Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kieszonkowe

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1693
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Kieszonkowe

  1. Witam w weekendowy poranek. Krzysztof powiem tak - jak zwykle masz rację - i jak zwykle jeśli byś jej nie miał to podpisuję się pod punktem pierwszym Natomiast w naszej dyskusji pozwolę sobie podać kilka suchych faktów o mistrzu Podwapińskim - i osąd pozwolę sobie pozostawić Kolegom. Brat Wawrzyniec Maria Aleksander Podwapiński urodził się w 1903 roku w Radoszycach. W 1929 roku wstąpił do zakonu w Niepokalanowie (tego samego którego przeorem był ojciec Kolbe). Na początku wojny bracia zakonni rozpierzchli się po Polsce i Podwapiński trafił do zakładu zegarmistrzowskiego w Iwaczewiczach Poleskich gdzie odbył solidną praktykę. Po powrocie do zakonu w 1940 roku za namową o.Kolbego zaczął uczyć wybranych współbraci zegarmistrzostwa. Jak sam opowiadał na jedne z zajęć wszedł ojciec Kolbe i zapytał dlaczego korzysta i tłumaczy niemieckie podręczniki i czemu nie napisze własnego swojego. Opowiadał później że ta zachęta była zarzewiem pomysłu własnej książki. W 1942 zdał egzamin czeladniczy a tuż po zakończeniu wojny 1946 egzamin mistrzowski. Studiował też British Horological Institute w Londynie. Był członkiem wielu stowarzyszeń i organizacji zegarmistrzowskich i technicznych. Opiniodawcą Polskiej Akademii Nauk i rzeczoznawcą w Polskim Komitecie Normalizacyjnym. Współpracował z fabrykami zegarów w Łodzi i Toruniu. Był doradcą przy rekonstruowaniu zegara na Zamku Królewskim. Jego biblioteka zegarmistrzowska w Niepokalanowie zajmowała blisko 1200 !!! pozycji. Brat Wawrzyniec Maria Aleksander Podwapiński w prywatnych rozmowach nigdy nie ukrywał że przy pisaniu swoich podręczników korzystał pomocy zewnętrznej i bogatej bibliografii którą posiadał. Konsultował swoją pracę z wieloma specjalistami z dziedziny zegarmistrzostwa m.in. z profesorami Morawskim i Mrugalskim oraz innymi zegarmistrzami i fachowcami których zawsze wymienia w przedmowach swoich książek. Często też pojawiają się na rynku antykwarycznym poszczególne tomy jego prac z imiennymi dedykacjami i podziękowaniami autora za pomoc przy powstaniu książki. Opracowanie które rozpoczął wydany w 1948 roku tom "Historia, nauka i praca" miało zostać zakończone tomem 8 "Naprawa zegarów i zegarków mechanicznych" wydanym 1967. I wtedy w Niepokalanowie pojawił się cały zarząd Cechu Jubilerów, Grawerów, Złotników, Zegarmistrzów i Optyków z prośbą o kontynuowanie dzieła i pisanie następnych tomów o zegarach elektrycznych, elektronicznych, zespołowych i specjalnych. Myślę że gdyby były jakiekolwiek podejrzenia o plagiat czy zerżnięcie to nikt by nie prosił o kontynuowanie dzieła. I tak powstał tom 9 "Elektryczne czasomierze pojedyncze" wydany w 1974 (wtedy też ojciec Podwapiński odwiedził Trójmiasto w ramach nadzorów autorskich drukarni w której ten tom był drukowany). Zostały też zebrane materiały na tomy 10, 11 i 12. Tom 9 był ostatnim wydanym za życia Podwapińskiego. I jest o tyle ciekawy że został wydany w dwóch wersjach grubej (Elektryczne czasomierze pojedyncze) oraz cieńkiej (Zegary i zegarki elektryczne i elektroniczne 1992). Od tomu 4 przy pisaniu tego dzieła współpracował ściśle drugi wybitny zegarmistrz - franciszkanin Brat Bernard Maria Stanisław Bartnik - a od 7 tomu jest wymieniany jako współautor. On to też właśnie wydał po śmierci Podwapińskiego tą drugą wersję tomu 9 oraz tomy 10, 11 i 12. Był też głównym autorem dwóch podręczników zegarmistrzostwa dla szkół zawodowych. Jednak jak podkreślał korzystał z materiałów zgromadzonych wcześniej razem z ojcem Podwapińskim. Dlatego też na wszystkich tych książkach Wawrzyniec Maria Podwapiński jest wymieniany jako współautor. Praca nad tymi wszystkimi książkami była możliwa dzięki współpracy olbrzymiego zespołu redakcyjnego franciszkańów oraz zewnętrznych konsultantów co często w swoich wypowiedziach podkreślali autorzy Podwapiński i Bartnik. A to że przy pisaniu tego dzieła korzystali z innych opracowań to wystarczy spojrzeć na bibliografię właśnie w tomie 9 zawiera ona 190 !!! pozycji które zostały wykorzystane przy pisaniu i blisko 80 podziękowań dla osób i instytucji które pracowały przy powstaniu tego dzieła. Brat Wawrzyniec Maria Aleksander Podwapiński jeśli ktokolwiek go znał mimo swojego dużego autorytetu i wiedzy był bardzo miłym i skromnym człowiekiem. Był twórcą moim zdaniem największej na świecie monografii zegarmistrzowskiej - łącznie 15 wolumenów. Myślę że zarzucanie im plagiatu czy zrzynania jest mocno wyolbrzymione. Myślę że Krzysztof jako osoba mocno zajęta nie będzie miał czasu żeby znaleźć w swojej bibliotece 15 pozycji o których pisał mówiąc o zrzynaniu. Ja jako osoba posiadająca trochę więcej czasu wolnego znalazłem coś takiego. I jeśli to sobie przetłumaczysz to otrzymamy coś w stylu środkownik. Nie jest to może dobrze zrobione tłumaczenie - a raczej rodzaj "kalki językowej". Wiem że Ty jesteś zwolennikiem używania oryginalnych nazw zagranicznych. Ale Polacy nie gęsi .. (choć muszę przyznać że środkownik też trochę mnie razi) Mistrz Podwapiński w końcówce swego życia był gorącym zwolennikiem żeby nazewnictwo zegarmistrzowskie określić polską normą. Popartą wiedzą fachowców i językoznawców ale tego nie zdążył zrobić. A czy nawiertak to to samo co środkownik to proszę osoby na tym forum lepiej się znające o wypowiedź co czym jest na powyższych zdjęciach. Dla mniej znających polecam wujka google. Miłego weekendu Roman p.s. A na potwierdzenie lub zaprzeczenie opinii "kiniola" zdjęcia z mojej skromnej biblioteki - katalog niemiecki i tabela 3 tomu Zegarmistrzostwa - podobna stylistyka, podobne narzędzia, układ trochę inny ale czy to jest zrzynanie to nie wiem - tym bardziej że jest to ujęte w wykazie bibliografii.
