Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Mirosuaw

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    8500
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    12

Zawartość dodana przez Mirosuaw

  1. Jestem tego samego zdania. Ogólnie udany projekt i ten jeden detal bruździ. Podobnie zrobili w Marine Chronograph, gdzie również sekundnik jest przekombinowany.
  2. Dzięki za podpowiedzi. Zacząłem stosować poleconą "domową" krio terapię + maść Traumon, już jest poprawa. Do tego tydzień odpoczynku, będzie dobrze.
  3. Paweł, to prawda, ja jeden z takich planów właśnie realizuję. Mówiąc w największym uproszczeniu plan zakłada to o czym piszesz, czyli jeden długi bieg raz w tygodniu (20-30 km) i jeden lub dwa krótsze, wskazane interwały. Wszystko szło fajnie, dopóki nie zbuntowała się stopa. Dlatego szukam jakiegoś kompromisu, który pozwoli utrzymać formę (nie liczę już na wzrost formy, chodzi tylko o utrzymanie), a jednocześnie nie zajeżdżę stopy. O ile taki kompromis jest w ogóle możliwy. Z tego co piszesz wynika jednoznaczny wniosek, że dalsze trzymanie się planu treningowego może zakończyć się bardzo źle. Jak dla mnie wychodzi na to, że muszę po prostu zmniejszyć częstotliwość biegania i chyba też przebiegane dystanse.
  4. A może (tak sobie myślę, nie wiem czy słusznie) już teraz, czyli na 6 tygodni przed maratonem, odpuścić dłuższe dystanse? Ewentualnie ograniczyć się do jednego długiego treningu. W sumie mam wybiegane w ostatnich 4-5 miesiącach około 7-8 półmaratonów i raz 3/4 maratonu. To sporo. Zamiast tego robić krótkie biegi z interwałami, w ostrym tempie, np. 2 razy w tygodniu po pół godziny. Stopa powinna to wytrzymać, a biegi interwałowe pozwolą utrzymać kondycję na dotychczasowym poziomie. Dodam, że nie planuję jakiegoś super czasu w maratonie, usatysfakcjonuje mnie czas między 4, a 4,5 godziny.
  5. Prawie tydzień całkowitego odpoczynku mam za sobą. Przed dzisiejszym półmaratonem poprzedni był 6 dni wcześniej, w międzyczasie zero biegania. Trochę pomogło. Może gdyby to był miesiąc odpoczynku, wtedy stopa w 100% wyleczyłaby się. Na bardzo długi odpoczynek nie mogę sobie pozwolić na tym etapie przygotowań.
  6. Panowie, może coś podpowiecie Od pewnego czasu zwiększyłem obciążenia treningowe, 10 maja biegnę maraton. Obecnie wygląda to tak: trzy tygodnie temu przebiegłem 3/4 maratonu, 2 tygodnie temu półmaraton, tydzień temu półmaraton, dzisiaj też był półmaraton. Pomiędzy tymi dłuższymi biegami robię w środku tygodnia dodatkowo jeden bieg na jakieś tam 8-12 km, w trakcie tych krótszych biegów próbuję interwały. W ramach treningu przed maratonem chciałbym zrobić jeszcze raz 3/4 maratonu (najpóźniej około miesiąca przed), może jeszcze jeden półmaraton, reszta to krótsze biegi, im bliżej do maratonu tym krótsze. Jak dla mnie są to spore obciążenia, no i mój organizm zaczyna to odczuwać. Konkretnie dopada mnie ból lewej stopy, przede wszystkim jest problem ze stawem skokowym, jeden z typowych urazów biegacza. Spowodowany tym, że moja lewa stopa uderza o podłoże zewnętrzną stroną (supinuje). Próbowałem na to zaradzić wkładkami medycznymi dla biegaczy. Wkładki rzeczywiście korygują wadę mojej lewej stopy, uraz się nie powiększa, ale mają jeden mankament, są twardsze w porównaniu z wkładkami fabrycznymi z butów. Efekt - pęcherzyki na palcach stóp, czyli cholerstwo, z którym nie da się biegać. Co radzicie? 1) Zmniejszyć obciążenia treningowe? Nie chciałbym stracić przez to formy w ostatnim okresie przed maratonem, ale też nie mogę dopuścić do tego żeby stopa się całkiem posypała. Może jest jakiś sposób żeby trenować mniej intensywnie i przynajmniej pozostać w tej samej formie, którą wypracowałem do tej pory? 2) Nie zmniejszać obciążeń? Zabezpieczać staw skokowy np. bandażem elastycznym? Dzisiaj pobiegłem połówkę z bandażem na lewej stopie, nie było źle. 3) Może do twardych wkładek ortopedycznych zakładać podwójne skarpety? Palce zabezpieczać przed pęcherzykami sudocremem, wazeliną itp. Jakieś inne rady? Może ktoś przechodził podobne problemy.
