Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kieszonkowe

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1693
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Kieszonkowe

  1. A w/g moich mądrych książek wyprodukowany w 1897 czyli nawet 124 latek . Miłego dnia Roman
  2. To jak to Kol. Safinowski jest najpierw pisze Kolega. że przyrządami nabytymi w sklepie lub u chińczyka można moletować na tokarce zegarmistrzowskiej (i pewnie nic się nie stanie ) pewnie Kolega ma rację. A teraz pisze że podwójna moletka wymaga "chociażby tokarki stołowej". Tak samo nie zgodzę się z twierdzeniem że "kleszcze możemy sobie darować" bo kleszcze w przeciwieństwie do moletki pojedynczej czy podwójnej nie dociskamy do moletowanego wałka tylko obejmujemy go z trzech stron dzięki czemu wrzeciennik tokarki ma do pokonania tylko siłę nacisku moletek a nie dodatkowo nacisk "ścinający". Oczywiście jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. A tak jak napisałem te kleszcze są dość rzadko spotykane a przez to też trochę kosztują . Podobnie jest z częściej spotykanym supportem krzyżowym który jest bardzo przydatnym przy moletowaniu pojedynczą lub podwójną moletką - też trzeba trochę wydać . Ale przede wszystkim zasada 2 złote i 98 złotych . Miłego dnia Roman
  3. Koledzy dziękuję za zwrócenie uwagi na popełniony błąd (już poprawiony - tak to jest jak się pisze wiele postów na raz rano) ale wystarczy spojrzeć na skalę manometru w pierwszym urządzeniu - tak powinno być -0,6. Natomiast co do biednej Zarii to nie trzeba jej od razu katować aż takimi ciśnieniami. Może strzykawka Kol. @Rittera też w zupełności wystarczy. Zasada jest dość prosta nadciśnienie wytworzone w kopercie będzie powodowało że powietrze z niej wydostające w postaci pęcherzyków wskaże nam nieszczelności. Tak swoją drogą trzeba by sprawdzić do ilu atmosfer jest w stanie sprężyć powietrze tłok strzykawki - tu moglibyśmy się zdziwić. Natomiast kol @JanekTheFizyk który w pierwszym swoim poście napisał zapraszam do Gdańska (udostępnię je) i może wtedy kol. przejrzyściej wytłumaczy nam zasadę ich stosowania oraz nad i pod ciśnienia. Miłego dnia Roman p.s. Do kol. @JanekTheFizyk nie wiem czy kol. zwrócił uwagę że pojęcie balonik napisałem w nawiasach i użyłem żeby lepiej moim zdaniem zobrazować temat. Zresztą w/g tego co kol. pisze to to balonika nie a puszkę można nadmuchać . Tak samo nie ma kol. racji co do ugięcia szkła w warunkach pokojowych. Szkło się jednak ugina a wielkość tego ugięcia jest możliwa do pomierzenia i zależy tylko od dokładności czujnika zegarowego ten w moim urządzeniu ma dokładność 0,001 mm !!. Ale nie trzeba tak dokładnych urządzeń żeby teoretycznie nawet stwierdzić że szkło się ugina wystarczy stanąć przy szybie w oknie podczas dużej wichury. Natomiast ma rację Kol. @zadra należy skończyć tę dyskusję bo do niczego ona nie prowadzi biedna Zaria jak ciekła tak cieknie . Ja ze swej strony chciałem tylko pokazać narzędzia które pozwalają sprawdzić i zlokalizować przecieki. A jak powiedział Kol. @Ritter A kilku Kolegów teoretyków wypowiedziało się błędnie o zasadach zastosowania. Ja ze swej strony starałem się w moim przedostatnim poście przystępnie wyjaśnić (a też nieobacznie popełniłem błąd ) Jeśli chodzi o mnie to jeśli Was to nie interesuje to mogę nie pokazywać moich zbiorów narzędzi żeby nie wywoływać tak burzliwej dyskusji teoretyków z praktykami