  2. Oj Marian Marian jakieś z cztery lata temu podczas warsztatów w Gdańsku pokazywałem te narzędzia i wtedy ani Ty ani Janusz nie byliście w stanie (a może byliście ) powiedzieć co to jest za narzędzie. Zresztą inne obecne tam osoby też . Trzeci tom Zegarmistrzostwa str. 66 i tabela druga z końca tego tomu poz. 610 - Środkownik (znacznik) Ty jesteś usprawiedliwiony (ze względu na nick i wiek ) Janusz wszędzie widzi "otwieracze do konserw" (i pomysły żeby zrobić sobie własne narzędzie ) a jedynie "kiniol" zapamiętał lekcję z tamtych warsztatów (ale to pewnie dlatego że młodszy od nas więc umysł bardziej chłonny ) Tak jak napisał Krzystof - środkownik bo takiej nomenklatury używa mistrz Podwapiński - służy do centrowania na okrągłej osi. A jego konstrukcja w przeciwieństwie do narzędzi przedstawionych przez Omikrona i Janusza nie wymaga stosowania konika tokarskiego tylko można to zrobić "z ręki" Miłego dnia Roman
  3. No i niechcący wywołałem burzę moim wpisem a ja chciałem napisać tylko że OBYDWAJ KOLEDZY bez problemu potrafią to zrobić. Z Januszem znamy się "jak stare byki" (podkreślam stare ) i gwarantuję że zrobi to - po pijaku - z zamkniętymi oczami - i jedną ręką Natomiast co do Kol. Macieja MM to PRZEPRASZAM jeśli poczuł się urażony. Spotkaliśmy się kilkanaście lat temu na Jarmarku Dominikańskim wtedy Kolega jeszcze jako "piękny i młody człowiek" biegał po nim i skupował narzędzia i zegarki i wtedy pomogłem mu w otworzeniu Elgina ( może tego nie pamięta) a ostatnio już z jako "tylko pięknym" podczas warsztatów w Krakowie (ale nie mieliśmy okazji porozmawiać ). Wiem że prowadzi w Warszawie firmę zajmującą się naprawą zegarków, że złożył swój własny zegarek, że jest doktorem fizyki technicznej mojej macierzystej uczelni. Ale nie wiedziałem że ma tytuł mistrza zegarmistrzostwa i to jeszcze z oceną "bardzo dobrą" - za faux-pas jeszcze raz BARDZO PRZEPRASZAM !!! Człowiek całe życie się uczy - za moich czasów aby zostać mistrzem w danym fachu trzeba było odbyć wiele lat nauki i praktyki w zakładzie rzemieślniczym pod okiem mistrza. A później zdać egzamin praktyczny i teoretyczny przed komisją cechową i dopiero ta komisja nadawała dyplom uprawniający do prowadzenia zakładu oraz tytuł Mistrza w danym fachu. Nie było żadnych ocen. Albo się było mistrzem albo nie. Ale widzę że teraz coś się zmieniło mistrz i to z oceną "bardzo dobrą" - GRATULUJĘ. To by było na temat punktu pierwszego - PROSTUJĘ i jeśli Kolega poczuł się urażony PRZEPRASZAM. Co do punktu drugiego - całkowicie się z Kolegą zgadzam nie tytuły i oceny decydują że coś potrafimy zrobić. Ja sam mam w indeksie wpisaną też ocenę "bardzo dobrą" z przedmiotu konserwacja zabytków i to wpisaną przez nie byle kogo bo św.p. profesora Stankiewicza - ale nie znaczy to że jestem konserwatorem zabytków i obawiam się że żaden wojewódzki konserwator zabytków nie powierzy mi konserwacji podległych mu obiektów. Natomiast co do AHCI (Académie Horlogère des Créateurs ) to w szanownym gronie jest na pewno sporo samouków ale jest też sporo osób które posiadają tytuł zegarmistrzowski albo nabyty podczas właśnie praktyk albo z znanych i renomowanych szkół zegarmistrzowskich. N.p. przywoływany przez Kol. George Daniels był samoukiem ale później pracował z zegarmistrzem w Edgware w Londynie i uczył się zegarmistrzostwa na Northampton Polytechnic. A dopiero później chyba został przyjęty do AHCI. Ale tak jak w przysłowiu "nie matura lecz chęć szczera" jeszcze raz podkreślam że OBYDWAJ KOLEDZY jeśli tylko będą chcieli są rzekomy wałek dorobić !!!! Kol. Kieszonkowe nie ma takich "mocy sprawczych" żeby załatwić komisję zresztą o jej powołanie jest coraz trudniej ostatnie cechy to chyba Katowice (aż strach myśleć co będzie jak Mistrz Franciszek Wiegand zemrze) i ponoć Warszawa . A kolega @eye_lip nie musi załatwiać wymiarów - pogrzebałem w swojej bibliotece i proszę Jakby potrzebne były inne kalibry to służę moim księgozbiorem Miłego "wałkowania" Roman
