Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2717
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Lincoln już trochę odpowiedział za mnie. Liga Mistrzów: nuda, gigantyzm, przewidywalność, skostnienie (oczywiście - raz do roku obowiązkowa "niespodzianka" w fazie grupowej, by zachować pozory) i - najważniejsze - przesyt. Liga Europejska: nuda i nieuzasadniony gigantyzm. Gdyby o wspólczesnej europejskiej piłce powstał film, to powinien go zrobić Marco Ferreri, a właściwie to wyprzedził czasy i już zrobił go wiele lat temu:
  2. Zabawne, skończyły się fazy grupowe LM i LE, a ja widziałem 1 mecz tylko i trochę skrótów. Grają może czasem i fajnie, tylko że rozgrywki (jedne i drugie) w takiej formie nie mają dla mnie sensu... Finał LM obejrzę albo z rytualnego obowiązku albo jeśli będzie grać Suarez
  3. "Chce się żyć" - kameralny, przejmujący, dobra robota. "Joe" - klimat nawiązuje do Peckinpaha, choć może bez tej werwy. Historia się fajnie snuje, by raz po raz "przywalić" - np. świetna scena, gdy jeden menel zabija drugiego kawałkiem żelastwa. Dobry Cage, a do tego tego ciekawa historia niezawodowego aktora Gary'ego Poultera, który grał menela i był nim w rzeczywistości. Mimo pewnych słabości scenariusza film mi się podobał.
  4. Echh, te Rolexy, Omegi, Longinesy... Przypominam, że dziś ostatni dzień głosowania: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/112791-ranking-ulubionych-firm-klubowicz%C3%B3w-ad-2014/
  5. Kurczę, a ja od kilku tygodni prawie nic nie słuchałem - nadrobię w Święta. Ale wczoraj wieczorem przypadkiem w TV natrafiłem na fajną piosenkę śpiewaną przez Patsy Kensit: Może i banalne, zaśpiewane tak sobie, ale nostalgiczny klimacik lat 80. i Patsy dodają temu wiele uroku
  6. Gratulacje! Moim zdaniem to Longinesowy nr 1 Planujesz zmieniać pasek co jakiś czas?
  7. Bez urazy, to nic krytycznego ani zaczepnego, tylko zwykła ciekawość - ale czy nie jesteś kolejnym wcieleniem Norberta Yorka UK, który wypisał się z forum dwa dni przed Twoim przyjściem? A Rolexa gratuluję!
  8. Koledzy chyba niezbyt wiele ciężkich filmów oglądają ja "Pokłosie" dwa razy widziałem - za pierwszym razem podobało mi się jako dobre kino rozrywkowe (ciężki jest raczej temat niż film), ale za drugim razem parę rzeczy zaczęło mnie już razić - Szaflarska wyłaniająca się z lasu, finał na drzwiach stodoły, "tajemniczy" ford granada Malinowskich... Co nie zmienia faktu, że robota w sumie niezła, a temat polsko-żydowski czeka na jeszcze wiele filmów, bo parę kwestii nie zostało jeszcze chyba poruszonych - na razie większość filmów o tej tematyce jakaś taka jednostronna... ja wdziałem "Anatomię morderstwa" Premingera. Świetne aktorstwo i muzyka Ellingtona, spora obyczajowa odwaga jak na lata 50., ale dziś gigantyczny metraż filmu nie ma już raczej uzasadnienia. W finale liczyłem na jakiś przewrót, zaskoczenie, coś, co spełniłoby noirowe obietnice z pierwszej części filmu. Ale się przeliczyłem. Tym niemniej - znać warto.
  9. Oba świetne, Enicar bardziej zadziorny, ale jednak Longines... Gratulacje! Piękny zegarek - wcale nie brzydal, bo szlachetna prostota jest najładniejsza. A u mnie przez prawie cały długi tydzień niezawodny Hydro Conquest. W tle obrazka natomiast kadr z "odkrytego" filmu, który stał się nawet tematem osobnego wątku...
