie. To może robić jak ma ochotę się trochę pobawić właśnie w czasie roku lub dłużej.
  3. Nie musisz moczyć w żadnym WD40. Zrób tak jak zaproponował "kiniol" lub jeszcze prościej wkręć delikatnie w imadło i wypchnij kołek . I nie musisz tu używać specjalnych pincet jak radzą koledzy (którzy ich też nie mają ) wystarczy zwykła pinceta którą jednym końcem po skosie oprzesz o cieńszy koniec kołka a drugim mocowanie włosa obok grubszego końca kołka. Oczywiście lepiej to robić pincetą do wypychania kołka która z jednej strony ma specjalne rozcięcie obejmujące kołek z dwóch stron i dzięki temu działa idealnie osiowo. Jeden warunek trzeba taką pincetę posiadać . Miłego dnia Roman p.s. Natomiast jeśli tak jak piszesz urwałeś włos 1mm od kołka to niestety raczej z Twojej zabawy i tak będą nici bo z krótszym włosem ten zegarek będzie spieszył.
  4. Gratulacje !!! Ale nie byłbym sobą gdybym nie zgłosił małe "ale" Wazelina techniczna na pewno uszczelniła kopertę na czas próby "ale" obawiam się że pod wpływem wyższej temperatury wypłynie po jakimś czasie z uszczelnienia i zegarek ponownie będzie nabierał wilgocii. Jeśli chcemy stosować "erzace" to już lepszy byłby silikon techniczny (jest nawet do dostania zegarmistrzowski) On po nałożeniu nawet delikatnie się zestala . A tak najlepiej to jeśli się da to stosować na dekle uszczelki gumowe. Natomiast na wałek koronki jeśli jet miejsce miniaturowe o-ringi. Każdy dobry zegarmistrz powinien takie posiadać. Jak wrócę do domu to postaram się zrobić zdjęcia takiego zestawu. Pozdrawiam Roman p.s. jeśli byłbyś w okolicach Gdańska to masz u mnie taki o-ring gratis (za wytrwałość ) bo wysyłka jest kilkadziesiąt razy droższa od wartości o-ringu.
  5. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    A ja myślę że jeśli w koło jest "byle jakość" to traci się chęć do pisania. A czego "Yodkowi" nie można zarzucić to tego że nie pisze tylko dlatego żeby pisać Pozdrawiam Roman
  6. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Układ "łapek" mocujących mechanizm widziałem. Dlatego w moim pytaniu pierwsza była tarcza / ... Rozstrzygającym będą tu zdjęcia katalogowe lub innych budzików. Ze względu wzorniczego tak stojący budzik wygląda znacznie ciekawiej. Natomiast ze względu statyki - oparcie na odchylanej klapce mniej pewnie. Ale budziki to nie moja "działka" i użyję tu ostatnio modnego na forum stwierdzenia "ale ja się tam nie znam.." Pozdrawiam Roman p.s. Przejrzałem internet i rzeczywiście myliłem się wszystkie modele które tam znalazłem tego budzika tak stoją - no cóż wzornictwo / stylistyka wzięła górę nad statyką
  7. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Witam, bardzo fajny budzik - mam tylko jedno pytanie czy tarcza/mechanizm nie powinien być obrócony o 90 stopni ? Miłego końca weekendu Roman
  8. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Szanowny Panie Marku. Proszę się nie nie obrażać na Koleżanki i Kolegów którzy zareagowali słusznie na Pana post jak i na tych którzy tą reakcję poparli. Pamięta Pan naszą dyskusję na temat datowania budzików na podstawie "gmerków" lub cyfr wybitych na werkch. Cieszę się że wówczas uznał Pan nasze racje i teraz ostrożniej feruje Pan wyroki o datowaniu. Mam nadzieję że teraz też tak się stanie. Mam nadzieję że katalog który przywiozłem do Grudziądza też w tym też Panu pomaga. Miało być tego typu publikacji trochę więcej mam ich sporo w swojej bibliotece ale Koledzy z tego forum jak i z innych podnieśli rwetes. Że jestem piratem, że zaraz będę płacił kary za prawa autorskie, że zaraz zawita do mnie ZAiKS i.t.p. Nie wiem co prawda na jakiej podstawie to pisali bo raczej nie znają przepisów UE o "Ochronie praw autorskich i wartości