  4. Myślę że zarówno Janusz jak i Maciej Ci to zrobią mimo że nie są zegarmistrzami. Tak nawiasem dorobienie wałka było zadaniem praktycznym na egzaminie czeladniczym na zegarmistrza . A jak się nie chce dorabiać to wystarczy mieć taki zapasik tylko nie wiem co szybciej znaleźć czy dorobić miłej niedzieli Roman
  5. Czyli witam w ekipie kompletującej niekompletne tokarki (chyba każdy z nas przez to przechodzi ) Ciekawy środkownik czy jest zrobiony ze starego wiertła ? - jeśli tak to gratuluję pomysłu !!! Ja kupiłem kilka zestawów żeby skompletować takie ale dzięki temu mam końcówki z różnej średnicy prowadnicami i umożliwiają pracę z różnymi średnicami osi. Czyli tak jak napisałem perspektywa !!!!! Na zdjęciu Omikron-a doskonale widać prawidłowe rozwiązanie przeniesienia napędu z równymi średnicami kół na wrzecionie i silniku. I idealnie ustawionym - prowadzonym pasku. Takie ustawienie gwarantuje też że nie trzeba dodatkowo napinać paska przy zmianie kół. Brakuje tylko ew. przekładni pośredniej która umożliwia jeszcze większą możliwość zmiany obrotów. Ale podejrzewam że zastosowany silnik pochodzi (tak mi wygląda) z jakiegoś starego sprzętu komputerowego i jest zapewne silnikiem prądu stałego a co za tym idzie ma możliwość prostej regulacji obrotów - jedyna wada tego typu rozwiązania to że zmniejszając obroty tracimy moc silnika - dlatego dobrze jest stosować silniki przewymiarowane. Ale zawsze jest coś za coś . Miłego końca weekendu Roman
  6. Nie wiem - jak to mawia @Piotr Ratyński "moja szklana kula nic nie mówi" ale poszperałem w moich pudłach i może n.p. być tam coś takiego lub coś innego . Wystarczy odwrócić zegarek tarczą w dół i z drugiej strony po prawej stronie przy kominku podważyć dekiel (powinno być tam takie lekkie wcięcie) nożykiem lub paznokciem. Po otwarciu tego dekla będzie jeszcze jedna pokrywka - tu te same czynności . I mamy już wyjaśnienie tajemnicy - jaki mechanizm siedzi w środku . Miłego weekendu Roman
  7. Witaj, nie wiem - wyraźnie napisałem "ale może to jest efekt perspektywy zdjęcia" Zasada ogólna jest taka że koła stopniowe zarówno na silniku jak też ew. przekładni/przystawce pośredniej oraz na wrzecienniku powinny być ustawione na wprost tak żeby największe koło wrzeciona było umieszczone na wprost najmniejszego koła w przystawce pośredniej lub silniku. Pasek napędowy powinien iść idealnie pionowo do wrębów kół. Wtedy następuje najlepsze przeniesienie siły napędowej. A przy zmianie obrotów przenosząc pasek na jednym kole na mniejsze a na drugim na większe nic nie musimy przestawiać / naciągać jest wystarczający i ten sam obwód paska wystarcza. Wyjątek stanowi gdy mamy silnik z regulacją obrotów wtedy gdy na jego osi nie mamy trójstopniowego koła pasowego, a mamy zamontowane tylko jedno kółko (i zmianę obrotów tokarki realizujemy tylko silnikiem) wtedy ustawiamy to kółko naprzeciw środkowego kółka pasowego wrzeciona - ale wtedy powinniśmy móc położenie i naciąg regulować silnikiem Miłego weekendu Roman p.s nie wiem czy wystarczająco dobrze to wytłumaczyłem jak nie to pytaj
  8. Billodes to stara firma Georgesa Favre-Jacota działająca w końcówce XIX wieku w Le Locle w Szwajcarii . Kontynuacją Georges Favre-Jacot była działającą do dzisiaj znana i ceniona firma Zenith. Ładny kryty zegarek w 14 K złocie. Miłego końca tygodnia Roman
