Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kieszonkowe

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1693
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Kieszonkowe

  1. Matematycznie się zgadza 2+2+4+3 = 11 Ale zegarmistrzowsko już nie zupełnie Gdzie tu/tam widzisz 4 kamyki Miłego popołudnia Roman p.s. A tak prawdę mówiąc to nie widząc tego zegarka (siedzę w kolejce do lekarza/szczepienia) to i matematycznie też równanie powinno być inne tak z głowy 2+2+2+1+4 = 11
  2. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Mea culpa oczywiście że nakrętki a cała sztuczka to właśnie te dwie nakrętki od uchwytu. Biedny bogu ducha winny pies .
  3. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Nie wiem co chcesz od tej obudowy cztery śrubki od dołu i cztery od góry (tylko trzeba wiedzieć jak się do nich dostać ) I co ci ten biedny pies zawinił . Miłej drugiej połowy weekendu Roman
  4. Nie każdy włos zagięty jest włosem Berguet'a i ten mi na takowy nie wygląda . Natomiast masz rację przesuwka powinna być na ostatnim zwoju. Izochronizm włosa na mniejszej długości jest większy i dlatego zegarek śpieszył. Jeżeli wyprostujesz / ułożysz włos (tylko broń boże nie prostuj właśnie tego ostatniego odgięcia tam właśnie powinny się znaleźć widełki chwytające) powinno być wszystko dobrze. Miłego wieczoru Roman p.s Włos Berguet'a jest specjalnie gięty w dwóch płaszczyznach (a tu odgięcie jest w płaszczyźnie włosa) ostatni, zewnętrzny zwój włosa bregetowskiego oraz punkt jego zamocowania znajdują się ponad spiralą. Celem takiego ukształtowania włosa jest zapewnienie mu współosiowego zwijania się i rozwijania oraz utrzymania jego środka ciężkości na osi balansu.
  5. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Dokładnie ten sam model 👍 czyli mamy już dwie rzadkie miniaturki Junghansa . I nakręcanie "śmigiełkiem" jak podejrzewał Kol @Dymar3 a nie jak ja sugerowałem motylkiem z wycięciem na pokrętło ustawiania. No i jednak układ dwóch sprężyn czyli nakręcanie prawo/lewo + pierścień ustawiania budzenia. Leszku w zupełności masz rację. Ale mnie znasz pokaż mi czynność zegarmistrzowską a ja wskażę / pokażę Ci narzędzie . Te które pokazałem nie wiem czy zwróciłeś uwagę są różnych kształtów i wyobleń tak że wpasowują się w różne krzywizny. Dodatkowo są z twardej hartowanej (co widać na końcówkach do wbijania) stali natomiast końcówki do wypychania mają wysoki poler. Ale w zupełności mas rację można używać każdego innego wyoblonego przedmiotu tu np. rosyjska (chyba nawet srebrna lub posrebrzana) łyżeczka, moja końcówka i kieł agatu wszystko używam / można użyć do tego samego czyli wypychania /wyoblania. Oczywiście są na forum Koledzy którzy potrafią sami sobie zrobić narzędzie do każdej czynności (kiedyś zegarmistrzowie tak robili bo nie było narzędzi), Koledzy którzy wszystko potrafią naprawić "gołymi ręcami" i siłą woli , ba nawet Koledzy którzy z olchy potrafią Ci zrobić heban . Ja do nich nie należę . Masz rację dużo zależy od cierpliwości i umiejętności. Sam miałem kiedyś znajomego blacharza samochodowego który większość drobnych wgnieceń naprawił przy pomocy gołej ręki, czasami nawet tego nie trzeba było tylko umiejętne podgrzanie blachy palnikiem a wgniecenie samo wyskakiwało. "Babka" do klepania w jego rękach to była ostateczność (tylko przy ostrych załamaniach). Miłego poranka (w Gdańsku znowu ma sypać więc ja znów do łopaty ) Roman
