Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Narfas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1517
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez Narfas

  1. To Łucz z Mińska a nie Poljot z Moskwy, ale w tym przypadku to detal. Sprzedający wyraźnie pisze że to pasówka, tylko pomylił Łucza z Poljotem i ma pewien problem z ortografią. Poza tym OK. Do sprzedającego nie mam poważnych zastrzeżeń, do kupujących - tak. Jestem zdumiony, że licytuje 7 osób. "Czerwony werk" może wzbudzać ekscytację, nawet jeśli jest żółty i tylko tak wyszedł na zdjęciach, ale żeby nie czytać opisu i nie zauważyć cyrylicy na werku? pozdrawiam Narfas
  2. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Mechanizm to Baumgartner, najprawdopodobniej popularny cal. 670. Tego typu mechanizmy Baumgartnera z wychwytem kołkowym, wywodzące się z Roskopfów, były produkowane prawie od początku XX wieku. Tłuczono tego mnóstwo do budżetowych zegarków. Bardzo popularne w "kryzysowych budżetowcach" z lat '70. Mimo różnych standardów (np. od buksiaków do nawet 21 kamieni) to nadal był kołek, który w prawie niezmienionej formie był produkowany przez kilkadziesiąt lat. Ostatnie Baumgartnery można napotkać w zegarkach z Hong Kongu z lat '80 z dumnym napisem SWISS MOVT na tarczy. Podobne werki robił np. Bettlach czy Brac, najlepiej spojrzeć na napis pod tarczą, ale tu raczej nie ma wątpliwości. Biorąc pod uwagę że to cal. 670 oraz stylistykę zegarka stawiałbym na wczesne lata '50. Te tanie zegarki szybko nadążały za zmianami mody. pozdrawiam Narfas
  3. Były też radzieckie niklowane bez szlifu. pozdrawiam Narfas
  4. To niezupełnie tak. Z moich, umiarkowanie pewnych ustaleń wynika, że produkowano na początku również Urale bez centralnej sekundy. To były oczywiście werki Mołni 15 kamieni, ale zazwyczaj bez szlifów i puncy z datą, za to ze skróconą ośką sekundnika i bez napisu Mołnia na kole naciągowym - podobnie jak w ówczesnych Mołniach dla niewidomych (nazywanych umownie "3600"). To takie "gołe" mechanizmy, wsadzane do bocznych produkcji Czelabińska. Koperty miały już "uralowy" kształt, ale dekielek to była niska i płaska stalowa wytłoczka i nie sposób wsadzić tam mechanizmu z wystającym półmostkiem centralnej sekundy, co wskazuje na to, że to jednak nie składaki. Trafiają się w takich egzemplarzach też mechanizmy z pasami, puncą z datą i innymi oznaczeniami - i tutaj jestem podejrzliwy, chociaż pewników jak na razie nie ma, a w katalogach też nie ma wszystkiego (szczególnie krótkich, wczesnych linii produkcyjnych). Przykłady Mołni dla niewidomych (z różnych okresów) wskazują, że do takich bocznych linii produkcyjnych mogły trafiać różne mechanizmy, łącznie z precyzyjnymi. W omawianym egzemplarzu mechanizm został jednak poskładany z 2-3 innych i już. Edit: a jednak znalazłem jakąś fotkę na dysku. O ile wiem, takie mechanizmy 15 kamieni bez pasów produkowano jakoś od końca lat '50 prawie do końca lat '60 i trafiały głównie do Mołni dla niewidomych i części Urali (czyli bocznych i słabo skatalogowanych linii produkcyjnych Czelabińska), chociaż są spotykane również w "normalnych" Mołniach. W tym