  9. Drogi Andrzeju, w zestawie Omikrona nie widzę żadnych podwójnych narzędzi. Jest to podstawowy zestaw (do dużego mu jeszcze trochę brakuje - zacisków samocentrujących, supportu krzyżowego, tarczy mimośrodowej, uchwytów stożkowych wypukłych .......) ale i tak myślę że u wielu z Nas budzi podziw. Zwłaszcza za stan i wykończenie. Jedyne co budzi moje ale to usytuowanie silnika ale to może jest efekt perspektywy zdjęcia. Przy gromadzeniu / zakupach sprzętu najlepiej (jeśli dysponuje się odpowiednią ilością pieniędzy - lub ma się szczęście) kupować właśnie takie kompletne zestawy. Ale ich jest coraz mniej i dlatego są w cenie. Można też tak jak Ty czy ja kupować "na sztuki" wtedy czasami wychodzi taniej, ale wtedy trzeba mieć wiedzę o tym co chce się kupić albo korzystać z porad kogoś kto się na tym choć trochę zna. No i w takim kupowaniu z natury przy okazji tak jak Ty (czy ja ) kupuje się często zdublowane części ( dwie pompki n.p ) Po jakimś czasie okazuje się że podobnie do mnie masz kilka zestawów narzędzi z tym że jeden kompletny a reszta no może niezupełnie . Miłego kompletowania (niekompletnej kolekcji tokarek ) i końca tygodnia Roman
  10. Czyli jest tak jak pisałem/podejrzewałem Zaciski do pompki i latarki są z gwintem natomiast górny zestaw tulejek redukcyjnych jest bez gwintu (podobnie jak tulejki mosiężne a polerownicy śrub). Pozdrawiam Roman
  11. Witaj, bardzo zacny zestaw i podstawa . Widzę że w lewym dolnym rogu przy "pompce" są chyba identyczne 3 zaciski jakie ma Andrzej a o których była ostatnia dyskusja . I one mają właśnie gwint do śruby ściągającej. Natomiast na górze pod rzędem stalowych zacisków są chyba mosiężne wkłady redukcyjne (wkładane do stalowych zacisków). Miłego dnia Roman
  12. Witam w wtorkowy poranek (udało mi się zwlec z łóżka i pogrzebać w moich pudłach ) Dokładnie tak jak piszesz Mariusz, zresztą ja też o tym pisałem w moim poprzednim poście. Należymy do pokolenia "starszych panów" którzy już mają prawo nie pamiętać "co za Niemiec ukradł nam nasze okulary" . Na całe szczęście w przeciwieństwie do niektórych osób które autorytatywnie się wypowiadają na tym forum (pisząc i pokazując niekiedy bzdury - co prawda ostatnio kończą to formułą "ale ja się na niczym nie znam - nie jestem zegarmistrzem, niech lepsi się wypowiedzą" .....) "starsi panowie" poza swoją sklerotyczną wiedzą potrafią się przyznać do popełnionego błędu . Na zdjęciu powyżej wygrzebane trzy zastawy do polerowania śrub od lewej firmy Wolff, Boley i Lorch. Wszystkie mają po trzy tarcze bukszpanową, cynkową i mosiężną do polerowania. I wszystkie mają stalowe zaciski - ściągane śrubą - do których wchodzą mniejsze tuleje mosiężne do łapania gwintów śrub (i które są przez ten zacisk zaciskane) Jedynym zestawem do polerowania śrub który poza stalowym zaciskiem ściąganym ma też zacisk mosiężny ściągany jest zestaw Boleya Ale i ten w podstawowym wyposażeniu ma zestaw małych tulejek mosiężnych bez gwintu do śruby ściągającej "I to by było na tyle" w temacie polerowników do śrub - jak sama nazwa wskazuje służą do obróbki (polerowania i skracania) śrub. Co prawda kilkanaście lat temu były osoby na tym forum które twierdziły że z powodzeniem używają też tego narzędzia do wiercenia otworów pod czopy - i teoretycznie dzięki ruchowi posuwisto/zwrotnemu można by ich do tego używać ale trudno mi sobie to wyobrazić i ja do tych osób się nie zaliczam. Ale to jest pewną wadą tego forum że gromadzi różne osoby i nikt na forum nie weryfikuje ich wypowiedzi. Andrzeju masz moim zdaniem zupełną rację Twoje tulejki są do zacisku w "pompce do wiercenia" (mam kilka "pompek" ale akurat takiej z zaciskami nie ) Świadczą o tym chociażby to że są krótsze (chyba nie mają wefrezowania blokującego) i mają średnicę odpowiadającą średnicom wierteł piórkowych. Natomiast co do pytania jak mosiężne tuleje są zaciskane na gwintach śrub. To właśnie dzięki dobranemu odpowiednio materiałowi i średnicom zacisków łapią one śrubę po całym obwodzie gwintu nie niszcząc jej (stalowe mogły by gwint uszkodzić a np. miedziane były by za miękkie). Miłego dnia Roman p.s. Andrzeju pamiętam o smykach dla Ciebie jeden jest już zrobiony jak będe się trochę lepiej czuł to znajdę materiał i zrobię jeszcze drugi i umówimy się na wysyłkę.