  10. "Geografa..." też widziałem jakiś czas temu, nawet tu pisałem - dobre kino, choć szkoda kilku porzuconych wątków. A te Rosjanki... ja natomiast dość zaskakujący film obejrzałem. Natknąłem się na tzw. sprawę połaniecką (lubię pobocza historii PRL, ale tego nie znałem wcześniej) i obejrzałem "Zmowę" - zapomniany, telewizyjny film z końca lat 80. Dość siermiężny realizacyjnie, ale jeśli zaakceptuje się konwencję - późnopeerelowskiego kryminału - to ogląda się naprawdę dobrze. Ta sieremięga staje się zresztą nawet atutem, bo świetnie pasuje do portretowanego środowiska. Scenariusz bardzo dobry, atmosfera dobrze oddana. I fajna obsada - bez typowych gwiazd, za to z mnóstwem fajnych aktorów i aktorek charakterystycznych: Łapiński, Ferency, Troński, Jurewicz, Celińska, Szykulska, Sochnacki, Rychter, Walczewski no i Zbyniu Buczkowski jako wiejski proboszcz. Aha, i bracia Skrzeczowie w epizodzie. W sumie to temat jakby idealny dla Smarzowskiego sprzed kilku lat - gdyby zrobił film o tej sprawie, to pewnie przeniósłby ją trochę na inny poziom, a z "Weselem" i "Domem złym" tworzyłby ciekawą trylogię.
  11. Trochę przypadkiem byłem parę lat temu na tym w kinie - i było fajnie, ale wyszedłem ze świadomością, że w telewizji nie dałbym rady tego oglądać. A teraz obejrzałem dwa filmy dające wiele satysfakcji: - "Pojedynek" - zabawne, że nigdy wcześniej nie udało mi się go obejrzeć. A to takie znakomite kino kostiumowe! I jakie zdjęcia!... Do tego bardzo fajna obsada, nawet Keith Carradine, który zazwyczaj mnie nie przekonuje, wypadł bardzo dobrze. - "Przełamując fale" - Lars von Trier to nigdy nie była "moja bajka". Ale trzeba przyznać, że to niezwykły i piękny, choć bolesny film. Dodam, że nigdy też nie lubiłem gry Emily Watson - a widywałem z nią zarówno dobre, jak i złe i bardzo złe filmy - ale tu jest absolutnie genialna.
  12. W tym artykule sumuje się cały współczesny świat europejskiej piłki (a może i Europy, przynajmniej zachodniej, w ogóle?): http://www.sport.pl/pilka/1,65082,17035059,Real_Madryt_z_herbem_bez_krzyza__Dla_arabskiego_sponsora.html#MT_3zdj
  13. cook, Ty akurat żartujesz, ale wielu ludzi nie wie, że fajne filmy to nie tylko przeboje z box-office ja parę dni temu widziałem "Restaurację Alicji" - ciepły portret hippisowskiej komuny, choć film nie robi dziś wielkiego wrażenia. Ciekawy wątek to Arlo Guthrie grający sam siebie i odgrywający relację z chorym na pląsawicę Huntingtona ojcem Woody'm, o którym parę lat później Hal Ashby zrobił pięknie sfilmowany "Bound for Glory". A dziś "Krwawa profesja" - Clint E. drewniany jak zawsze (w finałowej scenie już myślałem, że z zaciśniętymi zębami wyrecytuje "Make my day"), drętwe dialogi i sztampowe postacie, od razu wiadomo, kto jest mordercą, ale... i tak fajny, dobra rozrywka
  14. Zawsze wyżej stawiałem zawadiacko asymetryczną Monzę, Monaco (wiadomo, Steve) i niektóre modele Carrery (ale Autavię już niekoniecznie). Twój Silverstone jednak trochę miesza w tej klasyfikacji
  15. Nie wiem, wczoraj TVP na swojej stronie internetowej podała wyniki losowania, ale ani słowa o transmisjach. Mam nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z 2007 roku (choć dziś już mam sportklub) i będą ogólnodostępne transmisje. Uwielbiam to nocne kibicowanie Urugwajowi, ale inne ekipy też fajnie się ogląda - co ciekawe, od 1999 obejrzałem na Copa chyba tylko dwa lub trzy mecze Boliwii. Zazwyczaj sobie odpuszczam ich w grupie, a że grają zwykle tylko 3 mecze, to już ich więcej nie oglądam. Aha, warto pamiętać, że Copa w Chile zawsze jest świetne - oby i tym razem tak było.