przykładzie uwagę zwraca całkowicie płaski dekielek. To nie jest mój zegarek, więc pozostało tylko zdjęcie z aukcji, ale poza tym wygląda na to, że koperta jest z białego mosiądzu, złocona prawdziwym złotem, a nie tlenkami jak w Startach i najpopularniejszych aluminiowych Uralach. Co w takich zegarkach jest składakiem a co nie to temat na inną dyskusję, wiem że część kolekcjonerów będzie się kłócić na temat Urali bez centralki. W każdym razie to powyżej wygląda jak dla mnie całkiem wiarygodnie, a nawet ciekawie z powodu koperty. pozdrawiam Narfas
  5. @Paweł Bury Chyba przypadkowo udało mi się wywołać spór, więc może do końca przedstawię swój punkt widzenia, bo zostałem, poniekąd, wywołany do tablicy. 1) Znam się nieco na Mołniowatych czy Kirowskich/Poljotach, ale np. Rakiety czy Wostoki są dla mnie w dużym stopniu tajemnicą. Poza tym kiedy patrzę co ja tam nakupowałem parę lat temu, kiedy byłem mocno początkującym kolekcjonerem, to się za głowę chwytam. Trafiło się parę perełek, reszta nadaje się na zapas części zamiennych. I właśnie po to są zaufani sprzedający, którzy wiedzą co sprzedają i jasno to opisują. Nie przekonują mnie argumenty "widziały gały co brały" i że początkujący, a więc niekompetentny kolekcjoner musi zapłacić frycowe. Zaufanie się buduje z trudem, a łatwo je stracić. Z drugiej strony mamy Cuda Zbigniewa i jego sukcesy finansowe. To kwestia wyboru. 2) Wielokrotnie wspominałem że nie mam nic przeciwko ukraińskim pasówkom, a wręcz obserwuję je z ciekawością, bo Charkowskie Zagłębie Pasówkowe mnie intryguje (i nie chodzi tylko o Mołnie). Uważam że powstają tam coraz ciekawsze rzeczy. A tutaj chodziło mi głównie o porysowany werk (chyba że to rysy na szkiełku dekla) oraz, głównie, o półmostek balansu z Czelabińska z lat '60 wsadzony do mechanizmu z Moskwy z początku lat '50. Nie sposób temu zaprzeczyć. 3) Co do Mołni z lakierowanym dekielkiem: wyjaśnienia mnie przekonują, ale im mam więcej doświadczenia kolekcjonerskiego, tym jestem bardziej podejrzliwy i zwracam większą uwagę na szczegóły. Wydaje mi się to naturalne, tym bardziej że obaj wiemy jak łatwo coś przełożyć, szczególnie w przypadku Mołni. 4) Co do Urala który poszedł za ponad 120 z wysyłką: nie chciałbym się rozpisywać żeby nie zaogniać dyskusji, bo tego zegarka nie sposób obronić. Głupio w sumie wyszło, nie chcę Wam psuć interesów, ale jeśli Wasze zegarki będą się pojawiały w tym wątku, to nie wygląda to najlepiej... I tutaj chciałbym zakończyć ten temat. pozdrawiam Narfas
  6. No cóż, tak się po prostu na całym świecie robiło zegarki w latach '40. Chociaż przyznaję że niektóre, najwcześniejsze, Zwiezdy i K-43 z lat '30 i Pabjedy z lat '40 nie miały zdobień. To są rzadkie i cenione (przynajmniej przeze mnie) przypadki. pozdrawiam Narfas
  7. Ach no tak, nawet nie zauważyłem. Ale niedawno przyuważyłem takie coś: http://allegro.pl/wielki-ural-koperta-chromowana-piekna-tarcza-i4608081778.html Można przynajmniej napisać, że w produkcji takiego zegarka brało udział parę innych... Właściwie to nie moja sprawa, ale szkoda sobie psuć opinię dla paru złotych... pozdrawiam Narfas