  13. A ja myślę że te tulejki biorąc pod uwagę ich średnicę i kształt są do chwytania wierteł piórkowych tak jak pisze Andrzej. Do polerownika zaciski z natury (podkreślam z natury) wyglądają tak i mają inaczej ukształtowany bok umożliwiający ich wyjęcie chociaż też bywają z gwintem do śruby ściągającej (takie jak pokazał Andrzej) Miłego weekendu Roman
  14. Witam w weekendowe poranek (rano jeszcze jako tako egzystuję - później jest już gorzej) Byłem już "forumowym partaczem" , "forumowym zrzędą" dla niektórych stałem się "wrogiem publicznym nr1" mogę więc też z honorem przyjąć miano "forumowego odkrywcy" . A tak na poważnie to zwlekłem się do mojego "złomowiska" w piwnicy i co prawda nie znalazłem mojego 24 godzinnego ale za to znalazłem taki (jestem na etapie przenoszenia zbiorów z piętra do piwnicy - moja żona którą niektórzy mogli poznać każe mi się przyzwyczajać "do ziemi" ) Pewna ciekawostka ładny wojskowy zakręcany Waltham z czarną tarczą i białymi wskazówkami z deklem (idealnie pasującym gwintem i wzorem) od wojskowego Hamiltona. Hamilton z 24 godzinną tarcza (i deklem Hamiltona ) też gdzieś był ale "diabeł ogonem przykrył" albo już kiedyś "poszedł do ludzi" widać chyba wyraźnie napisy podobne do dekla Kol. @Hecke z usuniętym wojskowym nr służbowym czyżby demobilizacja ??? I tu chętnie się podzielę się moim tytułem "forumowego odkrywcy" Jak ktoś z Kolegów odkryje tajemnicę co oznaczały poszczególne nabicia na deklach wojaków bo nr seryjny to wiadomo nr zegarka przypisanego żołnierzowi A co pozostałe cyfry i litery i to nie tylko w "amerykańcach" ale też "GSTP' czy "DH" Miłego weekendu pełnego ciekawych zdobyczy i odkryć Roman
  15. Witam, dla mnie idea/zasada przyznawania punktów karnych jest trochę dziwna, Można je dostać za powtórzenie głupiego dowcipu !!!! A wielokrotne powtarzanie takich samych (identycznych) postów w celu nabicia aktywności i lajków (o postach typu "och i ach " już nie wspomnę) lub pisanie (autorytatywnie) głupstw w tematach merytorycznych uchodzi płazem !!! Miłego weekendu Roman
  16. No i wyszła BRYNDZA Niestety ze względu na stan zdrowia muszę zrezygnować ze spotkania. Cieszę się że udało mi się spotkać z Wami w Krakowie. Życzę udanych warsztatów zarówno w miasteczku Galicyjskim (bardzo ciekawy pomysł, remiza, ratusz /z zegarem naszego Kolegi/ gdzie jak rozumiem będziecie biesiadować, sklep kolonialny, wyszynk ..... no i pomieszczenia w jednym z domów po prawej stronie sieni) - szkoda tylko że są to kopie na wzór oryginalnych domów (ale jak zwykle czepiam się ) wyposażenie jest prawdziwe choć nie zawsze dobrze ułożone . No i szkoda że nie będę mógł zobaczyć miejsca pracy mojego ś.p. Ojca - ZNTK Sącz. O prelekcji Piotra już nie wspominając. Natomiast jeśli ktoś będzie chciał zobaczyć i poczuć prawdziwy charakter rynku Galicyjskiego to polecam jadąc lub wracając zahaczyć o rynek Starego Sącza. Tam prawie wszystko jest zgodne z oryginałem. A dla smakoszy polecam Pracownię Pieroga mieszczącą się w jednej z uliczek dochodzących do rynku można tam się delektować różnymi pierogami m.inn. z rydzami czy z jagodami (czy jak za moich młodych czasów mówiło się z borówkami). No i skosztować lodów i wypieków z licznych cukierni przy rynku. Mam nadzieję że uda mi się jeszcze kiedyś indziej spotkać z Wami Miłych warsztatów Roman p.s. A pro po BRYNDZY - jeśli ktoś lubi ten rodzaj sera to polecam sobie zakupić w sklepach spożywczych "Bryndzę Sądecką" tylko tą czarną !!!! bo ona jest chociaż w 50% z sera owczego - SMACZNEGO
  17. Witam, ja spotkałem się kiedyś z takim wyjaśnieniem tej kompilacji w zegarku. Że poza uatrakcyjnieniem tarczy / zegarka głównym celem wskazań 24 godzinnych było umożliwienie określenia pory dnia / nocy w miejscach gdzie nie możemy obserwować pory dnia, wschodów i zachodów słońca np. koło podbiegunowe czy okręt podwodny. Miłego dnia Roman
  18. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Tarcze w tych kareciakach były różne i z cyframi prostymi i szeryfowymi Miałem kiedyś kilkanaście ich opracowanych na dysku ale to jest chyba na tym co mi padł i jest w odzyskiwaniu. Pytanie ile wycenią odzyskanie danych "czy skórka warta będzie wyprawki". Miłego dnia Roman
  19. Bardzo ładnie odnowiona tarcza GRATULUJĘ !!! Myślę że niejeden z Kolegów z tego forum chciałby dość do takich efektów Ale nie byłbym sobą gdybym nie wtrącił moich 3 ale . Pamiętając dyskusję o renowacji - Ty byłeś zwolennikiem że wszystko ma być zrobione jak nowe: Wytłumacz mi czy szlif kolisty widoczny na odnowionej tarczy jest efektem zamierzonym czy przypadkowym bo na tarczy przed odnowieniem jego nie widać. Czy przetarcia i nierówności na niektórych trójkątnych indeksach i cyfrach 6, 8, 9 to efekt zamierzony czy jest to w wyniku blików które powstały po za mocnym zalaniu wgłębień błyszczącym lakierem. No i na koniec wytłumacz mi (bo wielokrotnie to podkreślasz) czym różni się "amator świadczący usługę" od "amatora handlarza" bo jak sam piszesz Miłego weekendu Roman
