Mam go i chcę obejrzeć, choć nie mam na razie jakoś nastroju na takie ciężkie kino wojenne. A "Wniebowstąpienie" widziałeś? Też czeka u mnie ten film na obejrzenie i odpowiedni nastrój. Ale latem czas wolny poświęcam częściej na bardziej rozrywkowe rzeczy: - "Skarb Sierra Madre" - klasyk, świetny film o chciwości, ale i szlachetniejszych czynach. Kilka mistrzowskich scen. - "Coś z innego świata" - sympatyczna rzecz, dziś do oglądania z przymrużeniem oka. Znaleźliśmy kosmitę, chodźmy poflirtować z ładną panią naukowiec, a kosmita niech sobie leży w bryle lodu... Carpeneter potem zrobił remake, ale dla mnie to już za dużo kiczu. - "Jezus z Montrealu" - 15 lat temu zrobił na mnie większe wrażenie, dziś wydaje się już za bardzo pretensjonalny. Ale wciąż to jest ciekawe i godne uwagi kino. - "Akt przemocy" - chyba największa przyjemność w oglądaniu. Obsada: Van Heflin, Robert Ryan i urocza Janet Leigh Muzyka - Polak Bronisław Kaper, a reżyseria Fred Zinnemann! Kapitalnie pokazane dylematy tragicznego wyboru z przeszłości, atmosfera osaczenia i odkupienie. No i nocne wędrówki po Los Angeles z takimi ujęciami: