Tak się składa, iż ten okaz jest zarówno chronografem jak i Komandirskim Zapiszmy go zatem i tu, bo w chronografach został także uwieczniony. Nadając mu numer 97 Pozostałość po pilocie, który latał nad naszym niebem i nie raz lądował. Dowiedziawszy się, że wojska upierdliwego sojusznika zostają wycofane z Polski i że być może dostanie przydział na Kamczatkę "napudrował" się nieprzytomnie okowitą z karnistra i czasy poszły na psy szczekać, bowiem rozpieprzył szkło urywając wskazówki wracając na czworaka do koszar gdyż różnistego błota było w nim co niemiara. I nie ma co się dziwić, bo czekająca go perspektywa nie była różowa. Pozostawił po sobie ślad przy najmniej w tym zegarku.