Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ICE

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    877
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez ICE

  1. Witam wszystkich. Od dłuższego czasu chodził za mną jakiś pilocik. Wybór w tym typie jest dość pokaźny, ale mnie najbardziej interesowała współczesna wersja czasomierza z czasów II wojny światowej wyposażonego w tarczę typu B-uhr. Na rynku dostępnych jest sporo zegarków których wygląd to wariacje na temat tej tarczy. Mi jednak zależało na tym, aby charakter zegarka jak najmocniej nawiązywał do pierwowzoru. W końcu wybór padł na chińskiego budżetowca noszącego nazwę Escapement Time. Powodów było kilka, a w tej recenzji spróbuję je przedstawić, uzasadnić oraz ocenić czy zegarek zdołał im sprostać starając się pozostać jednak obiektywnym. Wrażenia "in box" Pomijając transportowe opakowanie, zegarek przybył w tekturowym pudełku oklejonym metalizującym niebieskim papierem. Na wierzchu naklejona czarna kartka z białym napisem Escapement Time pisanym jakimś bliżej nie określonym rodzajem kursywy. Po otwarciu tego pudełka ukazuje się na cienka pianka zasłaniająca zawartość a po jej podniesieniu ukazuje się gruba pianka z wyciętym kształtem na zegarek. W sumie z perspektywy naszego hobby zupelnie bez emocji, jednak na pewno przyzwoicie chroni zegarek w trakcie transportu. Oczywiście całkowity brak jakichkolwiek papierów. Pasek. Jest wykonany z dość grubej brązowej skóry (potwierdza to charakterystyczny zapach) znajdującej się od zewnętrznej strony i cienkiej pomarańczowej od wewnątrz. Przeszyty jest nicią w kolorze ecru. Z boku nałoża "na grubo" farba krawędziowa do skór, co z jednej strony dobrze chroni skóre, ale z drugiej wygląda trochę tandetnie, tym bardziej, że pasek jest dość gruby przez co ta farba rzuca się w oczy - ale akurat w tym miejscu to może być moje indywidualne wrażenie, ponieważ nie lubię farby krawędziowej i w robionych przez siebie paskach nigdy jej nie używam, gdyż wolę polerowane krawędzie. Ogólnie pasek jest raczej sztywny, co dla mnie osobiście jest akurat zaletą. Klamerka dość masywna ze szczotkowaną na wierzchu i z boku. Ten pasek nie jest oczywiście wyrobem z górnej półki, ale ogólnie wykonany jest przyzwoicie i sprawia dobre wrażenie - w porównaniu z paskopodobnymi wyborami z Azji dołączanymi do niektórych zegarków, ten wypada wręcz rewelacyjnie. W moim przypadku został niezwłocznie wymieniony na zielone zulu, więc nie jestem w stanie wypowiedzieć się jak oryginalny pasek zachowuje się podczas użytkowania. Mechanizm. Według informacji zamieszczonej przez sprzedawcę i tych krążących w internecie w środku siedzi Seiko NH35 czyli klasyczny wół roboczy. Jednak zegarka jeszcze nie rozkręcałem więc nie jestem w stanie tego potwierdzić. Na pewno jest to automatic, ponieważ wyraźnie słychać pracujący wewnątrz rotor, poza tym po trzy tygodniowej podróży pracował w najlepsze. Jest stopsekunda, jednak w odróżnieniu od tego co można przeczytać lub obejrzeć w sieci, mój egzemplarz nie ma "pozycji jałowej" koronki wynikającej z faktu, że NH35 wyposażony jest w datownik, którego w tym zegarku nie jest widoczny. W moim egzemplarzu przy pierwszej pozycji sekundnik staje i można regulować wskazówki - dlatego zastanawiam się czy nie dali czegoś innego. Jak go otworzę to na pewno uzupęłnię recenzję o tą informację. Dokładność chodu przez tydzień utrzymuje się na poziomie 4 sekund na dobę co jest niezłym wynikiem. Generalnie jednym z powodów, dla których wybrałem ten zegarek był właśnie fakt, że jest wyposażony