-
Liczba zawartości
1374 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ireo
-
Tak, polski tytuł "Blask". Film ekslpoatuje wątek opresyjnego ojca, polskiego żyda który zmusza syna-pianistę do wysilku ponad siły a jednocześnie obsesyjnie go kontroluje, chłopak pęka i ląduje w psychiatryku. W rzeczywistości ojciec Helfgotta nie zgodził się na wyjazd syna na stypendium do Stanów, bo przed planowanym wyjazdem chłopak zaczął wykazywać objawy choroby psychicznej. Nie skończył grając w podrzędnym barze (to był bar "Riccardo" w Perth) tylko wręcz przeciwnie, zagrał jeszcze wiele koncertów w najlepszych salach koncertowych świata, zdobył parę nagród muzycznych i nagrał parę płyt. Mieszka w Australii, nie wiem czy nadal koncertuje. Skoro już jesteśmy przy filmach o trudnym życiu pianistów, to Mieczysława Kosza pominę bo nie oglądałem, ale polecę inny polski film pt. "Sonata" (2021). Mało znany ale świetny, moim zdaniem. Niezwiązany z jazzem ale za to trochę z zegarkami. Głównym bohaterem jest niepełnosprawny Grzegorz (gra go Michał Sikorski), który naprawdę istnieje i jest synem znanego krakowskiego zegarmistrza, pana Płonki (w filmie Łukasz Simlat). Kto z nich nie miał. Nie wiem czy w ogóle istniało wtedy takie zjawisko jak "trzeźwy jazzman". Z drugiej strony, książki i zmitologizowane relacje o jazzmanach lepiej traktować z pewną dozą krytycyzmu. Miles miał pretensje do Coltrane'a, że "lekceważył publiczność"? Przecież sam tyle razy grał odwrócony do publiczności plecami przez cały koncert, bo akurat był wkurzony. "Misiek przy fortepianie" albo dziwne zachowania Monka na scenie to też fragment większej całości. Prawdopodobnie cierpiał na chorobę dwubiegunową, w dodatku nieleczoną. Tzn. "leczenie" wyglądało tak, że jego lekarz, który niby dawał mu zastrzyki witaminowe, w rzeczywistości faszerował Monka amfetaminą bez jego wiedzy. Oprócz tego Monk sam zażywał chloropromazynę, neuroleptyk który jest antagonistą amfetaminy. Monk miał okresy pogorszenia i poprawy. Nie sposób ocenić czy i na ile jego muzyka byłaby inna gdyby miał lepszą opiekę, ale jego życie raczej byłoby lepsze i dłuższe.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dzięki za ciekawy komentarz; dobry materiał na osobny temat, np. "Kanały o zegarkach". Chyba nie ma jeszcze takiego wątku, tymczasem w internecie wciąż przybywa nowych "kreatorów" i "kreatur". Ja też chętniej oglądałem Teddy'ego Baldassarre kiedy omawiał budżetowe zegarki, takie jak Orient Bambino. Chłopak przeszedł długą drogę od skromnych filmików do własnego salonu w Cleveland z autoryzacją znanych marek (Blancpain, Breitling, Grand Seiko, IWC, Longines, Omega, Zenith, itd.). Trudno nie podziwiać jego pracowitości i konsekwencji, zwłaszcza że - o ile wiem - nie pochodzi z zamożnej rodziny i do wszystkiego doszedł sam. Z tego punktu widzenia, współpraca z takimi osobami jak Kevin O'Leary jest dla Teddy'ego korzystna, bo to "robi PR". Jest to również korzystne dla całej branży, bo pokazywanie celebrytów interesujących się zegarkami powoduje, że zwykli ludzie również się nimi interesują. Pokazywanie się w salonie Teddy'ego to pewnie nie jest żaden wymierny "biznes" dla O'Leary'go, chyba że Teddy płaci mu za to jakieś istotne pieniądze. Wykluczyć tego nie można, ale wydaje mi się to mało prawdopodobne. Rzecz polega raczej na tym, że jeśli ważna część czyjegoś biznesu polega na obecności w mediach, zwłaszcza w Stanach, to ktoś taki wykorzysta każdą okazję, żeby w tych mediach zaistnieć i przypomnieć o sobie. Wszystko jedno, czy to "telewizyjny finansista" Kevin O'Leary, czy "kabareciarz" Jimmy O. Yang. A ktoś taki jak Teddy Baldassarre, z zawodu sprzedawca zegarków, wiele by stracił gdyby tego mechanizmu nie kapitalizował. Trudno więc mieć do niego o to pretensje. Muszę przyznać, że starannie przygotowane