Czytam ponownie najnowsze opracowanie Harry'ego nt. Baumuster B i innych zegarkowych projektów lotniczych i podwodnych, i tak sobie myślę, że właściwie, poza niniejszym tematem, nie za bardzo jest gdzie zamieszczać tego typu teksty. Forumowy mainstream osunął się w stronę kultury obrazkowej do tego stopnia, że niektórzy reagują zdziwieniem (albo dziwnymi komentarzami) na tekst dłuższy niż trzy zdania, tylko dlatego że jest "długi". Harrego "podziękowania za przeczytanie" są symptomatyczne. Tylko patrzeć, jak zaczniemy płacić naszym "userom" drobne sumy, z wdzięczności że zdecydowali się przeznaczyć swój cenny czas na czytanie czegokolwiek. Dziwna sytuacja.
Kiedyś środowisko tropicieli zegarków dzieliło się z grubsza na takich, którzy mogli sobie pozwolić na nowy zegarek renomowanej szwajcarskiej marki (choćby Tissot), i pozostałych. Obecnie środowisko rozwarstwia się nieco inaczej, na właścicieli zegarków "drogich i bardzo drogich" i na pozostałych, przy czym wśród jednych i drugich jedynie pewna część aktywnie poszukuje wiedzy i stale poszerza swoje horyzonty. Pozostałym wystarcza kupowanie i posiadanie upatrzonych zegarków. Niszowa wiedza o zegarkach, osadzona w kontekście rozwoju zegarmistrzostwa, to nie to samo co doświadczenie "organoleptyczne" z wieloma zegarkami różnych marek, to są dwie różne rzeczy. Są zegarkowe wydawnictwa, grupy i kanały internetowe, które eksploatują tylko aspekt osobistego kontaktu z zegarkiem, na zasadzie "ten mi się podoba a tamten nie", i niewiele więcej.
Kanały na YouTube, działające wyłącznie na tej zasadzie, mają dziesiątki i setki tysięcy widzów, tylko co z tego wynika? Mniej więcej tyle, ile z działalności wielbicieli "chińskich homarów". Rośnie "masa krytyczna" zegarków wszelkiego rodzaju, głównie tych dostępnych cenowo, a ubywa świadomości kontekstu technicznego, cywilizacyzjego, a nawet estetycznego. Do tego stopnia, że właściciele "homarów" nie są nawet zainteresowani wiedzą, jakie zegarki i trendy naśladują posiadane przez nich "wspaniałe okazje". W segmencie "drogim" sytuacja może być bardzo podobna. Bywa, że posiadaczowi Rolexa wystarcza sam fakt, że to oryginalny Rolex za "miliony monet", kompletnie bez świadomości i zainteresowania skąd wzięły się określone rozwiązania w tych zegarkach, choćby charakterystyczna luneta z falbanką.
Odpowiedzią, a może nawet ważnym punktem oporu wobec powyższych "tryndów", jest niniejszy temat. I fakt, że ciągle istnieje znacząca mniejszość, której chce się coś tutaj napisać i przeczytać. Bo właściwie nie za bardzo jest gdzie zamieścić jakieś obszerniejsze zegarkowe refleksje. W forumowych tematach, dotyczących odpowiednich marek i kategorii, to będzie za dużo tekstu dla przeciętnego odbiorcy. Instnieje wprawdzie coś w rodzaju "ilustrowanego magazynu zegarkowego" na stronie głównej KMZiZ, z recenzjami i opisami, ale prawdę mówiąc nie wiem jak zwyczajny użytkownik forum mógłby tam wysłać własny tekst, bo nie natrafiłem na instrukcję jak to się robi. Wszelkich "regulaminów" mamy już nadmiar i wątpię czy potrzebujemy kolejnych.
Przy okazji, w niedzielę miałem na ręce taki oto dajwerek Orienta. Znów typowy heritage, bo to całkiem wierna reedycja pierwszego zegarka nurkowego tej marki z 1964 r.