w mechanizm automatyczny - jestem ogólnie jednozegarkowcem w noszeniu zegarków, czyli pomimo, że mam ich trochę to wymieniam na ręku dość rzadko - na tyle rzadko, że nie raz zdarzały mi się sytuację gdzie po wyjęciu z szafki zegarka kwarcowego, który chciałem założyć okazywało się, że skończyła się bateria. Z kolei w zegarkach z ręcznym naciągiem z różnych powodów zapomniałem go nakręcić i później okazywało się, że godzina którą wskazywał mijała się sporo ze stanem faktycznym, ale ja o tym nie wiedziałem, co miało różne konsekwencje. Koronka. Kształt cebuli, posiadająca bardzo drobne radełkowanie na obwodzie i częściowo od przodu - również z przodu na środku matowe kółko lekko wklęsłe. Wielkość koronki jest moim zdaniem w sam raz i świetnie są zachowane proporcje pomiędzy wielkością tarczy, koperty i koronki. Krawędzie radełkowania są bardzo ostre, co wyraźnie czuć przy obsłudze koronki - trudno jednak jednoznacznie ocenić czy to plus czy minus, ponieważ w dotyku sprawia wrażenie "nieobrobionej/nie wykończonej" (naszczęście tylko dotyku, a nie wizualnie) za to można śmiało obsługiwać w rękawiczce, czyli tak jak w "pierwowzorze". Sygnowania brak. Koronka jest zakręcana, a poducent deklaruje wodoodporność na poziomie 300m, o czym informuje nas umieszczony na deklu napis. Jednak ja osobiście "lekko" powątpiewam w tą wartość. We wszystkich zegarkach z zakręcaną koronką które posiadam czuć wyraźnie, jak w końcowej fazie zakręcania koronki ściskamy uszczelkę (koronka stawia większy opór, ale bez problemu wykonujemy jeszcze około pół obrotu), W tym zegarku to zjawisko nie występuje - koronka obraca się przez cały czas z jednakowym oporem do momentu kiedy się zatrzymuje. Co więcej, mam nawet wrażenie, że na końcu czuć tarcie metalu o metal. Co prawda nie wyciągałem wałka z koronką i nie zglądałem do jej środka, jednak mam wrażenie, że albo sposób uszczelnienia tej zakręcanej koronki jest inny niż powszechnie używany, albo nie spełni wymagań o których tak dumnie informuje nas producent. Ale przecież to nie diver i wodoszczelność klasy 300m nie jest nikomu potrzebna w tym zegarku. Generalnie próbę basenową zaliczył śpiewająco i mi osobiście w zupełności to wystarczy. Podsumowując ten element zegarka uważam, że koronka wygląda świetnie i pasuje idealnie do tego zegarka. Chyba nawet lepiej niż "diamentowa" stosowana przez innych producentów. Dekiel. Kształtem mocno nawiązuje do pierwowzoru - ma mocno zaokrąglone brzegi - na tyle mocno, że widać go gdy zegarek jest założony na rękę. Według moich pomiarów wypukłość dekla to aż 3mm ponad kopertę, co jest sporą wartością, zważywszy, że sama koperta to około 6,5mm a luneta ma około 2,5mm grubości. Na dekielku mamy kilka napisów w języku angielskim informujących o kraju pochodzenia zegarka "Made in China", o wartości wodoszczelności, typie szkiełka, jak również nazwa marki Escapement Time i niewiadomo czemu jeden w języku niemieckim FLIEGERAUTOMATIC. Na początku myślałem, że to nazwa modelu, jednak według zdjęć które można znaleźć w internecie ten sam napis znajduje się na dekielku nakręcanego chrono tej firmy - pewnie to rodzaj "chłytu marketingowego" jak to określił wyższy z braci :)) . Dekielek składa się z dwóch powierzchni - obłego szczotkowanego pierścienia zewnętrznego na którym znajdują się te napisy i piaskowanego kóła w środku, na którym znajduje się wypukły motyw myśliwca - niestety konkretnego modelu nie da się ustalić. Czemu myśliwiec na "zegarku nawigatora" również pozostaje zagadką, ale wygląda dobrze i stanowi miły akcent i dzięki któremu