intelektualnej" - ale skutecznie mnie zniechęcili do dzielenia się moimi zbiorami. Może kiedyś "jak mi przejdzie" to powrócę jeszcze do tego tematu. A najśmieszniejsze jest to że ci sami Koledzy którzy tak głośno krzyczeli o piractwie cały czas posługują się publikacjami w PDF-ach piracko ściągniętymi z internetu i dalej je udostępniają chwaląc się tym nawet na forum. Ale "ad rem" pozwoliłem sobie zrobić zestawienie zdjęcia katalogowego budzika Kingston i Pana budzika (wykorzystałem tu katalog dostępny w domenie publicznej oraz Pana zdjęcie które tylko poddałem obróbce cyfrowej aby proporcje obydwu były zbliżone) Niech się Pan nie gniewa (ale mimo dużej sympatii dla Pana i tego co Pan zrobił dla propagowania mody na budziki) nie można tego nazwać REKONSTRUKCJĄ ba moim zdaniem nie można tego nawet nazwać WARIACJĄ NA TEMAT. Proszę przeczytać definicje rekonstrukcji którą podałem przy okazji dyskusji mojego tematu o "Renowacji tarcz porcelanowych.." Niestety Pana działanie nie ma nic wspólnego z rekonstrukcją !!!!! - i chyba się Pan z tym zgodzi. Jak zwykle na koniec mała historyjka: Za młodych lat miałem zaszczyt pracować pod kierunkiem znanego konserwatora zabytków ś.p. prof. Jerzego Stankiewicza. Projektując adaptację jednej z otwartych baszt obronnych w murach miasta na potrzeby muzealne. Zaproponowałem jej zamknięcie / zamurowanie ścianą o konstrukcji szachulcowej przez niektórych błędnie zwanej murem pruskim. Gdy profesor to zobaczył zapytał mnie "panie kolego co za banialuki mi tu pan projektuje" Ja na to ależ panie profesorze pierwotnie wzdłuż murów i baszt miejskich od wewnątrz biegły drewniane krużganki oparte na drewnianych słupach i zastrzałach. Służyły one do przechadzania się straży i obrony oraz ostrzału wzdłuż murów podczas ataku na miasto. Wraz z rozwojem artylerii mury zostały obsypywane wałami ziemnymi które znacznie skuteczniej tłumiły kule armatnie a krużganki mogły zostać zabudowane murem i wykorzystywane na pomieszczenia magazynowe i.t.p. Na co profesor "Panie kolego czy ma pan na to jakąkolwiek dokumentację historyczno ikonograficzną że to mogło kiedykolwiek na przestrzeni wieków tak wyglądać bo jeśli nie to nie twórzmy fikcji - jak mały Kazio sobie coś wymyślił jak to mogło w danym okresie wyglądać - jeśli nie wiemy nie mamy przekazów to wstawiajmy materiał zupełnie inny epoce - stal nierdzewną, szkło, lustro .... żeby patrzący od razu wiedział że jest to współczesne i nie jest to żadna rekonstrukcja bo nie mamy dowodów że to kiedykolwiek tak wyglądało. A tak to tylko zakłamujemy historię " Myślę że Profesor którego zawsze darzyłem dużym szacunkiem miał rację - jeśli by Pan wstawił ten mechanizm w płytę lustra, stali i.t.p. z podpisem mechanizm budzika Junghans z lat około 1911 stosowany m.in. w budzikach Kingston , Hawana to dla przekazu historycznego było by to z mniejszą szkodą niż pokazywanie na wystawie tego tworu z podpisem REKONSTRUKCJA !!! Miłego końca tygodnia Roman
  9. Ja też często piszę w cudzysłowie lub dodaję emotkę przymrużonego oczka - czego wiellu kolegów nie dostrzega . Tak masz rację sporo XVIII wiecznych kieszonek miało tego typu szkła i zwykle były to szkła wysokie bardzo półkoliste. Dlatego wyjaśnienie z ograniczeniem kolebania do mnie najbardziej przemawia. Pomyśl kładziesz zegarek na szkle i jak się on wtedy zachowuje. Tak samo przemawia do mnie obniżenie wysokości czy zapobieżenie rysowaniu jak też usuwanie śladu po piszczeli szklarskiej. Później co mnie przekonuje to moda. Ale dlaczego było to podszlifowanie a nie np. szlif kryształowy ???. Natomiast raczej nie miało to nic ze zmniejszeniem sprężystości z moich obserwacji szkło było najpierw formowane a później dostawało z wierzchu szlif. Pierwsze