Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1492
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Bardzo elegancki, przypomina niektóre klasyczne Credory.
  2. Kiedy go kupowałem, dostępne były dwie wersje kolorystyczne. Teraz jest ich już pięć, ostatnio widziałem zieloną.
  3. Niesamowicie wygodny zegarek. W Polsce nieczęsto spotykany, a szkoda.
  4. Faktycznie ciekawe, że astronauci nie wiedzą, jak jednocześnie śledzić 3 strefy czasowe na zegarku GMT. Albo może nie wiedzą, że istnieje komplikacja GMT? Nie wiadomo. Może faktycznie najłatwiej mieć 3 zegarki, do każdej strefy osobno. Wtedy maleje ryzyko pomyłki w warunkach niedotlenienia mózgu z powodu nieważkości.
  5. Myślałem, że sam zrobiłeś Wygląda świetnie.
  6. Nie wiedziałem, Mirosuawie, że również Ty uważasz się za przedstawiciela tej wspaniałej nacji, której tak wiele zawdzięczamy. Ale w razie czego to nie jest duży problem, wszak Hydroconquest wodoszczelny jest. To prawda (o ile rzeczywiście te nakładki byłyby dostępne przez najbliższe 50 lat i cały czas kosztowałyby EUR 50, w co nie wierzę, a w dodatku rysy robiłyby się posłusznie tylko na okładzinach i nigdzie indziej), ale też to pominąłem, bo to hipoteza zupełnie niezależna od wyglądu całości.
  7. Niemców to my od dawna nosimy na rękach. Może przynajmniej niektórzy się porzygają od kołysania. Faktycznie, gdyby chcieć dobrać właściwe słowo do tych paskudnych okładzin, to "smaczki" są w czołówce.
  8. Rozumiem, że dokładny i wygodny jest zegarek, a zaciął się tylko datownik. W moim też się zacina (akurat mam zdjęcie "dzień później"), ale tylko po dłuższym okresie nieużywania. Jak się rozrusza, zaczyna normalnie przerzucać datę. Naprawa datownika jest oczywiście możliwa ale wymagałaby oryginalnych części, które obecnie są już niedostępne, więc nic z tym nie robię.
  9. W zamierzeniu miał to być pewnie lewy sierpowy, wyprowadzony pod adresem JLC i Cartiera jednocześnie, ale moim zdaniem przekombinowali. Cenę taktownie przemilczę.
  10. Czy to japońska wersja limitowana? Ładnie wygląda na tej gumie.
  11. Widocznie od robienia tych zdjęć tak przyspieszył.
  12. Cartier trochę człowieka przeformatowuje estetycznie, więc może po pewnym czasie będziesz zdziwiony, jak mogło Ci się to złoto nie podobać.
  13. To bardzo możliwe, pewnie na żywo widać dokładniej.
  14. O "opłacalności" oczywiście nie ma mowy, przede wszystkim ze względu na stan zegarka, który wygląda jakby bawiły się nim dzieci (i dodatkowo jeszcze jakiś "zegarmistrz-amator", o czym świadczy np. wskazówka pointer date zamiast minutowej). Nie wiem czy coś jeszcze będzie z tego mechanizmu, bo wygląda że dużo przeszedł. Sam fakt użytkowania mechanizmu kieszonkowego jako zegarka naręcznego to nie jest aż tak duży problem. Zegarek wymagałby zwiększonej ostrożności, czyli raczej do noszenia na specjalne okazje a nie na co dzień, ale takie pasówki istnieją i są w użyciu. Tarcza jest zniszczona, więc gdyby jednak zapadła decyzja o reanimacji zegarka, rozważałbym zakup podobnego egzamplarza tylko w celu wymiany tarczy na lepiej zachowaną. Tak czy owak, punktem wyjścia powinny być oględziny zegarka przez kompetentnego zegarmistrza. Jeśli mieszkasz w Krakowie lub okolicach, proponuję najpierw odwiedzić któregoś z miejscowych mistrzów, np. pana Płonkę, i poprosić o ocenę sensowności całego przedsięwzięcia.
  15. Tak, ale gdyby był oryginalny, w znaczeniu "nieopierający się na wzorach", to by się aż tak nie podobał.
  16. Czyli jednak znalazłeś w tym HC coś udanego Mimo wszystko lepiej, niż np. same "smarkłocze" (czyli zegarki dla smarkaczy). Cieszy mnie, kiedy prawdziwa firma zegarkowa wypuszcza model, który szybko robi się znany i popularny, a jednocześnie względnie dostępny. Jest to niezły sposób na podpompowanie całej branży, zagrożonej upadkiem. Szczególnie ważny jest środkowy segment rynku, który decyduje o przetrwaniu zegarków jako przedmiotów codziennego użytku (albo przynajmniej codziennego noszenia). Mnie propozycje Longinesa spoza linii Heritage nigdy specjalnie nie pociągały, ale ten nowy Hydroconquest to przyjemny zegarek. Mam nadzieję, że zrobi karierę na miarę Tissota PRX, który po roku-dwóch od premiery był już wszędzie.
  17. Czyli co? Świętujemy! Wszystkim życzę pokoju, miłości i radosnego Zmartwychwstania Pańskiego.
  18. Najlepsi są tacy, co przez pół roku odnawiają ogłoszenie, a potem coś im odbija i znienacka podnoszą cenę. Czy ci ludzie myślą, że jeśli przez pół roku nie sprzedali zegarka za 3 tys., to teraz sprzedadzą za 3 i pół? Zdarzają się też „bazarkowi” sprzedawcy, którzy wystawiają zegarek jednocześnie na Forum i np. na OLX, z tym że na OLX taniej. I liczą na to, że nikt nie sprawdzi.
  19. Dałbym mu może nawet 20 lat więcej, ten model był w produkcji już w latach ’60. Mechanizm pewnie FHF 969.
  20. Przecież nie mogłem wiedzieć, że uruchomię świeże wspomnienie tak bolesnej traumy.
  21. Ja już się kiedyś zastanawiałem, czy kiedy odbierasz nową dostawę, to wypakowujesz te wszystkie zegarki, żeby się następnie w nich wytarzać.
  22. ireo

