Witam serdecznie Kolegę! ja oczywiście nie mam wątpliwości, że lata 1973-74 są najbardziej fascynujące, ale dokonania z Levinem i Belew lubię wcale nie mniej. Bo dla mnie takie płyty jak Discipline czy późniejsze Vrooom/THRAK to nie tylko perfekcyjnie wykonana muzyka, ale też wyjątkowe świadectwo myślenia o muzyce - ciągły rozwój, patrzenie w przyszłość, a nie w przeszłość (choć traktowaną wciąż z szacunkiem, co widać w odniesieniach do Red czy... stosowaniu melotronu ). I dzięki temu, że chłopaki nagrali kolorowe płyty w latach 80., a później grali w podwójnym trio, King Crimson nie stał się jednym z wielu dinozaurów przeszłości, za to potrafił powiedzieć coś aktualnego, zdobywać nowe rejony. Przyznam Ci, że moją płytą wszech czasów jest chyba właśnie THRAK. W każdym razie - bardzo cieszę się, że na forum są miłośnicy tej muzyki Pozdrawiam świątecznie!