na dekielku coś się dzieje, a przecież większość z nas lubi pooglądać nietuzinkowe dekielki. Szkiełko. Szkiełko jest szafirowe, o czym informuje wspomniany napis na dekielku. Niestety jest płaskie i nie ma antyrefleksu, ale w tej cenie trudno byłoby spodziewać się czegoś innego - szafir to już jest bardzo dużo. Szkiełko wystaje delikatnie ponad lunetę, przez co dość wyraźnie widać matowy rant szkła. W sumie to nie mam zdania, czy to wygląda ładnie, czy nie. Jednak na pewno zwiększa ryzyko uszkodzenia szkła. Tarcza. Dotarliśmy wreszcie do jednego z ważniejszych elementów zegarka - tarcza typu B-uhr. Jest pokryta czarnym błyszczącym lakierem, co w połączeniu z brakiem AR potrafi dawać refleksy, jednak nie ma to większego wpływu na czytelność. Tarcza jest "podzielona" na dwie części - minutowo-sekundową i godzinową. W pierwszej na zewnątrz wyraźne indeksy minutowe przy czym "5-tki" wyraźnie dłuższe i szersze, natomiast bliżej środka znajdują się duże cyfry arabskie liczone co 5 oraz strzałka skierowana grotem do góry na godzinie 12. W drugiej (środkowej części) znajduje się okrąg z kropkami w miejscu godzin, przy których od wewnętrznej strony znajdują się (zdecydowanie mniejsze od minutowych) cyfry oznaczające godziny od 1 do 12. Całość ma idealne proporcje i jest niemal żywcem zdjęte z zegarków z WW2, o co właśnie mi chdziło. Wszystkie te cyfry, okręgi, paski wykonane są z lumy nadrukowanej na tarczę, która w dzień ma kolor zimnej bieli. Logo i jakichkolwiek napisów brak z czego osobiście jestem bardzo zadowolony - właśnie logo najbardziej przeszkadzało mi np. w Oriencie. Jakość wykonania jest świetna i nie widać najmniejszych niedoróbek, braków w nadruku lub tym podobnych. Nie znalazłem również żadnych paprochów na tarczy lub szkle, co zdarzało się w azjatyckich produktach. Luma. To był kolejny element który decydował o wyborze konkretnego modelu zegarka. Wcześniej myślałem o pilocie od Parnisa, ale luma którą miałem w subie tej firmy była dramatyczna. Jednak w subie mogłem bardzo precyzyjnie nałożyć własną (w większości okrągłe, dość duże indeksy) dzięki czemu teraz świeci baaardzo dłuuuuuugo i jasno. Ale, na tak skomplikowanej tarczy jaką jest B-uhr, ręczne idealne nałożenie lumy jest raczej niewykonalne. Dlatego luma musiała być dobra fabrycznie, co w pilocie może nie być takie proste - warstwa lumy jest z reguły cieńsza niż w indeksach diverów. Wadług informacji na stronie sprzedawcy (niestety strony producenta nie odnalazłem, więc pozostaje mi tylko powoływać się na to co wpisał sprzedawca w ogłoszeniu) luma to BGW9. W necie można wyczytać, że to bardzo przyzwoita luma. A jak jest naprawdę? Luma świeci pięknym jasno błękitnym światłem - kolor jest cudowny, choć do tego typu zegarka raczej bardziej pasowała by zielona. W dzień jest śnieżno biała (lepiej by wyglądało, gdyby ta biel była złaman żółtym lub zielonym bo jest za bardzo "sterylnie") i w zasadzie trudno dostrzec, żeby świeciła chyba, że wejdziemy gdzieś, gdzie jest naprawdę ciemno. Można ją naświetlić tak, żeby świeciła bardzo jasno, ale potrzeba do tego bardzo intensywnego światła, najlepiej słonecznego. Jednakże intensywność takiego świecenia dość szybko słabnie - niestety nie mamy tu doczynienia z efektem "Seiko". Pierwszego dnia trochę mnie to zmartwiło, bo przyzwyczaiłem się do lepszej lumy, która świeci intensywnie i długo. Pozostało tylko jedno pytanie - jak długo i intensywnie świeci w nocy? Okazało się, że luma jest bardzo dobra, bo choć po naświetleniu bardzo jasne światło nie utrzymuje się specjalnie długo, to jednak