  8. http://allegro.pl/zegarek-molnia-boski-mechanizm-i4663722116.html W sumie nie mam nic przeciwko ukraińskim pasówkom, ale reklamowanie zryranego składaka jako "boski mechanizm" to jednak pewna przesada. http://allegro.pl/molnia-staruszka-z-pieknym-deklem-i4663670362.html Zegarek OK ale cena wysoka... Werk wygląda wiarygodnie. Takiego stanu lakieru na deklu to chyba jeszcze nie widziałem, aż wygląda podejrzanie, szczególnie biorąc pod uwagę zmęczoną tarczę. 140 zeta na start licytacji to jednak kontrowersyjne. pozdrawiam Narfas
  9. Wystarczy tradycyjnie uwalona ośka balansu i ch... bombki strzelił. Ośki do Iskry różnią się od tych Mołniowych i są kompletnie niedostępne. pozdrawiam Narfas
  10. Może dlatego że tak naprawdę to są francuskie. pozdrawiam Narfas
  11. No tak, ale o ile się nie mylę, mamy tu Złatousta, chyba najpopularniejszego K-43, produkowanego prawie do końca lat '50. Nie chciałbym psuć dobrego nastroju, ale chyba pasy półmostka balansu nie trafiają w te na mostku napędu. BTW: też mam coś takiego "w igiełce". (fotki stare, w parce z jakąś Iskierką) Radzieckie zegarki z lat '30 czy '40 to zupełnie inna historia. Cokolwiek wtedy wyprodukowano szło od razu do użytku (aż się ciśnie żeby napisać "na front"), więc egzemplarze szufladowe z tamtych lat są niezmierną rzadkością, a nawet egzemplarze styrane ale sprawne i niegrzebane są spotykane niezbyt często. pozdrawiam Narfas Edit: jeszcze jedna uwaga a propos K-43. Ludzie nie wiedzą albo zapominają, że te najstarsze K-43 miały numer bity również na spodniej stronie półmostka balansu. Zabawa polega na tym, żeby te numerki się zgadzały. ...a jeżeli to jest w dodatku służbówka kolejowa to w ogóle. (zegarek niestety nadal w kawałkach, ale się w końcu zrobi) pozdrawiam Narfas
  12. Niby ładna sztuka i K-43 są cenione, ale tego sprzedawcę traktuję ze sporą rezerwą, a tu mamy składaka - co najmniej półmostek balansu przełożony. K-43 od Kirowa miały kamień nakrywkowy przykręcany wkrętami od góry i nieco inny kształt, łatwo rozpoznać. Tutaj mamy zdaje się balans ze Złatousta, chociaż to może być też Druga Moskiewska - musiałbym poszukać. Tak to powinno wyglądać: pozdrawiam Narfas
  13. Bo ja wiem? Zajrzałem na zakończone aukcje na Allegro i widzę takie ceny: - oryginał z lekko podniszczoną tarczą: 1,50 (jeden złoty pięćdziesiąt groszy), 3 osoby licytowały, nie wiem jak to się stało, ale gratulacje dla kupującego - jakieś niewiadomoco bez wskazówek i fotki mechanizmu: 15,50 zł - absurdalny składak ze schyłkowym werkiem Mołni (15 kamieni i "żółty" mechanizm, co w tym przypadku oznacza surowe płyty bez niklowania z okolic roku 2000): 56 zł - nawet ładny egzemplarz, ale balans trafiony (oś balansu nie do dostania), brak wałka z koronką i zły sekundnik: 80 zł - zmęczony składak ze zniszczoną tarczą, wskazówkami od czapy i półmostkiem balansu przełożonym z Mołni z lat '60: 99 zł - omawiana Iskra była wystawiana co najmniej 2 razy, za 150 i 125 zł - jakoś nikt nie wziął To porównanie cen jest zupełnie absurdalne, ale: - kieszonki są generalnie tańsze od naręcznych - ludzie mają o nich blade pojęcie i nie zawsze wiedzą co kupują To już nie są czasy, kiedy na Allegro w miarę regularnie wisiały 2-3 ładne i oryginalne Iskry w cenach 40-60 zeta, ale jakoś nie ma na nie wielkiego parcia, mimo że to ostatnio dość rzadki zegarek o parametrach bardziej wyśrubowanych niż w zwykłej Mołni z tego okresu (kurde, nawet co ciekawsze Mołnie wymiotło z Allegro). Kto wie, może reklama w tym wątku wspomoże sprzedaż ale wielkiego popytu jakoś nie ma, mimo że to obowiązkowy eksponat w kolekcji. pozdrawiam Narfas