  4. Witam, Kolego @Ritter naprawdę "zazdraszczam" wiedzy, umiejętności, możliwości. Ja niestety jestem w dziedzinie mechaniki i zegarmistrzostwa samoukiem. Zresztą wiedza z pozostałych dziedzin z zakresu chemii, ceramiki, szkła, metalurgii, druku czy jubilerstwa też jest efektem samodokształcania i wiecznego eksperymentowania. Jedyne co wyniosłem ze studiów to trochę wiedzy z zakresu konserwacji zabytków. Natomiast gdybyś był w stanie zrobić/zaproponować prostą i tanią maszynkę do "domowej" elektroinezji to ja się PISZĘ . Co prawda nie wiem po co bo mam kilka wiertarek i latarek do czopów ale może możliwość zrobienia dziurki 0,1 bez odpuszczania trochę kusi. I bez sarkazmu podziwiam szerokie spektrum wiedzy bo z jednej strony przekładnie kulowo-śrubowe i twierdzenie Steinera a z drugiej igła + strzykawka + korek silikonowy. Ja w moich działaniach pozostanę przy czujniku zegarowym i sprawdzeniu centryczności pokazanym na ostatnim zdjęciu. Jeszcze raz powtórzę nie przesadzajmy z tą kosmiczną dokładnością do 0,000... w zegarmistrzostwie. Jak robiono łańcuszek Galla w XVIII wieku to Steiner był dopiero w planach pięcio / dziesięcioletnich . Ja co do swojego zakupu nadal jestem zadowolony a myślę że wielu Kolegów by chętnie go ode mnie odkupiło za cenę wielokrotnie większą niż załatwił mi przyjaciel. Miłego dnia Roman
  5. Drodzy Koledzy w poniedziałkowy poranek (już od póltorej godziny) piszę odpowiedzi na forum . Kończąc naszą dyskusję (można chyba uważać ją za zamkniętą) powiem tak kupując ten zacisk miałem nadzieję że to będzie dobry zakup i na szczęście się nie myliłem (oczywiście pośrednio przyjaciel był gwarantem) Kol. "zadra" ja się nie obrażam choć to czasami może tak wyglądać i nie jestem złośliwy chociaż czasami w dyskusji taką pozę przyjmuję. Kol. Ritter ja niestety nie mam dojścia do nowych maszyn i nie mogę sobie zrobić niczego sam, więc muszę wspomagać się starymi rupieciami. Jak zadawałeś pytanie czy uchwyt jest samocentrujący czy jak się sprawdza jego centryczność myślałem że nie wiesz - teraz już wiem że pewnie mógłbym się od Ciebie uczyć. Co do łańcuszka galla to mam w domu prasę balansówkę 5 tonową i prasę śrubową pół tonową plus trochę wykrojników i tłoczników ale łańcuszka galla bym się nie podjął na nich robić. Natomiast gdybyś miał dostęp (na zbyciu) "domową" elektrodrążarkę ( nie musi być sterowana cyfrowo) za tysiące a nie dziesiątki tysięcy złotych to PAMIĘTAJ O MNIE . Miałem chęć sprawienia sobie (przed śmiercią) jeszcze takiej zabawki. Nawet przymierzałem się do kupienia z Chin małego 60x60 cm lasera do stali ale teraz po wprowadzeniu Vatu i cła plany chyba legły w gruzach . A co do tego czy był to dobry czy zły zakup to osądzicie Sami i jeszcze raz powtórzę nie przesadzajmy z tą dokładnością 0.000... w zegarmistrzostwie Dobrze jak możemy taką osiągnąć ale czy koniecznie ??? Miłego tygodnia Roman p.s. A co do dyskusji nad strzykawką + igłą + korek silikonowy to zapraszam do postu #8065 właśnie będę tam pisał swoje uwagi
