Kieszonkowe
Stowarzyszenie-
Liczba zawartości
1693 -
Rejestracja
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Kieszonkowe
-
Janusz wiesz że jak mnie przeżyjesz (a to nie jest pewne bo należę do długowiecznej rodziny)to możesz liczyć że sobie coś wybierzesz ze shedy . Resztę pomożesz sprzedać rodzinie żeby mnie mogli pochować z moją ostatnią wolą . Miłego tygodnia Roman p.s. Osiowo czy nieosiowo jak ja lubię nasze dyskusje. Nie ważne czy to w Gruzińskiej czy telefoniczne czy te na Forum. Z tych ostatnich może coś pożytecznego wniesiemy dla co niektórych.
-
Drogi Andrzeju, te wiertła z widi (nazwa handlowa węglików spiekanych metali, na przykład wolframu, tytanu, rzadziej tantalu, niobu, cyrkonu lub chromu) znajdziesz na każdym portalu aukcyjnym począwszy do Polski poprzez Niemcy, Francję, Belgię a na Stanach czy Chinach skończywszy. Natomiast diabeł tkwi w szczegółach (no i oczywiście cenie ) to samo opakowanie , ta sama średnica i tylko mały drobny szczegół kraj producenta Myślę że podpytaj się swojego zegarmistrza skąd bierze swoje wiertła. Mi osobiście się lepiej pracuje tymi Japońskimi (ale to może moje subiektywne wrażenie). Ale jeśli nie widzi się różnicy to po co przepłacać . Zaletą materiałów ze spieków jest ich twardość - praktycznie są nie do obrobienia (choć znam osoby które twierdziły że będą obtaczać wiertła ze spieków ) ta ich zaleta jest też ich wadą. Są one bardzo kruche. Tu myślę że właśnie dużą różnicę sprawia węglik metalu z którego są zrobione (a może tym się różnią te z Japonii i Chin ) Ta duża kruchość i moim zdaniem problem z ich obróbką jest ich dużą wadą. Po prostu jeśli takie wiertło się ukruszy (a przy średnicach 0,1 - 0,2 nie jest to problem) to jest go bardzo trudno usunąć / wydobyć z wierconego otworu. Tym bardziej że są to wiertła spiralne i powstające przy wierceniu wióry mają tendencję do ich klinowania. Dlatego bardzo ważne w procesie wiercenia jest smarowanie. Można używać olejków (dobrze sprawdzają się eteryczne i miło pachną) Można też stosować inne metody smarowania te przekazują przed śmiercią starzy zegarmistrzowie , mi taką tajemną miksturę właśnie jeden z już nie żyjących mistrzów przekazał a ja ostatnio przekazałem Januszowi a może on przekaże dalej . Zaletą tych wierteł (zwłaszcza tych z Chin) jest przede wszystkim cena. Praktycznie za cenę całego pudełka kupisz jedno wiertło piórkowe Natomiast te wiertła zegarmistrzowskie są naprawdę jedynymi godnymi polecenia. Nie żyjący już nasz kolega z Krakowa @Odludek sam je sobie produkował i tłumaczył mi jak i z czego je zrobić. Zalety tego wiertła są dwie. Pierwsza że są to wiertła stalowe więc jak się ułamie to można je próbować wywiercić lub wytrawić I druga najważniejsza - jeśli popatrzy się na ukształtowanie części skrawającej ten właśnie kształt umożliwia łatwe odprowadzenie wiór i ew. wyjęcie ułamanej końcówki. Wadą tak jak już wcześniej napisałem cena. (oczywiście też pojawiają się na portalach aukcyjnych i profesjonalnych hurtowniach zegarmistrzowskich) Miłego tygodnia Roman p.s. Znowu się rozpisałem ale tak to jest jak dorwę się w domu do klawiatury komputera. Jakoś nie idzie mi pisanie z ekranu komórki. Tak więc obiecuję spokój do końca tygodnia a może nawet dłużej bo w w sobotę w Gdańsku zaczyna się jarmark Dominikański. I jeśli tylko siły pozwolą to chętnie z żoną po nim chodzimy. Raczej już mało kupujemy bo ceny są zaporowe. Natomiast sentyment do imprezy pozostał. Zaczynałem sprzedawać na pierwszym jarmarku (jarmark został reaktywowany w 1972 roku) i nigdy nie przypuszczałem że to w jakiś sposób wpłynie na moje dalsze życie i zawód. Do zobaczenia na Jarmarku