luma świeci bez problemów całą noc i nad ranem przy zaciągniętych roletach można spokojnie sprawdzić która jest godzina. W rezultacie luma spełnia wszystkie moje oczekiwania, bo choć może brakuje jej efektu "wow", to nie ma sytuacji w której nie da się odczytać aktualnego czasu, a o to przecież chodzi. Koperta. Wykonana ze stali nierdzewnej i wszystkie jej powierzchnie są szczotkowane, dzięki czemu zegarek nie ma błyszczących elementów. Co ciekawe powierzchnie pomiędzy uszami również są szczotkowane (choć może nieco mniej dokładnie) i w sumie wyglądają całkiem przyzwoicie. Jednak krawędź pomiędzy górną powierzchnią uszu, a ścianką w której jest otwór na teleskop jest tak ostra, że chyba zdała by egzamin przy goleniu - pierszy raz spotkałem się z czymś takim. Wysokość całego zegarka to 12mm, a średnica koperty to 42mm, ale zegarek wygląda na większy przez dużą tarczę i dość cienką lunetę. Szerokość z uszami to 50mm, ale na ręku zegarek leży wygodnie, ponieważ uszy schodzą w dół. Podsumowyjąc, koperta nie ma jakiś szczególnych smaczków, ale wykonana jest bardzo dobrze i trudno dopatrzeć się jakiś mankamentów. Wskazówki. Czyli kolejny element, który w moim przypadku miał duży wpływ na wybór tego pilota. Wskazówka godzinowa i minutowa mają kształt trapezu i zgodnie z opisem sprzedawcy barwione są termicznie na kolor niebieski. Wewnątrz znajduje się dokładnie ta sama luma co na tarczy. Minutowa sięga aż do skraju tarczy, natomiast godzinowa jest bardzo krótka i sięga tylko do okręgu z kropkami wskazującymi godziny - czyli dokładnie tak samo jak w wojennej produkcji B-uhr. Wskazóka sekundowa jest prostą kreską sięgającą tak gdzie minutowa i na długości od krawędzi do środka pokryta jest lumą, natomiast "przeciwwaga" jest połowę krótsza, a na jej końcu ma mały rąb i jest w całości termicznie barwiona na niebiesko. Tak w skrócie można opisać ten zegarek. W wielu elementach nawiązuje bezpośrednio do przyżądów pomiarowych jakimi były zegarki B-uhr używane w czasie II wojny światowej - mowa tu o tarczy i wskazówkach z wyraźnie "rozdzielonymi" godzinami i minutami/sekundami które w pierwowzorze miały służyć do nawigacji i najistotniejszy był szybki i dokładny odczyt minut i sekund. Produkt bliżej nie okrereślonej firmy Escapement Time z wyglądu oddaje w pełni ducha zegarków B-uhr, w dodatku za kilka stówek otrzymujemy bardzo dobrze wykonany zegarek ze stali L316, wyposażony w automatyczny mechanizm Seiko, szafirowe szkło, przyzwoitą odporność na wodę, termicznie barwione wskazówki, pasek wykonany z prawdziwej skóry i lumę, która naprawdę świeci i to długo. W kategorii - stosunek cena/jakość raczej nie do pobicia, bo za kilka stówek dostajemy zegarek, któremu ciężko cokolwiek zarzucić. Mam nadzieję, że udało mi się obiektywnie opisać ten zegarek, przy okazji nie zanudzając czytających. I może komuś pomogę w podjęciu decyzji w temacie "ten czy inny". Obecnie zegarek przeszedł już małą metamorfozę, gdyż w pilotach bardziej podobają mi się matowe koperty. Dlatego pomimo, iż szczotkowanie było bardzo ładnie wykonane, koperta i część dekielka zostały wypiaskowana i teraz są satynowo-matowe
  2. Myślę, że warto zrobić aktualizację o kolejnego zawodnika - Escapement Time. Cena poniżej pięciu stów, a w środku pracuje automatic NH35, wskazówku barwione termicznie, szafirowe szkło i świetna luma.
  3. Moja ulubiona kompilkacja w mechanicznym zegarku naręcznym. Coś bardziej dostępnego od prezentowanych powyżej I mój osobisty faworyt w tej kategorii Na razie jednak muszę zadowolić się skromnym Poljotem
  4. ICE