  20. Wreszcie udało mi się dotrzeć do domu (ale to wszystko dzięki temu że odwołano mi wizytę w szpitalu i nigdzie się nie spieszyłem ) Jeszcze raz dziękuję Wszystkim za możliwość spotkania - miło było Was wszystkich zobaczyć. Szczególne podziękowania dla Kolegów Krakusów za ogrom włożonego czasu i trudu w zorganizowanie warsztatów. Sam kiedyś próbowałem uatrakcyjnić pobyt podczas warsztatów w Gdańsku i wiem ile to pracy zajmuje. Jak potrzebne to były warsztaty niech świadczy fakt że mi z moimi zbiorami nie udało się dotrzeć do stołu Mistrza Ale to i może lepiej będzie okazja przy następnym razie. Kolega @Gio pokazał nam wszystkim że żeby zrobić dobrą fotografię nie wystarczy wyjąć smartfona i zrobić "pstryk" . Jędrek przyciągnął całą torbę rekwizytów i teł które później ze smakiem używał w aranżacji sceny. Świadomie używając światła rozproszonego, skupionego, czy kolorowego, filtra polaryzacyjnego uzyskiwał świetne efekty końcowe. Udowodnił że tajemnicze słowo "pstryk" które padało na koniec każdej krótkiej sesji jest słowem końcowym wieńczącym świadomy efekt. A pro po "krótkiej sesji". Nasze spotkanie rozpoczęliśmy punktualnie z hejnałem z wierzy Mariackiej (dwie minuty po pełni żniwiarzy ) i trwało ponad 6 godzin a w tym zasie udało się nam zrobić 11 !!!! zdjęć co daje średnio około pól godziny na jedno zdjęcie !!!! i pokazuje jak trudna jest to praca. Jędrek wielokrotnie sprawdzał ostrość , zmieniał kąt padania światła i.t.d żeby na końcu padło "pstryk" A nie jak niektórzy postawią coś na zielonym tle, oświetlą migającym ledem - a później tłumaczą aparat mi źle wyostrzył . Odmiennym tematem jest Kamienica Hipolitów kto nie widział niech żałuje. Aż się nie chce wierzyć że jeszcze nie tak dawno była kamienicą czynszową i że uchowały się tak przepiękne detale architektoniczne stiuki, belki stropowe, stropy czy piece. Aż strach pomyśleć jak pięknie to będzie wyglądało po planowanej niedługo renowacji. Ja poza radością spotkania i możliwością porozmawiania z Wami. Cieszę się że mogłem poznać i porozmawiać z Panem Tomaszem Kalarusem fotografem który jak mówił poświęcił 3 !!!! lata na zrobienie fotografii do tego katalogu. Człowiekiem o dużej wiedzy fachowej a jednocześnie bardzo miłą i skromną osobą. Nie mogłem sobie odmówić prośby o dedykację. No i jeszcze jedno co wywiozłem z Krakowa - jedni kupowali typowy bardzo ładny produkt popkultury - zegarek firmy Omega-Swatch ponoć ceramiczny. Mi udało się kupić taki polonik też z ceramiczną (uszkodzoną) tarczą. Nie wiem po co chyba żeby powiększyć masę spadkową . Dodatkowego smaczku dodaje fakt że zakład Pana Kowalskiego znajdował się na przestrzeni wieków XIX i XX niecałe 200 metrów od miejsca naszego spotkania. I to by było na tyle do następnego spotkania Roman
  21. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Witaj, jak zwykle rano . Ależ wchodź i dyskutuj - tylko niech to będzie dyskusja - myślę że każdy Ci chętnie pomoże. Jeśli myślisz że ktokolwiek urodził się z wiedzą którą posiada. To zapewniam Cię ze nie. Są to lata zdobywania doświadczeń, wiedzy poświadczone wieloma próbami i błędami . Zauważ że jak ktoś pyta o pomoc - to z natury ją na tym forum otrzymuje. Tak jest jak z głównym tematem @Yodek-a . Piszesz że masz jakąś wiedzę o galwanotechnice to zapewne wiesz że żadną z powłok nie nakłada się na nie przygotowaną blachę i że są to procesy wielowarstwowe. Więc chętnie zobaczymy jakie rozwiązanie przyjmiesz. Jak masz identyczną tarczę to nic nie ryzykujesz "pastwiąc" się nad obecną . Po prostu zrób dokumentację obecnej i nowej i pokazuj po kolei efekty prac. Myślę że wszyscy będziemy z zainteresowaniem oglądać postępy prac. Skoro pytasz jak ? Ja bym to zrobił tak (ale podkreślam że to jest moje odrębne zdanie) Zaczął bym od zrobienia dokumentacji wzoru tarczy - tu polecam spróbować zeskanować tarcze gdyż wtedy mamy odwzorowanie 1 do 1 . Aparat zawsze może dać zniekształcenia perspektywiczne Następnie próbował bym doczyścić tarczę . Później bym próbował nanosić srebro i tu metoda jaką zastosujesz jest dowolna ja by próbował "pisakowej" ale przy odrobinie prawy można też przez pocieranie. Ważne żeby używać odpowiednich pacików a nie od razu siekiery Jeśli będziesz miał z tym kłopoty to zawsze możesz z posiadanego wzoru opracować szablon wyciąć na ploterze z cienkiej folii i nakleić na tarczę w miejscu cyferblatu (wymaskować) i wtedy już możesz wcierać po całości. Jeśli to nie wyjdzie to masz wzór zdejmujesz całość, polerujesz, srebrzysz i drukujesz od nowa tarczę. Tylko tu raczej nie tampondruk tylko sitodruk (można też spróbować technik z trawienia płytek drukowanych) Avanti Roman
  22. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Poziom zaiste wysoki