-
Widzę że wprowadzimy nową formę zbierania książek na metry. Na koniec dnia znalazłem jeszcze parę katalogów Flumego. Tak że samych katalogów Flumego będzie ponad pół metra. Do tego dochodzą katalogi Boleya, Georga Jacobsa i Bergeona. Plus cała literatura zegarmistrzowska Polska i obca. Będzie tego też z kilka metrów . A jak myślisz w jaki celu ja robię remanenty. W przeciwieństwie do Ciebie mam same córki i wnuczki. Więc jeśli nie będą wiedziały co mają to wszystko wyrzucą na śmietnik. Miłego wieczoru Roman
-
Przepraszam bardzo za niesłuszne posądzenie ale chciałbym zauważyć że użyłem sformułowania "wydaje mi się" i żeby wszyscy byli pewni że źle mi się wydawało to fajnie by było zobaczyć zdjęcie w takim samym ujęciu tego wstawionego czopa w większej rozdzielczości tak Jak to pokazał Andrzej. I nie musi to być od razu zdjęcie z mikroskopu - wystarczy makro z komórki w dobrym oświetleniu. Miłego wieczoru Roman
-
Drogi Andrzeju. Jak widzisz teoria i praktyka nie zawsze idą w parze . Jeśli używał tak dobrego narzędzia jak Bergeon 2930 a zazębnik był ściśle zamontowany w zaciski tokarki to z racji wszelkich praw środek powinien być wytrasoawny idealnie centrycznie. dlaczego tak się nie stało nie wiem. Na dobrą sprawę jeśli posiadasz tokarkę to mogłeś sam się pokusić o nawiercenie. Pewnie wyszło by tak samo a nawet może lepiej . Natomiast z tą niecentrycznością już tak jest. Można przyjąć że to zasada . Na forum inni koledzy pokazują swoje czopy (przepraszam za zapożyczenie zdjęcia) i wydaje mi się (a może jak zwykle się czepiam) że też nie są zbyt centryczne . Drogi "Watsonie" Ja bym to nawiercał (tak jak wcześniej pisałem) mocując zazębnik w zacisku tokarki. W kłach bym tego nie potrafił zrobić (ale ja niewiele potrafię) Natomiast te "przydasie" o których piszesz z autopsji (a nie z książki) wyglądają tak to są właśnie latarki centrownicze z zamontowanymi tarczami o różnych średnicach otworów. Które to otwory zapewniają że włożony w nie element będzie idealnie centrycznie nawiercony. (ale tak jak pisałem dobrze prowadzony z ręki nóż powinien to samo wytrasować w środku obracającego się zazębnika - a później wiertło) Natomiast drugie "przydasie" niezbyt się przydadzą w przypadku czopa Andrzeja . Jak Andrzej pisał jego czop ma 0,4 mm i w związku z tym jest też krótki i w tych "przydasiach" - kłach lub kłach złożonych - nie dojdzie do końca a więc nie da się go zeszlifować / zarobić tak jak w książce Danielsa. Zresztą w tym przypadku ponieważ czop jest na przelot i nie opiera się na żadnym kamieniu nakrywkowym to jego wykończenie ma tylko względy estetyczne. Natomiast jeśli byśmy już chcieli być perfekcjonistami to przy średnicy 0,4 lepiej by użyć takiego polerownika - (z którego zakupu ostatnio zrezygnowałeś ) z jednej strony ma biały kamień Arkansas 1 x 4 mm idealny do polerowania bocznej płaszczyzny czopa a z drugiej czerwony Rubin odpowiednio ukształtowany do zarabiania czoła czopa. "i to by było na tyle" jak mawiał pewien Pan Profesor Mniemanologii Stosowanej (czy też mojego czepiania ) Miłej końcówki weekendu Roman
-
Witaj Janku (jak tam zdrowie) widzę że jesteś podobnie jak ja zwolennikiem wiedzy pisanej (a nie jak większość naszych Kolegów elektronicznych PDF-ów - te łatwiej spiracić za darmo ) Dzisiejszy weekend w domowych porządkach postanowiłem poświęcić księgozbiorowi Tu tylko katalogi Flumego które ostatnio pokazujesz - a ponieważ ostatnio w kręgach zegarkowych zrobiło się modne określanie wielkości zbiorów na kilogramy, metry sześcienne to mój liczy tylko około pół metra bieżącego . Jak widać na powyższym zdjęciu niektóre pozycje mam zdublowane ale chętnie się wymienię z Kolegami na te których mi może brakuje. Miłej niedzieli Roman p.s. Gdyby nie było chętnych na wymianę to jako że ostatnio zaczynam wysprzedawać moje zbiory - można mnie korumpować tylko jak Sam wiesz nie zawsze udaje się trafić fuksa
-
Witaj Andrzeju. Jak widzę prace postępują . Trzeba było z nawiercaniem zwrócić się do Janusza bo nie gniewaj się Twój zegarmistrz zrobił lekką fuszerkę . Jedyne co zrobił dobrze to potwierdził zasadę że większość zegarmistrzów lubi tego typu operacje robić "z ręki" Natomiast mając dostęp do tak dobrych narzędzi w pierwszym kroku powinien przy pomocy: fr - Burin en métal dur "Widia" niem - Stichel aus Hartmetal "Widia" ang - Graver in hard metal "Widia" Bergeon 2930 naznaczyć środek wiercenia w zazębniku. mógł też użyć do tego "latarki centrowniczej" lub "centrownika" (oba te narzędzia pokazywałem w czasie któryś warsztatów). Jak te narzędzia nazywają się po: fr. _____________ niem. ______________ ang. ______________ nie wiem wówczas nawiercony otwór pod oś byłby centrycznie a tak wyszło tak jak jest co widać doskonale w ósemce i twoim świetnym mikroskopie. Miłej niedzieli Roman p.s. Jak zwykle (stara zrzędoła) się czepiam
-
Witajcie, przypatrując się Waszej dyskusji o kolorach zastanawiam się po co to komu Mój ś.p. Teść był daltonistą i zawsze twierdził że kolory nikomu nie są potrzebne Po prostu: Czerwony u góry a Zielony na dole Miłego weekendu Roman p.s. Dla niewtajemniczonych oczywiście to żart (ale z życia wzięty)
-
Leszku - Yodek pytał o propozycje rozwiązania więc kilkanaście postów wcześniej napisałem jak ja bym to zrobił. PUNKT PIERWSZY i to jest najlepsze rozwiązanie Poszukał bym nowej deseczki. PUNKT DRUGI Podsunąłem rozwiązanie z techniki "Metalock" (jest opisana w internecie warto przeczytać). A ogólnie zasada jest prosta - łączące elementy / zszywki muszą mieć wytrzymałość większą od pękniętego przekroju. W tym przypadku kilka nagwintowanych prętów o długości ok 10 cm chyba w zupełności wystarczy. 1. I tak jak pisałem po wzmocnieniu deseczek paraloidem. 2. Nawiercił bym w deskach otwory na głębokość ok 5-6 cm. to na upartego można zrobić z ręki, ze statywu, lub jak ktoś się boi to można przymocować wiertarkę poziomo do stołu a pod wiercone deski podłożyć dowolne podkładki np. z innych desek, książek i.t.p i przesuwając po nich deskę wywiercić otwory 3. W tak wywierconych w jednej desce otworach osadzamy na żywicę nasze pręty/zszywki i czekamy aż żywica zwiąże. 4. Następnie wypełniamy żywicą otwory w drugiej desce i wciskamy w nie pręty/zszywki osadzone w pierwszej desce. Ewentualny nadmiar żywicy wypływający z tych otworów wypełni przestrzeń między wystającymi drzazgami (których tak się boi Yodek ) dodatkowo je sklejając. I chyba nie trzeba być tu specjalistą technologiem żeby zrozumieć zasadę tej techniki . Jeszcze raz podkreślam że polecam rozwiązanie z "punktu pierwszego". Natomiast po mojej propozycji z #10008 następni Koledzy powielili tylko (nie wiem po co) zaproponowane tam rozwiązania o nowej desce lub wierceniu. I masz w zupełności rację że te powielenia były w zupełności nietrafione lub niepotrzebne też sobie nie wyobrażam w warunkach domowych wiercenie np. na całej długości deski. O tak długim wiertle już nie wspominając. Miłego dnia Roman
