Kto tak uważa? Bo ja nie, więc to już nie "wszyscy" Chodzi o to że w niektórych przypadkach wystarczy "swiss made" na tarczy i od razu +1000% do ceny i "mitologia" o tradycji, niezawodności oraz perfekcyjnym wykonaniu wchodzi na "tapetę" a w rzeczywistości podobnej, albo wyższej klasy, jeśłi chodzi o jakość wykonania, zegarek wykonany w tej samej azjatyckiej fabryce bez tego napisu można kupić taniej. Dlaczego mnie o to pytasz? Pisałem że nie uważam się za autorytet w tematach zegarkowych, a w postach prezentuję tylko swoje prywatne zdanie... Co prawda znam historię manufaktury Audemars Piguet i wiem że pierwszy "szkieletowy" zegarek był produktem właśnie tej manufaktury, ale mnie osobiście tego typu zegarki nie podchodzą niezależnie czy ktoś je uznaje za "sztukę zegarmistrzowską" czy też za inną - w związku z tym tym bardziej nie rozumiem dlaczego powyższe pytanie jest skierowane do mnie. Obstawiam że dla kogoś jest to sztuka zegarmistrzowska pełną gębą, a dla kogoś innego fanaberia i twór który powstając zabrał twórcy czas który mógłby poświecić na inne, bardziej pożyteczne zajęcia - np na lepienie pierogów w celu nakarmienia głodnych mieszkańców Etiopii, albo ratowanie ginących gatunków płazów lądowych... tak że na swoje pytanie sam sobie musisz odpowiedzieć...