  6. Witam w poniedziałkowy poranek obiecałem nie zabierać głosu w dyskusjach kol. "mkl1" więc dlatego ustosunkuję się tylko do wypowiedzi Kol. @Safinowski (oraz innych Kolegów) . Jak zwykle Kolega Safinowski ( i inni Koledzy ) opowiadają ja pokazuję do moletkowania w zegarmistrzostwie najlepiej użyć takich kleszczy. a dlaczego kleszczy a nie moletki kupionej za kilka złotych na znanym portalu aukcyjnym. Po prostu dlatego że te moletki są przeznaczone do większych tokarek i używając ich możemy nie tylko nie uzyskać dobrego efektu ale i zniszczyć delikatne łożyska/panewki tokarki zegarmistrzowskiej. Kleszcze łapią moletoawny wałek osiowo i nie jest nic dociskane z boku. Problem jedyny jest taki że są one trudno dostępne (praktycznie tylko ze starych zapasów) ostatnio były do kupienia trzy sztuki dwie średnice które już mam i te trzecie których mi jeszcze brakowało = ponieważ były dość drogie to się zastanawiałem nad kupnem Jak już się zdecydowałem (najwyżej dwie zdublowane będę próbował odsprzedać z zyskiem ) to już ich (mimo ceny) nie było . Ale to może i lepiej bo u mnie leżały by nie używane a może ktoś inny je użyje. A w najgorszym razie zrobię sobie moletowanie/moletki sposobem który zdradził mi kiedyś stary zegarmistrz kiedy to nie było "wujka google" i nie wystarczyło wpisać poszukiwanego hasła. Wtedy trzeba było zawrzeć "nić przyjaźni" - wypalić paczki papierosów (nie palę ) wypić hektolitry wódki (nie piję ) lub po prostu musiała zaistnieć między stronami "chemia" żeby stary fachura chciał zdradzić swoje sztuczki. Nie wystarczyło wejść do zakładu i powiedzieć że ja chcę się czegoś dowiedzieć, że ja to od niego odkupię "bo do grobu tego nie zabierze" czy że jak to ostatnio jest modne "nam się to po prostu należało" . Oczywiście wszystkie sztuczki które już zdradzili Kol. @Szpindlakfan ze średnicami czy Kol @namor z łojem czy supportem są obowiązkowo do zastosowania. A z moletowniem jest tak jak z tym słynnym rachunkiem z "Zurtu" - "stuknięcie młotkiem 2 złote - za to że wiedziałem gdzie stuknąć 98 złotych" Miłego tygodnia Roman
  7. Co prawda nie złota koperta (tak drogocennych nie robię ) ale srebrna i też mocno zmęczona życiem tak na szybko savonietka która spokojnie czeka u mnie na zrobienie (na pierwszym planie pięcio groszówka) Jeśli się ma odpowiedni zapas szkiełek to nie trzeba tłuc 3 szkiełek ani używać "szuwaksu" Problem polega tylko na tym że szkiełko musi być dopasowane na zero jeden. Plus podstawowe prawa fizyki, odpowiednie narzędzia czy parę sztuczek zegarmistrzowskich. Oczywiście te stare szkiełka są coraz bardziej mniej dostępne i trudno trafić z rozmiarówką a wykonywane były ze szkła od 0,4 do 0,8 mm !!! i ich nie podejmuję się doszlifowywać ani z ręki ani na maszynie bo z natury kończy się to zniszczeniem drogocennego szkiełka. Jeśli nie ma się odpowiedniego zapasu ze starej produkcji to w Gdańsku jestem w stanie czasami pomóc dorabiając szkiełko trochę grubsze jeden do półtora mm. Ale to już jest zabawa bo trzeba trafić z wygięciem szkła tak żeby nie blokowało osi wskazówek a dekielek dał się zamknąć. Nie zawsze to się udaje, zegarek musi trafić kompletny do mnie no i taka zabawa trochę kosztuje . Miłego tygodnia Roman
  8. Witam w poniedziałkowy poranek To jak tam Koledzy jest - podciśnienie czy nadciśnienie Sprawcy całego zamieszania czyli biedna Zaria i Kol. @zadra od blisko półtora tygodnia "łapią wodę" - Zaria, a kolega "zadra" "łapie heban" nad pięknym naszym morzem . A problem NAD czy POD nadal nie rozwiązany . No dobra UWAGA teraz będzie WYKŁAD . Chodziło mi o to żeby Koledzy wypowiadając się teoretycznie trochę pomyśleli. Ja mając te obydwie pokazane na zdjęciach zabawki w domu mogę je praktycznie (co prawd sporadycznie) używać. A i tak trochę teorii w celu zrozumienia zasady ich działania się przydaje. Założenia początkowe: Przyjmujemy że koperta zegarka jest