-
OK. . Drogi Kolego . A czym te Twoje rozwiązania różnią się od tego co napisałem 11 postów wcześniej #10008 Miłego zbliżającego się weekendu Roman
-
Witaj Yodku, mam pytanie - a nie można zrobić po prostu nowych sanek ??? No chyba że ma być wiekowo Wtedy postąpił bym tak : Dawno, dawno temu mój przyjaciel prowadził na Stoczni Gdańskiej im. Lenina dział zajmujący się naprawą różnych popękanych konstrukcji - zakupili oni wtedy szwajcarski patent "Metalock" na ich łączenie. Głównie łączyli popękane żeliwo ale inne materiały też. Stosowane były odpowiednie zszywki z wysoko wytrzymałej stali. Zasada łączenia była taka że liczyło się wytrzymałość pękniętego przekroju po czym stosowało się tyle zszywek że ich przekrój przenosił te same naprężenia. A z ichniego na nasze . Deskę na pewno warto wzmocnić paraloidem. Następnie jeśli nie chcesz jak sugeruje Kol. @graver dodawać mosiężnych blach z obu stron - to ja bym nawiercił w grubości deski po obu stronach otwory tylko muszą być w obu kawałkach naprzeciw siebie i w te otwory osadził bym stalowe pręty (to będą te nasze szwajcarskie opatentowane zszywki ) osadzając je w tych otworach na klej na bazie żywicy epoksydowej Jednocześnie wypływający klej sklei nam oba fragmenty deski. Ale się znowu rozpisałem (ale co mam robić siedząc w poczekalni) Miłego dnia Roman
-
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
Witam, drogi Kolego @graver nikogo nie chciałem "objeżdżać" . Kiedyś zostałem mianowany "forumowym partaczem" a teraz to już się boję wypowiadać bo zostanę uznany "forumowym nietoperzem" - głuche to to, ślepe to to a wszystkiego się CZEPIA . A tak na poważnie jeśli poczułeś się urażony to bardzo Cię PRZEPRASZAM. Tym bardziej że bardzo Cię szanuję za twoje grawerskie realizacje. Z dużym podziwem je obserwowałem ba powiem nawet że będąc u dzieci w Warszawie miałem ochotę się wprosić do Twojej pracowni. Zawsze chciałem popróbować jak to się robi . Z tego co pamiętam to kiedyś też Ty pokazywałeś jak robi się koronkę - duży szacun. Natomiast jak sam słusznie zauważyłeś Na źle zadane pytanie trudno udzielić poprawnej odpowiedzi. Nie mając danych, średnicy koronki, wymiarów kominka, wymiarów wałka to trudno czegoś szukać. Nie wiem jak Ty ale ja nie mam posegregowanych części i poszukując trzeba każdą z stu koronek pomierzyć suwmiarką. A to trochę czasu zajmuje. Na forum jest trochę "nowicjuszy" ale jest też sporo Kolegów "profesjonalistów - fachowców" i chciało by się żeby wypowiedzi też były fachowe. W tym modelu Elgina koronka jest nakręcana na wałek bo tylko takie rozwiązanie umożliwia demontaż wałka i regulację koszyczka który jest odpowiedzialny za możliwość nakręcania i ustawiania wskazówek w tym modelu. Jeśli ktokolwiek naprawiał i regulował ten zegarek, demontował koszyczek - to wie o czym mówię. Tak wiem są na naszym forum osoby które potrafią wszystko zrobić ale wkręcanie gwintu w kwadrat to trudno sobie wyobrazić. A nabicie wałka na kwadrat jest dość ciężko zdejmowalne bez wyjęcia tego wałka z zegarka a zamontowany w kominku koszyk bez zdjęcia koronki skutecznie to uniemożliwia. No