  6. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Tak jak już kiedyś to tłumaczyłem w przypadku naprawianych oficerków prawo/lewo a w bębnie powinny być dwie sprężyny lub układ dwóch bębnów A nakręcanie powinno wyglądać w tym stylu a nie takie jak pokazał kol. "mkl1". Zwróć uwagę że ustawianie wskazówek masz chyba w osi centralnej razem z nakręcaniem a nie z boku. A wskazówki takie lub ew. "cerkiewki" Tu akurat miniaturowy 8 dniowy chodzik Junghansaw drewnianej obudowie z widocznymi ubytkami - który czeka może go kiedyś zrobię Pozdrawiam Roman p.s. Na aukcji w sieci nic ale u mnie tak
  7. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Można i tak i tak a najlepiej zastosować takie profesjonalne "łyżeczki" Te od kilku lat nie doczekały się profesjonalnych mahoniowych rączek i ja to robię w ten sposób że gładzę / wypycham od spodu od wierzchu podkładając twardą podkładkę z 2 cm gumy. Ale jak się nie ma takich "zabawek" to można też tak jak pisał Leszek użyć starej łyżeczki zwłaszcza tych które mają półokrągły trzonek. Miłego dnia Roman
  8. Kieszonkowe

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Coraz mniej MISTRZÓW 😢 😢
  9. Stąd było moje pytanie SSS&co był dużym importerem IWC na wyspy
  10. A co za znak jest między kołem naciągowym a kołem bębna czy to nie jest 3S
  11. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Gratuluję że Ci się udało tak daleko sięgnąć do swoich praprzodków. Nam udało się dotrzeć do roku 1714 rodzina "po kądzieli" mojej Mamy. Paręnaście lat temu udało nam się zorganizować nawet dwa zjazdy rodzinne. Było blisko 240 osób (takie małe wesele ) była wynajęta stołówka w miejscowej szkole, był catering, a występy i tańce były na sali gimnastycznej. Dzięki pamięci moje ś.p. Babci i ś.p. Mamy oraz mojej starszej córki która siadła do komputera i wygenerowała drzewo (ja tylko zapewniłem sprzęt i program) Powstało coś takiego Pra przodek który jest na środku 1714 r. ponoć nawet się pieczętował herbem "Sas". Drzewo miało 2,5 metra średnicy !!!! a poszczególne osoby wpisywane na to drzewo były czcionką 8 - 10 punktów (dla nie wtajemniczonych to takie małe literki na wizytówce ) Pisała o tym Gazeta Krakowska, był list gratulacyjny biskupa, brewerie kościelne + przejście na groby przodków, bardzo ciekawy wykład profesora z UJ zajmującego się genealogią który pogratulował benedyktyńskiej pracy i który stwierdził (tak jak Leszek) że zwykle się pamięta dwa / trzy pokolenia wstecz. Więc pracę kobiet z mojej rodziny należy podziwiać (ale jest w tym też pewna zasługa programu który znajomy załatwił mi od "mormonów" a który sam sprawdzał i ustawiał zależności w drzewie). No i oczywiście Babci która przekazała informacje mojej Mamie o ona dyktowała to mojej córce. Ale przede wszystkim pamięta się tyle ile chce się pamiętac. Po stronie "miecza" wiem tyle że Prababcia była ponoć właścicielką pod Krakowskiej wsi Mogiła i że kiedyś w Sukiennicach wisiał portret "Pięknej Marysienki" pędzla ponoć Matejki (o taka fucha mistrza). Jak parę lat temu byłem w Krakowie (a z Kazimierza niedaleko mieliśmy do rynku) to poszedłem specjalnie do sukiennic żeby poszukać prababci. Ale niestety żadna "Piękna Marysienka" tam nie wisiała - pewnie gdzieś znikła w przepastnych magazynach Muzeum Narodowego . Tak samo jak wieś Mogiła zniknęła gdzieś pod Nową Hutą . I tyle mogę powiedzieć o rodzinie po stronie Ojca. Inne ścieżki prowadzą do Drohobycza pod Lwowem ale tam to już w ogóle trudniej szukać. Jakby ktoś chciał szukać swoich korzeni to poza "mormonami" i księgami parafialnymi do których często utrudniają dostęp proboszczowie. Ponoć duża cześć tych ksiąg jest też dostępna w bibliotece UJ - to informacja od tego profesora który miał wykład na naszym zjeździe. Tak więc tyle z nas jest ile chcemy pamiętać . Natomiast zawsze śmieszy mnie jak ktoś próbuje sobie dorobić praprzodków lub tożsamość. Miłego popołudnia Roman p.s. W tym drzewie brakuje jeszcze mojej wnuczki to już 11 pokolenie
  12. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    No właśnie tacy my "miejscowi" . Moi rodzice dostali na początku lat 50 "nakaz pracy" i z terenów łemkowskich przyjechali na Kaszuby (780 km) a mnie szybko odesłali tam na zsyłkę . Moja koleżanka która pracuje w administracji znanego wszystkim serialu w telewizji i ma wgląd w papiery całej ekipy przy nim pracującej i twierdzi że prawdziwych warszawiaków można policzyć na palcach jednej ręki. I ci są normalni natomiast cała reszta "warszawiaków pełną gębą" to Mińsk Mazowiecki, Grodzisk, Białystok . Miłego dnia na rodnej ziemi Roman A tak swoją drogą nie powinno być "bo łazi galantnie"
  13. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    "Yodku" zamiast szukać po słownikach trzeba było odpowiedzieć po Kaszëbsczi Ja mimo że urodzony na Kaszëbach to sporo swego młodego życia spędziłem na Łemkowszczyźnie dorzucę coś po łemkowsku. ( a "konia z rzędem" temu kto przetłumaczy "dziopa lapła w młakę" ) i tak stworzymy zamiast forum zegarkowego forum o regomowach, dialektach czy językach mniejszości narodowych. A propos odradzających się w ostatnich trzech dekadach ubiegłego wieku poczuciach mniejszości narodowych taka anegdotka : Mój nie żyjący już kolega Zbyszek kaszub z dziada pradziada (który ze swoją Babcią w domu mówił tylko po kaszubsku) co nie przeszkadzało mu prowadzić wykłady na Politechnice Gdańskiej piękną literacką polszczyzną opowiadał takie zdarzenie. W latach 80 po operacji stawu biodrowego wylądował w ośrodku rehabilitacyjnym w pięknej kaszubskiej wsi Dzierżążnie. I tam na stołówce podczas śniadania usłyszał rozmowę dwóch takich kaszubów "w pierwszym pokoleniu" "Te jak po naszemu jest chleb" Trzëméj sã ë bòże przeżegnôj òbierzka Roman
  14. A tu się z Tobą nie zgodzę bo tak jak już koledzy pisali wskazówka minutowa "od czapy" Chyba "Kiniol" proponował że ja wymieni. Pozdrawiam ROman
  15. I tu się z Tobą całkowicie zgadzam Miłej niedzieli Roman
  16. Ależ wcinaj się wcinaj tym bardziej że potwierdzasz moje przypuszczenia które pisałem tylko na podstawie zamieszczonych fotografii. Nie mając tego zegarka w ręku ani kontaktu z zegarmistrzem który go robił - a to jest trochę jak wróżenie ze szklanej kuli - wydaje mi się że tak wygląda z drugiej strony. Pozdrawiam Roman
  17. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Każdy orze jak może
  18. Pawle przecież wcześniej wyraźnie to napisałem. A wypowiadam się tylko na podstawie zamieszczonych zdjęć Pozdrawiam Roman
