W takim razie jestem spokojny, to będzie mój pierwszy i być może jedyny maraton. A chęć przebiegnięcia tego dystansu jara mnie do tego stopnia, że o odpuszczeniu nie będzie mowy Też słyszałem, że mniej więcej na 35 kilometrze może przyjść straszny dół, jednak biegając treningowo krótsze dystanse (na razie półmaratony, w planach mam jeszcze 3/4 maratonu), zauważyłem że ostatnie kilometry mimo zmęczenia, dobrze znoszę psychicznie. Po prostu w myślach wiesz, że do mety zostało już naprawdę niewiele, taka myśl potrafi pokrzepić. Tak więc spodziewam się, że te 30-35 km spokojnie przebiegnę, a na 5-7 km przed końcem maratonu w głowie już będę widział metę, choćby to była fatamorgana To będzie Maraton Lubelski, zwany "biegiem rzeźników" ze względu na ukształtowanie trasy, dużo odcinków pod górę i w dół. Zaleta, również wpływająca pozytywnie na psychikę, jest taka, że ostatnie 5-6 km jest dość płaskie, nawet z lekką tendencją w dół.