Kieszonkowe
Stowarzyszenie-
Liczba zawartości
1705 -
Rejestracja
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Kieszonkowe
-
Mea culpa oczywiście literówka 1904 już poprawiam
-
No może trochę przesadziłem 2,7 x . A starym się jest na tyle na ile się czuje . Dokładnie nie pamiętam kiedy ją kupowałem już będąc na pierwszych studiach prowadziłem własną działalność (dzisiaj by powiedziano że w szarej strefie ) Ale robiąc drugi fakultet nie chcąc siedzieć na garnuszku rodziców otworzyliśmy z żoną coś co się nazywało wtedy zakładem rzemieślniczym. Maszyn wtedy nie było dostępnych na rynku wszystko się zdobywało jakimiś dziwnymi kanałami. Tą konkretnie kupiłem w Katowicach za pośrednictwem jakiejś dziwnej centrali zbytu Technozbyt. Była to maszyna wycofana już z produkcji a u nas pracowała do momentu kiedy zamykaliśmy firmę. I mam nadzieję że nadal gdzieś pracuje koło Szczecina. Wystarczy powiedzieć że mimo archaicznych rozwiązań czyli panewek z brązu i całości z żeliwa (ważyła ponad 1,5 T) uzyskiwała dokładność przy sztancowaniu i nacinaniu rzędu 0,1 mm !!!. Stare (nie tylko wino) też może dyć dobre
-
"Yodku" uwierz mi (i nie jest to tylko moje zdanie ale też innych Kolegów) na przestrzeni czasu zrobiłaś kolosalne postępy . Obserwując rozwój Twojego hobby jestem pełen podziwu że w tak krótkim czasie tak się rozwinęłaś. Ale przede wszystkim zadając pytanie starałaś się słuchać odpowiedzi, podejmując zasadną dyskusję (no może czasami strzeliłaś jakiegoś focha ). Natomiast są Koledzy bo Koleżanek mało (i nie mówię tu o Koledze "Zadra") którzy wydaje się że pozjadali już wszystkie rozumy a naprawdę i stażem i wiedzą i umiejętnościami nawet do pięt Ci nie dorastają. Natomiast mniemanie o sobie mają znacznie większe. Miłego dnia Roman
-
Witaj, myślę że dobrze jest jak człowiek zadaje pytania oczekuje na nie odpowiedzi gorzej natomiast jak za chwilę (albo od razu) już wie lepiej (i nie mówię tu o Tobie). Wielu Kolegom ( i Koleżankom przepraszam powinno być w odwrotnej kolejności) na tym forum wydaje mi się że pomogłem. Czy to tłumacząc podstawowe pojęcia zarówno na forum jak i w kontaktach osobistych, podsyłając literaturę, pomagając dzięki moim kontaktom w zdobyciu narzędzi. Zegarmistrzostwo jest takim zawodem / hobby że łatwo jest się pomieścić w Twoim przysłowiowym kartonie 50x50x50 (no może w moim przypadku w kilku kartonach ) uwierz mi że miarę profesjonalna tokarka zegarmistrzowska nie zajmuje nawet 1/3 takiego kartonu . Zresztą jak spojrzysz na zakłady zegarmistrzowskie to często są one prowadzone w małych dziuplach po kilka kilkanaście metrów (do takich właśnie lubię zaglądać - mają swój klimat). I nie trzeba zbytnio wielkich powierzchni żeby bawić się w naprawianie zegarów. Wystarczy wynegocjować z rodziną że pozwolą się rozłożyć z hobby na kilka godzin na stole w kuchni. A co do nakładów finansowych każdy przeznacza na to tyle ile ma, ile chce lub ile może przeznaczyć. Ja też nie jestem żadnym tuzem finansowym (tym bardziej że już na skromnej emeryturze) ale dziwiło mnie że kiedy dałem informację na forum że jest do kupienia identyczna maszynka do wstawiania wężydeł z kompletem ok 2000 - 3000 panewek za cenę niższą niż koszt samych panewek to od wielu Kolegów (nawet profesjonalistów) usłyszałem uwagi: że po co coś takiego, że jedną nerkę mają zdrową, że można to kupić taniej (za kilka cebulionów) więc dałem sobie spokój i aktualnie jak dostaję informację od znajomych że jest coś na zbyciu to puszczam to prywatnymi kanałami lub wyrzucam do kosza. Może wczoraj miałem gorszy dzień - bolący ząb, covid w rodzinie, włamanie w firmie i zareagowałem trochę emocjonalnie. Ale wydaje mi się że napisałem