  14. http://allegro.pl/show_item.php?item=4657715570 Ładna Iskra, czyli "niska" Mołnia 17 kamieni z włosem breguetowskim. Pólmostek balansu oryginalny, specyficzny dla Iskry, no i zachowały się resztki lakieru zabezpieczającego na deklu. Moim zdaniem rzecz całkowicie oryginalna. Może to nie jest jakaś porywająca okazja, ale zegarek coraz rzadszy, a w obecnych realiach cena do przyjęcia. pozdrawiam Narfas
  15. Niczego dzisiaj nie wygrałem, no to się może chociaż pochwalę co wdupiłem: http://allegro.pl/salyut-1949-cccp-bardzo-rzadki-i4615470125.html Salut 1949, sterana tarcza, wskazówki od Mołni z Czelabińska z okolic 1960. 160 z przesyłką to trochę drogawo za taki stan, ale na Allegro mało się pojawia w miarę oryginalnych Salutów. A wskazówki w sumie mam... http://allegro.pl/kieszonkowa-molnia-kop-nikel-chrom-43-mm-1953-i4632487511.html Mołnia "miedzianka" 1953 z pudełkiem i lakierem na deklu za jakieś 160. Ciężko się zastanawiałem, ale odpuściłem. Ten zegarek w takim stanie i z pudełkiem za tę cenę jest jak najbardziej do przyjęcia aaaaale... wskazówki uznałem za mocno podejrzane. Uważam że pochodzą z Czelabińska z okolic 1960, co wskazuje na bardzo dobrze zrobionego składaka. Naprawdę miałem rozterki przy końcu licytacji, ale podejrzliwość zwyciężyła. http://allegro.pl/ladny-stary-zegarek-kieszakowy-i4622865754.html Rzecz w zasadzie nie do tego wątku. Ktoś kupił za 80 zeta NOSa z lat '70 z oryginalnym łańcuszkiem i coraz rzadziej spotykanym logo na tarczy. Może to nie jest jakaś powalająca okazja, ale cena zdecydowanie do przyjęcia. Gratulacje, kimkolwiek jesteś. http://allegro.pl/kieszonkowa-molnia-lata-60-te-jak-z-fabryki-i4622360725.html W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć Zbigniewa. Do stworzenia tego frankena posłużyły co najmniej 4 zegarki, a podejrzewam 5 + szkiełko nie wiadomo od czego. Poszedł za 150 z przesyłką... W zasadzie trudno komentować. I jeszcze z cyklu "polskie drogi". A w zasadzie, przy obecnej tendencji to "polskie drogie". http://allegro.pl/blonie-16-kamieni-licencja-z-s-r-r-i4633155791.html Zwłoki pierwszego błoniaka "licencja ZSRR". Ile można zapłacić za maksymalnie zniszczoną tarczę z ruskimi przyległościami? Otóż 60 zeta z przesyłką. http://allegro.pl/zestaw-uszkodzonych-zegarkow-na-czesci-nr-2-i4644926516.html Błoniak i fajny Wostok + różności za 90 zeta. Mam wrażenie że te 2 zegarki wrócą na Alle za wyższe ceny. http://allegro.pl/zestaw-uszkodzonych-zegarkow-na-czesci-i4644924546.html Mir-Mir i takie tam różne za 60 zeta. W sumie mogłem licytować dalej, bo Mir-Mira nadal nie mam... Ilość wygranych dzisiaj aukcji: BIG ZERO. W sumie może i dobrze... pozdrawiam Narfas