zamkniętą szczelną puszką (balonikiem). I zamykając ją w środku mamy (dla uproszczenia na poziomie morza - znowu to morze ) ciśnienie = 1 atm. Jeżeli koperta będzie szczelna to to ciśnienie w niej się nie zmieni w żadnym przypadku. Natomiast jeśli w tej kopercie będzie jakaś nieszczelność to na podstawie naczyń połączonych i wyrównania ciśnień ciśnienie wewnątrz koperty wyrówna się z ciśnieniem na zewnątrz. I są to podstawowe zasady a nie żadna fizyka kwantowa . Teraz urządzenie z pierwszego zdjęcia (na sucho): Na podstawce kładziemy zegarek (zamknięty przy ciśnieniu 1 atm.), na szkiełko opieramy i zerujemy wskaźnik zegarowy, zamykamy szklaną kopułę, i włączamy pompę ssącą, Uzyskujemy w kopule PODCIŚNIENIE -0,6 atm., Jeśli koperta jest szczelna to mimo że na zewnątrz mamy -0,6 atm. to wewnątrz koperty nadal mamy +1 atm. i wskaźnik zegarowy ani nie drgnie. Natomiast jeśli koperta jest nie szczelna to przez otwory zostanie wyssane powietrze i po wyrównaniu ciśnień do - 0,6 atm. PODCIŚNIENIE spowoduje ugięcie szkiełka co do razu zostanie zarejestrowane na czujniku zegarowym. Wadą tego urządzenia jest to że nie pokazuje nam gdzie jest nieszczelność ale zaletą że mamy dość szybki test i że nie topimy naszego drogocennego zegarka . Teraz urządzenie z drugiego zdjęcia (na mokro): Szklany walec do połowy napełniamy wodą, nad powierzchnią wody zawieszamy zegarek, całość szczelnie zakręcamy, i pompką pompujemy powietrze. Uzyskujemy w urządzeniu NADCIŚNIENIE +6 atm. Następnie zanurzamy zegarek w wodzie i powoli zmniejszamy ciśnienie nad lustrem wody. Jeśli koperta jest szczelna to nic się nie dzieje. Natomiast jeśli koperta jest nieszczelna to po zawieszeniu nad wodą i wytworzeniu NADCIŚNIENIA +6 atm. powietrze zostanie przez otwory wtłoczone do środka koperty i po wyrównaniu wewnątrz koperty będzie też +6 atm. po zanurzeniu do wody i zmniejszeniu ciśnienia nad wodą z koperty zaczną wydobywać się w miejscach nieszczelności pęcherzyki ponieważ jest tam większe ciśnienie (balonik) niż na zewnątrz. Jednocześnie to NADCIŚNIENIE gwarantuje nam że woda nie wtargnie do koperty. Jednocześnie należy pamiętać że środowisko wodne jest środowiskiem nieściśliwym. "I to by było na tyle" jak mawiał pewien profesor mniemanologii stosowanej . A żeby nie było jak sarkastycznie zauważył Kol. "kchrapek" to ocen nie będzie . Ale może Koledzy @zadra, @Ritter , @JanekTheFizyk , @requiem @Jędrula.wawa i inni biorący udział w teoretycznej dyskusji sami się ocenią. Pisząc "miałem rację' lub "niestety myliłem się" - bo tak to kol. Kieszonkowe zakręcił że już nie wiedziałem co jest NAD a co POD . Miłego tygodnia Roman
  9. Drodzy Koledzy !!! Po pierwsze proszę czytać ze zrozumieniem Napisałem "nówka nie śmigana" w cudzysłowie a na dodatek zamieściłem emotkę " " co jak mnie dzieci uczyły znaczy z przymrużeniem oka. Jak Kolega napisał że jest do wzięcia trójszczękowy zacisk samocentrujący używany do "6" za nieduże pieniądze to się nie zastanawiałem ani chwili. Co prawda nie wiem co to są "nieduże" - dla jednego 100 € to będą nieduże pieniądze dla drugiego 100 złotych to za dużo nie wspominając o "cebulionach: . Tak więc moja radość była duża bo po rozpakowaniu paczki zakup okazał się bardzo dobry a zaciskowi do"nieśmigania" niewiele brakuje. Może dlatego podzieliłem się na forum radością z mojego trafionego zakupu . Kolego @zadra - ani złośliwie ani kąśliwie tak jak już wcześniej napisałem cudzysłów