Nie do końca tak jest. Wszystko dzieje się na zasadzie obserwacji, bo jeżeli ktoś marudzi, że łapią go skurcze wtedy jest zluzowanie tempa i odpowiednie działanie. Zazwyczaj gadanie/ marudzenie oznacza iż tempo nie jest jeszcze mocne, co najwyżej psychika się poddaje z jakichś tam przyczyn ( dziury, nie wiara w siebie, brak znajomości swoich możliwości) To nie jest obserwacja tylko i wyłącznie na bazie tego kolegi ( który i tak rzuci 2 zdania kończąc je - " dobra, zapierd..my!"), ale ot chcoiażby całego klubu. Stąd właśnie taka reakcja marudzą na zasadzie " jakie tempo", jest gadanie, to trzeba dokręcić, bo mają za lekko, odpoczywają. Trening ( nie mylić z ustawką) rządzi się trochę innymi prawami, jak typowa niedzielna wycieczka. Prawidłowo dobrane tempo jest wtedy kiedy w grupie panuje cisza Oczywiście, wszystko w odpowiednich granicach, bo zajechać kogoś to nie problem, sztuką jest by wszyscy dojechali cali na krechę i za to odpowiedzialna jest cała grupa, lub osoba która bierze ta odpowiedzialność na siebię, czyli w przypadku tego kolegi - ja