Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2602
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Tu też pochwalę się nowym niezegarkowym nabytkiem: Hmmm... akurat K.-H. R. znalazł się w centrum kadru, ale już nie będę poprawiał - jego wielkość piłkarska była przecież bezapelacyjna.
  2. W temacie "Jaką książkę czytasz obecnie" napisałem więcej, tu wstawię więc tylko zdjęcia: Naprawdę, świetne opracowanie!
  3. Wczoraj kupiłem cenną rzecz. Tu na tle wcześniejszych zbiorów z danej tematyki: A tu kilka migawek z zawartości: Co tu dużo mówić - trzeba to mieć! Jak zawsze u Gowarzewskiego książka edytorsko i merytorycznie dopieszczona. Nie zabrakło oczywiście charakterystycznych dla serii Fuji dość subiektywnych ocen (można się czasem zgadzać lub nie, ale z doświadczenia wiem, że do niektórych się po prostu dojrzewa - ja tak miałem z krytyką Ligi Mistrzów. Jako dziecko/licealista nie chciałem zauważać, jaki to patologiczny twór, ale z czasem dojrzałem i przyznałem Gowarzewskiemu rację). Do tego pokaźna liczba zdjęć, mnóstwo ciekawostek. Znalazło się kilka potknięć - w tak ogromnej pracy niestety trudno całkowicie się ich pozbyć. Ale potknięcia mają charakter jedynie stylistyczny - otóż z pierwszego wydania (nie mam go, ale można się domyślić) zostało kilka czasowników w czasie teraźniejszym, które należałoby zamienić na przeszły (np. w haśle o Desie Walkerze). Gdzieniegdzie zmieniła się też perspektywa czasowa (np. w haśle o Tiborze Nyilasim). Jako całość jest to jednak moim zdaniem fenomenalna sprawa.
  4. @Jacek K. Hoho Jacku, strona z analizami rzeczywiście bardzo, bardzo szczegółowa. Poczytam sobie. "Made in Japan" mam w wydaniu opatrzonym napisem "The Remastered Edition", z fajną książeczką i bonusowym dyskiem ("Black Night", "Speed King", "Lucille") - czyli to chyba jest to najpowszechniejsze. Zapowiedzi są tam takie, jakie znałem wcześniej, jeszcze z kasety magnetofonowej (jeśli dobrze pamiętam: przed "Highway Star", "Lazy", "Smoke on the Water", no i jest oczywiście genialny wrzask Gillana po "Strange Kind...") No a majstrowanie przy koncertach to jednak powszechna praktyka - na "Absolutely Live" Doorsi grają bodajże "Soul Kitchen" z dwóch koncertów zmiksowane. Na "USA" Wiadomo Kogo też z tymi skrzypcami różnie bywało, choć chyba 40th ma już Crossa? [co ciekawe, choć suchałem kiedyś tej płyty, to nie mam jej - w kolekcji powinna być, ale chyba i tak do posłuchania zawsze wybierałbym "Great Deceiver" lub "Night Watch"] @lec A tak, ja również jestem fanem EL&P, mimo ich pewnych słabości. Ale zawsze bronię chłopaków za odwagę, no i oczywiście poziom wykonawstwa. Moja kolekcja EL&P obejmuje na razie to: Czyli dość skromnie, bo pozostałe albumy mam na razie w wersji "tymczasowej", ale sukcesywnie jest to nadrabiane Pozdrawiam!
  5. Teraz w domu się na spokojnie przyjrzałem Twojej tarczy i faktycznie, coś może tu nie grać. Tissot różne rodzaje logo i napisu stosował, ale tu wygląda to trochę zbyt enigmatycznie. A masz zdjęcia zrobione pod innym kątem?
  6. ja bym nic z tą tarczą nie robił - moim zdaniem na zdjęciu wygląda nieźle, a lepiej mieć jak najwięcej oryginalnych części. Poza tym chyba nie jest dość często spotykana (tu jednak trzeba spytać znawców tematu, co to za model, z którego roku, czy wskazówka sekundnika oryginalna itd.). No i zawsze można kupić kolejnego Tissota
  7. @lec Leszku, dałeś kopa tym wpisem! moim Creedence'owym "powerplayem" jest "Fortunate Son". @Jacek K. Jacku, z "The Song Remains..." mam bardzo miłe wspomnienia, sięgające licealnych wakacji - tata kupił mi ten album na urodziny i po prostu nie przestawałem go słuchać. Dwa lata później, po maturze, dostałem "How The West Was Won" - brzmi znacznie lepiej, sam zespół jest w lepszej formie, ale płyta ta ma jedną, niezawinioną wadę - została wydana 30 lat za późno... [cóż, podobnie było z "The Great Deceiver"] Ale mój tata słucha jej bez przerwy, więc jak się wyprowadzałem, to mu ją zostawiłem. A wracając do "TSRTS" - nie masz wrażenia, że cała płyta nie ma "dołu", że wszystko jest na zbyt wysokich tonach? Przez to nagrania są ostre, ale nie mają ciężaru (Jones dużo siedzi tez przy klawiszach), który jest już na "How The West...". Moja lista koncertówek (ulubionych, więc dla mnie najlepszych) wygląda tak: 1. Made In Japan 2. The Great Deceiver [w sumie to razem z "The Night Watch" - podział tych albumów jest w sumie umowny] 3. SBB 4. Absent Lovers 5. Live At Leeds 6. Absolutely Live (The Doors) 7. koncertowa połowa "Wheels of Fire" 8. B'Boom 9. How The West Was Won 10. The Song Remains The Same 11. SBB Live In Karlstadt 12. ELP Live at Mar Y Sol 13. Keep Them Freaks a Rollin' (Edgar B. B.) 14. Live at Winterland (Hendrix) 15. Ten Years After - Fillmore East 1970 Pozdrawiam!
