Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

lec

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2225
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez lec

  1. lec

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Panowie! "Jeden woli ogórki drugi ogrodnika córki" Ja mając nóż na gardle za 700 dojcze mark mogłem kupić Golfa I i podobał mi się za***iście! Jednak wybrałem Simkę 1000 bo za 100 DM kupiłem drugą bez papierów na graty! Oczywiście "strucle", bo co innego za pierwszą tygodniówkę nie dało się kupić. I co ciekawe samochodzik też mi się widział! Tyle uradochy ile mi sprawił już nigdy żaden nigdy nie przyniósł.
  2. lec

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Francuzi od dawna wprowadzają w liniach swych nadwozi samochodów elementy "futurystyczne". Jednak chyba najbardziej wyróżnia się właśnie Citroen. Tak jak do dziś w segmencie aut o zacięciu sportowym mistrzami byli Włosi! Co by nie mówić, każde nowe opracowania przyspieszają fanom motoryzacji bicie serc. Powracając do rzeczonego Citroena fajne ci one gdyby nie, no własnie czy nadal tyły nowych rozwiązań to plastikowe "wydmuszki"?
  3. lec

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Pewnie tak! Nie jeździłem Cytryną od momentu sprzedania swej. Moja też na te lata była świetna! Od przed wojny silnik 2l górnozaworowy. Przedni napęd i drążki skrętne w zawieszeniu. Płynęła jak dama!
  4. lec

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Ciekawe??? To już nie robią Cytryn z pneumatyczną zawiechą? Ale jestem zacofany. To chyba podobnie się cieszysz jak ja zakupioną 40 lat temu taką starą "Babcią"
  5. lec

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Koło mnie czasem jeździ taka dziewuszka i nie powiem świadoma swej jak i popierdalacza wartości! Tnie czasem jak przecinak i nabuzowanych farfoclów zostawia z opadniętymi koparami!
  6. lec

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Ale trzeba przyznać, że......
  7. lec

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Może przyda się w dyskusji? http://animagraffs.com/how-a-car-engine-works/ Oraz dla tych co jeżdżą ciężkim sprzętem choć nie tylko. https://youtu.be/-lLwhDVeexM
  8. lec

    Renowacje tarcz - przed i po.

    Staszku i jak ją znajdujesz? Ciekaw jestem Twej opinii a myślę, że Arek i reszta dorzucą swe. Moja w mej klasyfikacji się nie mieściła, była zdecydowanie gorsza od Twej i poszła do poprawki. Mają jednak na uwadze, że te cztery uwypuklenia na ringu są one nie lada wyzwaniem szczególnie wewnętrzny i zewnętrzny! Piekielne zadanie i "klyent" im się trafił ale przyjęli to na pierchy. Zobaczymy jak to wyjdzie. Przydało by się porównać fota pod fotą wszystkie i ocenić jak jest w oryginale oraz po reno ten felerny ring. Tyle że musiały by być w miarę dobrej rozdzielczości i na wprost.
  9. lec

    Buty

    Szantażysta!!! Długość będziesz miał dobrą jak w kolankach Ci się wypchną. Oczywista bez podtekstów! Bo jakże bym śmiał.
  10. lec

    Buty

    No i jest asumpt do ciekawej dyskusji. Ja bym dodał z centymetr lub półtora szerokości nogawki gdyż osobiście mnie wkurza jak mi wchodzi taka na "zapiętek" buta.
  11. lec

    Czy nosimy swoje "starocie"?

    Dziś taki daaaawny nabytek pozostałość po szalonej młodości!
  12. lec

    Jak wyglądamy?!

    Staro??? Toć kobietka jak "Samba Sikoreczka" .... :-)
  13. lec

    Czy nosimy swoje "starocie"?

    Nie jest, to tak dokładnie. Ten powstał wcześniej ale nazwa nie pasowała, musiała być taka jaka na forum głównym. Ten długo wisiał, tamten został momentalnie podpięty przez "dawnego" moda. Zresztą wpis na 1 stronie tamtego może wyjaśni więcej? W moim temacie, czasem staram się komentować nieraz ze swadą zegarki kolegów. Z założenia chciałem by koledzy robili to także. I nie chodziło, to tylko o achy i ochy!!! Ale jest jak jest.
  14. lec

    Jak wyglądamy?!

