Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2717
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Dzięki konta a filmwebie nie mam - niniejsze forum to jedyna internetowa społeczność, w jakiej uczestniczę De Niro należy również do moich ulubieńców, choć - jak większość gwiazd swego pokolenia - głównie za filmy sprzed lat. Teraz Hollywood nie umie wykorzystać takich ludzi jak on, Pacino, Dustin Hoffman... Jeśli miałbym wskazać moje ulubione role (role - nie filmy z nim, bo tu lista byłaby baaaardzo długa) De Niro, to chyba byłyby to: "Wściekły byk", "Misja", "Król komedii" i "Kasyno". Każda skonstruowana inaczej i perfekcyjna.
  2. Wpis Kolegi kornela91 z innego tematu podsunął mi pewną myśl. Otóż często pojawiają się tematy dotyczące cudownie znalezionych na strychu "Patków" (lub - co gorsza - "Pateków") i otrzymanych od kolegów ze szkoły "Roleksów". Tematy te zakładają nowi użytkownicy - niektórzy w dodatku są przy tym dość bucowaci. Jedni robią to z myślą o zysku, za który chcą kupić BMW M5, inni z ciekawości, ale inni może są o krok od złapania zegarkowego bakcyla. Wiadomo jednak, że takie tematy drażnią i często spotykają się lekceważącymi, zniecierpliwionymi odpowiedziami doświadczonych uzytkowników (często całkowicie uzasadnionymi, ale czasem mogącymi zniechęcić jakiegoś niedoświadczonego przyszłego pasjonata o dobrych intencjach). No i zaśmiecają forum główne albo inne działy. Może rozwiązaniem byłaby następująca opcja?: - założyć dział z tematami zakładanymi wyłącznie przez nowych użytkowników (do 50 albo 100 postów) - odrębne, jedyne miejsce, gdzie mogliby zakładać tematy. Przy rejestracji konta pojawiałaby się informacja - "Do napisania 50. postu nowy temat możesz zakładać wyłącznie w dziale 'Tematy nowych użytkowników'". Ktoś, kto naprawdę interesuje się zegarkami, napisze prędzej czy później tych 50 postów i będzie mógł pisać wszędzie. A ci, których interesuje tylko ich "skarb" po dziadku, spytają, dostaną odpowiedź i zostaną na swój sposób zutylizowani. Poza tym - oddzielone miejsce z takim tematami nie przeszkadzałoby doświadczonym użytkownikom. Kto by nie chciał, nie musiałby tam w ogóle zaglądać. Co Koledzy o tym myślą? Może ma ktoś pomysł, by powyższy punkt wyjścia jeszcze usprawnić?
  3. @Lincoln - dzięki za wpisy o Lauren Bacall. To była wielka dama filmu noir. To może jeszcze zdjęcie kwartetu wielkich aktorów z planu "Key Largo": czyli Bogart, Bacall, Robinson i Claire Trevor. @Jogi - byś się zdziwił, ile filmów jest "lepszych" od książek, na podstawie których powstały. Kwestia adaptacji filmowej jest bardzo złożona. Ale czym jest to, że książka lub film jest "lepsza/lepszy"? Ma więcej wątków? A może mamy sentyment do książki, bo spotykaliśmy się z fajną dziewczyną, jak ją czytaliśmy? Ale na pewno jest wiele takich przypadków, gdy złożoność tekstu literackiego ginie na ekranie. ja widziałem ostatnio "Wydział zabójstw" - chciałem ten film obejrzeć w 1999 na TVP 2, ale coś mi wtedy wypadło i obejrzałem go po 15 latach. Ciekawa gra z konwencją policyjnego dramatu. I dużo mylących tropów, niewyjaśnionych kwestii - ciekawy film. "Bar na Victorii" - skromny, ale szczery dokument.