że skoro efekt został osiągnięty i jesteś z niego zadowolony to tylko to się liczy. Do tego efektu można dojść wieloma drogami. Ja podałem tylko trzy a jest ich znacznie więcej. Można wykorzystać np. takie ręczne narzędzia , nie czekają one na półce do zrobienia fotki, (uwierz mi nie mam gotowej biblioteki zdjęć ) też musiałem sięgnąć do kartonu - w moim przypadku jeszcze musiałem poszukać do jakiego - a następnie jeszcze pomyśleć nad ujęciem żeby wszystko było jasne i tłumaczyło zasadę wykorzystania (przepraszam za światło ale była jeszcze poranna szarówka. To jest zestaw do ręcznego nawiercania otworów do panewek mógłby być jeszcze wzbogacony o prowadnicę pionową - ale takiej nie mam więc nie pokażę. Rozwiązań i narzędzi do panewkowania jest jeszcze wiele. Można tak jak sugerowali Koledzy zabić otwór wyrobionego łożyska, rozklepać a następnie nawiercać nowy otwór Tylko w takim przypadku przydał by się cyrkiel do ustawiania zazębień, rozwiertaki i polerowniki do otworów, frezy do wykonania zagłębień smarowych (wszystko to gdzieś leży w moich kartonach ). No i trzeba mieć podstawową wiedzę z metalurgii bo mosiądz mosiądzowi nie równy a na panewki powinien być odpowiedni brąz ( z takiego są wykonywane gotowe wężydła) bo dopiero taki zapewni odpowiedni poślizg i toczenie. Miałem w firmie maszynę z 1904* roku (którą jak kupowałem to była już 3 x starsza ode mnie) w której wszystkie łożyska były z brązu (oczywiście z tego przedwojennego ) i odpowiednie smarowanie zapewniało jej bardzo precyzyjna pracę. Ale to już osobny temat . Miłego poranka Roman p.s. I żeby było jasne z wykształcenia jestem architektem a informacje na tematy o których się wymądrzam zdobywałem z książek oraz od starych zegarmistrzów (część z nich już nie żyje ) których wyjaśnień miałem przyjemność uważnie słuchać. Takiego medium jak internet wtedy jeszcze nie było .
-
Chcesz telewizorki tak na szybko to je masz ......no, moje Miłego oglądania właściwej telewizji Roman
-
Nie wiem czy nie jest tak źle, czy wręcz przeciwnie jest tak źle Są osoby takie jak np. Twórczyni tego tematu "Yodek" które zadają pytania w celu i z chęcią nauki. I wszyscy Koledzy przyznają że na przestrzeni krótkiego odstępu czasu zrobiła wielkie postępy. Powiem więcej co niektórzy Koledzy wymądrzający się w tym temacie mogli by się od niej uczyć. I Koledzy którzy zadając pytanie nie oczekują na nie odpowiedzi, czasami wydaje mi się że pytania są zadawane tylko po to żeby nabić sobie licznik postów i lajków. Ze swej strony dotychczas chętnie dzieliłem się swoją wiedzą i zbiorami, czasami z przymróżeniem oka patrząc jak potem moje rady czy uwagi przesyłają dalej już jako własne. Pozdrawiam Roman
-
Drogi Kolego każda droga prowadząca do celu jest dobra - skoro cel został osiągnięty - a Ty jesteś zadowolony Ale skoro zadałeś wcześniej pytanie To starałem się na nie kompleksowo i w miarę posiadanej wiedzy odpowiedzieć. Uwierz mi napisanie tego krótkiego tutoriala / odpowiedzi - wymaga trochę wysiłku. Trzeba wstać wyjąć narzędzia / zrobić zdjęcia / poszukać zdjęć na dyskach / odpowiednio zredagować opis (żeby dla wszystkich był czytelny) / trochę pomyśleć. Wymaga to trochę czasu i zaangażowania, nie jest to tylko pisanie co wiem a czego nie wiem . Nie jest to też robienie tylko zdjęć podczas naprawy. Jest to odpowiedź na zadany temat na który nie masz gotowej już przygotowanej odpowiedzi. Powiem otwarcie patrząc w jakim kierunku rozwija się to forum mam coraz mniej chęci w nim się udzielania. Miłego popołudnai Roman
-