moje przymiarki do tego typu szkieł były ze zrobieniem formy do gięcia z "bąblem" na dnie ale brzegi takiego wyoblenia wychodziły nie ostre a na dodatek od spodu też było wyoblenie. Dopiero maszynka do szlifu rozwiązała ten problem (ale ponieważ był to prototyp to po kilkudziesięciu użyciach szlag go trafił) Krzysztof Ty i kol. "mkl1" wszędzie widzicie "aureolki" Ciebie rozumiem bo cały czas siedzisz po kościołach Ale mi staremu stetryczałemu pier...e - bliżej do piekła niż do nieba ja tam żadnych aureolek na białym tle nie widzę co najwyżej piekielne czarne dziury Miłego tycodnia Roman p.s. A i tak wiary bym w to wolał nie mieszać
  10. Czyli nie - "Idzie, idzie... " - bo ja mówiłem o szkle a Ty o szkiełkach Ale i tak jesteś lepszy w "cienkości" ode mnie bo ja najcieńsze z potłuczonych znalazłem 0,3 to tylko należy pozazdrościć bo ja mimo też sporego zapasu savoniettek coraz częściej mam problem z rozmiarówką. Ratuję się wtedy dorabianiem i gięciem szkiełek z grubszych tafli 1 do 1,5 a i z tymi szkłami w tafli są problemy. A starego szkła 0,3 savoniette nie podejmę się doszlifować. Pozdrawiam Roman
  11. Ja nigdzie nie napisałem że mam rację przedstawiłem tylko konkluzję z dawnej dyskusji (a Jan "Odludek" tylko ją poparł wtedy) Może i "szlif techniczny" może i ślad po piszczeli z dmuchania bańki (ale wtedy z tej bańki pozostałe były by idealnie półkuliste ) Janku masz rację Zegarki typu Montre de Coq miały wypukłe szkiełka i może chodziło o obniżenie wysokości drugiego dekla tylko po co skoro i tak były mocno kuliste. Dyskusja z NAWCC nie do końca mnie przekonuje a i tak chyba ostateczna konkluzja jest taka że nie wiadomo dlaczego. Pierwszy powód który podałem w moim wyjaśnieniu a i Ty go użyłeś jest też tam zawarty czyli obniżenie wysokości. Jest tam też wspomniana kwestia mody. Mnie jednak przekonują względy technologiczno / praktyczne czy te które ja przytoczyłem użytkowe. Krysztof możemy wciągać w świat zegarkowy modę ale błagam nie wciągajmy wiary . Wiedziałem że będziesz lepszy chociaż myślałem że faceci się chwalą grubszym a nie cieńszym A tak na poważnie jeśli masz dostęp do tafli szkła 0,2 do 0,7 to chętnie odkupię. Albo mam jeszcze lepszy pomysł zacznij robić szkiełka do Savoniettów sam będę zamawiał na wymiar. A z tego co wiem to przy cenach jakie są na dorobione szklane szkiełka w Polsce to może być całkiem niezły interes. Zastanawiamy się właśnie nad podniesieniem cen na dorabianie szkieł w Gdańsku bo były one dużo tańsze od średniej krajowej. Pozdrawiam Roman
  12. Szkła typu "bullseye" były wykonywane z dość grubego szkła bo tylko takie umożliwia wgłębny szlif - czegoś co niektórzy Koledzy błędnie nazywają soczewką. Te które swego czasu dorabialiśmy w Gdańsku były robione ze szkła 2 mm i grubszego z fazowanym brzegiem. W dyskusji którą prowadziliśmy kilkanaście lat temu też pojawiały się opinie typu moda. Materiały do których wtedy dotarłem i przedstawiłem mówiły o powodach które już wcześniej przytoczyłem. "Odludek" którego zdanie zawsze darzyłem dużym szacunkiem przychylił się do mojej opinii. Ale jak ktoś się upiera możemy twierdzić że za tym rozwiązaniem stała tylko moda . Miłej niedzieli Roman
  13. Nie masz raczej racji. W kieszonkach typu Savonette są montowane płaskie szkiełka z zagiętym obrzeżem wykonane z bardzo cienkiej tafli szkła. Te które mam ze starych zapasów są robione nawet ze szkła 0,4 mm !!!. Dzisiaj tak cienkiego szkła nie idzie kupić. Swego czasu znalazłem tylko 1 chińczyka który w swojej ofercie miał tak cienkie szkło. Ale jak przyszło co do czego to powiedział mi że może wysłać tylko muszę zamówić min. 50 kg. Przy moim przerobie to musiał bym jeszcze ze 100 lat żyć żeby to wszystko wykorzystać :).
