Nie mnie pisać co Wojtek chciał przekazać, najlepiej gdyby zechciał sam to zrobić, co jednak pewnie sie nie stanie, i nie mnie tłumaczyć dlaczego, jednak moje odczucia w odbiorze jego opracowania są takie, że autor skoncentrował się na historii oraz niebywałej różnorodności produktów firmy Atlantic. Świadczą o tym tysiące zgromadzonych przez Wojtka zdjęć zegarków. Jednak w tej ogromnej liczbie wizualizacji pojawia się wiele egzemplarzy których oryginalność bywa dyskusyjna. Niestety zegarki z opracowania również - jednak nie oena oryginalności jest przedmiotem opracowania a historia marki. Przykład, który przywołałeś to zegarek, któremu conajmniej poprawiono napisy na tarczy, zatem przypuszczać można, że z zegarkiem dziać się mogły jeszcze inne rzeczy. Nie staram się również na siłę udowadniać swoich racji, bo też i na rację nie mam monopolu. Jednak swą opinię opieram o całkiem sporo zegarków, które oceniałem oglądając, ale również poprzez kontakt fizyczny z nimi - tego nie da żadna fotografia. Zwyczajnie w zegarkach (z modelu Super), których stan nie budził wątpliwości, widywałem sekundnik z grotem, a ten zegarek ma sześćdziesiątkę na karku zatem wymiana sekundnika to i tak niewiele z tego co mogło go spotkać. Taką mam na dziś opinię, która wobec konstruktywnej krytyki może ulec zmianie, ale chwilowo przy niej zostanę. Generalnie to cieszyć się zegarkiem, bo koronki i sekundniki to bolączka wszystkich intensywnie użytkowanych zegarków. A tu historyjka na poparcie tezy. Jakiś czas temu będąc na zakupach potrąciła mnie jakaś szalona, przebiegająca obok Pani. Pech polegał na tym, że trafiła mnie niesionym żelazkiem w zegarek. A zegarek miał dopiero miesiąc. Pęknięte szkło zniszczyło sekundnik (tarcza ocalała). Na szczęście nie było problemu z nowym oryginalnym sekundnikiem - model nadal produkowano. Pamiętajcie - my tu mówimy o zegarkach często pięćdziesięcioletnich i starszych. Mój po miesiącu już doznał szoku.