  8. ja natknąłem się w internecie na pięknego Tissota Seastar Navigator, którego tarcza wygląda jak "label" jakiejś płyty winylowej z lat 60.:
  9. Leszku, a ja w google wpisywałem frazę "Tissot Africaner"... Poważnie Visodate ma jakieś 39,5-40 mm i jest o jakieś 1-1,2 mm mniejszy. Muszę poszukać jakichś informacji o tym Tissocie wujkowym, bo faktycznie - nie wygląda na popularnego. Pozdrawiam!
  10. szkoda... ja nie mogę przeboleć, że przed laty moja siostra wyrzuciła mi (przez pomyłkę, chyba...) 5 numerów "Sport Bildu", z lat 1990 i 1992... No oczywście, syntezatory stosowane ze smakiem uwielbiam. I mooga ale nadmiar akurat tych instrumentów jednak, moim zdaniem, muzyce szkodzi. Jest tak np. na "Ze słowem biegnę do ciebie". SBB z Opola posłucham. A dziś wysłuchałem pierwszy dysk "Yessongs" - i słucha się dobrze! Rzeczywiście, jest w tym więcej nieskrępowanej energii niż w studio. Ale też nie ma takiej perfekcji, jak na "Made in Japan" [choć czy jakaś koncertówka może się z tym równać?] W ostatnich dniach nie miałem wiele czasu na muzykę, ale zdążyłem też poznać kilka nagran ciekawego wykonawcy - Juliana Cope'a (nie mówiłem dotąd, że czasem lubię zajrzeć w kręgi w stylu Talking Heads/Bowie/Eno - choć to nie dziwi, skoro jest się fanem King Crimson 81-84). I jest to ciekawa muzyka, przywodzi na myśl berlińskie płyty Bowiego, a trochę krautrocka. Muszę się wsłuchać (a raczej wczytać, bo jestem wzrokowcem) w teksty, choć wydaje mi się, że z pewnymi poglądami Cope'a zgadzać się nie będę... A teraz słucham sobie jeszcze (ale tak bez całkowitej uwagi na razie) płyty, która ma jedną z najpiękniejszych okładek w historii rocka, czyli "Supernatural Fairy Tales". Brzmi dobrze, lepiej niż np. frisco sound.
  11. Jacku, jestem pod wrażeniem Twojej systematycznej wiedzy - od razu tytuł pisma, numer... To była wkładka o Yes? Bo ja akurat miałem na myśli (pokrewne na pewno względem tekstów w "Tylko Rocku") hasło w pierwszym wydaniu "Rock Encyklopedii", którą czytałem godzinami swego czasu. Weissa bardzo, bardzo cenię i lubię, choć oczywiście, nie zawsze się z nim zgadzam, ale to przecież też jest jakieś piękno dyskusji o pasjach (dyskusji rzeczywistych i wyobrażonych). Wrócę za jakiś czas do "Yessongs" i postaram się napisać, jak mi się jej słucha. A lubisz "Six Wives..." w wersji studyjnej? Pamiętam, jak tata kupił mi to wiele lat temu na kasiecie magnetofonowej i... byłem jednak rozczarowany. Wydaje mi się, że kilku wirtuozów instrumentów klawiszowych w latach 70. za bardzo rozbudowało swoje instrumentarium, chcąc oczywiście iść z duchem czasu. Ale syntezatory szybko się starzeją. Mam tu na myśli też Emersona, Skrzeka, ale już nie np. Ricka Wrighta - tylko że on nigdy nie myślał w muzyce o popisach. Pozdrawiam!
  12. Leszku, mało wiem o tym modelu. Z wujkiem widuję sie niestety rzadko, a on nie jest zegarkowym pasjonatem i zegarki nosi na zasadzie klucza uzytkowo/sentymentalnego. Ale każdy z zegarków, jakie u niego pamiętam, robił na mnie dobre wrażenie: gdy byłem dzieciakiem, w połowie lat 90., bardzo podobał mi się jego Swatch (chyba Irony?), bo to był pierwszy szkieletowy zegarek, jaki widziałem w życiu. Później miał jakiegos starszego Longinesa, a teraz właśnie tego Tissota. Stare logo oczywiście, przepiękne. A o jakiego "afrykanina" chodzi?