oznaczał że nie jest to zakup nowy więc trudno by się tam dopatrywać smaru czy obtłuszczonego pergaminu. Piszę na forum i robię zdjęcia najczęściej rano o 6 jest wtedy cisza, spokój nikt nie dzwoni. Co prawda nie zawsze jest dobre światło (złe nie jest bo rozproszone). Ale myślę że jak na tę porę i że są robione nie najnowszą komórką to nie są wcale takie złe (trzy semestry zaliczonych zajęć z fotografii - procentują). Proszę też czytać uważnie nigdzie chyba nie napisałem "wałek kalibracyjny" Staram się dzielić swoją wiedzą - a widzę że sporo Kolegów próbuje mnie łapać za słówka nawet te których nie wypowiedziałem . Kolego @Ritter nie wiedziałem że masz styczność z centrami obróbczymi gdzie wszystko się błyszczy i jest co chwilę kalibrowane z dokładnością do 0.000... Ja nie mam nic wspólnego ani mechaniką precyzyjną ani zegarmistrzostwem a to co mówię opieram tylko na zdobytym przez lata doświadczeniu i mogę się mylić. Odpowiadając na zadane "w dobrej wierze" pytanie też w dobrej wierze udzieliłem odpowiedzi. Dlatego nie rozumiem skoro masz styczność z tego typu maszynami to dlaczego zadawałeś pytania . Czy jest to uchwyt samocentrujący. Czy jak się bada jego centryczność. Żeby post później napisać " Jak jest zbudowany uchwyt też mniej, więcej się orientuję." Trzeba było raczej napisać na co warto zwrócić uwagę kupując używane narzędzia. A ja bym nie strzępił sobie języka po próżnicy co najwyżej dyskutował z Tobą . Kolego @kiniol- Krzysiu dziękuję za zwrócenie uwagi wczoraj kilka razy sięgnąłem do wiaderka z jajkami na twardo myślałem nawet że komuś ze znajomych odstąpię zbędne "jajka" ale dzięki Twojej uwadze nikt nie pokaleczy sobie swoich złtoustnych warg. Jeszcze raz powtórzę nie przesadzajmy z tą dokładnością w XVIII czy XIX wieku lub nawet wcześniej nie mieli tych wszystkich CNC, laserów, mikrometrów a robili zegary które nawet dzisiaj nie wszyscy potrafią naprawić. Pokażcie mi kogoś kto dzisiaj zrobi łańcuszek galla lub dorobi cylinder (podałem nawet kiedyś instrukcję). Tak jak napisałem wcześniej cytując cudzą wypowiedź tokarka musi bić bo inaczej by się nie obracała a wszystko co z niej wychodzi zależy od osoby która przy niej pracuje. No to teraz dolałem oliwy do ognia . Zaraz zostanę zakrzyczany prze ortodoksów domeny 0.0000.... i rozpęta się burza tak jak kiedyś na temat łożysk kulkowych z cyrkonu w zegarach. A powiem otwarcie coraz mniej mam ochoty w tych burzach brać udział z wiekiem wzrasta zapotrzebowanie na "święty spokój" Miłego końca tygodnia Roman
  10. Witam w czwartkowy poranek , drogi Kolego @Rittel na jakiej podstawie sądzisz że ten uchwyt "lepsze lata miał już za sobą" czy na podstawie słabych blików na pierwszym zdjęciu ? to co powiesz o uchwytach z drugiego zdjęcia a zwłaszcza o tym po lewej stronie ?? Uprzedzając Twoją analizę od razu powiem to jest ten sam uchwyt. Sporo narzędzi przeszło już przez moje ręce, kilku Kolegom pomogłem w ich zdobyciu i jak na razie nie spotkałem się z zarzutami że był to złom. Oczywiście wszystkie były używane bo nowe to są do zdobycia w hurtowniach zegarmistrzowskich. Ba powiem że te nowe są często gorsze od tych używanych bo produkcja "made in China" a tam z dokładnością to różnie bywa. A odpowiadając na Twoje pytania o wartość od strony użytkowej: Tak jest to wersja samocetrująca - nie spotkałem się z (tego typu) uchwytem trzy lub więcej szczękowym zegarmistrzowskim który nie byłby samocentrujący. Jeśli