    Motocykle

    Nie twierdzę, że nie robią, tylko mi bardziej podoba się oryginalny - tylne koło moim zdaniem trochę za cienkie jest, żeby odsłonięte robiło robotę. Również uważam, że wygląd małego Intrudera jest ponadczasowy, dlatego chcę go zachować w całości w oryginale . W 800 z akumulatorem nie ma dramatu, bo da się wyjąć w zasadzie bez podnoszenia, ale częsta kontrola śrub zabezpieczających musi być, bo czytałem, że zdarzały się przypadki przejechania po własnym akumulatorze 😁
  5. ICE

    Motocykle

    Moje moto za bardzo mi się podoba w orginalm malowaniu, żeby coś z nim robić. Widziałem przerobione małe Intrudery, ale jakoś nie leżą mi takie modyfikacje. Dark custom to fajnie wyglądają VRod'y i Breakout'y czyli tam gdzie z tyłu można oponę przynajmniej 260 włożyć, ale na nie jeszcze nie uzbierałem $$$
  6. ICE

    Motocykle

    Nie lubię integralnych kasków, ale wolę mieć ochronę na szczękę, poza tym zawsze jeździłem w kasku enduro z goglami i jest to dla mnie najlepsza opcja, więc wziąłem aerograf i go trochę podrasowałem, żeby bardziej do armatury pasował - w sumie to chyba nawet nie widać, że to enduro
  7. ICE

    Motocykle

    W sumie masz rację, ale sakwy dardzo często są poprostu bardzo przydatne, natomiast oparcie to fabryczne wyposażenie - przed zakupem zakładałem, że będzie pierwszym elementem który zmienie, ale z czasem uznałem, że do niego pasuje. Te sakwy są nieduże (tylko na tych zdjęciach tak wyszły) i patrząc na całe moto moim zdaniem nie przytłaczają go i chyba dramatu nie ma, choć pewnie wielu ma inne zdanie na ten temat
  8. ICE

    Motocykle

    Ostatnio wpadłem na pomysł, żeby trochę ozdobić swoje moto. Mam skórzane sakwy, nieduże, w mojej ocenie nie psujące charakteru motocykla, tylko go uzupełniając (choć sporo posiadaczy chopperów twierdzi, że chopperowi sakwy pasują tak, jak świni siodło ). Są jednak dość skromne, takie trochę bez wyrazu. Więc pomyślałem, żeby coś im dodać, coś co nada im charakteru. A, że nie lubię żadnych frendzli, więc wziąłem kawałek skóry, trochę narzędzi do tłoczenia oraz farby. A oto efekt moich zmagań (na razie jeszcze nie przyszyte do sakw) Myślę, że po tym zabiegu nabiorą trochę charakteru
  9. ICE

    Wybór pióra.

    Piękne pióro! Gratulacje.
  10. ICE

    Motocykle

    Piękna lokomotywa 😉
  11. ICE

    Wybór pióra.

    Niestety dokładnego roku nieznam, jedynie przedział produkcji czarnej 140 czyli 1952-65r.
  12. ICE

    Wybór pióra.

    Patrząc na jego stan można dojść do takiego wniosku 😉
  13. ICE

    Motocykle

    No tak to jest, że jedne mają wyglądać, a drugie jeździć - a Ty wybrałeś tą drugą opcję 😉 - RT to świetny motocykl 👍
  14. ICE

    Wybór pióra.

    A ja jakiś czas temu w końcu skusiłem się na pióro vintage. Wybór padł na Pelikana 140 i udało mi się kupić egzemplarz w idealnym stanie. Jedyne czego żałuję to, że zrobiłem to tak późno, bo pisanie tym Pelikanem to sama przyjemność, której ciężko doświadczyć pisząc współczesnymi piórami - dziś już nie robią takich stalówek.
  15. ICE

    Motocykle

    Dziś taka pogoda, że aż grzechem byłoby nie skorzystać 😁😁😁
  16. ICE

    Renowacje tarcz - przed i po.

