Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2603
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. "Pętla" oczywiście, bardzo lubię ten film, moim zdaniem to najlepszy "neo-noir" w historii. A postać grana przez Pearce'a jest świetnie skonstruowana i niejednoznaczna, stąd też ten nick.
  2. No tak, widzę, że jesteś znawcą dużego kalibru. O Refugee i Sandrose słyszałem, ale samej muzyki nie znam - wkrótce to nadrobię. Tak jak Ty uwielbiam szukać mniej znanych wykonawców: zapewne znasz - wymienię kilku ulubionych - Edgar Broughton Band, Andromedę, High Tide, Arzachel, Five Day Week Straw People... Kurcze, ile wtedy było kapitalnej muzyki! Pozdrawiam!
  3. Też "Wilka z Wall Street" wreszcie obejrzałem. Narracyjnie powrót do świetności (ten montaż!), temat wzlotu i upadku powraca (pewne proporcje niemal takie jak w "Chłopcach..."), ale w nowej odsłonie i tu duży plus dla Scorsese. Humor czasem ryzykowny, może nawet za bardzo wdzięczący się do widza, ale... taki urok portretowanego środowiska. Szkoda tylko, że nie było montażowych "dreszczy" muzycznych (jak Stonesi w "Ulicach...", Cream w "Chłopcach...", Beck i Animals w "Kasynie" czy nawet The Clash w "Mrocznej stronie miasta" i Dropkick Murphys w "Infiltracji") - w żadnym filmie Scorsese nie wykorzystywał tak mało ciekawej muzyki. Chyba Umberto Tozzi ma tu najlepszą piosenkę ale film dobry, rzeczywiście.
  4. Wczoraj przymierzyłem sobie Longinesy: HydroConquest Automatic i Legend Diver. Ależ to są pięknie zrobione zegarki...
  5. Miło mi w przypadku THRaKaTTaK się zgadzam - mam tę płytę chyba od 2004 roku i od A do Z wysłuchałem ją bodajże dwa razy... A Sandrose jeszcze nie znam - muszę dotrzeć do tej formacji. Ze swojej strony z kontynentalnego grania chciałbym polecić Museo Rosenbach i album "Zarathustra" (choć podejrzewam, że doskonale już znasz tę płytę). Pozdrawiam
  6. No tak, choć mam nadzieję, że regularna płyta pójdzie w innym kierunku niż "Scarcity...". Martwi mnie brak Belew w tym nowym składzie. Bo o powrocie Bruforda już nie ma co marzyć. Bez wahania zamieniłbym jednak obu perkusistów na jednego Billa I tu powraca iście filozoficzny dylemat o istotę muzycznej idei Frippa, King Crimson i magii - dla większości to jednak zespół (bez wątpienia magicznych) płyt z lat 69-74, utworów takich jak "Epitaph" i "Starless". A dla innych, w tym i dla mnie, o czym już zresztą tu pisaliśmy, esencja poszukiwań i przekraczania granic rocka. I gdy się tak o tym pomyśli, to Fripp/Eno naprawdę może się podobać choć rzecz jasna - zawsze wraca się potem do "In the Court...", "Lizarda", ale też "Discipline" czy "THRAK". Natomiast żeby nie odejść za daleko od tematu dodam, że po wczorajszym seansie filmu "Uwaga! Mr. Baker" w głośnikach nie mogło być nic innego: Pozdrawiam!
  7. @Lexxus moim zdaniem są Breitlingi-złotemegabrzydale, ale i są takie jak Twój - gdzie ten ciężki styl jest atutem. Mnie najbardziej podoba się chyba "zwykły" Superocean. proszę wybaczyć, ale mi się skojarzyło (genialne użycie najazdu i wstecznego zooma!):
  8. Byłem ciekaw, czy Kolega się odezwie no tak, dam trochę czasu, oczywiście. Ale jednak słowo "ProjeKct" trochę mi tu nie pasuje... Przyznam Ci, że w Święta moim pierwszym odruchem po "Scarcity..." było sięgnięcie po ProjeKcty z lat 90., żeby przypomnieć sobie - dosłownie i w przenośni - ciężar tego pojęcia. Za to płyta Frippa i Eno mnie powala - jako bonus mam m.in. "Heavenly Music Corp." w "half speed" - odjazd! Pozdrawiam!
  9. Te Enicary są jak pierwsza, druga i czwarta płyta Led Zeppelin - wszystkie w świetnym stylu, każdy jednak o trochę innym charakterze, no i trudno wybrać tego najlepszego.