  4. jimmy6, każdy w kinie lubi co innego Akurat ja zgadzam się Jogim (tylko że piękno zdjęć jest nadużywane i staje się sztuką dla sztuki), choć to nie sceny tortur są moim zdaniem największą porażką "Tylko Bóg wybacza", lecz właśnie formalna pretensjonalność i artystowskie napuszenie. Bo Gosling jest sobą - Rasiakiem kina... Wyszedł moim zdaniem film, którego nie powstydziłby się Carson Clay, gdyby istniał:
  5. Piękny zegarek, świetne zdjęcie. Pozwoliłem sobie je sparafrazować:
  6. @eye_lip, jak zwykle u Ciebie - klasa. Szczerze mówiąc, to nawet nie znałem tego modelu. Bardzo ładny!
  7. Time Out Film Guide 2008, ed. John Pym.
  8. Dziś dwa filmy aż: "Moje pieczone kurczaki" większość Kolegów pewnie już widziała. Podobał mi się - skromny, szczery, zostaje w głowie po seansie. Film o przełomie wieków w RP, ale chyba pozostał aktualny? No i "Świat według Garpa". Kilka lat płyta z tym filmem przeleżała u mnie. No i przyszedł odpowiedni dzień... George Roy Hill nie będąc wielkim reżyserem miewał szczęście do aktorów. W "Garpie" wszyscy są świetni, choć wiadomo, dziś skupiałem się na Robinie. Nie byłem jego miłośnikiem, komedii z nim w ogóle nie oglądałem, ale potrafił poruszyć - nawet nie tyle samą grą, co jakimś takim humanizmem, charyzmą czy jak to nazwać - ocalił w ten sposób "Stowarzyszenie...", uwiarygadniając gigantyczny patos tego filmu i samemu przy tym nie tracąc aktorskiej autentyczności. Bardzo podobał mi się też w mniej znanym "Zdjęciu w godzinę". Ogromna szkoda faceta
  9. "Kiss Me Deadly" Roberta Aldricha - przedostatni klasyczny film noir. Najczystsza przyjemność oglądania Esencja gatunku: znakomicie poprowadzona akcja, Los Angeles w blasku słońca i mrokach nocy, świetne samochody, tanie motele i dekadenckie rezydencje, dużo jak na tamte czasy przemocy (wiadomo, Aldrich) i słynne zakończenie - zrobione w dwóch wersjach. W ostatecznej wersji znalazło się to bardziej "optymistyczne" (?), ale w istocie to tylko pozory optymizmu, wszak zimna wojna wchodziła w swe apogeum. Kapitalne zamknięcie jednego z najbardziej fascynujących zjawisk w historii kina...
  10. @Ulotny Świetny zegarek! Rozumiem, że jak minie lato, to wróci pasek?
  11. No to miłego męczenia ale ja jakoś nie rozumiem "idei" ogladania seriali (przebrnąłem tylko przez "Detektywa", nawet niezłego, choć im dłużej od oglądania, tym gorzej oceniam jego zakończenie). Rozmawiałem o tym wczoraj z przyjaciółmi - zwykle jest tak, że 2, no dobra - może nawet 3 czy 4 sezony są dobre (i to niezależnie od formatu - poważnego czy komediowego), a później już zaczyna się brnięcie w ślepe uliczki, gmatwanie wątków, "jump-sharks" itp. Poza tym sezon trwa zawsze kilka-kilkanaście godzin. Można w tym czasie obejrzeć 6-7 filmów Np. bardzo lubię film "Fargo" Coenów - ale to jest dla mnie kompletny film, po co opowiadać tę historię raz jeszcze, nawet jeśli z dodatkowymi wątkami (?). Ale to tylko moje zdanie - miłego oglądania, Cook
  12. Uwielbiam "Żyć i umrzeć w Los Angeles"! Genialne tempo, perfekcyjna realizacja, oświetlenie (taki szczegół, a jak buduje klimat filmu!), zaskakujący finał. A do tego jeden z moich ulubionych soundtracków - Wang Chung! A teraz właśnie odświeżyłem sobie oryginalną wersję "Funny Games". Ten film to wciąż jest cios między oczy, i to kijem golfowym...