masz i rozbierzesz taki uchwyt to w środku ma spirany krążek który odpowiada za centryczne zamykanie się szczęk, ba nawet szczęki są ponumerowane żeby każda trafiła do odpowiednio ponumerowanego wodzika. Weryfikacja ? gdybym był złośliwy (jak twierdzą niektórzy Koledzy) to bym powiedział za Tobą "przy pomocy strzykawki" jak wciąga tłok to ujemna, jak wypycha to dodatnia . A tak na poważnie to można to zrobić przy pomocy takiego prostego przyrządu - czujnika zegarowego który zaczepiasz uchwytem magnetycznym do łoża tokarki i sprawdzasz z dokładnością do - 1 tysięcznej mm !!! bicie na na wałku lub osi wzorcowej. Co prawda nie wiem jakie jest dopuszczalne - pewnie normy to regulują. Jeśli ktoś nie posiada takich zabawek może to też zrobić organoleptycznie montujemy w zacisk okrągły kawałek wałka i dosuwając nóż (najlepiej w supporcie krzyżowym) patrzymy czy równo zaczyna "zbierać" po obwodzie zamocowanego wałka. A co do tych niedokładności, luzów czy np. bicia wrzeciona to zbytnio z tym nie przesadzajmy. Oczywiście ideałem było by mieć coś o parametrach 0000..... Ale takie ideały w życiu nie istnieją. Kiedyś zaprzyjaźniony stary zegarmistrz powiedział mi: "panie Romku łożysko, panewka wrzeciona tokarki musi mieć luz bo inaczej by się nie obracała" . Miłego dnia Roman
  11. Wczorajsza dostawa praktycznie "nówka nie śmigana" teraz to już 4 do brydża Miłego dnia Roman
  12. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Witam, drogi Mirku nie wiem czy pamiętasz ale na wyraźne Twoje życzenie (wielokrotnie do mnie skierowane zarówno na forum jak i w PW) żebym się Ciebie nie czepiał czy bardziej ostre "zejdź ze mnie" staram się o ile mogę nie komentować Twoich osiągnięć. I nie było to personalnie skierowane do Ciebie. Ale "uderz w stół".... Muszę przyznać że na przestrzeni ok. 1,5 roku zrobiłeś kolosalne postępy. Jak się poznaliśmy wzbudziłeś moją sympatię chęcią nauki i poznawania, ale wtedy nie wiem czy pamiętasz nie potrafiłeś wyjąć mechanizmu z koperty i pisałeś, dzwoniłeś do mnie o radę - którą śrubkę odkręcić. Jak sobie przypomnisz uzyskałeś z mojej strony sporo porad, przepisów i instrukcji, książek, pomocy w zakupie narzędzi, części. Aktualnie jak sam piszesz Twoja wiedza jest znacznie większa, park narzędziowy obszerniejszy, a ilość zegarków od kolegów które czekają na naprawę wzbudza podziw. Ba, nawet wspominałeś jakiś czas temu że będziesz naprawiał szpindlaki czego nie każdy się podejmuje. Zauważyłem ze ostatnio to już nawet zwracasz uwagę kolegom że nie tak pomalowali obudowę czy że popełniają błędy w nazewnictwie. Już tak mam że zwracam uwagę na nieścisłości które ludzie wypisują w internecie (i staram się reagować) i ma to nie tylko miejsce w przypadku do Ciebie (nie wiem czemu uparłeś się że tylko Ciebie się jak to nazwałeś czepiam) ale też np. w przypadku do @Marek Szajerka @zadra @Jędrula.wawa czy innych Kolegów z forum. Ale oni w przeciwieństwie do Ciebie przyjmują uwagi i podejmują konstruktywną dyskusję. Ba nawet pan Marek na wskutek naszej dyskusji podjął się olbrzymiej pracy weryfikacji datowania swojej kolekcji . Pozdrawiam Roman p.s. Niestety z biegiem czasu Twoje wypowiedzi i zachowanie na forum spowodowało że moja sympatia do Ciebie znacznie zmalała (a jestem kaszub wychowany w górach a obydwie te społeczności należą do pamiętliwych ). Nadal zobowiązuję się jednak że będę się starał nie kierować żadnych uwag personalnie do Ciebie.