  13. Jacku, miło mi, że zachęciłem Cię do przypomnienia sobie bardzo twórczych dla King Crimson lat 1994-95. Dla mnie to esencja muzycznej idei zespołu! No a Yes... Też często wracam, ale akurat Yessongs bardzo długo już nie słuchałem. Pamiętam, że Wiesław Weiss narzekał na precyzję wykonania na tym albumie. Muszę to sprawdzić w wolnej chwili Pozdrawiam!
  14. A to Tissot mojego wujka - w towarzystwie mojego Visodate'a:
  15. Obejrzałem dwa ciekawe filmy: - "Na głębinie": kameralny islandzki dramat, który niepostrzeżenie staje się spektakularną opowieścią, nie tracąc przy tym swej skromności. To, co najlepsze w kinie skandynawskim: bohaterowie surowej rzeczywistości ocierają się o coś transcendentnego. - "Witaj w klubie": aktorstwo naprawdę bardzo dobre, montaż momentami bardzo pomysłowy, narracja prowadzona w miarę sprawnie... Tylko że trudno oprzeć się wrażeniu, że widziało się już tę historię kilkadziesiąt razy. Chodzi o sam schemat. Tu temat jest poważny, owszem, ale tak sobie myślę, że ten sam scenariusz po pewnych modyfikacjach mógłby dotyczyć każdej innej historii opartej na konflikcie amerykański indywidualista vs. system. Np.: facet walczy o zbudowanie płotka oddzielającego lokalny plac zabaw od drogi. Burmistrz mówi, że nie pozwala na to konstytucja, rodzice dzieci są przeciwni, bo sami wychowywali się bez płotka i nic nikomu się nie stało, ładna przedszkolanka też jest (do pewnego momentu) przeciwna, bo jest pod presją środowiska. Tylko jeden, chory na astmę chłopiec chciałby mieć płotek. No i, rzecz jasna, ciemnoskóry przyjaciel głównego bohatera. Pewnego dnia jakiś dzieciak wpada pod Dodge'a Rama i połamany ląduje w szpitalu, gdzie jego matka ze łzami w oczach mówi do głównego bohatera: "Musimy mieć ten płotek...". Potem walka w sądzie itd. Oczywiście, totalnie to przerysowałem, ale mam nadzieję, że wiadomo, o co mi chodzi. I w tym właśnie tkwi przewaga lat 70. nad współczesnością w amerykańskim kinie - tam niewiele było oczywiste, dziś - mimo pewnych pozorów - prawie wszystko.
  16. Nie no, oczywiście - ja wracam właściwie tylko do "Metropolis pt. 2" i też od dawna jestem znużony zjadaniem przez nich własnego ogona. Ale chodziło mi o to, że jest to inny kaliber muzyki niż ta, którą podałem później @Stierlitz Co do Vanilla Fudge - cóż za zbieg okoliczności! Dziś akurat wysłuchałem sobie tę płytę i brzmi naprawdę świetnie. Cieszę się też, że lubisz "Larks'...". A jeśli chciałbyś posłuchać, jak kompozycje z tej płyty brzmią w absolutnie najdoskonlaszym wykonaniu, to polecam Ci koncertową płytę "B'Boom", którą King Crimson nagrali w Argentynie. Wykonanie "The Talking Drum/Larks' 2" po prostu nokautuje słuchacza. A i reakcja widowni odpowiednia.
  17. King Crimson, SBB, Gentle Giant, Dream Theater... Muzyka, która nigdy nie przeminie. Ale jako że Mistrzostwa Świata zbliżają się wielkimi krokami, to czas odświeżyć sobie coś zgoła innego: Przed wielkimi imprezami i w ich trakcie ustawiam sobie tę piosenkę jako dzwonek w telefonie. Mina ludzi, gdy to usłyszą - bezcenna
  18. Najlepszy nie jest, zgodzę się mimo mojej dużej dla niego sympatii. Ale podasz aż 10 lepszych w Europie?
  19. A ja przymierzyłem sobie ostatnio dwa zegarki, które bardzo mi się podobają: oraz mój nr 1: LLD już oczywiście przymierzałem wcześniej. Ale i Tissot na żywo, mimo swej masywności, wypada świetnie.
  20. Niech cieszy samemu go kiedyś przymierzyłem (wprawdzie wersję z białą tarczą i na pasku) i myślę, że to bardzo porządny zegarek jest.
  21. A ja sobie przypomniałem "La strada" (czyli, jak to się zwykło mówić u nas, "La stradę"). Co tu dużo mówić - trzeba znać ten film, i naprawdę warto do niego wracać. I choć wbrew pozorom wydaje się, że to jeszcze tematycznie "łatwiejszy" Fellini, to pod względem formy (kolor, ujęcia, kilka dynamicznych ruchów kamery) sięga szczytów filmowego rzemiosła. Dobra, trzeba uważać, żeby o Fellinim nie mądrować się jak ten pan: A przy okazji zadam hardcorowe pytanie dla znawców - czy ktoś wie, jaki zegarek rozbija biednemu "Szalonemu" Zampano'?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.