chyba że ktoś ma pomysł jak rozwiązać przesuwanie wałka w Elginie bez koszyczka blokującego to wtedy będę wdzięczny za sugestię. Mam trochę "gołych" amerykańskich mechanizmów i takie rozwiązanie umożliwiło by w prosty sposób przerobić je na pasówki. Miłego dnia Roman p.s. A tak w ogóle jeśli mówimy o profesjonaliźmie to jakiego kształtu koronki poszukujemy bo pokazana na wzór jest taka na takim kształcie kominka !!!!! a poszukiwana jest do zupełnie innego ukształtowania kominka jeśli ktoś nie widzi różnicy to o czym my rozmawiamy. Życzę powodzenia w poszukiwaniach. Przepraszam za wykorzystanie nie swoich zdjęć -
Drodzy Koledzy To nie trzeba poszukać , szukać po "złomkach" - to trzeba mieć A jak nie pasuje otwór to można zawsze zalutować na srebro lub ew. cynę (zdaje się że kiedyś już to pokazywałem na forum przy okazji wskazówek Ludwikowskich) lub tak jak to powinno być poprawnie zrobione zatulejować tu są akurat tuleje 0,35 i 1,05 mm. Pozdrawiam Roman
-
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
Drodzy Koledzy. W moim długim już życiu udało mi się naprawić trochę Amerykańskich kieszonek. Kilka też nie udało mi się naprawić . Czasami też coś popsułem . Ale wytłumaczcie mi proszę o czym rozmawiamy. ??? Bo co prawdę nie chwalę się moimi osiągnięciami z OIOM-u . Ale nie spotkałem się z amerykańska kieszonką a zwłaszcza Elginem (Grade 73) który miałby wałek koronki wciskany na kwadrat. W tym modelu a wyprodukowano ich ponad 600 tysięcy !!! - wałek jest mocowany w kominku przy pomocy koszyczka blokującego i jedyna możliwość jego demontażu to jest wykręcenie koronki więc o żadnym kwadracie tu nie ma mowy. Ale może ja się nie znam (i tylko się czepiam) - proszę o oświecenie. Pozdrawiam Roman p.s. A koronek do kieszonek też ma z kilkaset ale żeby wiedzieć czego szukać - to musimy wiedzieć o czym rozmawiamy -
Rodzaje drewna na narzędzia używane w naprawie zegarków
Kieszonkowe odpowiedział motoolo → na temat → Narzędzia zegarmistrzowskie
Witaj, Tak bukszpanem się poleruje . Do polerowania służą takie narzędzia i jak widać na pierwszym planie tarcze bukszpanowe mają różne średnice (od 4 do 5,5 cm średnicy) A tu masz bukszpan z ogrodu mojego rodzinnego domu. Ojciec zasadził go jak byłem dzieckiem w pieluchach A kiedy po 60 latach zostałem przez brata zmuszony do sprzedania "ojcowizny" to go sobie wyciąłem na pamiątkę. Jak twarde to jest drewno wystarczy powiedzieć że przy wycinaniu stępiłem łańcuch z piły spalinowej . Natomiast gałązki 1,5 - 2,0 cm też mogą się przydać na końcówki do szlifu perłowego na płytacch lub szlifu słonecznego (jeśli się ma do tego oprzyrządowanie) na kołach naciągowych. Miłego tygodnia Roman -
Witaj Andrzeju, jak zwykle w weekend chciałem odpisać będąc w domu (ale trochę mi się pokomplikowało więc dopiero teraz ) Napisałem "z natury" ... "a więc......?" co nie znaczy zawsze . Są też kamienie nakrywkowe osadzane w kołnierzu lub na wcisk. Myślę że panuje tu dowolność i trudno mi się wypowiadać które osadzenie jest dominujące . Chciałem tylko podkreślić że przyjęte przez Ciebie rozwiązanie jest poprawne. Tu na szybko kilka płytek dociskowych i jak widać większość bez kołnierza. Popatrz czyżby mieliśmy tego samego dostawcę A tak na poważnie ułamanie jednego wewnętrznego zęba nie do końca dyskwalifikuje narzędzie - drugi ząb wolniej i trochę mniej dokładnie wyfrezuje gniazdo. Ale oczywiście lepiej mieć narzędzie w