  13. Witam, mam dwa pytania: Pierwsze: Wczoraj w tym temacie zadałem pytanie które jakimś dziwnym trafem zniknęło -silnik forum czy moderacja - bo jeśli to drugie to proszę o wyraźną informację będę starał się nie brać udziału w dyskusji. Drugie: Ponawiam swoje pytanie - bo bez wyraźnej na nie odpowiedzi i nie zrozumienia zasady działania sprawdzarki na mokro - możemy sobie mnożyć pomysły na rozwiązanie problemu biednej Zarii - typu strzykawka, pompka do roweru, filtr do uzdatniania wody ...... więc ponawiam pytanie przede wszystkim do Kolegów @zadra i @Jędrula.wawa oraz innych - NADCIŚNIENIE czy PODCIŚNIENIE a dlaczego pytanie a nie od razu odpowiedź/wykład - bo uważam że jeśli dana osoba mająca wątpliwości sama dojdzie do poprawnej odpowiedzi to będzie to lepsze, bardziej zapamięta i lepiej potrafi to innym wytłumaczyć. Miłego wakacyjnego weekendu Roman
  14. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Ja też podziwiam co niektórych za odwagę i chęci dorabiania części. Natomiast praca wykonana błędnie/źle niestety mistrza nie czyni. A co niektórzy za takich się uważają. I trudno za coś takiego chwalić. Natomiast uwagi zwrócone np przez "Kiniola" czy "Szalonego amatora" "Leskosia" czy innych kolegów odbierają za atak na swoją szanowną osobę. Miłego zaczynającego się weekendu Roman
  15. @Jędrula.wawa no i jak - pomyślałeś - nadciśnienie czy podciśnienie W obliczu moich zapytań i podpowiedzi oraz załączonego przez kol @mar3ck1 filmiku to jak to jest z tą sprawdzarką wodną nadciśnienie czy podciśnienie jest czynnikiem sprawdzającym. I czy istnieje ryzyko zalania zegarka po zanurzeniu go w wodzie Miłego końca dnia Roman
  16. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    A teraz zapobiegliwym kolekcjonerem . Tak wiem są na forum Koledzy którzy potrafią i chwalą się swoimi koślawo wykonanymi wskazówkami. Ja do nich niestety nie należę i wolę stosować w naprawianych przeze mnie zegarkach gromadzone od lat oryginały. . Pomyśl co lepsze A jeśli myślisz że jest to łatwe, proste i tanie to jesteś w błędzie. Czasami trzeba kupić kilkadziesiąt wskazówek żeby móc dobrać tą jedną. Miłego dnia Roman
  17. Bingo - tylko nadciśnienie z zegarka . Pomyśl gdyby w cylindrze było podciśnienie (i w zegarku też) to w którą stronę by migrowała woda
  18. Nie niestety nie nasz racji - pomyśl dlaczego - jeśli w próbie na mokro miałbyś podciśnienie to jak by migrowała woda.
  19. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Nie nie mają - sekundniki są u mnie Miłego piątku zaraz zaczyna się weekend Roman
  20. Nie zupełnie w szklance wody nie zobaczysz nieszczelności koperty (no chyba że dziura będzie widoczna gołym okiem ale wtedy nie trzeba topić koperty ) Do sprawdzania szczelności koperty wykorzystuje się takie zabawki ta jest na sucho i pokazuje tylko czy zegarek jest szczelny wykorzystując podciśnienie mierzy ugięcie szkiełka. Do zastosowania kiedy po montażu chcemy sprawdzić tylko czy zegarek jest szczelny. A ta jest na mokro przy pomocy nadciśnienia i wody pokazuje gdzie jest nieszczelność tam się wydobywają pęcherzyki powietrza. I ta jest częściej do zobaczenia u zegarmistrzów. Co prawda budzi obawy u właścicieli zegarków że jak zanurzymy cały zegarek z mechanizmem to możemy zaszkodzić zegarkowi. Nic bardziej mylnego jeśli się zna i rozumie zasady działania i potrafi przeprowadzić test NIC NASZEMU KOCHANEMU ZEGARKOWI SIĘ NIE STANIE Tak że wystarczy podejść do pierwszego dobrze wyposażonego warsztatu. Miłego końca tygodnia Roman
  21. Kieszonkowe

    WĘŻYDŁO