  7. Już dobrze, wyzerowałem chronograf, żeby nie było, że jestem jakimś dziwakiem
  8. Momentami szkoda mi zakrywać logo i taki ładny napis "Omega Speedmaster Professional" Czy ja wiem, czy to powoduje asymetrię... to taka przeciwwaga do przycisków chrono.
  9. Rangeman jest w porządku, duży zawodnik, który wcale nie wymaga dużego nadgarstka. Ale jeśli masz godny (czytaj: trochę większy) nadgarstek, a cena nie ma znaczenia, to może Frogman GWF-1000. Taka ekstraklasa G-Shocka. Sam bym kupił, ale za cienki na niego jestem (w nadgarstku)
  10. Krótkie pytanie od szczęśliwego posiadacza Moonwatcha. Czy pozostawienie na długo (na stałe) sekundowej wskazówki chronografu w innej pozycji niż na godz. 12 może mieć jakiś negatywny wpływ na mechanizm? Czyli stoper jest zatrzymany, nie chodzi, ale nie jest wyzerowany. Tak jak na zdjęciu:
  11. Krystian, to zdjęcie raczej do wątku "jak wyglądamy" [emoji12] U mnie:
  12. Z diverem na ręku to chyba na rower wodny
  13. Pytasz o Speedmastera? W fazie produkcji jest elegancki krokodyl Nato raczej nie. Mam firmowe, omegowe nato kupione w zestawie z zegarkiem, więc po zdjęciu bransolety na pewno przymierzę, ale raczej nie będę nosić na stałe.
  14. Moim zdaniem: Czarny bezel, czerwony pasek z czarną szlufką - TAK Czerwony bezel, czarny pasek - NIE Popatrz na Mudmana G-9000 Rescue (czarny bezel, pomarańczowy pasek), wygląda to OK.
  15. Nie podejmuję się określenia o ile konkretnie. Ogólnie rzecz biorąc, posługując się przykładem podobnych stylistycznie zegarków, czyli np. Stowa Antea i Nomos Tangente, widzę to tak: Stowa Antea nie może kosztować 10% ceny Tangente, bo wtedy prawie każdy potencjalny klient wybierze Stowę, mówiąc "po co mam tyle przepłacać za może i lepszego, ale w zasadzie podobnego Nomosa". Efekt - Stowa nie pozbiera się z realizacją zamówień. Stowa Antea nie może też kosztować 90% ceny Nomosa Tangente, bo wtedy prawie każdy potencjalny klient wybierze Nomosa, mówiąc "minimalnie dopłacam i mam zegarek z wyższej półki". Efekt - brak zamówień na Stowę. Oczywiście podałem bardzo przesadzone przykłady jeśli chodzi o te procenty, ale wiadomo w czym rzecz. Ta "właściwa" cena Stowy musi leżeć gdzieś pomiędzy 10%, a 90% ceny Nomosa Gdybym obecnie stał przed wyborem czy kupić Anteę, czy Tangente, może byłbym w stanie powiedzieć jaka konkretnie cena Antei byłaby dla mnie akceptowalna na tle ceny Tangente. Ale nie mam tego dylematu, zostawmy więc politykę cenową Jorgowi
  16. Panowie, to dla mnie całkowicie zrozumiała strategia, z pewnością dobrze przemyślana przez Jorga Schauera. Pamiętajmy o tym, że Stowa kreuje się na małą "rodzinną" firmę, która produkuje niewielkie ilości zegarków, z założenia zegarek marki Stowa ma być niszowy. Od robienia masówki jest Steinhart. W związku z tym ceny Stowy w stosunku do cen Nomosa nie mogą być MEGA konkurencyjne, bo to spowodowałoby, że klienci masowo rzucą się na zegarki Stowa. Co spowoduje oczywiście albo drastyczne wydłużenie i tak już długich terminów realizacji albo rozbudowę firmy w celu produkcji na większą skalę. Podejrzewam, że Jorg Schauer nie chce ani tego pierwszego, ani tego drugiego. W związku z tym ceny Stowy do cen Nomosa muszą być niższe (bo to nie ten poziom co Nomos), ale nie mogą być dużo niższe (by "nisza" nie przerodziła się w masówkę). Nic na to nie poradzimy. Jedyne czego nie mogę wybaczyć Stowie, to nowe badziewiaste logo.
  17. Nie podoba mi się czerwony kolor wskazówki sekundowej i napisu "automatic". Czerwień zakłóca minimalizm, czyli największą zaletę Nomosa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.