  16. No dobra, jak już mnie wzięło na rycie po dysku, a wątek jest o najstarszych... Najstarsza znana mi Mołnia z Drugiej Moskiewskiej: Zwraca uwagę nietypowa koperta (jak od Cortebertów), nietypowe, ale wiarygodne wskazówki, pięciocyfrowy numer seryjny i płaski buks osi minutowej. Jakby się dokładnie przypatrzeć, to widać też mosiężną kotwicę i koło wychwytu. Byłem idiotą że nie kupiłem. 1947 to pierwszy rok produkcji Mołni, chociaż Saluty produkowano już w 1946 (też gdzieś miałem foty, ale teraz nie mogę znaleźć). A poniżej chyba najstarsza znana mi Mołnia z Czeljabińska, chociaż coś mi się kołacze że widziałem gdzieś 2-50... Niektórzy do tej pory twierdzą, że produkcję zaczęli tam od 1955... Jestem w stanie przedstawić chyba kilkadziesiąt przykładów z lat 1950-1954... pozdrawiam Narfas
  17. Przeryłem dysk, ale jakoś nie znalazłem. Widziałem co najmniej 2 takie i byłem pewny że zapisałem foty... ...a jeśli już jesteśmy przy dziwactwach, to foty z jakiejś aukcji: To chyba jedyny znany mi w miarę wiarygodny przykład Mołni naręcznej z Czeljabińska. Koperta bardzo podobna do jednego z kilku wzorów produkowanych w Drugiej Moskiewskiej. Dokładniej: chodzi o późniejszy wzór z okolic 1952 z wcięciami przy uszach. Tarcza to jakiś zupełny odjazd, jakoś nie widziałem podobnej, a nie wygląda mi na produkcję rzemieślniczą. Unikalne, przepiękne logo na tarczy. pozdrawiam Narfas
  18. Jak już tu zajrzałem, to skomentuję. Też mam coś takiego, niestety z tarczą rzemieślniczą z lat '50. Pytałem na forach, nikt nie odpowiedział. Moim zdaniem to bardzo rzadka produkcja fabryczna. Uważnie obejrzałem mój egzemplarz i jestem właściwie pewny, że koperta była chromowana tylko raz - razem z uszami. Brak też śladów usunięcia kominka. W środku u mnie jest Salut 2-49 ze starymi pasami i mosiężnym kołem wychwytu. W zasadzie pewne jest, że w latach 1950-1952 w Drugiej Moskiewskiej produkowano naręczne Mołnie w dość charakterystycznych kopertach (zaufane źródło podpowiada mi, że w latach 1948-1952, ale przykłady naręcznych Mołni z lat '40 są niezmiernie rzadkie). Przykłady mam, ale nie chce mi się teraz szukać. Są zresztą na forach rosyjskich. A tutaj mamy coś zupełnie innego: naręcznego Saluta z drucianymi uszami. Jeden egzemplarz mam, drugi widziałem, Ty masz trzeciego. Inne, umiarkowanie godne zaufania źródło tłumaczy rzadkość tych "naręcznych" zegarków z lat 48-52: to były zamówienia dla lotników, przypinane długimi paskami do uda a nie do nadgarstka. Tłumaczy to też orientację tarczy. Rzeczywiście, stosowano takie rozwiązanie, ale rewelacje o zamówieniach dla wojska są jedynie spekulacjami - tym bardziej że wtedy wszystko było tajne/poufne. pozdrawiam Narfas
  19. Dawno tu nie zaglądałem, więc nadgonię zaległości. Urale występowały w kilku typach kopert: - najczęściej spotykane aluminiowe barwione tlenkami na "ruskie złoto" (podobnie jak np. Starty) - rzadsze mosiężne chromowane - najrzadsze stalowe (stalowa wytłoczka, podobnie jak w niektórych K-43, np. naręcznym Czystopolskim z 3. strony niniejszego wątku) Dekle od Urali to szerszy temat, było ich więcej, włącznie z takimi do werku bez centralnej sekundy (tzw. 3600). pozdrawiam Narfas