Witaj, prawidłowo wykonane wężydło jest na wcisk. Najpierw dobiera się panewkę w zależności do średnicy osi i grubości płyty najlepiej zrobić to przy pomocy takiego przymiaru (oczywiście różni producenci robię swoje przymiary do swoich łożysk) Jak już wiesz którą panewkę potrzebujesz to przymiar podpowie z której przegródki ją wyjąć Jak już masz wybraną panewkę to montujesz płytę do takiej n.p. maszynki, centrujesz otwór i przy pomocy takich rozwiertaków rozwiercasz płytę pod wstawianą panewkę Nie muszę dodawać że rozwiertaki są o kilka setnych mniejsze (co zresztą widać na zdjęciu) od wstawianych firmowych panewek. A później za jednym ustawieniem wymieniasz rozwiertak na tłoczysko i wciskasz wybraną wcześniej panewkę. Oczywiście są Koledzy na tym forum którzy twierdzą że potrafią to zrobić przy pomocy wiertarki i młotka. Ja od czasu kiedy posiadam takie zabawki do nich nie należę . Nie muszę też chyba dodawać że takie zabawki sporo kosztują - przyjmując że niska cena za jedną panewkę to 2 PLN a w jednej takiej kasetce jest średnio ok 1500 szt. plus cena samej maszynki daje zaprawdę sporą sumkę . I znowuż jak znam życie znajdą się osoby które kupią podobny zestaw za parę przysłowiowych "cebulionów" - należy im tylko pogratulować. Można też zawężać wyrobione łożyska przy pomocy takich zabijaków z "pilotem" I tu zaraz podniosą się głosy "purystów" że to nie koszerne ale skoro robią takie zestawy a jak widać to nawet większe to znaczy że sztuka zegarmistrzowska dopuszcza takie rozwiązania. Można też zawęzić łożysko na zwykłej nabijarce pod warunkiem że potrafi się to zrobić i że nabijarka ma spory zestaw nabijaków i nie jest z jakiegoś szrotu. Tradycyjnie "I to by było na tyle" Miłego popołudnia Roman p.s. Oczywiście najładniej wyglądają łożyska zrobione pierwszym sposobem.
-
Matematycznie się zgadza 2+2+4+3 = 11 Ale zegarmistrzowsko już nie zupełnie Gdzie tu/tam widzisz 4 kamyki Miłego popołudnia Roman p.s. A tak prawdę mówiąc to nie widząc tego zegarka (siedzę w kolejce do lekarza/szczepienia) to i matematycznie też równanie powinno być inne tak z głowy 2+2+2+1+4 = 11
-
Mea culpa oczywiście że nakrętki a cała sztuczka to właśnie te dwie nakrętki od uchwytu. Biedny bogu ducha winny pies .
-
Nie wiem co chcesz od tej obudowy cztery śrubki od dołu i cztery od góry (tylko trzeba wiedzieć jak się do nich dostać ) I co ci ten biedny pies zawinił . Miłej drugiej połowy weekendu Roman
-
Dugena-Matic początek2021 i uruchomienie2024
Kieszonkowe odpowiedział zadra → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Nie każdy włos zagięty jest włosem Berguet'a i ten mi na takowy nie wygląda . Natomiast masz rację przesuwka powinna być na ostatnim zwoju. Izochronizm włosa na mniejszej długości jest większy i dlatego zegarek śpieszył. Jeżeli wyprostujesz / ułożysz włos (tylko broń boże nie prostuj właśnie tego ostatniego odgięcia tam właśnie powinny się znaleźć widełki chwytające) powinno być wszystko dobrze. Miłego wieczoru Roman p.s Włos Berguet'a jest specjalnie gięty w dwóch płaszczyznach (a tu odgięcie jest w płaszczyźnie włosa) ostatni, zewnętrzny zwój włosa bregetowskiego oraz punkt jego zamocowania znajdują się ponad spiralą. Celem takiego ukształtowania włosa jest zapewnienie mu współosiowego zwijania się i rozwijania oraz utrzymania jego środka ciężkości na osi balansu. -