  23. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Drogi Kolego @old time pozwolisz że ustosunkuję się do Twojej ostatniej wypowiedzi Ale nim to zrobię to jeszcze wcześniej jeśli można mały wkręt odnośnie koperty Kol. @graver Ja podobnie jak @dziadek jestem pod wrażeniem prac które On wykonuje (i w skali ocen kiedy się uczyłem i byłem na studiach) za tą pracę postawił bym Mu "5" tylko trzeba zauważyć ze nie jest to renowacja tylko rekonstrukcja (kiedyś na tym forum - Kol. @JASI na pewno szybko to znajdzie dla leniwych - prowadziliśmy już dyskusję czym różni się renowacja od rekonstrukcji czy odbudowy na wzór). Ba nawet postawił bym "5 z +" bo jak napisał nie odnawiał nie polerował na błysk nie poprawiał rytów na istniejącym deklu - czyli zrobił to z "doktryną" bliższą mojej ideologi. Dzięki temu wszyscy oglądający kopertę chyba widzą który dekiel był dorabiany. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to że dorabiany dekiel ma ostry (a nie wyoblony jak w pierwowzorze) rant - ale z tego Kolega się wytłumaczył opisując jakie problemy miał przy robieniu tego dekla. Trzeba tu by zastosować inne techniki - drykowania, tłoczenia lub klepania na formie. I znowu polecam poszukać czym te techniki się różnią . A teraz wracając do Twojej wypowiedzi: Nie wiem czemu mnie atakujesz żeby nie stwierdzić obrażasz - przecież nigdzie w moich wcześniejszych wypowiedziach nie odnosiłem się do Twoich prac !!! ale jeśli sobie tego życzysz zrobię to (i trochę w Twoim stylu) pozwolisz też że będę korzystał bez zgody z Twoich zdjęć. Po kolei 1. Tarczę którą pokazałem zrobiłem za darmo bo jak napisałem z kolegą umawialiśmy się tylko na naprawę mechanizmu i tylko za to się rozliczaliśmy 2. Ja jako amator nie wydaję tyle pieniędzy na roczniaki jak kolekcja szanownego Kolegi - bo mnie na to nie stać obserwując ceny niektórych egzemplarzy - natomiast od lat wydaję wolne środki właśnie na narzędzia i części. Bo chcąc naprawiać trzeba mieć z czego i czym. Każdy swoje pieniądze wydaje jak lubi i zbiera to co lubi. 3. Oczywiście kolega nie jest zawsze samowystarczalny i to co nie potrafi zrobić czy nie ma odpowiednich narzędzi oddaje do fachowca i nie ważne czy ten fachowiec ma firmę czy robi to w piwnicy - płacę mu za to że poświęca na to czas i potrafi to zrobić. 4. Co do czasu też jestem ojcem ba nawet dziadkiem i mam tego świadomość że w moim stanie i wieku tego czasu mam jeszcze mniej więc proszę nie licytujmy się kogo czas jest cenniejszy. Na koniec co do tarcz (teraz będę się odnosił do tarcz przedstawionych przez Ciebie). Na wstępie powiem (i napiszę to tłustym drukiem) obie tarcze bardzo mi się podobają Tarcza pierwsza - wygląda jak by przed chwilą wyszła ze sklepu : Ale mam male ale : 1. Nie pokazujesz stanu pierwotnego 2. Nie pokazujesz procesu renowacji 3. Nie widać czy indeksy są wklęsłe (ale wierzę Tobie- wiadomo z płaskimi byś sobie nie poradził) 4. Rozetki pod wskazówkami i między cyframi wyglądają na płaskie - jak je zrobiłeś 5. Tarcza i ramka błyszczy się znakomicie natomiast gryzie mi się to z spatynowanymi kolumnami i ich gałkami - jak się to ma do Twoich poglądów że wszystko ma być jak nowe. Osobiście - powiem przewrotnie - że wolę zegar/tarczę z drugiego zdjęcia bo co prawda nie świeci się tak pięknie, widać jakąś skazę przy 12 (ale może to kwestia oświetlenia/blików) ale ta tarcza dla mnie (podkreślam dla mnie) jakoś lepiej "siedzi w całości" Ale o gustach się nie dyskutuje: jeden woli brunetki, drugi blondynki a trzeci szczerbatą teściową Tarcza druga - podoba mi się jeszcze bardziej I znowu małe ale: 1. Nie pokazujesz stanu pierwotnego 2. Nie pokazujesz procesu renowacji 3. Nie widać czy indeksy są wklęsłe (ale tu bardziej można domniemywać na 6 ,7, 8 ) 4. Tarcza pokazana w dużym oddaleniu, z cieniem komórki i ręki. Tę tarczę podobnie jak "dziadek" - "kupuję" - jeśli kiedyś bym potrzebował to zwrócę się do Ciebie. Natomiast ja robiąc zdjęcia zwróć uwagę że staram się pokazywać zbliżenia i ideę procesu żeby można było coś zobaczyć a nie olbrzymi fragment blatu na którym to robię. Kolego "oldtime" po raz któryś podkreślam nie uważam się za "lotny umysł" ani "autorytet" nie zabieram udziału w dyskusji w tematach na których się nie znam zegary wieżowe, zegary wiszące, roczniaki, zegarki rosyjskie. Natomiast w bliskich mi tematach jak, narzędzia, kieszonki czy technologia naprawy wypowiadam tylko swoje odrębne zdanie z którym każdy może dyskutować. Staram się też nikogo nie obrażać. I jeszcze raz proszę - ponoć dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają - całe życie pracowałem w Polsce - i myślę że zarobki jak i emerytura jest zdecydowanie niższa niż dla poddanych Jej Królewskiej Mości. Wybacz podobnie jak Kol. @LESKOS nie zamierzam Ci udowadniać ze nie jestem koniem. Tarczę z indeksami drukowanymi potrafię uzupełnić zarówno galwanicznie to jest prostsze jak też przez pocieranie to wymaga więcej pracy i nie do wszystkich tarcz się nadaje. Chętnie też oglądam takie relacje innych (uczę się i podpatruję przy