  13. Koledzy, dziękuję. Tak, to kwarc. Dobry kwarc nie jest zły Hmm... no tak, to dokładnie ten egzemplarz @kurynio, to chyba optymalna wersja HydroConquesta, choć z wiadomych względów mi ostatnio najbardziej podoba się ta z czerwonym bezelem
  14. Lincoln, oglądałeś "Wybierz mnie"? ja teraz obejrzałem dwa nowsze filmy. "Mój brat jest jedynakiem" - opowieść o dwóch braciach uwikłanych w fascynacje zbrodniczymi ideologiami - faszyzmem i komunizmem. Tylko że w włoskim wydaniu są one jakieś takie... niegroźne. Faszyści są tępawi i robią tylko w sumie niegroźne zadymy, a komuniści to leniwi niechluje. Najlepsza scena filmu to "Oda do radości" zmasakrowana muzycznie i tekstowo, ze słowami o Leninie, Mao i Stalinie kroczącymi w promieniach słońca. Wykonują tego potwora intelektualiści, którzy rzecz jasna nigdy nawet nie powąchali komunizmu. Sam film jest jednak poprawny... i tyle. A to mało, zwłaszcza, że temat pozwalał na dużo więcej. Ale współczesne włoskie kino tkwi w marazmie - poza Sorrentino oczywiście - i powstają filmy poprawne i nic więcej. Kupiłem sobie na DVD i obejrzałem. Muzyka - wiadomo, broni się sama. Sam film przyjemny, ale Curtis - którego twórczość lubię - ma dwa poważne problemy, które tu ujwaniły się z całą mocą. Po pierwsze - kłopot z metrażem. To historia na max. 90-100 minut. A na DVD jest jeszcze jakieś 40 minut niewykorzystanych scen! No i drugi, ważniejszy problem - jest lepszym scenarzystą niż reżyserem. Nieprzypadkowo spod znaku jego kina powstało jedno arcydzieło - "Cztery wesela i pogrzeb" (tak!) - i zostało wyreżyserowane przez Mike'a Newella, fachurę, który wie, co trzeba pokazać w całej scenie, a co wystarczy zasugerować jednym zdaniem. Curtis kończy swe filmy gigantyczną serią kulminacji wszystkich wątków, przez co traci napięcie. A "Cztery wesela..." Newell skończył serią fotografii. Gdyby Curtis reżyserował, to pewnie każda stałaby się sceną... Ale "Radio na fali" i tak warto obejrzeć - jest klimat, ś.p. Philip Seymour Hoffman no i ta genialna muzyka!
  15. Oficjalnie zmieniam swój status w Klubie Longines: z miłośnika na miłośnika i posiadacza.
  16. ja też widziałem film dziejący się w Japonii - ale tuż po wojnie. To "Zbłąkany pies" Kurosawy. Kryminalna historia z mocno narysowanym tłem społecznym. Może jest tu z dzisiejszej perspektywy troszkę dłużyzn, ale to jednak ważny i dobry film. W odbiorze jednak niełatwy. A wczoraj sięgnąłem po coś dość nieoczekiwanego. Zapomniany film "Wybierz mnie" ("Choose me") zapomnianego reżysera Alana Rudolpha. Kiedyś wróżono mu, że zostanie drugim Altmanem, ale... nie został, mimo, że bywał u niego asystentem i miał bliskie mu spojrzenie na kino. "Choose me" nikt już chyba nie pamięta, ale swego czasu to był dość głośny film, wtedy, gdy w latach 80. było w Stanach kiepsko z ambitnym kinem. I jest w tym filmie kilka dobrych scen i dialogów, całość jednak po latach wydaje się być mocno naciągana i niewiarygodna. Dwie rzeczy bronią się jednak świetnie - rola (a jakże - zapomnianej już) Genevieve Bujold, naprawdę znakomita, oraz scenografia. A i muzyka ma coś w sobie, pomyślałem, że Kolegę Lincolna mogłaby zainteresować
  17. A ja szanuję - wiadomo, perfekcyjnie pomyślana płyta i idealnie wykonana - ale nie dostaję od niej dreszczy... Nawet przy wokalizie Clare Torry "Wish You Were Here" ma dla mnie więcej pięknych melodii i bardziej odpowiada mi brzmieniowo.
  18. A która Twoim zdaniem, Jacku? "Wish You Were Here"?
  19. Przepraszam, że nie na temat, ale od razu mi się skojarzyła ta scena:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.