Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1496
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Przecież nie mogłem wiedzieć, że uruchomię świeże wspomnienie tak bolesnej traumy.
  2. Ja już się kiedyś zastanawiałem, czy kiedy odbierasz nową dostawę, to wypakowujesz te wszystkie zegarki, żeby się następnie w nich wytarzać.
  3. ireo

    Klub HERITAGE

    Dzięki, zachowałem sobie "Pasjonatów" w ulubionych. Z tym, że to też chyba nie jest dobre miejsce dla recenzji pojedynczych zegarków, raczej dla tekstów bardziej przekrojowych. Wybitni autorzy czasem tak robią. Podkowiński też kiedyś zniszczył swój najważniejszy obraz i co mu zrobisz. Potem jakoś to pokleili, ale to już nie ten sam "Szał" co dawniej.
  4. ireo

    Klub HERITAGE

    Czytam ponownie najnowsze opracowanie Harry'ego nt. Baumuster B i innych zegarkowych projektów lotniczych i podwodnych, i tak sobie myślę, że właściwie, poza niniejszym tematem, nie za bardzo jest gdzie zamieszczać tego typu teksty. Forumowy mainstream osunął się w stronę kultury obrazkowej do tego stopnia, że niektórzy reagują zdziwieniem (albo dziwnymi komentarzami) na tekst dłuższy niż trzy zdania, tylko dlatego że jest "długi". Harrego "podziękowania za przeczytanie" są symptomatyczne. Tylko patrzeć, jak zaczniemy płacić naszym "userom" drobne sumy, z wdzięczności że zdecydowali się przeznaczyć swój cenny czas na czytanie czegokolwiek. Dziwna sytuacja. Kiedyś środowisko tropicieli zegarków dzieliło się z grubsza na takich, którzy mogli sobie pozwolić na nowy zegarek renomowanej szwajcarskiej marki (choćby Tissot), i pozostałych. Obecnie środowisko rozwarstwia się nieco inaczej, na właścicieli zegarków "drogich i bardzo drogich" i na pozostałych, przy czym wśród jednych i drugich jedynie pewna część aktywnie poszukuje wiedzy i stale poszerza swoje horyzonty. Pozostałym wystarcza kupowanie i posiadanie upatrzonych zegarków. Niszowa wiedza o zegarkach, osadzona w kontekście rozwoju zegarmistrzostwa, to nie to samo co doświadczenie "organoleptyczne" z wieloma zegarkami różnych marek, to są dwie różne rzeczy. Są zegarkowe wydawnictwa, grupy i kanały internetowe, które eksploatują tylko aspekt osobistego kontaktu z zegarkiem, na zasadzie "ten mi się podoba a tamten nie", i niewiele więcej. Kanały na YouTube, działające wyłącznie na tej zasadzie, mają dziesiątki i setki tysięcy widzów, tylko co z tego wynika? Mniej więcej tyle, ile z działalności wielbicieli "chińskich homarów". Rośnie "masa krytyczna" zegarków wszelkiego rodzaju, głównie tych dostępnych cenowo, a ubywa świadomości kontekstu technicznego, cywilizacyzjego, a nawet estetycznego. Do tego stopnia, że właściciele "homarów" nie są nawet zainteresowani wiedzą, jakie zegarki i trendy naśladują posiadane przez nich "wspaniałe okazje". W segmencie "drogim" sytuacja może być bardzo podobna. Bywa, że posiadaczowi Rolexa wystarcza sam fakt, że to oryginalny Rolex za "miliony monet", kompletnie bez świadomości i zainteresowania skąd wzięły się określone rozwiązania w tych zegarkach, choćby charakterystyczna luneta z falbanką. Odpowiedzią, a może nawet ważnym punktem oporu wobec powyższych "tryndów", jest niniejszy temat. I fakt, że ciągle istnieje znacząca mniejszość, której chce się coś tutaj napisać i przeczytać. Bo właściwie nie za bardzo jest gdzie zamieścić jakieś obszerniejsze zegarkowe refleksje. W forumowych tematach, dotyczących odpowiednich marek i kategorii, to będzie za dużo tekstu dla przeciętnego odbiorcy. Instnieje wprawdzie coś w rodzaju "ilustrowanego magazynu zegarkowego" na stronie głównej KMZiZ, z recenzjami i opisami, ale prawdę mówiąc nie wiem jak zwyczajny użytkownik forum mógłby tam wysłać własny tekst, bo nie natrafiłem na instrukcję jak to się robi. Wszelkich "regulaminów" mamy już nadmiar i wątpię czy potrzebujemy kolejnych. Przy okazji, w niedzielę miałem na ręce taki oto dajwerek Orienta. Znów typowy heritage, bo to całkiem wierna reedycja pierwszego zegarka nurkowego tej marki z 1964 r.
  5. Na tym zdjęciu nie widać żadnego przesunięcia, jest równo.
  6. Tzw. nuda jest istotnym motywem w niektórych kulturach, np. francuskiej i rosyjskej. Ja właściwie nigdy nie znałem tego uczucia. Ale data w Omedze mi się podoba. Przynajmniej dobrze ją widać, kiedy ma się zegarek jest na ręce. Chyba że pierścień daty ustawił się tak chwilowo, po niedawnej zmianie.
  7. "Nic nie napełnia serca takim smutkiem, jak symetria. Symetria bowiem to nuda; nuda zaś to dno smutku. Rozpacz ziewa. Można sobie wyobrazić rzecz jeszcze straszniejszą niż piekło mąk – piekło nudy." V. Hugo
  8. Nie, tylko wymagam spójnej argumentacji. Chińczycy na Księżycu? W 1969 r.? Chyba w baśniach. Ale jeżeli w baśniach, to wcześniej był Twardowski
  9. 1. Odwracanie kota ogonem. 2. Szkoda. Nie dowiedział się, że to Amerykanie.
  10. I jak tam „towarzysz profesor”, dożył? p.s. Już wtedy tytuł czasopisma tłumaczono „Sowiecka Kultura” a nie „radziecka”, więc to nie jest dzisiejsza nowa moda językowa, tylko równoprawny wariant.
  11. ireo