  10. "Zacznijcie rewolucję beze mnie" - anarchiczna, absurdalna komedia z Sutherlandem (ależ to był ciekawy aktor w latach 70.!), Gene'm Wilderem, fajną szwedzką blondie Ewą Aulin i z Orsonem Wellesem jako narratorem. Polecam miłośnikom humoru spod znaku Zucker/Abrahams/Zucker, ale też i Monty Pythona.
  11. Bardzo fajne zdjęcia, a i zegarki mają klasę. Ładna kolekcja!
  12. @Georg01 gratulacje. Wygląda szacownie i elegancko, co umacniają napisy w języku francuskim Niech się dobrze nosi!
  13. Mnie najbardziej chodzi po głowie czarny PR 516 na pasku, ale Wasze egzemplarze też świetne są.
  14. Trudno w to uwierzyć, ale wczoraj dopiero po raz pierwszy widziałem "Życie na podsłuchu". Znakomite kino, ujmujące historię w taki sposób, którego trochę mi wciąż brakuje w kinie polskim - nie w tonacji czerni i bieli, ale w różnych odcieniach szarości (u nas pod tym względem wyróżniało się "Mniejsze zło"). Do tego znakomity Ulrich Muhe, tuż przed śmiercią w swej najwybitniejszej roli. Kino, które na długo zostaje w pamięci.
  15. "Mikey i Nicky", z Falkiem, Nedem Beattym i Cassavetesem oraz motywem zegarkowym (choć sam zegarek nienazwany). Awangarda z lat 70., coś między "Zabójstwem chińskiego maklera" (Cassavetes nie reżyserował, ale nie tylko zagrał, lecz także "patronował" wyraźnie stylistyce filmu) a - choć w mniejszym stopniu - "Nędznymi ulicami" (motyw męskiej przyjaźni, jeden z kluczowych dla amerykańskiego kina lat 70.). Trochę się zestarzał, ale dla fanów takiego kina godna polecenia rzecz.
  16. Oglądam mnóstwo filmów, głównie starszych, ale akurat wczoraj zobaczyłem coś sprzed kilku lat, i w dodatku godnego uwagi miłośników zegarków - zwłaszcza Timexów To "Przypadek Harolda Cricka" - ciekawy narracyjnie, z Hoffmanem i Hulce'm na drugim planie, z Emmą Thompson w roli ekscentrycznej pisarki no i z interesującym wątkiem zegarkowym. Pozdrawiam miłośników kina!
  17. Dla mnie to jeden z najlepszych, ponadczasowych wzorów zegarka.
  18. Witam serdecznie Kolegę! ja oczywiście nie mam wątpliwości, że lata 1973-74 są najbardziej fascynujące, ale dokonania z Levinem i Belew lubię wcale nie mniej. Bo dla mnie takie płyty jak Discipline czy późniejsze Vrooom/THRAK to nie tylko perfekcyjnie wykonana muzyka, ale też wyjątkowe świadectwo myślenia o muzyce - ciągły rozwój, patrzenie w przyszłość, a nie w przeszłość (choć traktowaną wciąż z szacunkiem, co widać w odniesieniach do Red czy... stosowaniu melotronu ). I dzięki temu, że chłopaki nagrali kolorowe płyty w latach 80., a później grali w podwójnym trio, King Crimson nie stał się jednym z wielu dinozaurów przeszłości, za to potrafił powiedzieć coś aktualnego, zdobywać nowe rejony. Przyznam Ci, że moją płytą wszech czasów jest chyba właśnie THRAK. W każdym razie - bardzo cieszę się, że na forum są miłośnicy tej muzyki Pozdrawiam świątecznie!
  19. A u mnie gwiazdkowe prezenty, czyli uzupełnienie kolekcji z okolic mojego ulubionego zespołu. Najpierw awangardowy eksperyment, który wciąż intryguje, ale raczej trafia "do umysłu" niż "do serca": No a później płyta, z kupieniem której się ociągałem, bo się jej obawiałem. No i cóż, na razie raczej rozczarowanie, ale takiej muzyce trzeba dać trochę czasu:
  20. @primabaleron Enicary świetne, ale Monza chyba jednak lepsza. @sneer Ważna chwila - to pierwszy brzydki Zenith, jakiego widzę w Twojej kolekcji choć wystarczyłoby wyrzucić te queerowe diamenciki i byłoby już znacznie lepiej.
  21. Ładny, ale jeden element (L-ka) sprawia, że zegarek spodoba się głównie kibicom Legii
  22. Śmiejecie się, a ja myślę, że to jakiś wynalzek dr. Emmeta Browna z "Powrotu do przyszłości" - dwa razy dziennie czas sam się cofa z piątej na czwartą i można np. naprawić błędy, jakie popełniło się w ciagu ostatniej godziny... A później przeskok o dwie, żeby nie naruszyć kontinuum czasoprzestrzennego.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.