pełni sprawne - tylko że te chyba są już nie produkowane tak że pozostaje drugi obieg i trochę szczęścia To które tu pokazuję jest kompletnym, nieuszkodzonym i w najlepszym wykonaniu narzędziem. Ta złota prowadnica na której opiera się frez ze sprężynką zapewnia idealnie prostopadle prowadzenie freza w stosunku do płyty. Mam też takie frezy jak Ty bez tej prowadnicy nimi też można pracować tylko trzeba zachować większą staranność Niestety nie mam żadnej instrukcji jak należy z nim pracować (idea mojego opracowania na temat narzędzi zegarmistrzowskich z moich zbiorów miała poza pokazaniem - zawierać krótkie wyjaśnienia zastosowania - niestety na idei się chyba skończy) Pokrótce zasada pracy jest taka: w wywiercony otwór wkładasz szpic narzędzia, i dociskając z góry frezujesz gniazdo. Naciskasz z góry płaskownikiem lub jak w moim przypadku specjalną ryflowaną przyciskarką z gniazdem. Napęd podajesz na srebrne kółko u góry ze smyka. Oczywiście wcześniej musisz dobrać i odpowiednio ustawić rozwarcie ramion frezu. Do tego służy płytka kalibracyjna. Ma ona odpowiednie wzorce jak słusznie zauważyłeś opisane numerami, Co one znaczą nie wiem (tak ja też nie wszystko wiem) . Warto zwrócić uwagę że im mniejszy otwór tym większa liczba. Tak więc nie są to średnice kamieni . W zegarmistrzostwie wszystko jest "pokręcone" i nie wprost . Jakieś linie, skale Roberta i.t.p. Myślę że mogą to byś oznaczenia kamieni w/g jakiegoś ich katalogu czy systematyki. Miłego tygodnia Roman p.s. Nie byłbym sobą gdybym nie dodał czopiarka lub roller p.s.2 Do prostowania czopów są odpowiednie narzędzia - kleszcze były najgorszym rozwiązaniem co nie znaczy że nie dopuszczalnym.
-
A dlaczego mało kamyczków na wszystkicg trzech ważnych osiach po dwa i na balansie cztery. To gdzie miałby mieć jeszcze te kamyki. Nie wiem dlaczego ludzie tak nie lubią tych cylindrów. A ten na dodatek w bardzo ładnym stanie i tarcza i wskazówki i koperta z bardzo ładnym i wyraźnym glioszem i grawerem. Kłaniam się nisko (z cylindrem ) Roman
-
Pytanie odnośnie mechanizmu certina 25-651
Kieszonkowe odpowiedział Masaq → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
-
Rodzaje drewna na narzędzia używane w naprawie zegarków
Kieszonkowe odpowiedział motoolo → na temat → Narzędzia zegarmistrzowskie
Bukszpan jest zdecydowanie lepszy do polerowania niż grusza. Natomiast znacznie trudniej jest zdobyć większy kawałek bukszpanu. A krążki w polerownicy mają zwykle ok 5 cm średnicy (jak wrócę do domu to pokażę zdjęcie) dlatego często w zastępstwie używa się gruszy której pnie są znacznie większe. Miłego tygodnia Roman -
Masz rację. I jak napisałem życie pokaże. Myślę że nie będzie problemów. Ja ew. w takim przypadku gdy zostało przerwane zamknięcie płyty z boku pokusił bym się o wlutowanie fleka na cynę (tak często się robi wstawiając fleki zębów) lub wkręcił dwie śrubki w Twój szeroki kołnierz. Miłego tygodnia Roman
-
BRAWO ten Pan. Cel został osiągnięty !!!! Ale nie byłbym sobą gdyby nie było małe ALE Rozwiercając otwór zrobiłeś to przed czym starałem się ostrzegać istnieje niebezpieczeństwo że wstawiona panewka / buncyna / szaton czy jak tam to zwał może zostać wyrwana z płyty (przez osadzoną w nim oś). Nie wiem jakie tam siły działają. Dlatego sugerowałem wiercenie w głąb płyty tak żeby została obejma z brzegu. Ale wiązało by się to z koniecznością niecentrycznego nawiercenia otworu w dorobionej panewce. Najważniejsze że założony cel został osiągnięty a życie pokaże czy z dobrym efektem. Miłego końca weekendu Roman