    Nasze nowe nabytki vintage

    Mechanizmy również są inne, co widać po odległościach osi sekundowej od głównej.
  12. Może im wyszło z badań rynku, że ludzie po 40-ce wolą bez daty, więc zrobili "dwa w jednym" czyli zegarek dla każdego. Inna rzecz, że jeśli ktoś się naoglądał roleksowych cyklopów, to każda data oprócz big date wydaje mu się za mała.
  13. Czytałem, że w styczniu tego roku. W 2025 były dwie, więc to już trzecia w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Nie żeby mnie to jakoś specjalnie poruszało, bo luksusowe zegarki nie są niezbędne do życia. Gdyby jakiś konkretny model naprawdę mi się spodobał, to wzrost cen też by mnie nie powstrzymał, ale jak dotąd udaje mi się nie brać udziału w tej karuzeli. Zastanawiam się tylko, czy się ta bańka cenowa rozleci sama w sposób izolowany, czy dopiero wraz z nadchodzącym globalnym kryzysem ekonomicznym.
  14. To ukłon w stronę publiczności, żeby nie dostała palpitacji.
  15. Brukarstwem interesuje się przeważającą większość, ja tylko obserwuję efekty działania demokracji. A właśnie, przy okazji, gdzie nogi? Myślałem, że samurajów. Może awansowali, od kiedy znów podnieśli ceny.
  16. Dopiero teraz zauważyłem tę spłaszczoną trylinkę również na sekundniku.
  17. ireo

    Klub HERITAGE

    @Dirty Harry, dzięki za kolejny doskonały artykuł. Bardzo mi się podoba rozbudowany kontekst historyczny. Jest nawet indeks wcześniejszych tekstów z numeracją stron! Niesamowite. Szwajcarski producent tarcz Stern Frères czyli bracia Stern, o których wspominasz, w przyszłości przejmą władzę nad manufakturą Patek Philippe. Często krytykowany Thierry Stern to właśnie potomek owych specjalistów od tarcz (po niemiecku to chyba będzie Zifferblattmacher). Jest to fakt dość znany, który przypominam na użytek młodszych pasjonatów zegarków i zegarmistrzostwa, bo doskonale tłumaczy zmiany w ofercie Patek Philippe, czyli ogólny spadek jakości i wyjątkowości tych zegarków, od czasu przejęcia firmy przez Sternów.
  18. Przestawiłem konformistycznie o godzinę i tak już został na ręce.
  19. Ale fajny! "Tachymetep" pozwala przypuszczać że designer, stojący za projektem tarczy, wywodził się ze środowiska rosyjskojęzycznego. Kopernik "wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię", a ten gość zatrzymał Księżyc. Też jakieś osiągnięcie. A dwie godziny dziewiąte to znakomity pomysł na zwiększenie możliwości aranżacyjnych życia zawodowego i prywatnego. Kiedy zajrzeć do wędzarki, tło jest lepsze niż zegarki.
  20. ireo

    Klub HERITAGE

    Faktycznie, wskazówka minutowa to mistrzostwo świata. Kiedyś, jako młody człowiek, byłem bardzo zdziwiony odkryciem trendu na postarzanie, od dawna modnego na Zachodzie. Na początku lat ’90 znajomy z Londynu kupił na jakiejś aukcji prawie nieużywane, podwójne łóżko od Harrodsa, bardzo drogie. „Ale to łóżko jest brudne i zżarte przez korniki”, powiedziałem. Okazało się, że mebel został wyprodukowany zaledwie przed rokiem, a patyna i ślady po drewnojadach były celowym zabiegiem estetycznym. Laco jest chyba jedyną prawdziwą firmą zegarkową, która oferuje zróżnicowane stopnie postarzania w zależności od preferencji klienta. Fajny pomysł.
  21. O, właśnie. Najważniejsze to umieć przewidzieć trendy rynkowe z odpowiednim wyprzedzeniem.
  22. U mnie porównanie Gingina z Hanhartem w cuglach wygrywa Hanhart. Ładny odcień zieleni na tym zdjęciu. Ciekawe czy na żywo też, bo różnie bywa.
  23. Są. https://screenrant.com/godzilla-versions-eras-differences-explained/ Godzilla to właściwie franszyza, jak Gwiezdne Wojny albo McDonald's, więc są wersje odpowiadające poszczególnym filmom, grom video, itd. Wersje amerykańskie związane są z "parkami tematycznymi" i serialem The Monsterverse. Najbardziej rozczulające były Godzille z wczesnych filmów japońskiej wytwórni Toho z lat '50, z aktorem w niezdarnym kostiumie potwora, zapinanym na zamek błyskawiczny. Wersja na koszulce to stylizowana odmiana czegoś takiego. Akurat mierzyłem jak długo mój stary kot jest na spacerze. Przy chłodnej pogodzie trzeba go wpuścić do domu po jakichś 20 minutach.
  24. ireo

    Klub HERITAGE

    No nieee, technicy z Laco mogą wypiekać wskazówki, tarcze i koperty w piekarniku i traktować je agresywnymi roztworami, ale już masy luminescencyjnej ze wskazówek to by nie wykruszali. Przy okazji widać, że ten z prawej przynajmniej raz przechodził serwis id czasu spatynowania, bo nigdzie nie widać okruchów lumy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.