okazji) @pmwas , @Yodek , @szalony amator , @Andrzej Wachowicz , którzy krok po kroku pokazują swoje zmagania oporną materią zegarkową i którym nie zawsze wszystko wychodzi i potrafią się do tego przyznać. Są też Koledzy niektórzy wybitni fachowcy (inni trochę mniej) którzy tylko mówią że coś potrafią zrobić ale nie mają czasu żeby to pokazać lub już zapakowali zegar do wysyłki lub nie bo nie. Natomiast poproś ich o pokazanie czegoś dokładniej lub spróbuj z nimi polemizować - stajesz się od razu ich i ich popleczników wrogiem . Ja też wielokrotnie na tym forum (w przeciwieństwie do Ciebie) pokazywałem krok po kroku jak coś staram się naprawić. Ale po takich wpisach coraz bardziej tracę na to ochotę. Miłego tygodnia Roman p.s. I znowu się rozpisałem. Ale poranek jest jedyną porą dnia przy jakiej jako tako egzystuję. W moim wieku i przy moim stanie takie upały mnie wykańczają. A nie stać mnie było na zainstalowanie w domu klimatyzacji - i znowu o pieniądzach
  24. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Drogi Kolego @old time Na wstępie powiem że Kolega @JASI znowuż zrobił "krecią robotę" podając na tacy dla leniwych linka. jak już wcześniej napisałem ja też jestem amatorem !!! - ale przez całe moje już dość długie życie starającym się uczyć . Uważam że do każdej pracy/naprawy należy dobrać odpowiednią technologię, odpowiednie odczynniki i odpowiednie narzędzia. Następnie trzeba umieć się nimi posługiwać. Kiedyś stary zaprzyjaźniony zegarmistrz powiedział mi "Panie Romku jak przychodził do mnie do terminu uczeń to ja patrzyłem jak dobiera sobie narzędzia do naprawy i jak trzyma młotek w ręce i już wiedziałem czy z niego będą ludzie" Jak już zauważyłeś są różne gradacje i różne proszki do srebrzenia przez pocieranie. Można je sobie zrobić samemu jak się ma podstawową wiedzę. Można ją zdobyć m.in. z książek (i tu polecam te stare z przed II ŚW) lub np. z internetu. Można je też kupić bezpośrednio w internecie (ale np. firmy z GB które nimi handlowały niechętnie wysyłają do Polski) To co pokazałem na mojej renowacji jest jak słusznie zauważył Kol. @Taraj tamponowym/pisakowym srebrzeniem galwanicznym. I właśnie na tym polegała moja przewaga że zastosowałem odpowiednią (łatwiejszą) technologię do rozwiązywanego problemu. Drugim atutem tak przyjętego rozwiązania jest grubość nakładanej warstwy. Ale myślę że gdybym nie miał tej możliwości to też bym próbował zrobić to przez pocieranie. Kwestią jest tylko jaki proszek i jakie narzędzia bym zastosował. Bo można stosować takie paciki jak Kol. @zadra a można takie jeśli ktoś nie widzi różnicy "to po co przepłacać" (który raz już to piszę ) Natomiast co do robionej jakiś czas temu przeze mnie tarczy to ja przyjmuję taką "doktrynę" naprawy że raczej nie staram się robić naprawianego przedmiotu "jak nowy" nie poleruję kopert na błysk na tarczach pozostawiam pewne ślady uciekającego czasu. Bo moim zdaniem taka błyszcząca tarcza czy koperta nie pasuje do starego zegarka/zegara. O wiele prościej było by zdjąć naniesioną powłokę mechanicznie czy galwanicznie, wypolerować a następnie ponownie pomiedziować i posrebrzyć. Później od nowa nanieść cyferblat (tu też delikatnie Koledzy rozmijacie się z prawdą bo na tak dużą tarczę nie da się tego zrobić tampondrukiem !!!!) . Tylko po co robić to na starej tarczy lepiej kupić kawałek blachy i zrobić ją od nowa. Natomiast jak już wcześniej napisałem raczej nie zabezpieczam powierzchni (jeśli nie trzeba) i daję im szansę majestatycznego się starzenia. Podobnie robię też z płytami mechanizmów uważam że stary mosiądz wygląda ładniej i dlatego nie nakładam na niego żadnych szelaków, paraloidów czy chromianów. Ale każdy robi jak lubi. Miłego końca weekendu Roman
  25. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Przyglądam się burzliwej dyskusji na temat srebrzenia i powiem tak: Na dzień dobry nie jestem galwanotechnikiem, nie jestem technologiem nie jestem zegarmistrzem . Ale wszystko się da . Niestety ostatnio przybyło na forum fachowców którym nawet nie chce się poszukać że te tematy były już wałkowane wcześniej wiele razy. A potem "dziękuję że wskazałeś ciekawy temat" A może trzeba pójść i zapłacić za naukę do wspomnianych wcześniej mistrzów - może wtedy wiedzę przekazywaną będzie się cenić. Albo wydać ca. 300 PLN za książkę o której wspominał LESKOS. jest do kupienia na znanym portalu. A żeby nie być gołosłownym że się da to już kiedyś pokazywałem (można sobie poszukać) i nie była to tarcza z cyferblatem trawionym efekt może nie WOW !!! ale chyba nie o to chodzi. Przed w trakcie w trakcie i po Pozdrawiam Roman p.s. A że każdy metal po jakimś czasie ulegnie utlenieni to jest chyba jasne i trzeba go jakoś zabezpieczyć albo pasywować (ale znowu usłyszę że wymądrzam się jak jakiś autorytet) Zawsze do usług. Są osoby na tym forum którym jak mogę to chętnie podpowiem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.