Dokładnie ten sam model 👍 czyli mamy już dwie rzadkie miniaturki Junghansa . I nakręcanie "śmigiełkiem" jak podejrzewał Kol @Dymar3 a nie jak ja sugerowałem motylkiem z wycięciem na pokrętło ustawiania. No i jednak układ dwóch sprężyn czyli nakręcanie prawo/lewo + pierścień ustawiania budzenia. Leszku w zupełności masz rację. Ale mnie znasz pokaż mi czynność zegarmistrzowską a ja wskażę / pokażę Ci narzędzie . Te które pokazałem nie wiem czy zwróciłeś uwagę są różnych kształtów i wyobleń tak że wpasowują się w różne krzywizny. Dodatkowo są z twardej hartowanej (co widać na końcówkach do wbijania) stali natomiast końcówki do wypychania mają wysoki poler. Ale w zupełności mas rację można używać każdego innego wyoblonego przedmiotu tu np. rosyjska (chyba nawet srebrna lub posrebrzana) łyżeczka, moja końcówka i kieł agatu wszystko używam / można użyć do tego samego czyli wypychania /wyoblania. Oczywiście są na forum Koledzy którzy potrafią sami sobie zrobić narzędzie do każdej czynności (kiedyś zegarmistrzowie tak robili bo nie było narzędzi), Koledzy którzy wszystko potrafią naprawić "gołymi ręcami" i siłą woli , ba nawet Koledzy którzy z olchy potrafią Ci zrobić heban . Ja do nich nie należę . Masz rację dużo zależy od cierpliwości i umiejętności. Sam miałem kiedyś znajomego blacharza samochodowego który większość drobnych wgnieceń naprawił przy pomocy gołej ręki, czasami nawet tego nie trzeba było tylko umiejętne podgrzanie blachy palnikiem a wgniecenie samo wyskakiwało. "Babka" do klepania w jego rękach to była ostateczność (tylko przy ostrych załamaniach). Miłego poranka (w Gdańsku znowu ma sypać więc ja znów do łopaty ) Roman
-
Tak jak już kiedyś to tłumaczyłem w przypadku naprawianych oficerków prawo/lewo a w bębnie powinny być dwie sprężyny lub układ dwóch bębnów A nakręcanie powinno wyglądać w tym stylu a nie takie jak pokazał kol. "mkl1". Zwróć uwagę że ustawianie wskazówek masz chyba w osi centralnej razem z nakręcaniem a nie z boku. A wskazówki takie lub ew. "cerkiewki" Tu akurat miniaturowy 8 dniowy chodzik Junghansaw drewnianej obudowie z widocznymi ubytkami - który czeka może go kiedyś zrobię Pozdrawiam Roman p.s. Na aukcji w sieci nic ale u mnie tak
-
Można i tak i tak a najlepiej zastosować takie profesjonalne "łyżeczki" Te od kilku lat nie doczekały się profesjonalnych mahoniowych rączek i ja to robię w ten sposób że gładzę / wypycham od spodu od wierzchu podkładając twardą podkładkę z 2 cm gumy. Ale jak się nie ma takich "zabawek" to można też tak jak pisał Leszek użyć starej łyżeczki zwłaszcza tych które mają półokrągły trzonek. Miłego dnia Roman
-
Coraz mniej MISTRZÓW 😢 😢
-
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
Stąd było moje pytanie SSS&co był dużym importerem IWC na wyspy -
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
A co za znak jest między kołem naciągowym a kołem bębna czy to nie jest 3S -
Gratuluję że Ci się udało tak daleko sięgnąć do swoich praprzodków. Nam udało się dotrzeć do roku 1714 rodzina "po kądzieli" mojej Mamy. Paręnaście lat temu udało nam się zorganizować nawet dwa zjazdy rodzinne. Było blisko 240 osób (takie małe wesele ) była wynajęta stołówka w miejscowej szkole, był catering, a występy i tańce były na sali gimnastycznej. Dzięki pamięci moje ś.p. Babci i ś.p. Mamy oraz mojej starszej córki która siadła do komputera i wygenerowała drzewo (ja tylko zapewniłem sprzęt i program) Powstało coś takiego Pra przodek który jest na środku 1714 r. ponoć nawet się pieczętował herbem "Sas". Drzewo miało 2,5 metra średnicy !!!! a poszczególne osoby wpisywane na to drzewo były czcionką 8 - 10 punktów (dla nie wtajemniczonych to takie małe literki na wizytówce ) Pisała o tym Gazeta Krakowska, był list gratulacyjny biskupa, brewerie kościelne + przejście na groby przodków, bardzo ciekawy wykład profesora z UJ zajmującego się genealogią który pogratulował benedyktyńskiej pracy i który stwierdził (tak jak Leszek) że zwykle się pamięta dwa / trzy pokolenia wstecz. Więc pracę kobiet z mojej rodziny należy podziwiać (ale jest w tym też pewna zasługa programu który znajomy załatwił mi od "mormonów" a który sam sprawdzał i ustawiał