filmiki Teddy'ego mają dla mnie pewną wartość pomimo dystansu, jaki mam wobec "kreatorów treści" którzy jednocześnie są sprzedawcami. Zdarzyło mi się kupić omawiany przez niego zegarek, którym akurat był Longines. Tzn. nie wyłącznie dlatego, że Teddy go zachwalał, ale ułatwił mi decyzję, której inaczej być może bym nie podjął. Nawet Kevin O'Leary pomógł mi kiedyś w decyzji, nie tyle o zakupie zegarka co o czasie zakupu. Otóż chodził za mną Rolex Yacht-Master, jeden z niewielu zegarków tej marki który mi się podobał, ale akurat ceny roleksów zaczynały szybko rosnąć, więc zamierzałem to odłożyć. Wtedy trafiłem na filmik z Kevinem, który omawiając sytuację na rynku stwierdził, że jeśli ktoś poważnie rozważa kupno roleksa to powinien to zrobić właśnie teraz. Wyglądało mi to na słaby interes, ale że akurat mój ulubiony model pojawił się na Ch24, to zdecydowałem się na zakup i od tamtej pory już nie spotkałem tego zegarka w takiej cenie jak wtedy. Tak, że nawet temu "spekulantowi" coś zawdzięczam. -
Wielki muzyk🕯️
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zgadzam się, najlepszy zegarkowy vlogger. Ma wielką wiedzę i zdolności analityczne ale nigdy się nie popisuje i zawsze jest fair (czyli dokładne przeciwieństwo pretensjonalnego planktonu intelektualnego typu Gingin). Bardzo życzyłbym sobie więcej Mike'ów w internecie, niestety jest tylko jeden. Lubię jeszcze posłuchać IDGuy'a, który omawia zegarki od strony designu i swoich własnych wrażeń, a na designie zna się dobrze. Robi wrażenie studenta, lub niedawnego absolwenta, architektury albo innego kierunku związanego z projektowaniem. I Andrew Morgana, na którego ironicznych komentarzach można się dokształcać z angielskiego. Andrew reprezentował kiedyś sporą platformę handlową "1916", potem przeszedł leczenie ortodontyczne i otworzył wlasny kanał, na którym chyba nie sprzedaje zegarków tylko sweterki i bluzy z kapturem. Generalnie chętnie wybieram vloggerów niezależnych czyli takich, którzy mówią o zegarkach ale ich nie sprzedają, do tych drugich mam ograniczone zaufanie. Subskrybuję też małe kanały niszowe, które nie mają takiej widowni jak wymienione wyżej, ale czasem prezentują ciekawe rzeczy. Przykłady poniżej. WatchArtSci, kanał Billa Sandersa, starszego pana który jest lub był nauczycielem akademickim. Ma niewymuszoną klasę, której nie stara się eksponować. Czasem tempo jest zbyt wolne, czasem dźwięk niezbyt dobry, ale jeśli ktoś lubi spojrzenie na zegarki z ostatnich lat pod kątem bardziej tradycyjnego zegarmistrzostwa, to polecam. Bill nie lubi np. krzemowych sprężyn balansu ani mechanizmów hi-beat, zwykle omawia zegarki o ciekawych i pięknych mechanizmach (H. Moser, Parmigiani, itp.) ale nie zawsze te najdroższe. Jeffrey McMahon, Australijczyk uzależniony od diverów Seiko. Wrzuca materiały w domowym, niewymuszonym stylu, z przemyśleniami raczej nt. psychologicznych aspektów posiadania i zdobywania zegarków niż o samych zegarkach. ConstanTime, vlog stosunkowo nowy, którego autor chętnie uprawia roast innych vloggerów albo firm zegarkowych. Mieszka chyba w USA chociaż słychać, że angielski nie jest jego pierwszym językiem. Lubi wykazywać luki i niekonsekwencje w materiałach o zegarkach i rozprawiać się po swojemu z obiegowymi poglądami, które niekoniecznie okazują się prawdziwe. Zamieścił np. filmik w którym wykazał, że narracja Breitlinga nt. rzekomego ich rzekomego in-house to w gruncie rzeczy wielka bujda. -
Oj, to źle... Brolin mi do niczego nie pasuje. Chociaż "brolin" chyba też znaczy mostek. Tyle że po szwedzku, a kto by tam znał szwedzki.
-
Bridgesa boli mostek, bo Close jest za blisko.
-
Mnie? Ależ skąd. Miałem na myśli grupę "Omasta" z Krakowa, naprawdę nie wiedziałem że istnieje (w przeciwieństwie do Coltrane'a 🙂 ale to nie do niego ani do "Giant Steps" się odniosłem).
