Bywa różnie, moja córka mieszka w Norwegii/Stavanger już 11 lat. Rzeczywiście Norwedzy/autochtoni są traktowani inaczej przez państwo. Ale.. Ale..
Jak się urodziła pierwsza córka to pojechali z mężem do polskiej ambasady do Oslo wyrobić dziecku paszport.
W ambasadzie byli traktowani opryskliwie jako zło konieczne.
Oczywiście problemy, że brakuje jakiś norweskich zaświadczeń i mają wracać z dzieckiem do Stavanger ( gdzieś 8 godz samochodem) .
Urzędnicy ambasady mieli ich gdzieś , nie masz papierów to wyp....laj. Zniechęceni poszli do norweskiego urzędu może uda się załatwiać brakujące papiery.
I co, pełne zrozumienie, urzędniczka jak zobaczyła małżeństwo z małym dzieckiem to mimo kolejki, natychmiast podeszła , zapytała o co chodzi i by się nie martwili ona wszystko załatwi.
Tego samego dnia wrócili do ambasady z papierami. Tym eleganckim sposobem, przynajmniej na jakiś czas , zostali wyleczeni z chęci powrotu.
Co do samochodu jakim moi młodzi wyjeżdżali do Norwegii to było volvo V70 z 2001r. ( Ten samochód jeździ do dzisiaj)
Ja osobiście uważam , że najlepszy samochód do zabrania gratów to volvo 745 (kiedyś takie miałem👍 , nigdy nie zawiodło)