  14. To nie jest żadna soczewka bo czy można nazwać soczewką wklęsłe wyfrezowanie na górze środka szkiełka Tak jak już wcześniej napisałem to nie jest soczewka. Wtedy podczas dyskusji też różni "znawcy" wypowiadali się w różny sposób. Ba byli nawet tacy którzy chyba chcąc zabłysnąć sugerowali że to podfrezowanie miało na celu pomieszczenie wystających osi wskazówek. Tylko że to podfrezowanie jest z góry szkiełka a nie od spodu (od spodu to szkiełko jest idealnie półkoliste). Jedyne logiczne wytłumaczenie było takie (jakie znalazłem w jakiś mądrych angielskich książkach) że to podfrezowanie miało dwojaki cel. Po pierwsze obniżenie wysokości szkiełka - w starych szpindlach szkiełka byłe znacznie bardziej wypukłe niż w późniejszych kieszonkach Po drugie kładąc taki szpindel szkłem na dół dzięki tej wklęsłości zegarek się nie kolebał a szkło się nie rysowało. Tymi moimi poszukiwaniami i wiedzą podzieliłem się tak jak i teraz. Jednocześnie nie twierdząc że to jest to jedynie słuszna prawda. I wtedy ś.p. Jan stary Krakowski zegarmistrz przyznał mi rację. I już wtedy pozazdrościł mi moich zapasów tych szkiełek. Od tego czasu zapasy znacznie zmalały a niestety oprzyrządowanie do ich produkcji uległo zniszczeniu a nowego nie chce mi się już robić. Jednocześnie nie piszmy że to jest soczewka bo takiej funkcji to podfrezowanie nie pełni. "i to by było na tyle" Miłego końca dnia Roman
  15. Witaj jeśli chodzi o wyjaśnienie stopsekundy to raczej mnie to nie przekonuje. Zatrzymywanie zegara wiąże się ze zmniejszeniem jego dokładności wskazań. Do badania odcinków czasu w laboratorium bardziej nadają się się czasomierze typu stoper. Tu inny zegarek ze stopsekundą (z moich pudeł ) ten ma bardziej szlachetny mechanizm bo już ma szatony Często te zegarki były opisywane na tarczach jako chronografy a co to za dokładny zegarek który nie wskazuje dokładnie czasu Jestem ciekaw Waszych opinii. Może uda nam się wspólnie dojść jakie było zastosowanie tego wynalazku. Ale obawiam się że podobnie jak z dyskusją na temat szkiełek "bullseyes" którą prowadziliśmy kilkanaście lat temu na forum do niczego pewnego nie dojdziemy. Wtedy ś.p. Jan "Odludek" zgadzał się z moją teorią po co były te szkiełka szlifowane. Ale i tak do niczego pewnego nie doszliśmy. Miłego dnia (w Gdańsku pada ) Roman
  16. Sięgnąłem do moich "kartonów" tu masz podobny mechanizm też z łamanym mostkiem balansu tylko znacznie uboższy, bez szatonów i niezależnego mocowania włosa ale też centralna stopsekunda. Ten łezkowaty przycisk na dole koperty przesuwa po obwodzie dźwignię a ta popycha języczek blokujący koło balansu. Nie chce mi się rozbierać zegarka więc zrobiłem zdjęcia mikroskopowe - może coś będzie widać W moim przypadku zagięcie blokujące dochodzi do osi balansu i dociskając ją blokuje nie jest to najlepsze rozwiązanie bo potrafi uszkodzić czopy. Inne rozwiązanie to palec wychodzi pionowo do góry i blokuje ramiona balansu. Moim zdaniem mniej inwazyjne (też gdzieś leży w pudłach ). Musisz przesunąć tą wystającą po obwodzie dźwignię i zaobserwować jak zachowuje się końcówka pod balansem. Jeśli przesuwa się w stronę osi (to jest to pierwsze rozwiązanie) brakuje wtedy odgięcia w poziomie. Jeśli podnosi się pionowo (to jest to drugie rozwiązanie) wystarczy wtedy przedłużyć w pionie lub odgiąć do góry. Miłego eksperymentowania Roman
