Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2717
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Dwa ciekawe filmy: - "Małe dzieci" - fajnie sfilmowany familijny dramat, trochę ironii i pastiszu, trochę tragedii. No i wielki powrót Jackie'ego Earla Haley'a. - "Mama" - Dolan do mnie jakoś dotąd nie przemawiał, ale ten film bardzo mnie wciągnął. Balansuje na granicy emocjonalnego kiczu, ale wszystko pozostaje pod reżyserską kontrolą. Do tego bardzo ciekawy format obrazu, zmuszający do koncentrowania się na emocjach bohaterów.
  2. Prawdziwy zły porucznik jest jeden:
  3. Lincoln, zmobilizowałeś mnie, żebym wreszcie obejrzał. Podobało mi się! Lena faktycznie, zjawiskowa... Ale też świetne zdjęcia (wszystko co szwedzkie w tym filmie jest dobre ), intrygująca erotyka i bardzo fajna scena z dwoma Danielami. Warto znać. Ostatnio widziałem jeszcze jeden film - rosyjski "Geograf przepił globus". Opowieść nie do końca poukładana (chyba nawet celowo), ale ciekawe spojrzenie na Rosję i Rosjan, okraszone nostalgiczno-desperackim humorem.
  4. A dziś jubileusz - 10 lat tematu Zatem Koledzy, wielu wspaniałych zegarków i udanych zdjęć.
  5. Przeczytałem cały wątek, zajrzałem też na bloga. Filipie - mistrzowska robota! Gratuluję sukcesów, trzymam kciuki za kolejne i... może kiedyś sam się po coś odezwę
  6. Nie oglądałem teraz niestety wielu filmów (dwa), ale za to przy jednym świetnie się bawiłem - to znany zapewne już od dawna większości Klubowiczom "Płytki grób" Danny'ego Boyle'a. Przenika ten film energia, jaką mieli chyba tylko w połowie lat 90. ci wszyscy zakochani w kinie debiutanci i młodzi, jak wczesny Tarantino czy Coenowie. Ten film jest jak potężny rozbieg przed mistrzowskim strzałem w stylu Koemana bo taki strzał to oczywiście "Trainspotting".
  7. I przeszło to u nas niemal bez echa... Nie tylko jednak dlatego, że jesteśmy pogrążeni w muzycznych śmieciach. Trzeba tez przyznać, że po Cream Jack nigdy nie wzniósł się już na ten poziom. Zresztą, artystycznie nie zrobił tego żaden z chłopaków. Clapton odniósł jedynie niebywały sukces komercyjny. Nic jednak nie zmieni faktu, że Cream to był wielki zespół, a Bruce miał w tym 1/3 wszystkich zasług. A ja słucham sobie teraz najlepszej moim zdaniem płyty Procol Harum:
  8. "Supermarket" - fajny, pop-kafkowski thrillerek z Marianem Dziędzielem i zegarkami Aztorin w rolach głównych. "Makbet" Wellesa - zamysł ambitny, sporo z klimatu noir, choć dziś trochę zbyt statyczny ten film się wydaje. Wersja Polańskiego chyba najlepsza.
  9. Przed chwilą moja ulubiona (na równi z "Wish...") płyta Pink Floyd: Ta płyta się nie starzeje. Niestety, także jeśli chodzi o przekaz. A teraz nie tak mądrze, ale w fajnych klimatach:
  10. Też obejrzałem "Miasto 44". I mimo kilku bardzo poważnych błędów estetycznych, które nieomal niszczą niektóre sceny, ogólne wrażenie - pozytywne. Poruszył mnie ten film, a taki chyba był jego cel. W Polsce wszyscy oczekują chyba "idealnego filmu o Powstaniu", który można by postawić na półce jak swoisty wzór. A taki film... nie powstanie raczej nigdy. "Miasto" to określona wizja, która - mimo potknięć - jednak jest w miarę nieźle i konsekwnetnie prowadzona, z pomysłem - ryzykownym, ale jednak lepiej ryzykować niż pomysłu nie mieć. Minusy: - katastrofa z Niemenem. Kicz sięgnął zenitu, bardzo poważny błąd. Emocje na poziomie etiudy robionej przez licealistę. - chyba jednak ciut za dużo drastyczności, przynajmniej jej wyważenia. Od trzydziestej minuty nie ma już oddechu, a przez to nawet można nieco... zobojętnieć. Czasem mniej znaczy więcej - także jeśli chodzi o tzw. efekty specjalne... - nadużywanie "slow motion". Wygląda efektownie, ale jednak za trzecim, czwartym razem wydaje się już puste i niepotrzebne. Efektowność parę razy przeradza się w efekciarstwo. - zakończenie sceny w kanałach. Bardzo złe. Plusy: - kilka bardzo dobrych scen. Najlepsza to chyba ostatnia scena z udziałem matki i brata głównego bohatera. Ale bronię też sceny z wybuchem czołgu, mimo jej przesady. Zawsze mną ta historia wstrząsała i zawsze ją wyobrażałem sobie jako coś niepojętego. - brak bajek o dobrych Niemcach. I nie zmienia tego przedostatnia scena, akt dobroci (?) na tle stosu martwych ciał. - to jednak film, który może dać dużo dobrego w kwestii pamięci. Ci, którzy będą chcieli wiedzieć więcej, sięgną do źródeł historycznych. Ale film nie ma być ich ilustracją, tylko artystyczną wizją - i ja to przyjmuję od Komasy, mimo wspomnianych słabości. "Kanał" to arcydzieło, które powstało w innych czasach, w innej skali talentu. A dziewczyny akurat mi się podobały, ze świadomością, że na ich obraz wpłynęły współczesne mody narracyjne o Powstaniu. Tym razem się z Tobą nie zgodzę. A co do funduszy - w polskim kinie trzeba szukać pieniędzy u wielu podmiotów. Nie widzę w tym nic złego. Ale zobacz, ile plansz jest czasem przed filmami europejskimi, zwłaszcza, gdy są koprodukcjami. A co do muzyki - zabieg ryzykowny i nie do końca się sprawdził. Choć Marino Marini wypadł nieźle ale wiesz, jestem fanem Kubricka i lubię anachronizmy muzyczne - dodają filmom często takiej energii, choć tu, powtórzę, troszkę przerosło to twórców... Ale - mi się ogólnie podobało.
