Od ok. miesiąca głównie używam Aspen'a - świeży, przyjemny, zielony zapach. Idealny na upały i ostatnie deszcze. Jest przyjemnie wilgotny jak las równikowy w porze deszczowej. Przez 25 lat wcale się nie zestarzał. Kilka dni temu wyszperałem coś starszego i ciekawszego. Mianowicie wodę toaletową Oscar de la Renta Pour Lui. Jak tylko zobaczyłem ten przepiękny, granatowy flakon i przeczytałem opinie, nie wytrzymałem... Kupiłem w ciemno. Dotarł do mnie wczoraj. Zapach powstał w 1980 roku, rok później zdobył nagrodę FIFI. Jest to zapach drzewno - kadzidlano - kwiatowy, z domieszką żywicy i mojego ukochanego cynamonu. Na początku jest dosyć intensywny, ale później rozwija się i nieco wycisza. Czuć jego szlachetność i odmienność od dostępnych na rynku pachnideł. Jest cudny!