    Masz rację, ale przecież po wyczyszczeniu lub nawet renowacji tarczy nadal można szukać oryginału w idealnym stanie, a dzięki tym zabiegom do czasu znalezienia części w lepszym stanie będziemy mieli w pełni użytkowy zegarek, a nie tylko szufladowego leżaka oczekującego na lepsze czasy
  17. ICE

    Renowacje tarcz - przed i po.

    Moim zdaniem kwestia ruszania/nie ruszania zegarków vintage w zakresie renowacji jest czymś mocno indywidualnym. Jednak dla mnie osobiście nie powinno się stanowczo ingierować jedynie w zegarki o wartości historycznej. Takie zegarki nie służą jednak do noszenia, a znajdują swe miejsce w muzeach lub kolekcjach leżakując w gablotach. Natomiast pozostałe zegarki vintage, które nie przenoszą wartości historycznej (co najwyżej sentymentalną) a mają nadal służyć do odmierzania czasu znajdując się na nadgarstku lub łańcuszku, można (w zależności od upodobań właściciela) poddawać zabiegom mającym na celu przywrócić ich dawną świtność. Niektórzy chcą zachować je w oryginalnym, zastanym stanie, który podkreśla ich wiek i upływ czasu. Jednak nie każdy chce nosić zegarek z tarczą pokrytą patyną, lub poprostu widoczną warstwą zanieczyszczeń zebranych przez dziesiątki lat. Można oczywiście kupić sobie nowy zegarek stylizowany na vintage zamiast odnawiać stary, ale rzadko która firma robi dziś naprawdę klasyczne zegarki, zwłaszcza jeśli chodzi o wielkość, poza tym czasami są to pamiątki. Uważam, że ani jedna ani druga wersja użytkowania tych zegarków nie jest zła, pod warunkiem zachowania umiaru. Przykład - czy noszenie zegarka z kopertą która w 3/4 straciła chrom na powierzchni, a tarcza jest poprostu tak brudna, że nie widać właściwego jej koloru, możne sprawiać przyjemność? Podobnie w drugą stronę - czy zegarek vintage z perfekcyjnie wypolerowaną kopertą, nowiuteńkimi wskazówkami i szkłem oraz wymalowaną tarczą będzie jeszcze prawdziwym vintage, czy będzie raczej przypominał 60-latkę po botoxie (jak to trafnie zauważył Odin). Trzeba więc zachować to co nie jest zniszczone i wspaniale podkreśli wiek zegarka, ale jednak starać się przywrócić walory estetyczno-użykowe tak gdzie jest to konieczne. Oczywiście określenie co może zostać, a w co należy odnowić również jest bardzo indywidualne i nie da się tego ściśle określić, jednak czasami stan niektórych elementów jest na tyle zły, że upieranie się, że nadal nadają się do użytkowania jest trochę dziwne. Ale to tylko mój punkt widzenia dotyczący starych czasomierzy i każdy może mieć odmienne zdanie, co nie znaczy, że złe Maze123 z myciem również uważaj. Najpierw spróbuj trochę ją namoczyć w samej letniej wodzie i miękkim pędzelkiem delikatnie przemyć. Ewentualnie jak koledzy radzą mydłem. Pozostałe środki myjące mogą mieć dodatki, które zaszkodzą tarczy - ja tak załatwiłem sobie tarczę jakimś płynem, który wydawał się mało agresywny.
  18. Trochę ciężko określić, ponieważ robiłem to w wolnych chwilach w ramach relaksu i trwało w sumie pół roku. Jednak po zsumowaniu wszystkiego wyszło by pewnie około 30 godzin. @krywoj75 wyszło całkiem fajnie, a a każdy następny powinien być lepszy 😁
  19. ICE

    Renowacje tarcz - przed i po.

    Tak. Z informacji jaką otrzymałem, to był a srebrzona. Jeśli w tym poście chodzi o moją Ruhlę, to w niej żadne indeksy nie były zmieniane. Te małe kropki są takie same, tylko na tarczy przed renowacją wydają się bardziej czytelne, ponieważ tarcza była ciemno szara i matowa, a obecnie przy jasnej i błyszczącej tarczy wydają się mniejsze i mniej widoczne. A te "większe" okrągłe za indeksami godzinowymi to jest luma, którą sam nakładałem, ponieważ chciałem sprawdzić jak to wyjdzie. A wiedząc, że i tak oddam ją do renowacji to mógłem spróbować nic nie ryzykując.
  20. ICE

    Renowacje tarcz - przed i po.