  17. Witaj, dokładnie tak jak napisałem/podejrzewałem . Przesunięcie wystającej dźwigni po obwodzie powinno spowodować wysunięcie się trzpienia pod balansem i zablokowanie ramienia balansu a co za tym idzie sekundnika. Co prawda taka stopsekunda zatrzymuje też cały zegarek - zawsze zastanawiałem się nad zasadnością takiego rozwiązania. I nigdy nie znalazłem rozsądnego wytłumaczenia. Może Koledzy podpowiedzą ? Miłego dnia Roman
  18. Moje źródła podają daty kiedy faktycznie miał "zarejestrowaną działalność". Ale to są publikacje wydane 100 !!! lat temu. I oczywiście mogą się mylić wtedy jeszcze nie było tak potężnego narzędzia jak internet . Co do stop sekundy to jej zasada działania była bardzo prosta - dźwignia którą się przesuwało po obwodzie koperty przesuwała dźwigienkę która blokowała balans lub oś balansu zatrzymując w ten sposób sekundnik. Pozdrawiam Roman p.s. Jeśli ma jakieś dźwigienki przy kole balansowym to moja "szklana kula" dobrze "przewidywała" stopsekundę
  19. Witaj, moje "mądre książki" mówią że zegarmistrz George Blackhurst działał w Warrington w latach 1851-1858. Czyli dość krótko . Natomiast mechanizm wygląda na "in hause" i dość zacnie. Szatony na osiach, centralna sekunda. Czy był robiony od podstaw (dość krótki okres działania) czy składany z jakiś zewnętrznych "kitów" tego nie stwierdzimy. Ale raczej na pewno wyszedł z jego pracowni. Mógł być to zegarek z t.zw stop sekundą ale za mało widać na zdjęciach czy była mocowana gdzieś blokada. Jeśli działa to tylko (albo aż tylko ) poszukać koperty (z zawiasem do mocowania) anglika pasującej średnicą. Z rozstawem otworów na kluczyki może być problem z trafieniem - ale to zawsze można zaspawać srebrem i nawiercić nowe pasujące. Miłego dnia Roman p.s. Pełnią szczęścia byłoby trafić na kopertę z puncami z tego okresu ale to już może być trudne.
  20. A w/g moich mądrych książek wyprodukowany w 1897 czyli nawet 124 latek . Miłego dnia Roman
  21. Koledzy dziękuję za zwrócenie uwagi na popełniony błąd (już poprawiony - tak to jest jak się pisze wiele postów na raz rano) ale wystarczy spojrzeć na skalę manometru w pierwszym urządzeniu - tak powinno być -0,6. Natomiast co do biednej Zarii to nie trzeba jej od razu katować aż takimi ciśnieniami. Może strzykawka Kol. @Rittera też w zupełności wystarczy. Zasada jest dość prosta nadciśnienie wytworzone w kopercie będzie powodowało że powietrze z niej wydostające w postaci pęcherzyków wskaże nam nieszczelności. Tak swoją drogą trzeba by sprawdzić do ilu atmosfer jest w stanie sprężyć powietrze tłok strzykawki - tu moglibyśmy się zdziwić. Natomiast kol @JanekTheFizyk który w pierwszym swoim poście napisał zapraszam do Gdańska (udostępnię je) i może wtedy kol. przejrzyściej wytłumaczy nam zasadę ich stosowania oraz nad i pod ciśnienia. Miłego dnia Roman p.s. Do kol. @JanekTheFizyk nie wiem czy kol. zwrócił uwagę że pojęcie balonik napisałem w nawiasach i użyłem żeby lepiej moim zdaniem zobrazować temat. Zresztą w/g tego co kol. pisze to to balonika nie a puszkę można nadmuchać . Tak samo nie ma kol. racji co do ugięcia szkła w warunkach pokojowych. Szkło się jednak ugina a wielkość tego ugięcia jest możliwa do pomierzenia i zależy tylko od dokładności czujnika zegarowego ten w moim urządzeniu ma dokładność 0,001 mm !!. Ale nie trzeba tak dokładnych urządzeń żeby teoretycznie nawet stwierdzić że szkło się ugina wystarczy stanąć przy szybie w oknie podczas dużej wichury. Natomiast ma rację Kol. @zadra należy skończyć