Różnimy się w zasadzie co do jednego - inaczej wyobrażamy sobie obszar zabudowany. Duch prawa uwzględnia wyższe prawdopodobieństwo pieszych, rowerzystów, dzieci, itd. na drodze w terenie zabudowanym -> samochody dzielą drogę z większą liczbą innych uczestników, którzy słabo wychodzą przy zderzeniu --> obniżamy prędkość maksymalną, żeby nie było tak, że niemal każde zderzenie to trupy na miejscu albo kalecy do końca życia. Taki jest w moim rozumieniu duch prawa. Oczywiście, że są miejsca w terenie zabudowanym, gdzie są mniejsze szanse pieszych i miejsca o wyższym prawdopodobieństwie, ale nadal do chociażby cmentarza w tym miejscu było rzut beretem.
Ok, jest jeszcze jedna różnica - nie kupuję Twojego uzasadnienia, że obawiałeś się, że będziesz zmuszony do awaryjnego zatrzymania. Mogłeś jechać te 2-3 km/h wolniej niż samochód przed Tobą i w razie czego płynnie wyprzedzić, jakbyś zauważył, że zwalnia. Obiektywnie byłoby bezpieczniej dla wszystkich. Generalnie tak staram się robić, że trzymam nieco dystansu i zostawiam miejsce na ewentualne ogarnięcie sytuacji dookoła i wyprzedzenie kogoś przede mną, jak zacznie zwalniać.
Nie ma co drążyć tematu - stało się, ale mogło być gorzej.