    Przed i po renowacji Efekt tarczy zawdzięczam Panu Andrzejowi, który moim zdaniem sprawił się znakomicie. Czy było warto - dla mnie tak, bo zegarek w ostateczne wersji wygląda świetnie, a przedtem niechętnie był noszony, ale wiadomo, że każdy ma swoje zdanie na ten temat.
  21. ICE

    Parnis

    A u mnie pomiarów Parnisa ciąg dalszy 😁. W związku z tym, że ostatnio nie schodzi z nadgarstka to mierze go niemal codziennie, a wyniki wskazują, że nie ma tendencji do przestawiania się nawet gdy jest używany jako EDC.
  22. ICE

    Motocykle

    Dzięki @goral_ Moim zdaniem armatura wszelaka z takiej perspektywy wyglądają najatrakcyjniej @bobwoj jazda w terenie jest bardzo wymagająca i dość często bywa kontuzyjna. Najlepiej, żeby młody miał możliwość "wystartować" pod okiem kogoś doświadczonego, kto powie i pokaże mu co i jak, bo nauka na własnych błędach w tym wypadku bywa dość bolesna - gleba jest w zasadzie czymś nieuniknionym nawet dla doświadczonego jeźdźca. Nie, żebym straszył lub odradzał, (bo dla mnie osobiście jazda w terenie daje dużo więcej fanu niż po asfalcie), ale trzeba mieć tego świadomość. Jeśli chodzi o moto, to są różne rodzaje o pojemności do 50 - małe lub duże koła, wszystko zależy od wzrostu. Moja córka jeździ na Peugeot XP 6, który wysokość siodła i koła (21i 18 cali) ma standardowej wielkości, ale zaczęła w wieku 14 lat, więc pewnie była wyższa.
  23. ICE

    Motocykle

    To ja mam taki bez wad, bo chłodzony cieczą 😉😁. Ps - moim zdaniem przy 36°C nie wiele to zmienia jak cylindry i kolektory są nieosłonięte przy udach. A dziś było zdecydowanie przyjemniej niż wczoraj.
  24. ICE

    Parnis

    Mojemu Parnisowi minął rok, przez który w zasacie tylko czasami odpoczywał w pudełku 😁. Co mogę powiedzieć o nim po tym okresie? Szkło bez rys, nawet drobnych nie załapało, bezel bez najmniejszych zarysowań - jedynie w trzech najmniejszych indeksach biała farba wytarła się w niewielkiej części, ale jest to mało zauważalne niemniej trzeba będzie coś z tym zrobić. Ale w przeciwieństwie do aluminiowych wkładek bezla bez większych nakładów da się go przywrócić do stanu fabrycznego. Koperta i braksoleta załapały rysy adykwatnie do codziennego użytkowania. Jakieś dwa miesiące temu zachaczyłem nim o plastikową skrzynkę z owocami i urwało się "świecące oczko" na bezlu, ale nie rozpaczałem bo i tak miałem je zmienić, żeby wypełnić je tą samą lumą co indeksy. Teraz po zrobieniu nowego wygląda i świeci tak jak na zdjęciach 😊. Co do mechanizmu, to co tu dużo opisywać - Myiota 8215 - czyli mechanizm, który więcej niż "daje radę". Na zdjęciu odchyłki z ostatnich kilku dni 😊 - dodam, że zegarek 24h na ręku, czyli praca mechanizmu w różnych pozycjach i temperaturach. Podsumowując, jeśli kogoś "nie gryzie" 😉 udarzające podobieństwo do pierwowzoru to moim zdaniem ten Parnis wart jest zainteresowania, bo dzięki użytym materiałom codzienne użytkowanie w zasadzie nie jest w stanie spacjalnie mu zaszkodzić. Stal rysuje się jak w każdym zegarku, ale szkło i bezel na tyle skutecznie opiera się czynnikom zewnętrznym, że nie widać na nim żadnych oznak użytkowania. A trafiając na egzemplarz wyposażony w Miyotę ma się duże szanse na pełną bezobsługowość.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.