-
Elegancki akurat tyle ile trzeba. Wygląda na wczesne lata '70, ale to jest chyba "NK"-coś tam czyli model z ostatnich paru lat. Bardzo udany.
-
Dziękuję, bo nie znałem. Zrobią karierę chłopaki, o ile w międzyczasie świat całkiem nie ogłuchnie.
-
Dzięki, z przyjemnością obejrzałem te krótkie ujęcia. Bardzo podziwiam osiągnięcia MB&F. Gdybym mógł wybrać dla siebie coś z ich oferty, to tylko Special Project One (przedostatni).
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
To ja też wrzucę vintage. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Super historia, fajnie że wyśledziłeś te szczegóły. Przez kilka lat mieszkałem w starej kamienicy w Krakowie ale niestety nie udało mi się trafić na magiczną szafę, za którą można by znaleźć złotą omegę 🤷♂️ Bardzo intrygujący egzemplarz. Spojrzałem na koronkę typu naleśnik i pomyślałem, "oryginał". Spojrzałem na podziałkę sekundnika i pomyślałem, "no nie, malowana". Tylko że sam krój cyfr znowu wskazywał na oryginał. Wykonano tę tarczę naprawdę dobrze, skoro przetrwała w takim stanie. Piękna rzecz. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
O, kurcze! Oryginał czy tak ładnie odnowiona? Ja nie, ale popatrzeć lubię. -
Love and Peace
-
Fabergé też robi fajne zegarki.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Брюс Ли 💪 Zdjęcia bardzo ładne, ale radzę uważać. Był o tym film. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Jako ignorant w dziedzinie celebrytek i celebrytów, nieposiadający telewizora ani umiejętości kojarzenia twarzy z nazwiskami, mogę jedynie zaproponować następujące opcje do wyboru: 1. Małgorzata Rozenek 2. Marianna Schreiber 3. Coś co nie wiem -
Roman, dzięki za zdjęcia z pracowni, bardzo ładnie pokazują jaka to żmudna i precyzyjna robota. Oczywiście, że „w pieniądzach” to się zupełnie nie opłaca, takie rzeczy się zleca i wykonuje z zamiłowania. Naprawdę podziwiam, więc nawet gdyby to był mój zegarek i przy odbiorze miałbym zastrzeżenia do jakiegoś szczegółu, to raczej nie śmiałbym reklamować z szacunku do wykonanej pracy. Nie wątpię, że ta luma dobrze się trzyma i świeci jak trzeba. Jedyne co budzi wątpliwości to krawędzie samej masy czyli granice luma/metal, które są nierówne. Widać to szczególnie na wskazówce godzinowej, przynajmniej na zdjęciu, bo - jak pisałem - na żywo i pod szkłem może to wyglądać całkiem dobrze. To nie jest zarzut, bo prosta i równa krawędź lumy jest trudna do uzyskania. Gdyby to był mój projekt, to nie wiem czy w ogóle zdecydowałbym się nakładać lumę, może wolałbym zostawić „puste” wskazówki, ale to już decyzja właściciela w porozumieniu z wykonawcą.
-
Znacznie łatwiej i taniej jest nie sprzedać niż potem znów kupić, a efekt ten sam.
-
Ogólnie tak, z tym że wtedy to już się robi poważny projekt, gdzie nakłady na renowację wskazówek mogą przekroczyć realną wartość posiadanego „destruktu zegarkowego”. Dlatego rozumiem różne prowizoryczne przymiarki, robione choćby po to żeby sprawdzić kolor, zamiast profesjonalnego odnowienia „na gotowo”. Wskazówki bardzo efektowne, samo przywrócenie ich pierwotnego kształtu pewnie nie było proste. Ale im większy zakres prac, tym większe ryzyko że coś się może nie udać. Może finalnie pod szkłem nie będzie tego widać, ale w tym przypadku wydaje mi się, że wypełnienie masą fosforyzującą wyszło średnio. O jeden most za daleko.
-
Szafiry naturalnie występują w bardzo wielu odcieniach, są nawet takie które zmieniają kolor zależnie od kąta padającego światła. Zakładam, że Moritz Grossmann używa syntetycznych białych, ale nie spotkałem się z informacją o pochodzeniu tych szafirów. W każdym razie, w tych szatonach wyglądają pięknie, podobnie jak cały werk z grawerunkiem i nietypowymi rozwiązaniami.
-
Tzw. "obrzyn". Najniebezpieczniejsza broń na bliskie odległości.
-
Oh, yeah!
-
Ja tam się nie znam na metalu, ale to jest chyba cecha całego gatunku.
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Trzciny.