zależności w drzewie). No i oczywiście Babci która przekazała informacje mojej Mamie o ona dyktowała to mojej córce. Ale przede wszystkim pamięta się tyle ile chce się pamiętac. Po stronie "miecza" wiem tyle że Prababcia była ponoć właścicielką pod Krakowskiej wsi Mogiła i że kiedyś w Sukiennicach wisiał portret "Pięknej Marysienki" pędzla ponoć Matejki (o taka fucha mistrza). Jak parę lat temu byłem w Krakowie (a z Kazimierza niedaleko mieliśmy do rynku) to poszedłem specjalnie do sukiennic żeby poszukać prababci. Ale niestety żadna "Piękna Marysienka" tam nie wisiała - pewnie gdzieś znikła w przepastnych magazynach Muzeum Narodowego . Tak samo jak wieś Mogiła zniknęła gdzieś pod Nową Hutą . I tyle mogę powiedzieć o rodzinie po stronie Ojca. Inne ścieżki prowadzą do Drohobycza pod Lwowem ale tam to już w ogóle trudniej szukać. Jakby ktoś chciał szukać swoich korzeni to poza "mormonami" i księgami parafialnymi do których często utrudniają dostęp proboszczowie. Ponoć duża cześć tych ksiąg jest też dostępna w bibliotece UJ - to informacja od tego profesora który miał wykład na naszym zjeździe. Tak więc tyle z nas jest ile chcemy pamiętać . Natomiast zawsze śmieszy mnie jak ktoś próbuje sobie dorobić praprzodków lub tożsamość. Miłego popołudnia Roman p.s. W tym drzewie brakuje jeszcze mojej wnuczki to już 11 pokolenie
-
No właśnie tacy my "miejscowi" . Moi rodzice dostali na początku lat 50 "nakaz pracy" i z terenów łemkowskich przyjechali na Kaszuby (780 km) a mnie szybko odesłali tam na zsyłkę . Moja koleżanka która pracuje w administracji znanego wszystkim serialu w telewizji i ma wgląd w papiery całej ekipy przy nim pracującej i twierdzi że prawdziwych warszawiaków można policzyć na palcach jednej ręki. I ci są normalni natomiast cała reszta "warszawiaków pełną gębą" to Mińsk Mazowiecki, Grodzisk, Białystok . Miłego dnia na rodnej ziemi Roman A tak swoją drogą nie powinno być "bo łazi galantnie"
-
"Yodku" zamiast szukać po słownikach trzeba było odpowiedzieć po Kaszëbsczi Ja mimo że urodzony na Kaszëbach to sporo swego młodego życia spędziłem na Łemkowszczyźnie dorzucę coś po łemkowsku. ( a "konia z rzędem" temu kto przetłumaczy "dziopa lapła w młakę" ) i tak stworzymy zamiast forum zegarkowego forum o regomowach, dialektach czy językach mniejszości narodowych. A propos odradzających się w ostatnich trzech dekadach ubiegłego wieku poczuciach mniejszości narodowych taka anegdotka : Mój nie żyjący już kolega Zbyszek kaszub z dziada pradziada (który ze swoją Babcią w domu mówił tylko po kaszubsku) co nie przeszkadzało mu prowadzić wykłady na Politechnice Gdańskiej piękną literacką polszczyzną opowiadał takie zdarzenie. W latach 80 po operacji stawu biodrowego wylądował w ośrodku rehabilitacyjnym w pięknej kaszubskiej wsi Dzierżążnie. I tam na stołówce podczas śniadania usłyszał rozmowę dwóch takich kaszubów "w pierwszym pokoleniu" "Te jak po naszemu jest chleb" Trzëméj sã ë bòże przeżegnôj òbierzka Roman
-
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
A tu się z Tobą nie zgodzę bo tak jak już koledzy pisali wskazówka minutowa "od czapy" Chyba "Kiniol" proponował że ja wymieni. Pozdrawiam ROman -
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
I tu się z Tobą całkowicie zgadzam Miłej niedzieli Roman -
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
Ależ wcinaj się wcinaj tym bardziej że potwierdzasz moje przypuszczenia które pisałem tylko na podstawie zamieszczonych fotografii. Nie mając tego zegarka w ręku ani kontaktu z zegarmistrzem który go robił - a to jest trochę jak wróżenie ze szklanej kuli - wydaje mi się że tak wygląda z drugiej strony. Pozdrawiam Roman -
Każdy orze jak może