    a... Albo czymś takim Albo czymś takim Albo czymś takim i oczywiście nie mówimy tu o otworach wskazówek zegarów wieżowych . Chłodnego dnia Roman p.s. To ostatnie mam gdzieś zdublowane w moich szpargałach (ale nie jest to tania zabawka)
  22. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Witam to jeszcze taki ot w temacie markowych nożyków do otwierania zegarków https://www.ebay.com/sch/i.html?_from=R40&_trksid=p2380057.m570.l1313&_nkw=265180572752&_sacat=0 Nawet jak bym wygrał milion w ToTo Lotka tobym go sobie nie kupił no ale są na forum Koledzy którzy "cebulionów" nie liczą i tacy którzy potrafią zbić cenę o 500 % - więc może ktoś coś . Miłego chłodniejszego tygodnia Roman
  23. Kieszonkowe

    WĘŻYDŁO

    Witam, tak przepraszam wiem że n.p. panewki wałów turbin okrętowych, wałów korbowych silników samochodowych są dzielone . Ale wydawało mi się że jesteśmy na forum zegarkowym i mówimy o zegarach (co prawda nie wiem jak jest z osiami zegarów wieżowych - nie znam się na nich ) Ale jednak jakby nie popatrzeć to nawet te dzielone panewki po złożeniu tworzą tuleję w której dzięki poślizgowi obraca się wał / oś. Natomiast jeśli wykonamy tuleję z niewłaściwego materiału / brązu to nasza oś nie będzie się w niej obracać tylko się zatrze . Taka tuleja panewką nie będzie. Większość pojęć w zegarmistrzostwie polskim pochodzi z zapożyczeń/tłumaczeń z języka niemieckiego lub francuskiego (języki dominujące w Szwajcarii kolebce zegarmistrzostwa) Tu ciekawa anegdota o powstaniu książek Zegarmistrzostwa - o. M.W. Podwapińskiego które wielu z nas tak lubi przeglądać. Podwapiński nim trafił do klasztoru w Niepokalanowie zajmował się już trochę zegarmistrzostwem, Niepokalanów właściwie stworzył o.Kolbe. Jego idea była stworzyć klasztor który byłby w miarę samowystarczalną jednostką. Dlatego w klasztorze działały m.in. duża drukarnia "Niepokalanej" , straż pożarna, piekarnia i wiele innych jednostek. Jak o. Podwapiński trafił do klasztoru to za namową przełożonego (o.Kolbe) zaczął uczyć kilku braciszków zakonników zegarmistrzostwa. Prowadząc swoje lekcje korzystał z podręczników niemieckich które tłumaczył braciszkom na język polski. Ponoć podczas jednych z takich zajęć do sali wszedł o.Kolbe i zapytał "dlaczego ty tłumaczysz obce podręczniki - dlaczego nie napiszesz własnego w języku Polskim" i tak ponoć powstało największe opracowanie o zegarmistrzostwie. Szkoda tylko że nie udało się o.Podwapińskiemu znormalizować polskie słownictwo zegarmistrzowskie co było jego przedśmiertną ideą aby ująć to Normą Polską - "My Polacy swój język mamy" Miłego tygodnia Roman
  24. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Panie Marku. Moją wczorajszą hipotezę że jest to Junghans Pan potwierdził zdjęciami z muzeum. Dokładnie te same płyty. Natomiast tak jak pisałem brak logo może sugerować że jest to produkt Junghansa na rynek który sobie tego logo nie życzył. Na podstawie Pana, Piotra i moich informacji możemy przyjąć że jest to mechanizm z końca XIX wieku - około roku 1890. Wiemy że był produkowany w latach 1888 -1890 ale jak długo był produkowany tego nie wiemy. Może właśnie końcówka produkcji została wyeksportowana. I tak jest to bardzo duża dokładność w datowaniu tego mechanizmu Pozdrawiam Roman
  25. Kieszonkowe

    WĘŻYDŁO

    Każda panewka jest tuleją nie każda tuleja będzie panewką bushing -> panewka, tuleja A to już trzeba być zegarmistrzem (z dwoma fakultetami i czterema językami ) żeby nakręcać zegary w belwederze
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.