tę dyskusję bo do niczego ona nie prowadzi biedna Zaria jak ciekła tak cieknie . Ja ze swej strony chciałem tylko pokazać narzędzia które pozwalają sprawdzić i zlokalizować przecieki. A jak powiedział Kol. @Ritter A kilku Kolegów teoretyków wypowiedziało się błędnie o zasadach zastosowania. Ja ze swej strony starałem się w moim przedostatnim poście przystępnie wyjaśnić (a też nieobacznie popełniłem błąd ) Jeśli chodzi o mnie to jeśli Was to nie interesuje to mogę nie pokazywać moich zbiorów narzędzi żeby nie wywoływać tak burzliwej dyskusji teoretyków z praktykami
  22. Witam, Kolego @Ritter naprawdę "zazdraszczam" wiedzy, umiejętności, możliwości. Ja niestety jestem w dziedzinie mechaniki i zegarmistrzostwa samoukiem. Zresztą wiedza z pozostałych dziedzin z zakresu chemii, ceramiki, szkła, metalurgii, druku czy jubilerstwa też jest efektem samodokształcania i wiecznego eksperymentowania. Jedyne co wyniosłem ze studiów to trochę wiedzy z zakresu konserwacji zabytków. Natomiast gdybyś był w stanie zrobić/zaproponować prostą i tanią maszynkę do "domowej" elektroinezji to ja się PISZĘ . Co prawda nie wiem po co bo mam kilka wiertarek i latarek do czopów ale może możliwość zrobienia dziurki 0,1 bez odpuszczania trochę kusi. I bez sarkazmu podziwiam szerokie spektrum wiedzy bo z jednej strony przekładnie kulowo-śrubowe i twierdzenie Steinera a z drugiej igła + strzykawka + korek silikonowy. Ja w moich działaniach pozostanę przy czujniku zegarowym i sprawdzeniu centryczności pokazanym na ostatnim zdjęciu. Jeszcze raz powtórzę nie przesadzajmy z tą kosmiczną dokładnością do 0,000... w zegarmistrzostwie. Jak robiono łańcuszek Galla w XVIII wieku to Steiner był dopiero w planach pięcio / dziesięcioletnich . Ja co do swojego zakupu nadal jestem zadowolony a myślę że wielu Kolegów by chętnie go ode mnie odkupiło za cenę wielokrotnie większą niż załatwił mi przyjaciel. Miłego dnia Roman
  23. Drodzy Koledzy w poniedziałkowy poranek (już od póltorej godziny) piszę odpowiedzi na forum . Kończąc naszą dyskusję (można chyba uważać ją za zamkniętą) powiem tak kupując ten zacisk miałem nadzieję że to będzie dobry zakup i na szczęście się nie myliłem (oczywiście pośrednio przyjaciel był gwarantem) Kol. "zadra" ja się nie obrażam choć to czasami może tak wyglądać i nie jestem złośliwy chociaż czasami w dyskusji taką pozę przyjmuję. Kol. Ritter ja niestety nie mam dojścia do nowych maszyn i nie mogę sobie zrobić niczego sam, więc muszę wspomagać się starymi rupieciami. Jak zadawałeś pytanie czy uchwyt jest samocentrujący czy jak się sprawdza jego centryczność myślałem że nie wiesz - teraz już wiem że pewnie mógłbym się od Ciebie uczyć. Co do łańcuszka galla to mam w domu prasę balansówkę 5 tonową i prasę śrubową pół tonową plus trochę wykrojników i tłoczników ale łańcuszka galla bym się nie podjął na nich robić. Natomiast gdybyś miał dostęp (na zbyciu) "domową" elektrodrążarkę ( nie musi być sterowana cyfrowo) za tysiące a nie dziesiątki tysięcy złotych to PAMIĘTAJ O MNIE . Miałem chęć sprawienia sobie (przed śmiercią) jeszcze takiej zabawki. Nawet przymierzałem się do kupienia z Chin małego 60x60 cm lasera do stali ale teraz po wprowadzeniu Vatu i cła plany chyba legły w gruzach . A co do tego czy był to dobry czy zły zakup to osądzicie Sami i jeszcze raz powtórzę nie przesadzajmy z tą dokładnością 0.000... w zegarmistrzostwie Dobrze jak możemy taką osiągnąć ale czy koniecznie ??? Miłego tygodnia Roman p.s. A co do dyskusji nad strzykawką + igłą + korek silikonowy to zapraszam do postu #8065 właśnie będę tam pisał swoje uwagi