    Jerzyk! Zapuść wąsy i będziesz jak mój młodszy brejdak, którego nie mam.
  15. Ciesz się! Taki werk to nobilitacja tarczy!
  16. lec

    Buty

    Michale, dzięki za pozdrówka z "zielonego"! Na Marymoncie grywałem w piłkę... i pamiętam go jeszcze z drewniakami, małpimi gajami i brukowanymi uliczkami z rynsztokami w mydlinach po praniu. Wiesz ma buntownicza i zadziorna dusza była zawsze problemem dla polonistek. Próbowały ale z mizernym skutkiem a jednej ciętej na mnie partyjnej zołzie na przekór zdałem maturę z polaka mimo nie prawilnego postrzegania naukowego ich świata. Cóż ten typ tak ma. I pozostanie mu tak już do śmierci. Maszyneria mi wywaliła dysk! Bowiem "Pierdoletka" pierwszo klaśna (razem czy osobno?)! Takie właśnie cuś było obiektem westchnień świeżo rodzących się na naszym ugorze "Bitników"! Nie są przykładem mym te zapodane przez Cię a te na załączonych obrazkach. O takich "figofago" mi chodziło: Może niektórzy myślą, że Mahometa urodzą??? Drugi głupawo by wyglądał przy zdecydowanej panience ściągając długi czas te "leginsy" Pozdrawiam za Wisełki Leszek
  17. lec

    Czy nosimy swoje "starocie"?

    No nie!!! Wywaliło mi "buźki" i nie chcę ale muszę żyć z tym problemem. A to że lecą mi łzy na koszulę niczym przy krojeniu cebuli jak Frankowi Kimono, to Was ani nie ziębi ani nie parzy! Lecą z żalu iż macie takie sikorki a mnie ich nie dane jest posiadać! Każdy biadoli bida Panie patynka, "penicylina" jakaś i kuje po oczętach wyglansowanymi bibelotami. Więc w akcie desperacji wrzucam co prawda mikrego zawodnika przyjętego dziś ponownie na stan swych zasobów fociszonów aczkolwiek tylko i wyłącznie dzięki sympatycznemu naszemu koledze który dokonał precyzyjnego zapisu w aparacie. W moich rąsiach było by, to odbicie na tafli wody po rzuceniu bambulca.
  18. lec

