Krystian, ja nie widziałem 95% filmów, które pojawiają się w tym temacie Ostatnio widziałem za to dwa filmy. - "Hollywoodland" - spodziewałem się czegoś więcej po tak interesującej historii. Trochę temperatury mi w tym filmie zabrakło, choć dwaj aktorzy, za którymi jakoś szczególnie nie przepadam (Affleck i Brody), zagrali dobrze. - "Gubernator" z 1949 roku. Ten film od lat był na liście (w czołówce!) filmów, które chciałem koniecznie obejrzeć, bo to adaptacja jednej z moich ulubionych powieści. Wiadomo, adaptacje rządzą się swoimi prawami (polecam książkę Alicji Helman "Twórcza zdrada" na ten temat). I tak jest też tym razem trochę - Robert Rossen zrobił film z wielką rolą wybitnego aktora (Broderick Crawford), świetnym montażem, mocnym tempem. Powstał doskonały film o degeneracji ideałów w świecie polityki. I tego twórcy się trzymali konsekwentnie... więc musiało zniknąć to, co w powieści Roberta Penna Warrena lubię chyba najbardziej - świat wnętrza Jacka Burdena. Zniknęły jego przemyślenia (w filmie narrator pojawia się sporadycznie i odnosi się jedynie do głównego, politycznego wątku), dygresje, historia Cassa Masterna, retrospekcje, erotyka i cała nostalgia. Ale adaptacja wymaga wyborów - i słusznie. Nie znam wersji z Pennem, Hopkinsem, Law'em i Kate Winslet - trochę zawsze nieufny byłem wobec tego filmu. Widział go ktoś może? A tu strona o pierwowzorze postaci Willa Starka, tytułowego gubernatora (w oryginale "króla"), czyli Huey'u Longu: http://www.hueylong.com/