-
Avanti - każde rozwiązanie prowadzące do skutku jest dobre. Patrząc na Twój otwór - nie wiem jakim sprzętem dysponujesz - jeśli ręcznie to ja. Najpierw próbował bym poszerzyć go mikro pilnikiem w stronę płyty, Następnie jak uzyskasz w miarę okrągły otwór to bym go docelowo rozwiercał lub rozfrezowywał do docelowej średnicy. Chodzi o to żeby nie zepchnęło wiertła / frezu do brzegu. Jeśli masz możliwość zakrępowania płyty to można od razu wiercić lub frezować. A najlepszym rozwiązaniem było by chwycić płytę w tarczę kleszczową tokarki i wytoczyć otwór. Miłego weekendu w piwnicy Roman p.s. A zapasów nie ma co zazdrościć. Jeśli chce się bawić w nasze hobby to trzeba ich trochę mieć. Te moje to efekt zakupów z kilkudziesięcu lat. A i tak zawsze czegoś brakuje. Można też przyjąć model jak niektórzy nasi Koledzy którzy biorą się za naprawę a później szukają części
-
Witaj Andrzeju, weekend w domu ( przy porządkach ) - żona dziękuje za "porcelanowe" pozdrowienia - patelnia się znajdzie na pewno i to nie jedna nie dwie - (nie byłbym sobą gdybym ich nie miał ) Kamienie nakrywkowe z natury nie są osadzane na stałe w blaszce nakrywkowej, są one przez nią tylko dociskane. Gdybyś chciał robić jednak gniazdo z kołnierzem a potem je zaciskać to dobrze by było mieć takie narzędzia Tu jeden z moich frezów do gniazd z kołnierzem łącznie szablonem wielkości typowych gniazd A tu zbliżenie na końcówki frezujące - które chyba wyjaśnia zasadę działania / użycia. A tu jedno z najstarszych moich narzędzi do otwierania i zamykania takich opraw (są jeszcze inne bardziej współczesne otwieracze i zamykacze) Tak więc Twoje rozwiązanie nie mocujące tego kamienia na stałe jest jak najbardziej poprawne. Czyżbym był prorokiem Życzę dalszych sukcesów w naprawie - Twój reportaż pokazuje jak długi i żmudny jest proces naprawy - zwłaszcza dla kogoś kto robi to nie zawodowo Miłego weekendu Roman (wracam do moich porządków - a może znajdą się patelnie do wlutowywania )
-
Witaj, pytałeś o pomysł na rozwiązanie problemu - to go zasugerowałem. Twój pomysł też jest dobry - tylko jak zwykle widzę małe ALE Otwór w Twojej płycie jest podłużny i blisko brzegu. Jeśli chciałbyś go powiększyć i zrobić okrągły pod szaton to musiałbyś iść w głąb płyty i chcąc utrzymać osiowość musiałbyś wiercić otwór pod czop niecentrycznie. Taki szaton nie szaton . Ale jak już kiedyś na tym forum powiedziałem TWÓJ POMYSŁ - TWOJA REALIZACJA A co "kolega Kieszonkowe" ma tu do powiedzenia że straszą nim forumowiczów . Ze co - że on taki straszny "purysta" . Już kiedyś na tym forum przy innej dyskusji ustaliliśmy że przysługuje mi miano "forumowego partacza" jako że nie mam nic wspólnego z zegarmistrzostwem (poza tym że czasami uda mi się jakiś zegarek nie popsuć po baaaaardzo długiej naprawie) Niech wypowiedzą się Koledzy prawdziwi zegarmistrzowie, mechanicy, konstruktorzy, technolodzy. Proszę "kolegą Kieszonkowe" nie straszyć . Szatony są mniejsze i większe ale zawsze mają centrycznie osadzony kamień łożyska. Myślę e ich głównym celem poza efektem wizualnym jest łatwość wymiany nie trzeba wyciskać czy otwierać oprawy kamienia. A taki owalny / eliptyczny / nie centryczny szaton - to było by coś . Miłego weekendu Roman (ja znowu w domu przy remanentach zbiorów zegarkowych - może do końca roku skończę )