  20. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Fakty są takie, że do lat '30 XX w. nie było tam kompletnie żadnego przemysłu zegarkowego. Były co najwyżej montownie w Petersburgu (Billondes/Zenith, Moser, Longines i inne), bo gotowe zegarki były obłożone wysokimi cłami, w przeciwieństwie do części sprowadzanych głównie ze Szwajcarii. Początki przemysłu to początek lat '30, wykupienie i przeniesienie amerykańskiego Hampdena, potem Zwiezdy czy ZiMy na licencji LIPa... a potem była wojna i wszystko ruszyło tak naprawdę od 1946 roku. Tradycji przemysłu zegarkowego nie było żadnych, więc tak naprawdę trzeba było zacząć od podstaw i go tworzyć, chociaż pomógł sprzęt przywieziony z Niemiec w ramach reparacji wojennych, potem kupiono też sporo różności w Szwajcarii i jakoś to poszło. W każdym razie w latach '50 nie powstawało nic porównywalnego z Atlantikiem, bo zarówno know-how jak i potrzeby były zupełnie inne. Priorytetem była masowa produkcja tanich i odpornych zegarków dla wyposzczonego rynku. Rozbujało się to tak naprawdę pod koniec lat '60. pozdrawiam Narfas
  21. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Różnił się, ale trudno porównywać. Atlantic miał zegarki o różnym standardzie wykonania, w kopertach zarówno cynkalowych, jak i mosiężnych, stalowych czy złotych. Generalnie korzystał ze sprawdzonych podwykonawców jeśli chodzi o wskazówki i tarcze, chociaż korzystał przynajmniej częściowo ze wzorów "z katalogu" z dołączonym własnym logo. Werki: różne ebusze, w tym chrono. Pobieda: tani ale solidny zegarek "dla ludu", produkowany w różnych fabrykach. Werki to prosta ale solidna konstrukcja, w większości przypadków bez antiszoka, dekielki zaciskane (tylko tzw. de luxe miały radzieckiego incabloca i zakręcane dekielki). Atlantiki były jednak lepiej wykonane, szczególnie jeśli chodzi o tarcze i wskazówki. Rosjanie dopiero rozwijali swój przemysł zegarkowy i mieli pewien problem ze zrobieniem czegokolwiek poza prostą, zadrukowaną tarczą. Atlantic korzystał z oferty doświadczonych podwykonawców - sam przecież niczego nie robił. pozdrawiam Narfas
  22. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    To nie zegarki i nie jestem pewny czy to kogoś zainteresuje, ale ja mam banana na twarzy. Miałem już te książki, te egzemplarze kupiłem dla dedykacji, oczywiście. pozdrawiam Narfas
  23. Aaa... to wszytko w porządku. Są podobnie rzadkie jak Kristalle i jest z nimi podobny problem - zalew składaków. Naoglądałem się sporo zwykłych Mołni z przełożonymi tarczami. Musiałbym jeszcze się upewnić zaglądając do katalogu, ale Twój wydaje się OK. Rocznik jest na pewno właściwy. Edit: Wg katalogu z 1960 roku jest mowa o werku na 18 kamieniach i повышенной точности, a na niezbyt wyraźnym zdjęciu jest werk z normalną mikroregulacją (długie ramię). Wg katalogu wersja z jasną tarczą miała wskazówki niebieszczone. Złote były do "murzynka". Koronkę masz od Mołni, w Łuczu była płaska, dopasowana do kominka. ...ale i tak wypas i zazdroszczę. pozdrawiam Narfas
  24. Za tego Łucza to wal się w błocko. Edit: jaką masz tam datę na werku? pozdrawiam Narfas
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.