  16. Fajny Zenith, fajne wspomnienia. Kilka broszur z Espana '82 też mam - może kiedyś wstawię jakieś zdjęcia. Ale moje Mundiale dzieciństwa to Italia '90 i World Cup '94. Nie jest to wprawdzie najładniejszy Heuer, ale na Twoich zdjęciach aspiruje do tego miana...
  17. Gratulacje, to świetny zegarek i nie sądzę, by był nudny czy tracił na żywo - wręcz przeciwnie.
  18. W sumie dziś dzień wolny i nie noszę zegarka, ale za to mam czas, by pochwalić się niezegarkowymi nabytkami, które widać na zdjęciu:
  19. Podział na grupy Copa America 2015: Grupa A: Chile, Meksyk, Ekwador, Boliwia Grupa B: Argentyna, Urugwaj, Paragwaj, Jamajka Grupa C: Brazylia, Kolumbia, Peru, Wenezuela Powtarzamy?
  20. ja też miałem kilka udanych seansów. "The Right Stuff" - polski tytuł "Pierwszy krok w kosmos" (trochę gubi ideę oryginalnego). Nie sądziłem, że aż tak mi się spodoba! Epicki, świetnie sfilmowany, a i temat niezmiernie ciekawy - program Merkury, a w tle polityka i kultura lat 50. i 60. W obsadzie mnóstwo nie tyle gwiazd, co aktorów z charakterem, jak Ed Harris, Sam Shepard, Scott Glenn, Lance Henriksen, znalazł się nawet najsłynniejszy Aborygen - David Gulpilil. Może niektóre postacie narysowane grubą kreską, ale astronauci i ich żony - kapitalnie napisani i zagrani. A i twórcy filmu (po seansie było spotkanie) bardzo sympatyczni, można było uścisnąć dłoń i chwilę pogadać. Wyłapałem też na ekranie kilka Speedmasterów. "Sabotaż" Hitchcocka - po 20 latach odkąd widziałem w TV. Świetne kino, z sekwencją zamachu na czele. "Smuga cienia" - też na podstawie Conrada, ale porażka. Niestety, miał być Conradowski duch, wyszła najprawdziwsza nuda. Sam Wajda chyba mówił, że mu zupełnie ten film nie udał się. "Witamy w Nowym Jorku" - snujące się sceny, mętnawe dialogi, bogaty degenerat ciągle sapie w czasie pieprzenia (seks to zbyt eleganckie słowo)... Ale ten Depardieu jest znakomity! W każdej scenie trzyma ten film, wynosząc go ponad przeciętność, obnaża się fizycznie i (chyba?) emocjonalnie. Świetna rola. "Podglądacz" i "Czarny narcyz" Powella i Powella/Pressburgera. Niby zwykły thriller i melodramat, ale jak sfilmowane, tętniące emocjami i napięciem, jakie ujęcia, kolory... "Sierociniec" - hehe, coś rozrywkowego też trzeba obejrzeć w towarzystwie jest tu wszystko to, co powinno być w tego typu filmach. I dobrze.
  21. Od kilkunastu dni właściwie bez zmian, komfortowy, dokładny, no i z mojej ulubionej firmy (bo jest konkurs - informacja dla Kolegów, którzy jeszcze nie głosowali):
  22. Primabaleronie, gratulacje! Brakowało w Twojej kolekcji Longinesa (bo Recorda się już pozbyłeś?) a wstawisz kilka zdjęć do tematu Klub Longines?
  23. Jak to Pink Floyd bez Watersa - ładne, krystalicznie wyprodukowane i... trochę bez wyrazu. U mnie teraz Can: Nie moje klimaty, ale co jakiś czas krautrocka słucham, bo zjawisko było ważne i sporo fajnej muzyki zostawiło.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.