  24. Witam w poniedziałkowy poranek To jak tam Koledzy jest - podciśnienie czy nadciśnienie Sprawcy całego zamieszania czyli biedna Zaria i Kol. @zadra od blisko półtora tygodnia "łapią wodę" - Zaria, a kolega "zadra" "łapie heban" nad pięknym naszym morzem . A problem NAD czy POD nadal nie rozwiązany . No dobra UWAGA teraz będzie WYKŁAD . Chodziło mi o to żeby Koledzy wypowiadając się teoretycznie trochę pomyśleli. Ja mając te obydwie pokazane na zdjęciach zabawki w domu mogę je praktycznie (co prawd sporadycznie) używać. A i tak trochę teorii w celu zrozumienia zasady ich działania się przydaje. Założenia początkowe: Przyjmujemy że koperta zegarka jest zamkniętą szczelną puszką (balonikiem). I zamykając ją w środku mamy (dla uproszczenia na poziomie morza - znowu to morze ) ciśnienie = 1 atm. Jeżeli koperta będzie szczelna to to ciśnienie w niej się nie zmieni w żadnym przypadku. Natomiast jeśli w tej kopercie będzie jakaś nieszczelność to na podstawie naczyń połączonych i wyrównania ciśnień ciśnienie wewnątrz koperty wyrówna się z ciśnieniem na zewnątrz. I są to podstawowe zasady a nie żadna fizyka kwantowa . Teraz urządzenie z pierwszego zdjęcia (na sucho): Na podstawce kładziemy zegarek (zamknięty przy ciśnieniu 1 atm.), na szkiełko opieramy i zerujemy wskaźnik zegarowy, zamykamy szklaną kopułę, i włączamy pompę ssącą, Uzyskujemy w kopule PODCIŚNIENIE -0,6 atm., Jeśli koperta jest szczelna to mimo że na zewnątrz mamy -0,6 atm. to wewnątrz koperty nadal mamy +1 atm. i wskaźnik zegarowy ani nie drgnie. Natomiast jeśli koperta jest nie szczelna to przez otwory zostanie wyssane powietrze i po wyrównaniu ciśnień do - 0,6 atm. PODCIŚNIENIE spowoduje ugięcie szkiełka co do razu zostanie zarejestrowane na czujniku zegarowym. Wadą tego urządzenia jest to że nie pokazuje nam gdzie jest nieszczelność ale zaletą że mamy dość szybki test i że nie topimy naszego drogocennego zegarka . Teraz urządzenie z drugiego zdjęcia (na mokro): Szklany walec do połowy napełniamy wodą, nad powierzchnią wody zawieszamy zegarek, całość szczelnie zakręcamy, i pompką pompujemy powietrze. Uzyskujemy w urządzeniu NADCIŚNIENIE +6 atm. Następnie zanurzamy zegarek w wodzie i powoli zmniejszamy ciśnienie nad lustrem wody. Jeśli koperta jest szczelna to nic się nie dzieje. Natomiast jeśli koperta jest nieszczelna to po zawieszeniu nad wodą i wytworzeniu NADCIŚNIENIA +6 atm. powietrze zostanie przez otwory wtłoczone do środka koperty i po wyrównaniu wewnątrz koperty będzie też +6 atm. po zanurzeniu do wody i zmniejszeniu ciśnienia nad wodą z koperty zaczną wydobywać się w miejscach nieszczelności pęcherzyki ponieważ jest tam większe ciśnienie (balonik) niż na zewnątrz. Jednocześnie to NADCIŚNIENIE gwarantuje nam że woda nie wtargnie do koperty. Jednocześnie należy pamiętać że środowisko wodne jest środowiskiem nieściśliwym. "I to by było na tyle" jak mawiał pewien profesor mniemanologii stosowanej . A żeby nie było jak sarkastycznie zauważył Kol. "kchrapek" to ocen nie będzie . Ale może Koledzy @zadra, @Ritter , @JanekTheFizyk , @requiem @Jędrula.wawa i inni biorący udział w teoretycznej dyskusji sami się ocenią. Pisząc "miałem rację' lub "niestety myliłem się" - bo tak to kol. Kieszonkowe zakręcił że już nie wiedziałem co jest NAD a co POD . Miłego tygodnia Roman
  25. Drodzy Koledzy !!! Po pierwsze proszę czytać ze zrozumieniem Napisałem "nówka nie śmigana" w cudzysłowie a na dodatek zamieściłem emotkę " " co jak mnie dzieci uczyły znaczy z przymrużeniem oka. Jak Kolega napisał że jest do wzięcia trójszczękowy zacisk samocentrujący używany do "6" za nieduże pieniądze to się nie zastanawiałem ani chwili. Co prawda nie wiem co to są "nieduże" - dla jednego 100 € to będą nieduże pieniądze dla drugiego 100 złotych to za dużo nie wspominając o "cebulionach: . Tak więc moja radość była duża bo po rozpakowaniu paczki zakup okazał się bardzo dobry a zaciskowi do"nieśmigania" niewiele brakuje. Może dlatego podzieliłem się na forum radością z mojego trafionego zakupu . Kolego @zadra - ani złośliwie ani kąśliwie tak jak już wcześniej napisałem cudzysłów oznaczał że nie jest to zakup nowy więc trudno by się tam dopatrywać smaru czy obtłuszczonego pergaminu. Piszę na forum i robię zdjęcia najczęściej rano o 6 jest wtedy cisza, spokój nikt nie dzwoni. Co prawda nie zawsze jest dobre światło (złe nie jest bo rozproszone). Ale myślę że jak na tę porę i że są robione nie najnowszą komórką to nie są wcale takie złe (trzy semestry zaliczonych zajęć z fotografii - procentują). Proszę też czytać uważnie nigdzie chyba nie napisałem "wałek kalibracyjny" Staram się dzielić swoją wiedzą - a widzę że sporo Kolegów próbuje mnie łapać za słówka nawet te których nie wypowiedziałem . Kolego @Ritter nie wiedziałem że masz styczność z centrami obróbczymi gdzie wszystko się błyszczy i jest co chwilę kalibrowane z dokładnością do 0.000... Ja nie mam nic wspólnego ani mechaniką precyzyjną ani zegarmistrzostwem a to co mówię opieram tylko na zdobytym przez lata doświadczeniu i mogę się mylić. Odpowiadając na zadane "w dobrej wierze" pytanie też w dobrej wierze udzieliłem odpowiedzi. Dlatego nie rozumiem skoro masz styczność z tego typu maszynami to dlaczego zadawałeś pytania . Czy jest to uchwyt samocentrujący. Czy jak się bada jego centryczność. Żeby post później napisać " Jak jest zbudowany uchwyt też mniej, więcej się orientuję." Trzeba było raczej napisać na co warto zwrócić uwagę kupując używane narzędzia. A ja bym nie strzępił sobie języka po próżnicy co najwyżej dyskutował z Tobą . Kolego @kiniol- Krzysiu dziękuję za zwrócenie uwagi wczoraj kilka razy sięgnąłem do wiaderka z jajkami na twardo myślałem nawet że komuś ze znajomych odstąpię zbędne "jajka" ale dzięki Twojej uwadze nikt nie pokaleczy sobie swoich złtoustnych warg. Jeszcze raz powtórzę nie przesadzajmy z tą dokładnością w XVIII czy XIX wieku lub nawet wcześniej nie mieli tych wszystkich CNC, laserów, mikrometrów a robili zegary które nawet dzisiaj nie wszyscy potrafią naprawić. Pokażcie mi kogoś kto dzisiaj zrobi łańcuszek galla lub dorobi cylinder (podałem nawet kiedyś instrukcję). Tak jak napisałem wcześniej cytując cudzą wypowiedź tokarka musi bić bo inaczej by się nie obracała a wszystko co z niej wychodzi zależy od osoby która przy niej pracuje. No to teraz dolałem oliwy do ognia . Zaraz zostanę zakrzyczany prze ortodoksów domeny 0.0000.... i rozpęta się burza tak jak kiedyś na temat łożysk kulkowych z cyrkonu w zegarach. A powiem otwarcie coraz mniej mam ochoty w tych burzach brać udział z wiekiem wzrasta zapotrzebowanie na "święty spokój" Miłego końca tygodnia Roman
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.