    Klub HERITAGE

    Dzięki, zachowałem sobie "Pasjonatów" w ulubionych. Z tym, że to też chyba nie jest dobre miejsce dla recenzji pojedynczych zegarków, raczej dla tekstów bardziej przekrojowych. Wybitni autorzy czasem tak robią. Podkowiński też kiedyś zniszczył swój najważniejszy obraz i co mu zrobisz. Potem jakoś to pokleili, ale to już nie ten sam "Szał" co dawniej.
  23. ireo

    Klub HERITAGE

    Czytam ponownie najnowsze opracowanie Harry'ego nt. Baumuster B i innych zegarkowych projektów lotniczych i podwodnych, i tak sobie myślę, że właściwie, poza niniejszym tematem, nie za bardzo jest gdzie zamieszczać tego typu teksty. Forumowy mainstream osunął się w stronę kultury obrazkowej do tego stopnia, że niektórzy reagują zdziwieniem (albo dziwnymi komentarzami) na tekst dłuższy niż trzy zdania, tylko dlatego że jest "długi". Harrego "podziękowania za przeczytanie" są symptomatyczne. Tylko patrzeć, jak zaczniemy płacić naszym "userom" drobne sumy, z wdzięczności że zdecydowali się przeznaczyć swój cenny czas na czytanie czegokolwiek. Dziwna sytuacja. Kiedyś środowisko tropicieli zegarków dzieliło się z grubsza na takich, którzy mogli sobie pozwolić na nowy zegarek renomowanej szwajcarskiej marki (choćby Tissot), i pozostałych. Obecnie środowisko rozwarstwia się nieco inaczej, na właścicieli zegarków "drogich i bardzo drogich" i na pozostałych, przy czym wśród jednych i drugich jedynie pewna część aktywnie poszukuje wiedzy i stale poszerza swoje horyzonty. Pozostałym wystarcza kupowanie i posiadanie upatrzonych zegarków. Niszowa wiedza o zegarkach, osadzona w kontekście rozwoju zegarmistrzostwa, to nie to samo co doświadczenie "organoleptyczne" z wieloma zegarkami różnych marek, to są dwie różne rzeczy. Są zegarkowe wydawnictwa, grupy i kanały internetowe, które eksploatują tylko aspekt osobistego kontaktu z zegarkiem, na zasadzie "ten mi się podoba a tamten nie", i niewiele więcej. Kanały na YouTube, działające wyłącznie na tej zasadzie, mają dziesiątki i setki tysięcy widzów, tylko co z tego wynika? Mniej więcej tyle, ile z działalności wielbicieli "chińskich homarów". Rośnie "masa krytyczna" zegarków wszelkiego rodzaju, głównie tych dostępnych cenowo, a ubywa świadomości kontekstu technicznego, cywilizacyzjego, a nawet estetycznego. Do tego stopnia, że właściciele "homarów" nie są nawet zainteresowani wiedzą, jakie zegarki i trendy naśladują posiadane przez nich "wspaniałe okazje". W segmencie "drogim" sytuacja może być bardzo podobna. Bywa, że posiadaczowi Rolexa wystarcza sam fakt, że to oryginalny Rolex za "miliony monet", kompletnie bez świadomości i zainteresowania skąd wzięły się określone rozwiązania w tych zegarkach, choćby charakterystyczna luneta z falbanką. Odpowiedzią, a może nawet ważnym punktem oporu wobec powyższych "tryndów", jest niniejszy temat. I fakt, że ciągle istnieje znacząca mniejszość, której chce się coś tutaj napisać i przeczytać. Bo właściwie nie za bardzo jest gdzie zamieścić jakieś obszerniejsze zegarkowe refleksje. W forumowych tematach, dotyczących odpowiednich marek i kategorii, to będzie za dużo tekstu dla przeciętnego odbiorcy. Instnieje wprawdzie coś w rodzaju "ilustrowanego magazynu zegarkowego" na stronie głównej KMZiZ, z recenzjami i opisami, ale prawdę mówiąc nie wiem jak zwyczajny użytkownik forum mógłby tam wysłać własny tekst, bo nie natrafiłem na instrukcję jak to się robi. Wszelkich "regulaminów" mamy już nadmiar i wątpię czy potrzebujemy kolejnych. Przy okazji, w niedzielę miałem na ręce taki oto dajwerek Orienta. Znów typowy heritage, bo to całkiem wierna reedycja pierwszego zegarka nurkowego tej marki z 1964 r.
  24. Na tym zdjęciu nie widać żadnego przesunięcia, jest równo.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.