Swojego Apple Watcha używam już od ponad 2 lat. Na początku korzystałem z niego codziennie, ale z czasem noszenie go stało się coraz mniej regularne, aż w końcu przejęła go moja druga połówka.
Przyznam, że mimo kilku pozytywnych aspektów, są też wady, które wpłynęły na moje odczucia.
Po pierwsze, jedną z największych wad jest bateria. Codzienne ładowanie zegarka jest dla mnie bardzo irytujące. Czasem zapominałem o naładowaniu go... dodatkowo dedykowany kabel czy brak ładowania bezprzewodowego nie ułatwiają sprawy. Kabel USB-C czy lightning mam praktycznie wszędzie gdzie jestem.
Po drugie, powiadomienia. Na szczęście sparowałem go z prywatnym, a nie służbowym telefonem, co pozwala mi uniknąć przesadnej ilości powiadomień na nadgarstku.
Po trzecie, większość rzeczy, które mogę robić na zegarku, da się równie dobrze wykonać na telefonie. A gdy jestem w samochodzie, korzystam z CarPlay, co dodatkowo ogranicza użyteczność zegarka.
Zalety? Oczywiście są. Mogę zmierzyć nasycenie krwi tlenem, skorzystać z ćwiczeń oddechowych, czy też przypomnieć sobie, żeby wstać i się ruszyć. To z pewnością ciekawe i przydatne funkcje, jednakże, mimo wszystko, czuję się bardziej komfortowo nosząc tradycyjny, mechaniczny zegarek.
Dla osób aktywnych fizycznie, Apple Watch na pewno może być użytecznym gadżetem, ale na rynku istnieją lepsze zegarki sportowe, takie jak np. te od Garmin.
Oczywiście, to tylko moje osobiste odczucia, każdy może mieć inne preferencje i doświadczenia z tym urządzeniem. Ja nie czuję chęci powrotu przynajmniej do czasu, aż zrobią coś z baterią i to coś więcej niż w przypadku AW Ultra