Zawsze mnie to dziwiło bo nie bardzo sobie wyobrażam żeby pudełko od świeżo kupionej Omegi, Rolexa czy Grand Seiko wywalić - nie dlatego że to od Omegi tylko dlatego że ono jest jednak jakościowo i wizualnie zupełnie czym innym niż kartonik czy torebka od Q&Q, pomijając już cenę za którą można kupić np. przyzwoity rotomat. Razem z pudełkiem zostają papiery bo jednak gwarancja na towar za naście czy dziesiąt tysięcy może się przydać a potem nie ma powodu żeby na siłę wywalać. Wielkie jak karton od TV nie jest, leży sobie gdzieś w szafce. Jak to się dzieje że to gdzieś przepada - jedyne co mi przychodzi do głowy to że albo pierwszymi właścicielami takich zegarków są ludzie bardzo bogaci którym zależy wyłącznie na marce na ręku a cena jest nieodczuwalna, albo faktycznie niejasne pochodzenie towaru. Papiery zawsze giną podczas przeprowadzki, tak jak podróby znajduje się na ulicy, strychu albo dziedziczy po babci