    Nasze divery vintage

    I weź tu czełcze traf coś :-( jak wokół same zakapiory czychają!:-)
  19. lec

    Buty

    Panowie! Moda się zmienia jak otoczenie w okół nas. Choć jest z różnych powodów przez jednostki czasem i słusznie mało akceptowalna. Nie mniej ja osobiście nic nie mam do tego tematu, nic nie bulwersuje mnie ani nie burzy krwi czy podnosi ciśnienia. Gdyż warto czasem poznać nowe trendy dla samego ich faktu a szukać po necie nadzwyczajniej mi się nie chce. Sięgnąłem pamięcią wstecz i stwierdziłem, że często mój styl ubierania zmieniał się i równie był może dziwny dla starszego pokolenia. Co prawda bikiniarzem nie byłem ale wuj był i chadzał w butach trzy razy szytych oraz w wąskich spodniach "niczym gacie" jak w słynnym powiedzeniu a także w "kaniole" wyłożoną Trybuną Ludu dla uzyskania odpowiedniej szpanerskiej formy. Kamaszki jak i resztę ubioru za obszczyj murka kupowano mi na "Różycu" a także na "Ciuchach" tych "europejskich" w czasie PRL-u bazarach. Pierwszy garniaczek zafasonowano mi na koniec ukończenia podstawowych nauk i pamiętam, że na końcowej zabawie czułem się jak panisko wyginając swe cherlawe ciało w rytmie Twista. W latach 60 posiadanie garnituru było dla takich cyngwajsów jak ja, cenionym atrybutem stanowiącym wiele dla właściciela i często było w otoczeniu równolatków jakąś pseudo nobilitacją delikwenta. Ta epoka, to garniak płaszcz z ortalionu dżinsy jakaś ekstra koszula i wielkie marzenie o "Lambretcie", które było chyba udziałem każdego młodego chłopaka. Zresztą na "rokersa" czyli skóry, ciężkiej BESY (motor) jak i włoskiego skutera nie wielu było stać. No i buty! Koniecznie "Bitelsówy" robione przez pod warszawskich szewców wstawiane do bud w enklawie z butami na Różycu. Obowiązkowo takie ze szpicem, który przydawał się w trakcie potyczek z rówieśnikami. Nie mieściły się co prawda do "butonierki" ale stosunkowo łatwo szpic wchodził w d*pę przeciwnika w trakcie wymiany poglądów o ile ją pokazywał. Prawdą natomiast pozostaje, iż nie raz będąc na "pudrowany" deko ewakuowałem się w bezładzie z nie pełnym odzieniem i z butem w kieszeni bo czasu na "zebranie" się w sobie poprostu brakło. Były też naszym marzeniem glanki "Beczki" nazwane tak od szewca o nazwisku Beczek. Zresztą wuja mego kolesia, który swą pracownię miał w bramie przy Al. Jerozolimskich na przeciwko "Patyka" (PKiN). Jednakże buty te jako że ze skóry, robione były oczywiście na skórzanej zelówce i tylko na obstalunek a kosztowały na owe czasy krocie! Przeżyłem zarówno szerokie nogawki, wąskie jak i dzwony nie pomijając biodrówek, które to szył mi kolega nie będący z zawodu krawcem! Wielką sprawą było poszukiwanie materiałów i każda ciekawa zdobycz była niesamowitą frajdą! Jeden z takich wypatrzony kiedyś materiał na jasny letni garnitur był na tyle rewelacją, że we trzech kumpli uszyliśmy sobie jednakowe garnitury, takie herbatniki z dzielni. Był to czas kiedy biegaliśmy na Starówę do Kamiennych Schodków czy Gwiazdeczki gdzie zamówiona o 18 herbata stała do 22 na stoliku dotąd aż nie wypiło się ją do końca mimo znikana na godzinę lub dwie na zaprawkę "Patykiem" ! Obowiązkowym dodatkiem do stroju był parasol - a jak "elegancja Francja"! - jakże przydatny i pomocny był w wielu różnorakich życiowych sytuacjach. Po materiał na ślubny jeździłem z przyszłą aż do Łodzi bom se zamarzył wełenkę koloru starego złota i oczywiście dopiąłem swego. Kupowało się też na Różycu stare przedwojenne "ancugi" tak je zwaliśmy z pięknych materiałów i jedwabne "kurwaciki" dla zadania se szyku nie tylko na dzielni. Swoistego rodzaju ekstrawagancją było w mym wykonaniu, ufarbowanie sławnej białej koszuli "Non-iron" na kolor wiśni (a wyszło za***iście!) któren to malunek zrealizowała mi moja ulubiona partnerka do tańców na które biegaliśmy sporą paczką do "klubów" w różne miejsca Warszawy i to co dziennie! Tworzyliśmy w tych czasach, swą może i specyficzną modę a każdy dobierał swój strój do siebie i swego - w mym przypadku zwariowanego - charakteru nie oglądając się na magazyny mody. Zestawy także bywały nie mniej szokujące co dziś. Wielce się zdziwiłem kiedy ma córka na początku lat 90 wyciągała z szafy me stare marynarki i zakładała chodząc w nich na swe imprezy gdzie ponoć jej koleżeństwo było nimi zauroczone. Zupełnie tak jak odkrywała mą muzę z dawnych lat pozostałą mi do tej pory na kasetach. Walonki - uśmiałem się czytając tą wypowiedź, bowiem wyobraziłem sobie ostatnio spotkanego eleganckiego nad wyraz @dziadka