  11. Może i ten zegarek zupełnie nie pasuje do klawiatury, ale co tam...
  12. Mój Tissot towarzyszył mi przez cały weekend w pracy, więc postanowiłem uhonorować go zdjęciem: @vandit, kolekcjonujesz modele samochodów?
  13. Parę dni temu obejrzałem znakomity czeski (choć zrealizowany w koprodukcji) film "Klauni". Piękne, choć nienarzucające się zdjęcia, no i ta niepowtarzalna prawda o człowieku, a zarazem wyrozumiałość dla jego słabości - tylko Czesi tak potrafią. p.s. a dziś o 23:00 na TCM będzie "Sing Sing" - postaram się obejrzeć p.s. 2 i obejrzałem - może nic wielkiego, ale warto znać jako ciekawy przykład nurtu więziennego w kinie lat 30. No i Bette Davis młoda i pełna uroku.
  14. Oczywiście, tło zegarka nieprzypadkowe
  15. Kilka ujęć z dzisiejszej mini-sesji:
  16. A ja obejrzałem "Chciwość" z Jeremym Ironsem, Simonem Bakerem (ten od Longinesa) i idealnie dobranym do roli Kevinem Spacey. Bardzo dobrze skonstruowany film. Żargon maklerski (co ciekawe - im wyżej w hierarchii firmy tym gorzej go rozumieją) tak wykorzystany, że nie utrudnia zrozumienia filmu. A konkluzje, cóż, niezbyt budujące.
  17. Właściwie prawie nie znam UK - kiedyś muszę posłuchać. Obecnie odpoczywam poznając Out Of Focus "Wake Up!", a w najbliższym czasie planuję posłuchać Bachdenkel i "Lemmings". Znasz te płyty, Jacku?
  18. Hehe, ja też oglądałem wczoraj i bardzo mi się podobał. Wyborne aktorstwo i przede wszystkim montaż, którego nie powstydziłby się Bob Fosse. Mieszane odczucia mam tylko do bardzo oszczędnie wykorzystanej, ale zdecydowanie nie w moim guście muzyki Mikołaja Trzaski. Co do mojej reakcji na film - nie piję raczej alkoholu, ale dużo mocniej trafił do mnie ten film niż np. skądinąd niezłe "Zostawić Las Vegas". A w piątek obejrzałem sobie "Nierozłącznych" Cronenberga, rozbuchany wyraz fascynacji Freudyzmem. Film kiepsko zniósł próbę czasu, ale Jeremy Irons w podwójnej roli naprawdę znakomity. Jeden z granych przez niego braci nosi fajny zegarek - skojarzył mi się z Longinesem Conquestem, ale może gdzieś to sprawdzę.
  19. Lexxus, dzięki! A film to oczywiście - jak rozszyfrował już Tomi_Leg - "Cały ten zgiełk".
  20. @cook "Donnie Brasco" to dla mnie ostatni (jak dotąd) wielki film z Alem Pacino i z jego wielką rolą. Choć wierzę, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa... ja niestety w ostatnich tygodniach miałem bardzo mało czasu na filmy, ale dwa obejrzałem. I oba bardzo ciekawe! - "Jak ojciec i syn" - piękny, japoński film. Niczego tu nie brakuje, niczego nie jest za dużo. Świetna rzecz! - "Sugarland Express" - jestem fanem kina lat 70., ale wciąż dużo rzeczy mam do obejrzenia. "Sugarland..." dość nieoczekiwanie pozytywnie mnie zaskoczył. Dobre tempo, niezłe aktorstwo. Jak to jednak u Spielberga - ideologia filmu nieco drażni, jest też parę pęknięć w tym filmie. No i parę typowo Spielbergowskich chwytów - z pluszowym misiem rozjeżdżanym przez radiowóz na czele... Ale naprawdę warto obejrzeć to dla zdjęć Vilmosa Zsigmonda! A za efekty kaskaderskie odpowiadał Carey Loftin - gość, który w moim ulubionym filmie Spielberga kierował tym:
  21. Ulubiony zegarek (z tych, które mam) na tle plakatu z ulubionego filmu (z tych, które kiedykolwiek powstały).
  22. @Lawnowerman, Ku_Se Dzięki! Mi wyszło, że też mam 17 cm w nadgarstku - mam nadzieję, że nie jest na mnie za duży. Ja tak w każdym razie nie sądzę. Najlepiej będzie, jak przymierzysz w jakimś salonie - wersja 39 mm powinna pasować idealnie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.