  19. Otwory moim zdaniem nie pasują (otwór nakręcania wypada na mostku balansu) z tego co widzę. Mechanizm jest raczej od zegarka odkrytego i został obrócony żeby układ tarczy by jak w savonette. Ale może wystarczyło by obrócić mechanizm o 90 stopni i otwory będą pasować (tylko przy kominku nie będzie 3). Co do tego czy jest to Longines nie wypowiadam się nie każdy mechanizm z wygiętym mostkiem "w rogi baranie" jest Longinesem Natomiast po napisach na mostku balansu możemy spokojnie stwierdzić że jest to mechanizm na rynek rosyjski. Miłego weekendu Roman
  20. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Te sanki to się nazywała "kołyska" jeszcze dwa miesiące temu leżała w moim rodzinnym domu i to taka uniwersalna ze zmiennymi płytami na różne rozstawy śrub do kół. Bo tą kołyskę przykręcało się zamiast dwóch kół z jednej strony i swobodnie przeklibywało się samochód. Chciałem podarować jakiemuś pasjonatowi PRL-u nikt nie chciał. A teraz pewnie nowy właściciel wywalił ją na złom
  21. To by świadczyło że Paweł ma rację - chociaż ja podobnie jak Ty spotykałem się tylko z określeniem "dekiel kurzowy" A z czego jest wykonana zewnętrzna koperta czy też antymagnetyczna. Pozdrawiam Roman
  22. No właśnie tak jak napisałem "próba magnesu" przez Kiniola może nam coś nie coś wyjaśnić lub nie. Tylko nie wiem czy znajdzie na to czas bo jak napisał jest zawalony nie tylko śniegiem ale i zegarkami . Pozdrawiam Roman
  23. Pawle zastanawiam się i dlatego prosiłem Krzysztofa o sprawdzenie magnesem z czego wykonana jest koperta i wkładka. Bardzo często podobnie jak On spotykałem się z pojęciem "dust cover" a nigdy z pojęciem "antimagnetic cover" ale to może po prostu tylko nazewnictwo. Bardzo ciekawy artykuł ale nie do końca do mnie przemawia . Dlatego tak walczę z nie do końca sprawdzonymi wypowiedziami w internecie. Bo tak to jest jedna osoba coś napisze na poważnej stroni a druga wpisze to w "wujka google" i od razu przyjmuje to jako dogmat. Bo jeśli by przyjąć za prawdę co tam pisze to nie jest to "klatka faradaya" bo nie jest ona szczelnie zamknięta z wszystkich strom (tylko dół i boki) Jeśli otulenie mechanizmu puszką wykonaną z antymagnetyka miało by go chronić przed polem magnetycznym to wystarczy koperta wykonana z takiego materiału. No chyba że przyjmiemy że dwie koperty chronią lepiej niż jedna (taka podwójna garda ) z tym że dekiel chroni go nadal tylko z dołu i boku czyli nie jest klatką. No właśnie często w starych złotych damskich zegarkach jest jak to nazwałeś t.zw. "trumienka" tylko jeśli koperta jest wykonana ze złota czyli antymagnetyku - to po co. Nie wiem nie znam się na tym, nie jestem specjalistą. Może na forum jest ktoś kto się na tym zna i się wypowie. Bo my tu wypowiadamy się na zasadzie "spotkałem się", "tak mi się wydaje" "tak piszą w internecie" A tak swoją drogą bardzo ciekawy zegarek bo z numerów mechanizmu (nie ostro widać) wynika że 1944 rok (z tabel które posiadam) natomiast jest to kaliber 18-28-3A który był produkowany chyba od 1948 do 1962 roku w ilości 47000 sztuk. Ale tu znowu nie jestem specjalistą od Zenitha niech inni Koledzy się wypowiedzą. Bo można napisać do firmy o weryfikację ale odpowiedź sporo kosztuje . Co by nie mówić ciekawy i cenny nabytek . Miłego poranka Roman
  24. ????? Też pierwsze słyszę. Sprawdź go magnesem może to wyjaśni sprawę. Pozdrawiam Roman
  25. Ten drugi dekiel (z tego co się znam) to jest tzw. dekiel kurzowy i jest tylko na wcisk.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.