Mariana w takich pod spodniami. Jednak bywało, że występowałem nie raz w kaloszkach jak i moje grono znajomych. Choćby Kazik Chendyński twórca konkursu Billa Haleya w Stodole z którym śmigaliśmy po parkietach właśnie w gumiakach. Zaczęło się od tego, iż ma ciotka przywiozła na handel z Jugosławi parę takich damskich "RÓŻOWYCH" kaloszy. Miałem je wstawić do komisu na Nowym Świecie do sprzedania. Jednakże odbiło mi na tyle skutecznie i jako, że pasiły mi rozmiarowo, to zamiast odwiedzić komis śmignąłem do Piosenki (kawiarnia taneczna) na ubaw. Okazało się to Rewelką! Bowiem tańczenie rokendrola w skórzanych prunelkach po parkiecie często kończyło się dla tańcora rozbitym łbem i obciachem u swej faworyty jak i publiki. Tak więc "gumiaki" zdały egzamin - o różowe wynikła aukcja między panienkami i zarobiłem na nich dwukrotnie - od tej pory wielu z nas na fajfy ubierało pod spodzień te "wykwintne" w swej formie i wyrazie, obuwie. Zarówno trampki jak i pepegi służyły nie tylko do grania latem w piłę ale stanowiły nie raz wraz ze fajnymi "sztanami" czy też dżinsami, podstawowy ubiór letni i nikt nie patrzył czy marszczą się nogawki na butach czy też nie. Z racji swych małych stóp kupowałem przeróżne obuwie w dziwnych miejscach a kolesie z męskimi rozmiarami podśmiewali się, że w Smyku i czasem to było prawdą. Choć sami nie raz poszukiwali podobnych ale męskie rozmiary miały jednak typowy komunistyczny sznyt. Kiedyś zafasonowałem se "cichobiegi" mokasyny z firmy Podchale. Takie tam jasno-kawowe zamszaki na całej białej gumie "bez obcasa" i w dodatku damskie, bo męskich takich nie robili. Poezja nie butki i co ważne, to to, że nie uwierały w "marcinki", lekkie i wyjątkowo przydatne na codzień, choć nie przewiewne ale na moje 36 nie śmierdziały potem jak 49. Poszukiwane bardzo, były takie kamaszki jak je zwaliśmy "kaczory" (podobne do tych jak te robione przez "kolegę" kolegi @ y60 ) oczywista, że koniecznie brązowe ale na grubej białej "słoninie". Trudne france były do zdobycia a jak się trafiały, to nie na mój rozmiar stopy jak Azjaty. Trafiłem ale na brązowej gumie. Lata 70, to był czas wąskich spodni "opnij dupek" i orlonowych cienkich sweterków, noszone jako tiszerty także przez chłopaków. Pocił się w tym człowiek jak szczur ale czego się nie robiło dla bajeru. Owszem pojawiały się z Jimmy Hendrixsem i Che Gevarą jak i dzwony w kwiaty. Jakoś tak osobniki które je nosili te "zestawy" wyglądali na przykurzonych nie tylko po koleżance Marysi jak i uszmelcowanych kurzem ze strychu czy piwnicy. Rozmiarówka była trzaskana na większe osobniki, bo Jimmiego jeszcze bym chyba nosił ale z bojownikiem nie było mi zdecydowanie po drodze. Zresztą jak na zamieszczonej mej foci z tych lat. Szkoda tylko, że nie widać tych Podchalniaków ale zegarek pozostał mi do dziś Tak więc wąskie spodnie nie są współczesnym pomysłem modowym aczkolwiek kolory nosiliśmy zdecydowanie bardziej męskie! Obuwie obecne też w pewien sposób jest niemal identyczne - pomijając sportowe - a wzory które tu pokazujecie są często podobne jak nie te same i tak samo eleganckie jak za dawnych lat. Co Wy dziś i teraz odkrywacie jak my kiedyś. Jednak wybaczcie, facet z nogami jak "podolski złodziej" ze skórkowymi "ciżemkami" z zawiniętymi nosami na nich w przykusych o wąskich nogawkach spodniami i marynarze wypchanej poduszkami jak kajzerki, wygląda dla mnie śmiesznie! Dodatkowo potęgują tę śmieszność modniaste (sraczkowe) kolory nie mówiąc już o nachach z krokiem przy kolanach. Nie wiem i nie znam dziś swej reakcji jak kiedyś moja małolata przyprowadzi mi takiego absztyfikanta na chatę. Ale, to.....takie tam znów, wspomnienia starego może i "zabetonowanego" jak to określacie w poglądach pierdoły.
  20. Wyszła jak czarna puma! Daje po oczkach jak trza. Cieszy chyba jak moja czarna Duśka..... Jednym słowem - Rewelka - Brawo!
  21. lec

    Renowacje tarcz - przed i po.

    Chyba 190-200 zł? Ale może ja mam zniżkę jako emeryt.
  22. No i wyszło całkiem przyzwoicie. Ciekawe czy foty oryginały w dobrym stanie też by pokazały przy tej rozdzielczości i zbliżeniu pewne niedoskonałości? Problem z ringiem, to rant zewnętrzny jak i wewnętrzny. Idealne malowanie nawet fabryczne pewnie nie jest pozbawione tych niedoskonałości? Panowie aparata w rąsie i spróbujcie każdy cyknąć choćby po sztuce dla przekonania i potomności.
  23. No! No! Taka deklaracja publicznie....... A sikorka podziw wzbudza i to słuszny!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.