Paweł, to prawda, ja jeden z takich planów właśnie realizuję. Mówiąc w największym uproszczeniu plan zakłada to o czym piszesz, czyli jeden długi bieg raz w tygodniu (20-30 km) i jeden lub dwa krótsze, wskazane interwały. Wszystko szło fajnie, dopóki nie zbuntowała się stopa. Dlatego szukam jakiegoś kompromisu, który pozwoli utrzymać formę (nie liczę już na wzrost formy, chodzi tylko o utrzymanie), a jednocześnie nie zajeżdżę stopy. O ile taki kompromis jest w ogóle możliwy. Z tego co piszesz wynika jednoznaczny wniosek, że dalsze trzymanie się planu treningowego może zakończyć się bardzo źle. Jak dla mnie wychodzi na to, że muszę po prostu zmniejszyć częstotliwość biegania i chyba też przebiegane dystanse.